475. A dlaczego?

Kiedy dawniej słuchałam narzekań innych rodziców, że dziecko maltretuje ich różnego typu pytaniami, myślałam sobie, że wydziwiają, bo to przecież takie fajne, że dziecko jest ciekawe świata i tyle rzeczy je interesuje. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak silną skalę może przybrać to zjawisko. Teraz już wiem. Mało tego. Teraz już doskonale ich rozumiem, dlaczego czuli się maltretowani. Sama tak się czasem czuję.

Zawsze myślałam, że ten etap przyjdzie do nas kiedy Maluch będzie miał około 5 lat. Przyszedł wcześniej i na samą myśl, że to może jeszcze bardziej przybrać na sile odczuwam lęk. Lęk o to, że to się nigdy nie skończy i już zawsze będę musiała odpowiadać na te wszystkie pytania, wyrzucane z gardła Malucha jak z karabinu maszynowego.

Czasem mam wrażenie, że on nawet nie słucha mojej odpowiedzi, bo kiedy moje usta się jeszcze nie zamknęły, jego już zadają kolejne magiczne pytanie „a czemu?”.

Zaczęłam się łapać na tym, że czasem sama wyprzedzam bieg zdarzeń i tak konstruuję swoje wypowiedzi, żeby nie zachęcić Malucha do zadania tego pytania. Po prostu w niektórych wypadkach czuję, że to moje niewinne zdanie może wywołać lawinę kolejnych, z których nie będę potrafiła się wyplątać. Zdarza się jednak, że ta moja samokontrola zawodzi. Wtedy czuję się, jak tygrys zamknięty w klatce metr na metr. Chciałabym uciec, ale nie mam dokąd. A czujny wzrok mojego małego obserwatora czuwa nad tym, żeby to się nie udało.

biedronki

Przykładowa rozmowa. Układamy puzzle. Na rysunku są owady. Na szczęście tylko cztery, co zawęża zakres pytań. Maluch dobiera odpowiednie fragmenty, coś tam sobie mruczy zadowolony pod nosem i nagle wypowiada niby zupełnie niewinne zdanie – „Ładna ta biedroneczka”. Odpowiadam – „No, ładna”. Nauczona doświadczeniem powinnam już wyczuć, co właśnie nadciąga, ale zajęta różnymi myślami nie zabezpieczyłam się odpowiednio. Pada pytanie nr 1, zwykle jest jeszcze dość rozbudowane:

Maluch: – A dlaczego ta biedronka ma kolor czerwony?

Cholera!, myślę sobie. Zaczyna się. Odpowiadam: – Bo biedronki mają zwykle taki kolor.

Maluch: – Zwykle? A niezwykle to jaki mają?

Matko, sama kręcę na siebie bat. Próbuję się jakoś wycofać: – Kiedyś widziałam żółtą.

Maluch: – Żółtą? A kiedy?

Ja: – Dawno. Kilka lat temu.

Maluch: – A potem już jej nie widziałaś?

Ja: – Nie. (Liczę na to, że jednym słowem zakończę tę rozmowę. Jestem jednak w wielkim błędzie).

Maluch: – A czemu? (Już wiem, że jestem w pułapce, bo jak pytanie „a dlaczego” przybiera formę „a czemu”, to znaczy, że Maluch właśnie w tym momencie chce się dowiedzieć, jak najwięcej i dlatego używa krótszej formy tego pytania, która zajmuje mu mniej czasu, kiedy ją wypowiada).

Ja: – Po prostu nie latała w mojej okolicy.

Maluch: – A w jakiej latała?

Ja: – W innej.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Tego nie wiem, a może latała, ale jej nie widziałam.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Co czemu?

Maluch: – Czemu jej nie widziałaś?

Ja: – Nie zwracałam na to uwagi.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Biedronki są małe i czasem można ich po prostu nie zauważyć.

Maluch: – A czemu są małe?

Ja: – (Myślę sobie Cholera, no! Skąd ja mam wiedzieć, dlaczego biedronki są małe, nigdy nie byłam mistrzem z biologii) Bo tak to już jest, że jedne zwierzęta są duże, a drugie małe.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Żeby się czymś od siebie różnić.

Maluch: – A czemu?

Ja: – (Zaczynam czuć, jak pulsuje mi w skroniach, przestaje mi się podobać ta zabawa) Bo byłoby nudno, gdyby każdy był taki sam.

Maluch: – A czemu?

Ja: – (Znowu próbuję się wymigać, używając prostego zdania) Bo tak to już jest.

Maluch: – A dlaczego biedronki mają skrzydła?

Ja: – Żeby mogły latać.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Bo w taki sposób się poruszają.

Maluch: – A czemu?

Ja: – (W mojej głowie zaczynają się pierwsze niecenzuralne słowa, zaczynam odczuwać irytację) Bo owady lubią latać.

Maluch: – A czemu?

Ja: – Bo tak im wygodniej.

Maluch: – A czemu?

Ja: – (Dochodzę do etapu, w którym w moich myślach wszystkie owady powinny zostać usunięte z naszej planety, co wyrwałoby mnie z tego kręgu pytań, desperacko próbuję odwrócić nasze role i skierować rozmowę na inne tory) A dlaczego człowiek nie ma skrzydeł?

Maluch: – No właśnie, dlaczego? Powiedz mi.

Ja: – Chciałabym, żebyś ty mi to powiedział.

Maluch: – Twoje pytania są takie męczące. Chodź lepiej budować z klocków.

Uff!!! Udało się. Jestem taka szczęśliwa, że wyrwałam się z tego ognia pytań. W tym momencie wolę 100 razy bardziej budować z klocków, niż rozważać anatomię biedronek. Siadamy sobie na dywanie. Maluch wybiera pudełko z klockami. Wysypuje je na podłogę. I nagle pyta:

Maluch: – A dlaczego te klocki mają różne kształty?

Ja: – (Mam ochotę wyć, jak wilk do księżyca) Żebyś miał bardziej urozmaiconą zabawę.

Maluch: – A czemu?

Dalszej części rozmowy już Wam nie przytoczę. Mój mózg w takich chwilach odmawia współpracy i nie zapamiętuje tego ciągu kolejnych pytań. To chyba taki mój system obronny.

Tego typu rozmowy przychodzą na razie jedynie falami. Są dni spokoju, ale są i takie, kiedy wyglądam jak wypłoszony jelonek, który przez przypadek dotarł do centrum zatłoczonego miasta. Moje kopytka próbują uciekać, ale nie wiedzą, w którą stronę biec.

I analizując tę sytuację, dochodzę do wniosku, że nie jestem do końca normalna. Bo kiedy trwa atak, zerkam nerwowo na zegarek i odliczam czas do zakończenia dnia. A kiedy Maluch już zaśnie, patrzę na niego i już nie mogę się doczekać, kiedy rano znowu usłyszę ten jego słodki głosik.

P.S. Na fanpagu bloga zostawiłam dzisiaj rano komunikat (to podziękowania za wszystkie głosy w konkursie Blog Roku 2014 – już nie namawiam do głosowania na mojego bloga, tam znajdziecie wyjaśnienie dlaczego) —-> KLIK.

mamiczka_logo

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

21 komentarzy

  • W „normalnej” rozmowie nie czuję się aż tak bardzo maltretowana, jak gdy czytam książkę i przerywamy co pół zdania, żeby po-odpowiadać sobie „a czemu?” :D

    • Mamiczka

      U nas w czasie czytania książek jest łatwiej. Mówię wtedy, że pytania można zadawać dopiero na koniec :D A wtedy Maluch często już nie pamięta, o co chciał zapytać.

  • Pociesze Cie, chyba :) mój syn też tak mial gdy miał okolo 3 lat, przeszlo jak mial okolo 4 lat, a teraz ma prawie 6 lat i nie raz nie chce ze mna rozmawiac…bo jest zajety, robieniem czegos tam i nie ma czasu teraz ze mna rozmawiac, albo mu przeszkadzam :P np. dzisiaj budowal smoka z lego i…. wyprosil wszystkich ze swojego pokoju, bo on nie ma czasu sie nikim zajmowac, gadac, bo musi sie skupic i budowac :D takze doceniaj póki możesz :)

  • O boże! U nas jest dokładnie to samo! Na szczęście też falami nachodzi, bo gdyby codziennie tak męczył to chyba bym oszalała ;) Gdy mam już dość a ciągu pytań końca nie widać, zadaję jedno pytanie „A ty jak myślisz, synku?” Czasami działa, chociaż częściej słyszę „Nie wiem, ty mi powiedz”;)

    • Mamiczka

      Maluch praktykuje jeszcze coś takiego, że jak ktoś nie chce mu odpowiedzieć na jakieś pytanie, to od razu mówi – Moja mama na pewno będzie wiedziała. I jak słyszę zbliżające się kroki, to mam ochotę stać się niewidzialna, bo już wiem, czym to się skończy :D

  • Hehe mój ma 2,5 i to samo a jak próbuję jego o coś zapytać to właśnie jest „nie wiem” i kolejne pytanie :) Czuję się wtedy dokładnie tak samo :)

  • U nas też Ola wkroczyła w fazę ‚a dlaczego’ i potrafi w kółko zadawać to pytania. Kiedy ostatnio ją usypiałam i zaczęła się tego typu rozmowa, a ja musiałam się chwilkę zastanowić nad tym jak odpowiedzieć na kolejne z rzędu pytanie to Ola stwierdziła: Mama gapa” ;)
    A swoją drogą nie wiem czy wiesz, że jest książeczka zatytułowana właśnie ‚a dlaczego?’ i na początku myślałam, że to o niej będzie ten wpis :)

    • Mamiczka

      Wiem, wiem :) Mamy całą serię :) I jak przygotowywałam ten wpis, to tekst tej książki od razu mi przychodził do głowy, bo znam go na pamięć :D

  • Gdyby mnie dziecko zaczęło pytać o kolor biedronki, zrobiłabym wykład na temat biologii, który mógłby zdemotywować do zadawania kolejnych pytań :)

    • Mamiczka

      To na Malucha nie działa :D Jego interesują tylko krótkie i konkretne odpowiedzi. Jak za długo mówię, to przerywa i zadaje koleje pytanie.

  • Haha, też to znamy :) Ale chyba Cię nie pocieszę mówiąc że córka zaczęła mając 2,5 roku, teraz ma 3 lata i 2 m-ce i jeszcze nie minęło ;)
    Jak próbuję ją zbyć mówiąc „nie wiem” to pyta „a dlaczego nie wiesz” i ciąg trwa dalej :D

    • Mamiczka

      Ja unikam stwierdzenia „nie wiem”, bo to i tak nic nie daje. Wtedy Maluch patrzy na mnie i mówi „na pewno wiesz” :D

  • Moja trzylatka jest aktualnie na tym etapie;-)Przechodzę ten tryb „a dlaczego” po raz drugi i na pocieszenie powiem,ze przechodzi tak samo nagle jak się pojawia!Mnie macierzyństwo nauczyło ogromnej pokory i dystansu do życia jak i samej siebie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>