641. Wakacje z dzieckiem w Sopocie.

Jak wiecie, w tym roku nasza trójka spędziła urlop w Sopocie (przygotowując się do tego wyjazdu publikowałam wpisy o tym, czym zająć dziecko na plaży —-> KLIK i czym zająć dziecko w podróży —-> KLIK).

Nad morzem byliśmy tydzień. Na weekend dołączyła do nas kuzynka Malucha ze swoimi rodzicami, co dostarczyło nam dodatkowych atrakcji ;)

Przez cały pobyt tylko jeden dzień był typowo plażowy, czyli było na tyle ciepło, że mogliśmy wyskoczyć na plaży w strojach kąpielowych. W pozostałe dni oczywiście również chodziliśmy nad morze, ale głównie budować zamki z piasku i karmić mewy. Z jednej strony trochę żałuję, że nie było słońca (zwłaszcza, że to był nasz pierwszy wyjazd nad morze od 4 lat), a z drugiej się cieszę, bo w czasie upałów nie mielibyśmy na nic siły, a tak przynajmniej zobaczyliśmy kilka ciekawych miejsc.

W tym wpisie w skrócie napiszę Wam co można robić/zobaczyć z dzieckiem w Sopocie i okolicach, nie mając samochodu. Z uwagi na chorobę lokomocyjną Malucha zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem. Napiszę Wam również jakie zabawiacze sprawdziły się w podróży i na co zwrócić uwagę decydując się na taką formę przejazdu.

PODRÓŻ Z DZIECKIEM W PKP

Jeśli chodzi o podróż PKP Intercity to przejazd do Sopotu zajął nam (bez przesiadek) 3,5 godziny. Pociąg niestety nie był podzielony na przedziały (co dla mnie jest minusem przy podróżowaniu z dzieckiem) i nie posiadał 1. klasy. Plusem było to, że mieliśmy miejsca przy stoliku. To było bardzo duże ułatwienie, jeśli chodzi o zajęcie Malucha zabawami figurkami i rysowaniem, czy graniem. Niestety był przez to zamknięty jak w konserwie i musiał w zasadzie siedzieć w jednej pozycji, co po jakimś czasie zaczęło go irytować. Planując dłuższą podróż pociągiem warto zarezerwować bilety z wyprzedzeniem, aby w przypadku pociągu bez przedziałów, załapać się na miejsca przy stoliku. Bez stolika będziecie jechać jak w pekaesie. Nie wyobrażam sobie takiego przejazdu z dzieckiem na dłuższym odcinku.

Co sprawdziło się w czasie podróży najlepiej? Oczywiście tablet ;) Z przerwami zajął Maluchowi czas na około godzinę. Przydały się również dwustronne kredki i zeszyt.

Sporo czasu spędziliśmy również nad planszówką, własnoręcznie stworzoną przez Malucha. Kostkę uruchomiliśmy w aplikacji, a pionkami były jakieś kawałki taśmy.

Do zabawy przydały się także małe figurki dinozaurów (do tego dokupiłam w kiosku na dworcu jakiś magazyn z dinozaurami i tam jako dodatek był jakiś kłapiący dinozaur) i resoraki Hot Wheels.

Wybawieniem okazały się również wydrapywanki, które kupiłam Maluchowi w jednej z trójmiejskich galerii. Tego typu wydrapywanki można kupić np. tu —–> KLIK lub tu —-> KLIK. My dość często korzystamy z takich zestawów i są świetne. Z niektórych można nawet tworzyć własne naklejki. Przez ostatnie 40 minut podróży Maluch był już mocno znudzony i odliczałam czas do stacji docelowej ;)

podróż z dzieckiem pkp

dziecko w pociągu

SOPOT – NOCLEGI

Po dotarciu do mieszkania, które wynajęliśmy w Sopocie, od razu udaliśmy się na plażę. Bliska odległość do morza to było jedno z najważniejszych dla mnie kryteriów przy wyborze noclegów. Mieszkanie, które znalazłam było 50 m od plaży, tuż przy Muzeum Sopotu. Lokalizacja bardzo dobra, bo przed wejściem na plażę była smażalnia ryb, tuż przy zejściu na plażę kawiarnia (która ratowała codziennie rano moje niskie ciśnienie), niedaleko również sklep spożywczy, stragan z warzywami i owocami oraz przystanek autobusowy. Do molo mieliśmy około 300 m. Gdyby nie to, że standard mieszkania nieco odbiegał od tego, co pokazywano w internecie, moglibyśmy tam wracać. Plusem było to, że mieliśmy tam 2 pokoje i bez problemu mogliśmy przygarnąć gości ;) Niestety później okazało się, że jedno z łóżek było trochę uszkodzone, co nas nieco rozdrażniło, bo w nocy musieliśmy szukać czegoś, co pomoże to jakoś w miarę wygodnie rozłożyć.

CO WARTO ZABRAĆ NA PLAŻĘ

Z uwagi na to, że wiedzieliśmy, że w czasie naszego pobytu pogoda będzie nieciekawa, nie zabieraliśmy ze sobą na wyjazd składanego leżaka. W podróży pociągiem każdy bagaż mniej to większa wygoda. Okazało się, że na miejscu nie ma żadnego problemu z wypożyczeniem leżaków (15 zł za cały dzień). Ten, który wypożyczałam był i tak dużo wygodniejszy od tego, który kupiłam. Ta informacja przyda się osobom, które tak jak ja, zastanawiały się, czy na takie wypożyczenie nie wydadzą zbyt dużej kasy. Nie zabraliśmy ze sobą również namiotu plażowego, ale nasi towarzysze przywieźli taki ze sobą. Okazało się, że taki namiot (zwłaszcza zapinany na zamek) jest bardzo przydatny (np. tego typu —–> KLIK). Kiedy chcemy spędzić cały dzień na plaży, można w takim namiocie schować wszystkie zabawki i inne pierdolety i bez noszenia ze sobą tego wszystkiego skoczyć gdzieś na obiad. My mamy samorozkładający się, ale bez zamka. Będę musiała jednak dokupić taki zapinany. Jest praktyczniejszy, chociaż droższy.

Co do zabawek, z uwagi na słabą pogodę, zabraliśmy ze sobą tylko silikonowe wiaderko (tego typu —-> KLIK, łopatkę i piaskowe zgadywanki —–> KLIK). Jednak praktycznie przy każdym wejściu na plażę są stoiska, w których można kupić zwykłe plastikowe wiaderka i łopatki.

Sprawdziły się również ręczniki Dr Bacty —->  KLIK (wspominałam już o nich we wpisie o tym, czy blogi mają realny wpływ na to, co kupuję —-> KLIK). Jeden wykorzystywaliśmy do wycierania, a drugi do siedzenia, jeśli akurat nie mieliśmy ze sobą maty. Mata plażowa (mamy taką —-> KLIK) bardzo się sprawdziła, bo w przeciwieństwie do zwykłych plażowych ręczników łatwo się ją czyściło i na jednej bez problemów mieścił się tata z Maluchem (leżąc), a ja miałam leżak.

dziecko nad morzem

wakacje nad polskim morzem

wakacje14

ATRAKCJE W SOPOCIE

Idąc deptakiem od strony Sopotu Dolnego w kierunku molo jest wypożyczalnia gokartów i rowerów. Tam tata z Maluchem wypożyczyli dwuosobowy rower/gokart. Innego dnia w okolicy Grand Hotelu znaleźliśmy drugą wypożyczalnię, w której były również większe, czteroosobowe. Dzięki temu zrobiliśmy sobie godzinną, rodzinną przejażdżkę po okolicy. Pedały są wspomagane dodatkowo akumulatorem, więc tata Malucha aż tak bardzo nie odczuł tego, że dwa klopsy siedziały z przodu ;) I tu od razu zaznaczę, że nadmorski deptak w Sopocie podzielony jest dla pieszych i dla rowerów. Trzeba zwracać na to uwagę, bo można się zapomnieć, a po drodze dla rowerów niektórzy jeżdżą naprawdę bardzo szybko! W niektórych miejscach ten podział jest ledwo widoczny, bo nie oddziela go żaden pas zieleni.

wakacje16

Znaleźliśmy również ciekawy plac zabaw dla dzieci na sopockich błoniach, który był wykonany z naturalnych elementów. Szkoda, że nie koszą tam regularnie trawy. To mnie zniechęcało, bo unikam miejsc, w których może być nasilona inwazja kleszczy (o tym, że choruję przewlekle na boreliozę pisałam już kilka razy —–> KLIK). Niedaleko tego placu zabaw jest również park linowy (bliżej morza). Maluch jeszcze nie korzysta z takich atrakcji, ale widziałam, że biegało tam sporo dzieci w wieku szkolnym.

plac zabaw sopot

Na śniadania chodziliśmy najczęściej tu —–> KLIK. Mieli tam śniadania fit, które były zgodne z moją dietą boreliozową, a tata wsuwał tam bardzo dobre omlety. Maluch podjadał coś tam z mojego talerza i bawił się na placu zabaw, który był na terenie tej restauracji (jedliśmy w tzw. ogródku, tuż przy placu zabaw). To był bardzo duży plus tego lokalu. My mogliśmy w spokoju zjeść, mając cały czas Malucha na oku. Mają tam również noclegi —->  KLIK, które będę brała pod uwagę przy rezerwowaniu kolejnego pobytu w Sopocie.

Obiady jedliśmy w różnych miejscach, m.in. tu —-> KLIK. Wracałam tam na zupę z kaczki z naleśnikowym makaronem, która była świetna. Na kolacje zwykle kupowaliśmy zapiekanki przy molo (w ciągu z różnymi stoiskami, m.in. z żelkami Haribo). Były wielkie i naprawdę bardzo dobre. Zresztą było widać, że jest tam sporo powracających klientów.

Na molo (lub przed molo, bo różnie to bywało) dzieci mogły jeździć na pojazdach na akumulator. Aby je uruchomić trzeba wrzuć 2 x 5 zł. Przed molo kręciła się pani, która rozmieniała kasę, ale nie zawsze było ją widać, dlatego jeśli chcecie skorzystać z tej atrakcji to warto mieć monety ze sobą. Na końcu molo można skorzystać z rejsów statkiem pirackim. Nas akurat ta atrakcja nie interesowała wcale (bo zarówno ja, jak i Maluch pewnie byśmy wypluli na nim wszystkie flaki), ale widziałam, że sporo rodzin z dziećmi się tam kręciło. Więcej o tym statku można poczytać tu —-> KLIK.

molo sopot

Niedaleko wypożyczalni gokartów (tej w okolicy Grand Hotelu) znaleźliśmy kolejne atrakcje dla Malucha. Wielką dmuchaną piłkę, w którą wchodził do środka i skakał w niej w basenie oraz trampolinę (szelki są przeznaczone dla dzieci do 20 kg, warto o tym wiedzieć, zanim dziecko to zobaczy i koniecznie będzie chciało na tym poskakać).

atrakcje dla dzieci w sopocie

AQUAPARK W SOPOCIE

W jeden z deszczowych dni wybraliśmy się do sopockiego Aquaparku. Kolejka do kasy była umiarkowana i dość szybko się przemieszczała (staliśmy w niej około 15 minut). Wzięliśmy bilety na 3 godziny, ale po ponad godzinie wyszliśmy. Dużo ciekawszy aquapark jest w Redzie, ale o tym napiszę za chwilę. W sopockim jest fajny basen dla maluszków. Dzieci w wieku Malucha, które nie potrafią jeszcze samodzielnie pływać korzystały głównie ze średniego basenu. Jak weszliśmy na chwilę do jacuzzi, w którym woda była zdecydowanie cieplejsza niż w basenach (nawet tych dla najmłodszych) to Maluch nie chciał już wracać do basenów, bo twierdził, że było mu za zimno. Po jakimś czasie zaczęło nam się po prostu nudzić, dlatego wyszliśmy ;) W szatni okazało się, że korytarzowe suszarki są bardziej atrapą i moje włosy, które w domu suszę jakieś 3 minuty, tam suszyłam jakieś 30 minut, a i tak nie były do końca suche. Warto więc zabierać ze sobą swoją suszarkę i podłączyć się do któregoś z kontaktów.

My akurat dotarliśmy tam taksówką, ale widziałam, że około 300 metrów od aquaparku jest przystanek autobusowy. Dlatego jeśli będziecie bez samochodu, właściwie bez problemów będziecie mogli tam dotrzeć.

AQUAPARK W REDZIE – ATRAKCJE DLA DZIECI

Z kolei Aquapark w Redzie okazał się bardzo fajny. Niestety najpierw trzeba stać w ogromnych kolejkach. Może to zająć nawet i dwie godziny. Nam zajęło godzinę, bo udało nam się wydelegować tatę kuzynki Malucha do windy i krótko mówiąc wepchnął się w kolejkę piętro wyżej, co skróciło nam stanie o dobre kilkadziesiąt minut.

Bardzo dużym minusem jest to, że na piętrze (czyli tam, gdzie są kasy) nie ma żadnych miejsc do siedzenia. To koszmar, kiedy stoi się tam z dziećmi. Maluch z kuzynką siedział na schodach. Obsługa kompletnie tego nie przemyślała i nad tym zdecydowanie muszą popracować. To jednak dopiero początek ich działalności, więc myślę, że to się zmieni.

Kolejka ciągnie się od parteru i tam początkowo są jakieś miejsca do siedzenia. Jest nawet jakiś kącik do malowania dla dzieci, ale niestety nie było tam żadnych kredek :/ A z samych kartek to Maluch jedynie mógł samoloty porobić.

Jeśli jesteście większą grupą, to jedna osoba może stać w kolejce, a inna może z dziećmi pójść zobaczyć w korytarzu ryby i rekiny (te ostatnie są małe). Warto z tego skorzystać, bo już w środku, kolejki do zjeżdżalni i tunelu z rekinami są ogromne. Można również udać się do kawiarni lub cukierni. Kiedy jednak trafimy już na pierwsze piętro, będziemy się tam kisić. Na górę przepuszczają ochroniarze i latanie z góry na dół nie jest takie proste. A wiadomo, że czas w kolejce się dłuży :/ Gry na komórce okazały się zbawienne. Mam nadzieję, że tę kwestię jakoś dopracują, bo to zniechęca.

Na terenie basenów nie można robić zdjęć, na których mogłyby załapać się jakieś inne osoby. Ratownicy zwracają na to uwagę. W związku z tym telefon można zostawić od razu w szatni, chyba że traficie na mało osób, co jest mało prawdopodobne ;)

Na zjeżdżalnie były bardzo długie kolejki, więc z nich nie korzystaliśmy. Zanim się do jakiejś ustawicie najlepiej zapytać inne osoby, od jakiego wieku lub wzrostu jest dana zjeżdżalnia, bo są tam pewne ograniczenia. Jak przebiegają same zjazdy – tego nie wiem, bo nikt z nas nie sprawdzał. Maluch najwięcej czasu spędził na statku pirackim i rwącej rzece. Co do samego statku – pomysłowy. Niestety tylko kilka zjeżdżalni na nim działało. Jedna z nich, z zakrętem, była tak sucha, że nie dało się na niej zjeżdżać. Nie wiem, czy Maluch był już na nią po prostu za duży, czy była jakaś inna przyczyna tego. Inne dzieci też musiały się cały czas tam odpychać. Do dzikiej rzeki nawet ja wskoczyłam i pchałam Malucha na pontonie.

Obiekt jest spory i tam bardzo szybko zleciały nam 3 godziny. Nie wiem jak z suszarkami, które są na wyposażeniu, bo nauczeni doświadczeniem po sopockim aquaparku mieliśmy swoją ;) Do tego Aquaparku jechaliśmy z Sopotu pociągiem SKM. Zajęło nam to koło 40 minut w jedną stronę. Z dworca do aquaparku jest około 500-600 metrów. My wprawdzie szliśmy akurat w czasie ulewy, ale daliśmy radę ;) Przynajmniej było wesoło, zwłaszcza jak tata kuzynki Malucha od zupełnie obcej dla nas kobiety załatwił parasol. To był wprawdzie jeden parasol przeznaczony łącznie na naszą szóstkę, ale przynajmniej dzieci mogły się trochę schronić przed tą ulewą, która była naprawdę duża.

Więcej o tym aquaparku możecie poczytać tu —-> KLIK.

aquapark reda

CENTRUM NAUKI EXPERYMENT W GDYNI

Do Centrum Nauki Experyment w Gdyni również jechaliśmy pociągiem SKM. Jest ono jakieś 300 metrów od dworca. I tam również wielka kolejka do kasy. Stałam w niej jakieś 50 minut. W tym czasie Maluch pod opieką taty bawił się w kąciku z zabawkami. To duży plus, bo przynajmniej dzieciom czas szybko leciał.

Do centrum można kupić bilety online i warto z tej opcji skorzystać! Żałuję, że tego nie zrobiłam, chociaż jedna z czytelniczek mnie o tym uprzedzała.

Na terenie centrum jest sklep z zabawkami, nawet nieźle zaopatrzony. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i musiałam zerknąć na asortyment. Kupiłam Maluchowi jajo dinozaura, z którego wyhodował potem kolejnego dino do kolekcji i kilka innych drobiazgów.

Jeśli chodzi o samo centrum to jest ono spore. Można tam spokojnie spędzić 2-3 godziny. Maluch jednak nie był zainteresowany niektórymi stanowiskami, a właściwie to więcej punktów go nie interesowało, niż interesowało ;) Ale w tych, które zwróciły jego uwagę najchętniej siedziałby po kilkanaście minut. W tych punktach dobrze się bawił.

Mnie najbardziej zainteresowały stanowiska związane ze zwierzętami, zwłaszcza te, w których można było zobaczyć, jak one widzą. No i oczywiście wszelkie te, które były związane z ciałem człowieka. Ubolewałam nad tym, że nie mogę się schylać do wielu rzeczy, bo chętnie zapoznałabym się bliżej z kilkoma punktami. Pod koniec naszego zwiedzania tego obiektu marzyłam już tylko o tym, żeby w końcu wyjść i wskoczyć w mój gorset, który został w szatni, a kręgosłup dawał o sobie znać ;) Był taki moment, że obawiałam się, że będę szła na czworakach, a ludzie będą myśleli, że to jakieś kolejne doświadczenie :)) Na szczęście szybka kawa pozwoliła mi odpocząć i zregenerować siły. Na terenie tego obiektu była jakaś kawiarnia, ale my udaliśmy się do innej, zlokalizowanej w budynku obok, już bliżej dworca.

Z uwagi na to, że część doświadczeń jest z wodą, warto wziąć dziecku koszulkę na zmianę. To właśnie tam Maluch spędził najwięcej czasu.

Według mnie centrum najlepiej sprawdzi się u dzieci w wieku szkolnym, ewentualnie starszych przedszkolaków, które lubią wiedzieć co jak działa itd. Niektóre stanowiska były dla Malucha zbyt skomplikowane, a przez to nudne.

centrum experyment gdynia

centrum nauki gdynia

experyment gdynia

W planach mieliśmy zobaczyć jeszcze inne, ciekawe miejsca polecone mi przez czytelników bloga, ale niestety pogoda pokrzyżowała nam plany.

Podsumowując, Sopot bardzo nam się podobał i jestem pewna, że jeszcze tam wrócimy. W poruszaniu się po mieście bardzo pomogła nam aplikacja Jak dojadę —-> KLIK.

WAKACJE U BABCI

A na koniec migawka z naszego pobytu u babci Malucha (dla tych z Was, którzy nie zaglądają na nasz instagram).

wakacje8

wakacje9

wakacje10

wakacje11

Osoby zainteresowane piętrowym domkiem ogrodowym kuzynki Malucha (był robiony przez znajomego rodziny), mogą znaleźć podobny tu —-> KLIK. Zerknęłam na niego i ma zbliżony rozkład. Można go pomalować według własnego uznania i kupić szereg ciekawych dodatków (to wszystko znajdziecie już bezpośrednio w tym sklepie). Przyznam, że chętnie postawiłabym taki u nas na działce, ale mamy niestety za mało miejsca.

A już niedługo przygotuję dla Was wpis o tym, jak krok po kroku robić glicerynowe mydełka. Na powyższych zdjęciach mogliście zobaczyć, jak Maluch bawił się w ten sposób z kuzynką. Kupiłam już wszystkie niezbędne składniki i kilka mydełek mamy już za sobą. Jeśli Wasze dzieci lubią kreatywne zabawy, będą zachwycone.

Na koniec dodam, że w tym roku przy pakowaniu postawiłam na rolowanie ubrań. Okazało się, że to bardzo fajna i praktyczna metoda. Dzięki niej zmieściłam w jedną dużą torbę więcej ubrań, niż gdybym składała je w klasyczny sposób. Teraz już zawsze będziemy się pakować w taki sposób :) Wykorzystywałam również każdą wolną przestrzeń, czyli np. w buty na zmianę wkładałam zrolowane skarpetki. Ktoś mi kiedyś polecił ten sposób (już nie pamiętam kto) i miał rację. Jeśli nie pakowaliście się jeszcze w taki sposób, to koniecznie spróbujcie.

mamiczka_logo-2

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

4 komentarzy

  • A ja polecam jeszcze Adventure Park w Kolibkach (to bardzo blisko aqua parku, na granicy z Gdynią:) Ich park linowy maluch na pewno by pokonał, moja córka młodsza i dała radę. Do tego są jeszcze bajkowe domki na drzewach, dmuchańce, tyrolka, konie i bardzo pomysłowy plac zabaw ze strefą zabaw w wodzie (plac zabaw jest darmowy). Można tam spokojnie spędzić pół dnia.

    Druga atrakcja, którą warto zaliczyć w Trójmieście to Akwarium w Gdyni (obejść można w mn. 2 h), tuż obok port, plaża miejska i super plac zabaw. I już kolejne pół dnia z głowy.

  • Bardzo fajny ciekawy wpis …Jeśli wybierzemy się w te strony to będziemy wiedzieć gdzie warto zajrzeć 😊

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>