178. PRL w nowej wersji. Gałgankowy skarb.

Rocznik 1981 wita ;) Z okresu dzieciństwa pamiętam różne rzeczy, jedne lepsze, drugie gorsze. Wiele ze wspomnień wiąże się u mnie z książkami. Jako dziecko miałam ich sporo. Kiedy miałam kilka lat, znałam na pamięć praktycznie wszystkie. Przeglądałam poszczególne strony i udawałam, że czytam na głos, recytując wiersze i bajki. Część z książek mam do dzisiaj. Na razie pochowane w kartonach, ale za jakiś czas trafią ‚w spadku’ do Malucha.

Jedną z książek, którą doskonale pamiętam jest „Gałgankowy skarb” Zbigniewa Lengrena. Obecnie ukazuje się nakładem Wydawnictwa Babaryba.

SAM_1491

Co w tej książce jest takiego, że aż tak utkwiła mi w pamięci? Przede wszystkim to, że główna bohaterka jest moją imienniczką ;)

„Płacze Kasia mała, łzy jej ciurkiem płyną,
bo z samego rana
Murzynek jej zginął”.

W poszukiwania zaginionej lalki włączyło się wiele osób, m.in. babcia, dziadek, wujek i stróż Walenty. Przeszukano spiżarnię, graciarnię, piwnicę, kuchnię, łazienkę, strych, ulicę, sień, bramę i śmietnik. W poszukiwania włączył się nawet pies.

Płacz Kasi narastał, a Murzynka w dalszym ciągu nie było. Aby ją nieco uspokoić, babcia przyniosła jej placek, dziadek babeczkę, wujek wazonik itd. Jaki był tego efekt? Czy lalkę ostatecznie udało się odnaleźć? Sięgnijcie pamięcią do czasów swojego dzieciństwa ;)

A jak Maluch reaguje na tę historię? Uwielbia ją! Razem z Kasią woła „Aaaaa, Beeee, ja moją szmacianą laleczkę chcę”. Kiedy dochodzimy do strony, gdzie każdy coś niesie dziewczynce, Maluch sam wymienia, co widzi na obrazku. Jego ulubieńcem jest sąsiad, niosący balonik. Maluch za każdym razem dodaje, że to jest zielony balonik, a wazonik niebieski, babka żółta itd.

To krótkie opowiadanie doczekało się kilku wysokonakładowych wydań. Na jego podstawie powstał nawet krótkometrażowy film. Córka autora napisała o niej tak „Ta ciepła historia, która wydarzyła się w ogrodzie, którego już dawno nie ma, napisana dla małych dzieci, które szybko rosną, ciągle może być czytana choćby dlatego, że się naprawdę bardzo dobrze kończy„. I właściwie nic więcej dodawać nie muszę.

Książka ma sztywne strony i zaokrąglone rogi. Dzięki temu uwielbiam ją jeszcze bardziej. Ma fajny, nieco podłużny kształt. Swoim rozmiarem idealnie wpasowuje się w rączki Malucha (około 20 cm x 14 cm).

Dziękuję Wydawnictwu Babaryba za egzemplarz tej książki. Można ją teraz kupić w fajnej, promocyjnej cenie tu —-> KLIK. Możecie tam również przeczytać o genezie tej książki. Bardzo ciekawa historia, którą warto poznać.

SAM_1494
SAM_1492
SAM_1493
SAM_1495
SAM_1496
SAM_1501
SAM_1498
SAM_1504
SAM_1502

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

29 komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>