155. Magiczna kula Simba – zabawka do raczkowania.

155. Magiczna kula Simba – zabawka do raczkowania.

Sie 03

Kiedy Maluch był na etapie raczkowania, mieliśmy kilka zabawek, które miały go do tego zachęcać. Jedną z nich była Magiczna kula firmy Simba. Była, bo już trafiła do młodszego kolegi Malucha. Może u niego sprawdzi się lepiej. U nas trochę zawiodła.

Zacznę od tego, że chociaż miała koliste ruchy, które teoretycznie mogłyby zachęcać dziecko do wędrowania za kulą, Maluch kompletnie nie wykazywał tym zainteresowania. Owszem, po kulę sięgał (był nawet okres, że dość często), ale bawił się nią głównie na siedząco.

22042013743
Kula oprócz ruchów, wydawała różne dźwięki (kilkanaście) i świeciła. Były tam odgłosy różnych pojazdów, m.in. samolotu, pociągu, statku. Jednak nie podobały mi się one. Zwłaszcza odgłos pociągu. Był jakiś taki przerażający dla mnie. Ale Maluch się tych dźwięków nie bał, to są tylko moje takie subiektywne odczucia. Dźwięki ogólnie były głośne.

Muszę jednak przyznać, że zabawka była solidnie wykonana. Pomimo tego, że z plastiku, kiedy ją oddawałam nie było na niej widać większych oznak użycia. Miała też kilka dźwiękowych cyfr, które mogą posłużyć przy nauce liczenia. Nie wiem jednak, na ile ta nauka sprawdziłaby się w praktyce, bo kiedy Maluch zaczął się na dobre interesować liczeniem, to kuli już nie mieliśmy.

Kula była ciężka, dlatego nie pozwalałam się nią bawić Maluchowi bez mojego nadzoru. Bałam się, że może ją sobie upuścić na nogi. Producent przewiduje, że jest ona przeznaczona dla dzieci od 6 miesiąca życia. Moim zdaniem dla takich maluszków jest ona zdecydowanie zbyt ciężka.

Kupiłam ją na allegro.

22042013744

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Uwielbia zakupy przez internet, gdzie wyszukuje całą masę ciekawych produktów.

22 komentarzy

  1. Monika S

    My mieliśmy kulę z fisher price z taką małpką ale jakoś nie zachwyciła Julki, 5 minut zabawy i na tym koniec, póżniej to już nawet chyba udawała że nie widzi tej zabawki ;)

  2. elenka

    Przymierzałam się jakiś czas do tej kuli… A w końcu sprawdziły się zwykłe piłeczki do ping-ponga rozsypane po podłodze ;)

    • Bardzo fajny pomysł! Tylko mój Maluch miał wtedy taki okres, że lubił brać wszystko do buzi, więc nie mogłabym mu dawać do zabawy takich piłek.

      • elenka

        moja też brała… Ale na pingpongi za mała paszcza była

  3. matka_de

    To coś podobnego pewnie jak hulakula V-tech http://more4kids.pl/produkt/62982-zabawka-vtech-migoczaca-hula-kula-60103.html. U nas też bez zachęty do raczkowania, ciężka jak cholera, a jak Mała zaczęła tym rzucać to już na dobre schowałam do szafy. O tyle ta jest fajna, że odgłosy zwierzątek, jakieś tam melodyjki czasem zainteresowały Małą, ale szczerze mówiąc pokładałam większe w niej nadzieje!

    • Tak, to taki trochę tańszy odpowiednik :) Właśnie to rzucanie było najgorsze. Zawsze się bałam, że sobie walnie tym w nogi, albo w głowę.

    • My mieliśmy tą hule-kule. Gdyby nie to, że do szaleństwa doprowadzał mnie głos skrzeczącej z niej pani, to byłaby fajna. Chłopcy ją lubili i czasami nawet za nią ruszyli w pogoni :) Teraz bawią się nią jak im się przypomni. Ale raczej w formie turlania do siebie- z tym, że ciężka jest więc mało bezpieczna :/

      • matka_de

        Ja serdecznie współczułam mojej sąsiadce z dołu. I że jeszcze do nas nie przylazła ;) Mała jakoś zawsze uniknęła walnięcia się w stopę, ale może dzięki temu, ze szybko jej to zabrałam. Ja też myślę ewentualnie do niej wrócić jak Mała będzie bardziej kumata.

      • Właśnie ten ciężar jest największym minusem.

    • Guest

      Ja serdecznie współczułam mojej sąsiadce z dołu. I dziwię się, ze jeszcze do nas nie przylazła ;) Mała jakoś zawsze uniknęła walnięcia się w stopę, ale może dzięki temu, ze szybko jej to zabrałam. Ja też myślę ewentualnie do niej wrócić jak Mała będzie bardziej kumata.

  4. MaMMa

    też się łasiłam na to, ale mój maluch w ogóle nie chciał raczkować! zaczął dopiero w granicach 10/11 mc! wtedy stwierdziłam, że to bez sensu, bo przecież może podażac do byle jakiej inne zabawki a nie turlać przed sobą piłki jak piesek :P

    • Mój cały czas lubi turlać przed sobą piłki :D Tylko nie takie ciężkie :D

      • MaMMa

        mój to kopie albo rzuca w góre ;-) turlikanie mu nie podchodzi ;-))))
        za delikantne :P

  5. li_lia

    Podobnie, jak Monika, Nadia miałą wańkę-wstańkę z Fishera i muszę przyznać, że doprowadzała mnie ona do szewskiej pasji.

    Odnośnie Waszej kuli to dziwi mnie rozmiar zabawki i jej ciężar. Producent chyba żadnych testów nie przeprowadzał w gronie półrocznych dzieci, inaczej zauważyłby mankamenty, o których wspomniałaś.

    li_lia

    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    • Nie wiem, jak to było z tymi testami, ale dolna granica wieku nie była przemyślana. Wprawdzie dziecko w wieku 6. miesięcy jeszcze nie rzuca, ale trzymać potrafi, więc waga kuli powinna być mniejsza. Tylko pewnie chodzi tutaj o to, że jak kula byłaby lżejsza, to nie turlałaby się w taki sposób.

  6. Kasia

    My kupiliśmy tę kulę chyba jak Kubuś miał ok pół roku i mamy ją nadal (Kubuś ma teraz 15 miesięcy). Fakt – do raczkowania za bardzo nie zachęcała i jest ciężka, ale na szczęście maluch nie ma zamiaru jej za bardzo podnosić, głównie ją turla. Może nie jest jakoś bardzo obecnie ją zafascynowany, ale powraca chętnie do zabawy nią. Więc u nas raczej się sprawdziła i wciąż sprawdza :)

    Pozdrawiam!

  7. Paulina Kwiatkowska

    Ja chyba bym się nie skusiła na taki wynalazek.

  8. Kiti

    Pierwsze slyszę, żeby do raczkowania jakieś przedmioty były potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.