219. Wyrzutnia Nerf – sposób na aktywne spędzanie czasu.

Dzisiaj wpis nietypowy, bo dotyczy zabawki, na którą Maluch jest jeszcze zdecydowanie za mały, ale jej opis tak mi się spodobał, że postanowiłam się z Wami tym podzielić.

Otrzymuję sporo różnych informacji prasowych, staram się każdą czytać i wyszukiwać w nich to, co warto Wam pokazać. Jakiś czas temu, na fanpagu bloga KLIK (kto jeszcze tam nie był, to zapraszam) w rozmowie z czytelnikami ustaliłam, że co jakiś czas będą pojawiać się wpisy o nowościach w świecie zabawek i innych ciekawych pomysłach lub inicjatywach. Planuję takie cykle wprowadzić od stycznia, ale szał świątecznych zakupów trwa, więc może ktoś z Was skorzysta z tego wpisu i będzie miał pomysł na prezent z głowy ;)

Wyrzutnia Nerf marki Hasbro to moim zdaniem ciekawa zabawka, która może nas uratować przed jesienno-zimową nudą, ale nie tylko. Wiosną i latem także.

Tata, syn i Nerf_1

Co to właściwie jest? Nerf to wyrzutnia gąbkowych pocisków, które są przeznaczone dla dzieci od 6 roku życia (niektóre modele dla jeszcze starszych). Dzięki temu zabawa jest całkowicie bezbolesna. To dla mnie chyba najważniejsza cecha tej zabawki, bo jestem zdecydowanie z kręgu przewrażliwionych mam.

Mam w domu małego i dużego mężczyznę, więc i tak nie uniknę tego typu zabawek ;) Liczę na to, że wciągnę się w takie klimaty tak samo, jak oni.

Wiecie, co najbardziej mi się w tej wyrzutni spodobało? To, że może być świetną bazą do wspólnych, kreatywnych zabaw na świeżym powietrzu.

Weźmy np. taki tor przeszkód. Możemy go robić w różnych miejscach, np. na polanie, na trawie, pomiędzy murkiem a ławką, wszystko zależy tutaj od wolnej przestrzeni i naszej wyobraźni. Co możemy wykorzystać? Bardzo proste przedmioty, które na pewno mamy w domu lub bez problemu możemy kupić, np. plastikowe kubki (takie jednorazowe), balony, puszki oraz Nerf.

I tutaj, kiedy pierwszy raz czytałam opis, zastanawiałam się, jaki związek może mieć taka wyrzutnia z takim torem przeszkód. Otóż bardzo prosty. Można przykładowo zbudować prostą piramidę z puszek lub inną tego typu konstrukcję (taką ze strzelnic z wesołych miasteczek) i celować Nerfem tak, aby przewrócić jak najwięcej puszek jednocześnie. Chyba nie muszę Was przekonywać, jak taka zabawa wciąga, zwłaszcza kiedy początkowo niezbyt nam to wychodzi, a chcemy coraz więcej i lepiej ;) Ale najbardziej spodobała mi się taka propozycja – rozwieszamy nadmuchane balony na trzepaku lub gałęzi i wyznaczamy sobie punkt, z którego będziemy celować (najlepiej w odległości kilku/kilkunastu metrów).

I tu przydatna będzie dla Was informacja, że jest kilka typów takiej wyrzutni. W zależności od tego, jaki cel chcemy osiągnąć, można wybrać odpowiedniego Nerfa. O ich parametrach możecie poczytać tu KLIK. Niektóre strzałki mają zasięg nawet ponad 20 metrów!

Bardzo lubię zdrową rywalizację i jak Maluch podrośnie, to myślę, że skorzystamy z takiej wyrzutni. Tego typu zabawy uczą celności, spostrzegawczości i zabaw w zespole.

Nerfy możecie kupić w wielu miejscach, pełna lista sklepów tu KLIK. Ceny są różne, w zależności od modelu, ale zaczynają się od kilkudziesięciu złotych.

Wpis stworzyłam w oparciu o informację prasową.

oko2

Rough Cut_1

Tata, syn i Nerf_4

Tata, syn i Nerf_2

Tata, syn i Nerf_3

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

14 komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>