219. Wyrzutnia Nerf – sposób na aktywne spędzanie czasu.

219. Wyrzutnia Nerf – sposób na aktywne spędzanie czasu.

Gru 11

Dzisiaj wpis nietypowy, bo dotyczy zabawki, na którą Maluch jest jeszcze zdecydowanie za mały, ale jej opis tak mi się spodobał, że postanowiłam się z Wami tym podzielić.

Otrzymuję sporo różnych informacji prasowych, staram się każdą czytać i wyszukiwać w nich to, co warto Wam pokazać. Jakiś czas temu, na fanpagu bloga KLIK (kto jeszcze tam nie był, to zapraszam) w rozmowie z czytelnikami ustaliłam, że co jakiś czas będą pojawiać się wpisy o nowościach w świecie zabawek i innych ciekawych pomysłach lub inicjatywach. Planuję takie cykle wprowadzić od stycznia, ale szał świątecznych zakupów trwa, więc może ktoś z Was skorzysta z tego wpisu i będzie miał pomysł na prezent z głowy ;)

Wyrzutnia Nerf marki Hasbro to moim zdaniem ciekawa zabawka, która może nas uratować przed jesienno-zimową nudą, ale nie tylko. Wiosną i latem także.

Tata, syn i Nerf_1

Co to właściwie jest? Nerf to wyrzutnia gąbkowych pocisków, które są przeznaczone dla dzieci od 6 roku życia (niektóre modele dla jeszcze starszych). Dzięki temu zabawa jest całkowicie bezbolesna. To dla mnie chyba najważniejsza cecha tej zabawki, bo jestem zdecydowanie z kręgu przewrażliwionych mam.

Mam w domu małego i dużego mężczyznę, więc i tak nie uniknę tego typu zabawek ;) Liczę na to, że wciągnę się w takie klimaty tak samo, jak oni.

Wiecie, co najbardziej mi się w tej wyrzutni spodobało? To, że może być świetną bazą do wspólnych, kreatywnych zabaw na świeżym powietrzu.

Weźmy np. taki tor przeszkód. Możemy go robić w różnych miejscach, np. na polanie, na trawie, pomiędzy murkiem a ławką, wszystko zależy tutaj od wolnej przestrzeni i naszej wyobraźni. Co możemy wykorzystać? Bardzo proste przedmioty, które na pewno mamy w domu lub bez problemu możemy kupić, np. plastikowe kubki (takie jednorazowe), balony, puszki oraz Nerf.

I tutaj, kiedy pierwszy raz czytałam opis, zastanawiałam się, jaki związek może mieć taka wyrzutnia z takim torem przeszkód. Otóż bardzo prosty. Można przykładowo zbudować prostą piramidę z puszek lub inną tego typu konstrukcję (taką ze strzelnic z wesołych miasteczek) i celować Nerfem tak, aby przewrócić jak najwięcej puszek jednocześnie. Chyba nie muszę Was przekonywać, jak taka zabawa wciąga, zwłaszcza kiedy początkowo niezbyt nam to wychodzi, a chcemy coraz więcej i lepiej ;) Ale najbardziej spodobała mi się taka propozycja – rozwieszamy nadmuchane balony na trzepaku lub gałęzi i wyznaczamy sobie punkt, z którego będziemy celować (najlepiej w odległości kilku/kilkunastu metrów).

I tu przydatna będzie dla Was informacja, że jest kilka typów takiej wyrzutni. W zależności od tego, jaki cel chcemy osiągnąć, można wybrać odpowiedniego Nerfa. O ich parametrach możecie poczytać tu KLIK. Niektóre strzałki mają zasięg nawet ponad 20 metrów!

Bardzo lubię zdrową rywalizację i jak Maluch podrośnie, to myślę, że skorzystamy z takiej wyrzutni. Tego typu zabawy uczą celności, spostrzegawczości i zabaw w zespole.

Nerfy możecie kupić w wielu miejscach, pełna lista sklepów tu KLIK. Ceny są różne, w zależności od modelu, ale zaczynają się od kilkudziesięciu złotych.

Wpis stworzyłam w oparciu o informację prasową.

oko2

Rough Cut_1

Tata, syn i Nerf_4

Tata, syn i Nerf_2

Tata, syn i Nerf_3

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Uwielbia zakupy przez internet, gdzie wyszukuje całą masę ciekawych produktów.

14 komentarzy

  1. ila pop

    Adaś też na takie ma gdzieś, ale jestem przeciwna pistoletom. Każdy w domu o tym wie :D

    • Ale taka wyrzutnia jest fajnym dodatkiem do wspólnych, zręcznościowych zabaw ;) Można ją wykorzystać na różne sposoby, nie tylko w takim „klasycznym” :D

    • Joanna Andryszczyk

      a wiesz też byłam przeciwna ale Jasiek i tak budował pistolety i strzelał wiec kupiłam i to nie jeden ale i tez przeprowadziłam rozmowę na temat strzelania na niby i tego na żywo

  2. Mama Ka

    marzenie mojego Mateusza :)

  3. Joanna Andryszczyk

    no mamy coś podobnego na takie piankowe naboje nawet młodszy strzela tylko mu trzeba nabić i przeładować

  4. domek-z-ksiazkami@blogspot.com

    ja jak byłam mała to miałam swój pistolet na wodę i pamiętam ile latem zabawy z nim było na podwórku:)

  5. Kiti

    Nie jestem przekonana do tego typu zabaw, ale może zmienię zdanie;)

  6. Paulina Kwiatkowska

    Jakoś na razie mnie nie przekonuje;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.