Dzisiaj pokażę Wam serię świetnych książek dla dzieci Wydawnictwa Amber, którą objęłam patronatem medialnym. To mój pierwszy patronat, jeśli chodzi o książki dla dzieci. Do tej pory nie podejmowałam się tego (poza patronatem medialnym Akademii Duckie Deck, bo uważam, że to świetna inicjatywa —> KLIK). Kiedy jednak zerknęłam pierwszy raz na konspekty tych książek, to od razu wiedziałam, że będą świetne i warto nagłośnić ich premierę.
Z racji patronatu nie tylko Maluch otrzymał egzemplarze tych książek, ale również dla Was mam do rozdania aż 3 takie super komplety. Szczegóły konkursu znajdziecie na dole wpisu. Warto wziąć udział, bo zadanie konkursowe jest proste, a książki są naprawdę ciekawe.
Zacznę od tego, że wprawdzie są to książki przeznaczone dla najmłodszych dzieci, to jednak mój sześciolatek chętnie wyciąga je do czytania. Warto jednak pamiętać, że ich główna grupa docelowa to młodsze przedszkolaki.
Seria Przyjazna Łapka Wydawnictwa Amber to wyselekcjonowane książki, którymi zachwycają się dzieci na całym świecie. Książki te zdobywają różne nagrody i szczyty list bestsellerów. Nie bez powodu. A to jeszcze nie koniec serii, bo szykują się kolejne hity.
Obecnie książki są w atrakcyjnych cenach. Warto skorzystać. W sam raz na Dzień Dziecka :)

A każdy widział kota —> KLIK.

To krótka historia o pewnym kocie. Jest tu bardzo mało tekstu, dzięki czemu książka sprawdzi się u maluchów. Ze wszystkich książek z tej serii to właśnie ta jako pierwsza zwróciła uwagę Malucha. I sam ją sobie przeczytał :)
Na poszczególnych stronach możemy się przekonać, jak widzą kota różne stworzenia, typu wąż, ryba czy pies. Autor w pomysłowy sposób pokazuje, jak perspektywa, z jakiej patrzymy, kształtuje to, co widzimy. Bardzo mi się te wizje spodobały. Maluchowi również.
Nie kojarzę, abyśmy mieli już wcześniej tego typu książkę. A jak wiecie, przewijały się ich u nas nie tyle setki, co nawet tysiące książek dla dzieci.
Książka ma twardą okładkę. I boskie ilustracje, które świetnie uzupełniają tekst.







Żyrafy nie umieją tańczyć —> KLIK.

To krótka historia z przesłaniem. Jest rymowana. Główną bohaterką jest żyrafa. Nieco koślawa i mało zgrabna. Okazuje się jednak, że wbrew pozorom również i ona może świetnie tańczyć. Wystarczy w to jedynie uwierzyć.
Jest na liście bestsellerów od blisko 20 lat. Strony z tańczącymi w parach zwierzętami bardzo nas rozbawiły. W niektórych miejscach główna bohaterka ma takie miny, że mam od razu skojarzenia, jakby zażyła coś, czego nie powinna ;) Nie zmienia to oczywiście w żaden sposób mojego odbioru tej książki, bo to według mnie najbardziej wesoła książka z tej serii.
Książka ma twardą okładkę i bardzo kolorowe ilustracje, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.






Rycerz, który nie chciał walczyć —> KLIK.

Tu również tekstu jest niewiele. Jest rymowany. Autor pokazuje, że do osiągnięcia sukcesu nie zawsze konieczna jest przemoc. Nawet, jeśli przeciwnikiem jest okrutny smok ;)
Głównym motywem jest tutaj miłość do książek. A my takie motywy lubimy. Poza tym jest tu również wątek kupy, przez co książka od razu wysoko się uplasowała w rankingu Malucha ;)
Książka ma twardą okładkę i podobnie jak poprzednie, bardzo fajne ilustracje.







Za dużo marchewek —> KLIK.

Tym razem głównym motywem książki jest przyjaźń. Tekstu również jest niewiele. Okładka najbardziej mnie przyciągnęła.
Nie wiem dlaczego, ale ta książka kojarzy mi się z Kubusiem Puchatkiem ;)
Książka ma twardą okładkę i pomysłowe ilustracje.






Jak schować Lwa —-> KLIK.

To krótka historia o tym, że pozory mogą mylić. Pomysłowa dziewczynka wciąż szuka sposobu, jak schować lwa, aby nikt go nie znalazł. Jak się pewnie domyślacie, nie było to łatwe. Sama miałabym problemy, aby ukryć w domu coś tak wielkiego ;) Mam problemy z odpowiednim ukryciem różnych szaleństw zakupowych przed czujnym okiem taty Malucha, a co dopiero gdybym miała gdzieś schować takiego zwierzaka.
I chociaż lew był postrachem w oczach mieszkańców miasta, to okazał się bardzo pomocny.
Książka ma twardą okładkę. Ilustracje nie są tutaj aż tak barwne, ale świetnie współgrają z tekstem.





Kto przytuli Misia Tulisia? —-> KLIK.

Tu z kolei głównym bohaterem jest mały miś, który koniecznie chciał się do kogoś przytulić. Okazało się jednak, że to wcale nie jest takie łatwe. Miś ma w sobie coś takiego, że jest rozczulający.
Finał wiadomy. Najlepiej przytulić się do mamy ;)
Książka ma twardą okładkę i ciekawe ilustracje. Zwłaszcza strony z różnymi pozycjami do przytulania skradły serce Malucha :) Oczywiście od razu musieliśmy testować jak to jest się przytulać np. na kanapkę, czy oj-nie-odchodź. Na wersję przytulenie do góry nogami nie dałam się jednak namówić ;)






Do wygrania są aż 3 komplety zaprezentowanych wyżej książek (czyli w każdym komplecie jest łącznie 6 książek).

Zadanie konkursowe jest proste. W komentarzu pod tym wpisem napisz, jaka była Twoja ulubiona książka z dzieciństwa (jedna!) i dlaczego akurat ta.
Bawimy się od dzisiaj, tj. 25.05.2018 r. do 01.06.2018 r. do godz. 23.59. Spośród wszystkich prawidłowych zgłoszeń wybiorę 3 osoby, które zgarną nagrody. Wyniki ogłoszę na dole tego wpisu w ciągu 3 dni od chwili zakończenia konkursu.
UWAGA! Pamiętajcie, że komentarze na moim blogu są moderowane. Oznacza to, że Wasze konkursowe zgłoszenie nie będzie od razu widoczne. Powinnam je zaakceptować w ciągu kilku godzin. Jeśli w ciągu 24 h nie pojawiłoby się wśród innych zgłoszeń, napisz do mnie na maila czymzajacmalucha@gmail.com.
Ważnym warunkiem prawidłowego zgłoszenia konkursowego jest podanie przy zgłoszeniu swojego adresu e-mail. Wypełniając pola komentarza macie tam odpowiednie miejsce do tego. To ważne, bo później z tego adresu mailowego zwycięzcy będą musieli się ze mną skontaktować. UWAGA! Nie wpisujcie swojego maila w treści zgłoszenia konkursowego (tylko w odpowiednim do tego polu – chodzi o kwestie bezpieczeństwa danych i obecnego szaleństwa z RODO).
Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Czym zająć Malucha?
2. Konkurs trwa od 25.05.2018 r. do 01.06.2018 r. do godz. 23.59
3. Nagrodami w konkursie są 3 komplety książek Wydawnictwa Amber. W skład każdego zestawu wchodzą książki: A każdy widział kota, Żyrafy nie umieją tańczyć, Rycerz, który nie chciał tańczyć, Za dużo marchewek, Jak schować lwa, Kto przytuli Misia Tulisia.
4. Zgłoszenia konkursowe zostawiacie w komentarzu pod wpisem.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi pod tym wpisem w ciągu 3 dni, a zwycięzcy mają 3 dni na to, aby skontaktować się ze mną mailowo z adresu, który podawali przy zgłoszeniu. Jeśli tego nie zrobią, wybiorę kolejne osoby.
6. Zastrzegam sobie prawo do usunięcia zgłoszenia, które narusza regulamin konkursu lub powszechnie przyjęte normy obyczajowe.
7. Dane osobowe zwycięzcy konkursu będą wykorzystane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia konkursu zgodnie z regulaminem.
Powodzenia!
Przede wszystkim bardzo Wam dziękuję za tak liczny udział w konkursie. Większość wymienianych przez Was książek pamiętam ze swojego dzieciństwa. I chętnie powracam wspomnieniami do tamtych lat :) Jak wiecie, bardzo nie lubię wybierać zwycięzców, bo najchętniej nagradzałabym wszystkich biorących udział. Ale to niestety nie jest możliwe. Tym razem nagrody wygrywają Kamisia, Agnieszka D i Janka. Zwycięzców proszę o kontakt ze mną na czymzajacmalucha@gmail.com w terminie 3 dni. Nagrody są już u mnie, więc w mailu proszę o podanie adresu do wysyłki. UWAGA! Maila należy wysłać z adresu mailowego wpisywanego przy zgłoszeniu konkursowym.
Edit: Wydawnictwo Amber postanowiło dorzucić do puli nagród aż 5 dodatkowych kompletów, więc dodatkowo do grona zwycięzców dołączają Marta Dętka, KasiaKa, Agnieszka Ebing, Łukasz i Anka Malinowska.
Gratuluję :)

O autorce: Mamiczka
Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.



Miniowe Szczescie
Moja ulubiona ksiazka z dziecinstwa byl ‘Mikolajek’.
Niestety w tamtych czasach nie bylo nas stac na wiele,wiec przygody glownego bohatera poznalam dopiero dzieki osiedlowej,pachnacej starym papierem i kurzem bibliotece do ktorej zapisalam sie majac zaledwie 8 lat. Z ta ksiazka mam wiele wspomnien. Pomagala mi zwalczyc wiele stresujacych aspektow zycia,pozwolila wyciszyc sie i przeniesc sie do ‘innego wymiaru’.
Mam do niej tak wielka slabosc,ze nazwalam syna tym samym imieniem ,a na naszej polce dumnie widnieje seria ‘Mikolajkow’ do ktorej ja ochoczo i chetnie ciagle wracam.
Ania
Gałgankowy skarb ☺️ Mama czytała mi ją tyle razy że potrafiłam ją recytować z pamięci. I zawsze na imprezach rodzinnych wyciągałam tą książkę i udawałam że czytam. Wszyscy byli pod wrażeniem 😀 Miałam wtedy jakieś 3 latka. A najfajniejsze jest to, że moja córka również uwielbia tą książkę. I razem ją sobie “czytamy”.
Draco
Nigdy nie brałam udziału w tego typu konkursach ale… Ale pytanie wyzwoliło falę wspomnień ;) ulubiona książka – “tajemniczy ogród” i film na jej podstawie z 1996 roku bodajże obejrzany na szkolnej świetlicy… Do tej pory każdego roku na przednówku zapach mokrej ziemi oczekującej na przebudzenie i taki specyficzny dla tej pory roku zestaw barw, zapachów i dźwięków powoduje, że mimowolnie z moich wspomnień wynurza się obraz ogrodu – tajemniczego ogrodu… Zawsze chciałam trafić do takiego ogrodu, to jest taka wewnętrzna tęsknota by gdzieś w zapomnianym murze odnaleźć furtkę do innego świata ;) może kiedyś się uda ;)
Zuza
Słownik języka angielskiego w obrazkach😂Dostałam go mając 5 lat i co wieczór przez kilka lat oglądałam ze starszą siostrą.Miał piękne ilustracje z postaciami Disneya do których można było dopowiadac dowolne historie.Do dziś(25 lat) jest w moim rodzinnym domu i służy kolejnym pokoleniom które oglądają go z uśmiechem na buziach:) A ja nadal widzę oczami wyobraźni ilustracje w nim zawarte.
Monika
Bajka z dzieciństwa …. i od razu pojawia sie przed moimi oczami książeczka z serii „seria z Wiewiórka” pt. Sezamki 😍. Od razu mam ciepłe wspomnienia z Babcia, która wiele razy czytała mi bajkę o dwóch przyjaciółkach, spędzających wakacje na wsi, których przyjaźń wystawia na próbę sroka… sroka, która lubi sezamki😜 Do tej pory mam ta książeczkę, chociaż od czasów, kiedy czytała mi ja moja Babcia minęło ze 30 lat a może wiecej . Teraz czasami czytam ja mojemu synkowi 😀 Czy wnuki tez ja będą czytać ? Kto to wie😜 Babcia i Sezamki – czyż nie idealne wspomnienie bajki z dzieciństwa ???
Reniq
Pierwsza myśl to “Kareta z piernika” Wandy Chotomskiej ,oczywiście stare wydanie z 88’roku , biorąc pod uwagę tamte realia marzyło mi się wtedy zjedzenie takiego piernika , wręcz czułam jego zapach oglądając obrazki ….:)
izusia123
Pippi Pończoszanka była dla mnie najweselszą i najbardziej zwariowaną dziewczynką na świecie!
Kto nie pamięta jej dwóch rudych wiecznie stojących warkoczy? :)
Mała bohaterka potrafiła zawsze poprawić mi humor swoimi dziwnymi przygodami, a z dialogów śmiałam się w głos! :) Jako dziecko marzyłam, żeby mieć takie życie jak ona. :)
No i ta siła oczywiście… :) Potrafiła przecież podnieść swojego konia. :)
Ta książka na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Z Pippi nie można było się nudzić. :D
Joanna
“Sekret taty i ciężarówka” autorstwa Anne-Catharina Vestly, Minęła już (O Matyldo!) 25 lat odkąd pierwszy raz trafiłam na tę pozycję a ona niezmiennie przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Perypetie 10 osobowej rodziny znam do dzisiaj, pamiętam, że utożsamiałam się z nimi, gdyż sama urodziłam się w rodzinie wielodzietnej. A gdyby tego wszystkiego było mało dzisiaj ja jestem mamą a moje dzieci mają tatę, który jeździ ciężarówką :) To nie przypadek!
Małgonia
Dzieci z Bullerbyn :) na sama myśl uśmiech maluje mi się na twarzy:) Książka zdecydowanie pobudza wyobraźnie i cieszę się bardzo, że nadal znajduję się w kanonie lektur szkolnych. Mam nadzieję, że nie jedno dziecko tak jak ja śięgnie po nią z przymusu, by następnie się w niej zakochać i nie jednokrotnie nawet w dorosłym życiu zatracić się w niej, powrócając dla marzeń z dzieciństwa:) Tak, mając 20 kilka lat zdarza mi się do niej wrócic hihi
Asia
Uwielbiałam “Dzieci z Bullerbyn”. Sama nie wiem ile razy czytałam tę książkę. Moim wielkim marzeniem było zostać, którymś z tych dzieci i przeżywać wszystkie ich przygody. Rodzice byli tylko tłem, nie ograniczali ich pomysłów i wyobraźni. Dodatkowo zawsze byłam głodna po lekturze, bo opisywane przez nich jedzenie, wydawało się bardzo smaczne.
Kamisia
“Plastusiowy pamietnik” Marii Kownackiej znacie? Jeśli tak, to pewnie mój zachwyt nad książeczką podzielcie :)
Ludek z czerwonej plasteliny, co w drewnianym piórniku z gumką i stalówkami mieszka – otóż ów Plastuś wraz z Tosia nam przygód dostarczyć nie omieszka.
Moja ulubiona historyjka dotyczy łapcia-czyli babcinego kapcia, co służył jako auto z extra srebrną kierownicą… wierzcie mi lub nie … mimo upływu wielu już lat -kapcie z guzikami zawsze mnie ucieszą i zachwycą.
Sama miałam swojego Plastusia i jeszcze lada moment plastusiowymi przygodami “zarażę” mojego synusia. Książeczka jest znakomita, większość opisanych przygód mój prywatny Plastuś przeżywał w domu- ale o tym cicho sza!!! Poczytajcie jeśli nie znacie, a zapewne w ów opowiadankach się zakochacie!!!
Anonim
Gdy myśle o ksiażce z dzieciństwa, tej ulubionej, ktora pamietam do tej pory jest Mary Poppins. Odrazu mam przed oczami wspomnienie lata u kuzyna i odkrycie u niego w biblioteczce tej książki. Pamietam pożołkłe kartki..zarys okładki, ilustracje. Przenosiła mnie w magiczny świat z ekscentryczna nianią. Zabawne przygody jej podopiecznych były tak barwne, że zazdrościłam im ich;) i tej miłości miedzy rodzeństwem. Od tamtej pory nigdy do niej nie wrociłam…czekam, aż przeżyje te przygody jeszcze raz z moimi dziećmi i zagości ona w ich dzieciecej biblioteczce.
Karolina226
Gdy myśle o mojej ulubionej książce z dzieciństwa jest nią Mary Poppins. Kojarzy ona mi sie z beztroskim latem u kuzyna i odkryciem jej w jego biblioteczce. Pomimo upływu lat pamietam pożołkłe kartki, zarys okładki, ilustracje. Magiczne przygody ekscentyrycznej Mary pochłaniały mnie do reszty (dobrze, że jest kilka cześci). A dzieciakom z ulicy Czereśniowej zazdrościłam milości miedzy rodzeństwem. Od tamtej pory jeszcze do niej nie wrociłam…czekam..czekam aż wspolnie bede sobie ją przypominać z moimi dziećmi. Napewno zagości już niedługo w ich dzieciecej biblioteczce, gdyż uwielbiają czytać jak ich mama:))
Sylwia
Ksiazka, ktora pamietam (i mam po dzis dzien!) to akurat wiersze Brzechwa dzieciom – z lisem, dzieciolem, sowa i bodajze kaczka na okladce 😁 mialam slabosc do wierszy, zapamietywalam je w mgnieniu oka, przeczytane raz zostawaly w glowie. Zywie do nich sentyment z tego wzgeldu, ze moj niesforny synus potrafil pobyc chwile w ciszy wlasnie wtedy, kiedy zaczynalam: “Skad Ty jestes krokodylu? Ja? Znad Nilu!…” itd. Skupial sie na tym, sluchal i moglam szybko dobiec z wozkiem do domku i przewinac 😂 A tak poza tym wszystkim moj tata bardzo lubil poezje, a jak to sie ladnie mowi: “genow nie oszukasz” 😉 powodzenia wszystkim! 😊
Justyna
Moim hitem jest „Pchła Szachrajka”, którą jako dziecko dostałam od cioci.
Mimo, iż bohaterka jest krętaczką przeżywa wiele intrygujących przygód, które za każdym razem mnie zachwycają. Książka oczarowała również mojego starszego syna, który teraz zaraża fascynacją młodszego brata ;)
Agnieszka D
Jako dziecko miałam dość dużo ulubionych książek. Jednak największe wrażenie wywarło na mnie BRZYDKIE KACZĄTKO. Była to pierwsza bajka nad którą musiałam się zastanowić i przemyśleć o co w niej chodzi. Pamiętam jak pierwszy raz przeczytał mi ją mój tata (pewnie czytana była już wcześniej, ale dopiero wtedy do niej dojrzałam, by ją zrozumieć – miałam ok. 9 lat). Tego wieczoru przeczytał ją aż 4 razy! Potem przez kilka miesięcy czytał mi ją codziennie. Pokochałam tę bajkę za piękny przekaz i za to, że dobrze się kończy. Jednak brakowało mi w niej, że zwierzęta, które dokuczały brzydkiemu kaczątku nie zostały ukarane – jak to zazwyczaj w bajkach bywało. Po tej lekturze założyłam nawet zeszyt i w nim pisałam nowe historie dla kaczątka, które później opowiadałam rodzeństwu. Najczęściej były w formie komiksu. Na końcu tych historyjek łabędź miał już swoje dzieci i były one ładniejsze od dzieci kaczek z którymi dorastał. Jednak piękne, młode łabędzie były bardzo skromne i przyjaźniły się z kaczątkami. Razem przeżywały fantastyczne przygody. (…ależ to są miłe wspomnienia).
Obecnie w domu mamy kilka wersji Brzydkiego Kaczątka (różnych wydawnictw i autorów). Jedne podobają się nam bardziej, inne mniej, ale wszystkie cenimy za ich piękny przekaz. Dwuletnia córka uwielbia bardzo prostą wersję opisaną przez Wiesława Drabika
Polisz mam
U mnie nie typowo…bo moja ulubiona książka to baśnie Hana Christiana Andersena…tu nawet nie chodziło o książkę tylko o babcię, która wieczorem kładła się obok mnie w mojej ulubionej krojowce pomiędzy starą szafą, która przypominała o Narnii, i metalową również wiekową maszyna do szycia…prawie jak u śpiącej królewny. Babcia tworzyła dla mnie świat pełen pięknych historii i mam nadzieję, że Andersen nam wybaczy, ale w naszym przypadku jego bajki miały zawsze szczęśliwy koniec. Babcia sama je tworzyła…kiedy po latach otrzymała tą słynną książkę dla swoich dzieci szepnąła do mnie ” teraz ty będziesz czarować”:)
Anna Dżumak
Zdecydowanie moja ulubiona książka to “Dzieci z Bullerbyn”! Mała, żółta książeczka, dość już zniszczona wielokrotnym czytaniem. Od ciut ponad 20 lat stoi na półce w moim starym pokoju w rodzinnym domu i czeka na swój wielki powrót jak córka jeszcze troszkę podrośnie bym mogła jej ją przeczytać. A czekam na to z niecierpliwością. Dlaczego akurat tą? Bo opowiadała o przyjaźni, o rodzeństwie, ktorego nie miałam, o innych zwyczajach niż u nas, o cudownej przyrodzie (a nie blokowisku), o zabawach i śmiesznych sytuacjach. Inny świat do którego z przyjemnością wracałam :)
BeataJ
Ulubionych książek z dzieciństwa miałam i nadal mam bardzo wiele, trzymam dla córy cały regał. Oczywiście ulubione zmieniały się wraz z wiekiem, ale gdy byłam malutką dziewczynką bardzo lubiłam wszystkie małe książeczki-bajki z serii „Poczytaj mi mamo”. Duże wrażenie pozostawiła bajka o daktylach (wtedy wydawało się, że to nie byle jaki rarytas) i opowieść o Warszawie (która dla mnie była miastem na końcu świata). Każda z bajek była pisana piękną polszczyzną i ilustrowana wspaniałymi obrazkami różnych plastyków. Pewnie dlatego nowe, kilkutomowe wydanie było moim pierwszym zakupem (!) po zajściu w ciąże :-) .
Magda
Kiedy pomyślałam o mojej ulubionej książce z dzieciństwa, zobaczyłam przeszkloną biblioteczkę pełną baśni, bajek i wierszy. Jednak ukochaną lekturą, czytaną przeze mnie dziesiątki razy, nie był zbiór baśni, a niepozorna książeczka , w zielono-białej okładce o tytule „Piotr i Urszula. Przygody dzieci w drodze do Jezusa”. Był to zbiór opowiadań o przygodach bliźniąt, przygotowujących się do I Komunii Świętej. Historie poruszały ważne tematy, takie jak np. kłamstwo, zazdrość, pokusa, tolerancja dla odmienności, pojawienie się nowego członka rodziny, a nawet ciężka choroba i śmierć najbliższej osoby. Przy okazji mówiły o tym, czym jest Chrzest Święty, jak należy zachowywać się w Kościele, objaśniały historię Bożego Narodzenia. W czasie, gdy rodzice byli zapracowani, a starsze rodzeństwo miało swoje sprawy, książeczka pomagała mi uporać się z rozterkami, wyjaśniała kwestie, o które wstydziłam się zapytać dorosłych. Pamiętam, że wzbudzała we mnie przeróżne emocje- od radości (gdy dzieci przyjęły I Komunię Świętą), przez wstyd (gdy podobnie jak bohaterowi, zdarzyło mi się skłamać), po smutek (gdy zachorował mały braciszek Piotra i Urszuli). Wydaje mi się, że choć od czasu, gdy byłam małą dziewczynką, świat niesamowicie się zmienił, to tematy poruszane w książce są nadal aktualne. Nie wiem tylko, czy dla współczesnych dzieci, które przyzwyczajone są do opowieści „rysowanych” metaforą, książka nie okazałaby się zbyt dosłowna, trudna czy bolesna. Niemniej jednak o trudnych sprawach trzeba rozmawiać i jestem przekonana, że spotkania z Piotrem i Urszulą wywarły na mnie pozytywny wpływ, pokazały czym jest dobro, wyjaśniły wiele ważnych dla mnie kwestii.
Aneta Sztompka
“Madika z Czerwcowego Wzgórza” – jakoś nawet chyba bardziej niż “Dzieci z Bullerbyn”, które też uwielbiałam. Przygody Madiki jakoś najbardziej do mnie przemawiały – może dlatego, że tak jak główna bohaterka też miałam młodszą siostrę, która wszędzie za mną chodziła. Wszystkie ferie, wakacje i długie weekendy spędzałyśmy na wsi u babci i dziadka, gdzie często puszczane byłyśmy samopas i różne pomysły przychodziły nam do głowy (podobnie jak Madice). Sporo moich książek z dzieciństwa przetrwało w dość dobrym stanie i obecnie znajduje się na półce (półkach?) mojego starszego syna (7 lat), jednak “Madikę z Czerwcowego Wzgórza” musiałam kupić nową, bo moja była po prostu zaczytana. Nasz obecny egzemplarz też pewnie nie przetrwa zbyt długo, ponieważ Jasiek też uwielbia przygody Madiki :-)
Sandra
Jedną z moich najukochańszych była książeczka Myszka Pik, wypożyczana z pobliskiej biblioteki. Była to pierwsza przeczytana samodzielnie od deski do deski, przy której na głos składałam literki na kolanach taty. Pamiętam jak tata zaznaczał ołówkiem kropki przy zdaniu, na którym skończyliśmy czytać (wiem, zbrodnia! :) Pięknie ilustrowana, autora Witali Bianki. Gdy przeczytałam pytanie konkursowe od razu sobie o niej przypomniałam i nie mogę pojąć, dlaczego jeszcze nie mamy swojego egzemplarza.
Basia
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to “Niezwykłe przygody Błękitnego Króliczka”. Książkę dostałam od Mikołaja pod poduszkę chyba jak miałam 5 czy 6 lat. Jak na tamte czasu (początek tak 90)byla niesamowitym okazem. Piękna, kolorowa, z krótkimi opowiadania o zwierzątka, o fajnej, bezpiecznej i uczącej dobrych zachowan treści. Wspominam ja z wielkim sentymentem i do dziś ma swoje kluczowe miejsce w mojej biblioteczne. I jest też juz ulubiona książka mojego synka, który jako 2 latek mógłby już ją oglądać i prosić o czytanie na okrągło;)
Joanna
Oczywiście “Ania z Zielonego Wzgórza”. Uwielbiałam wczuwac się w perypetie Ani. I tak nam do dziś – uwielbiam się wczuwac. Poza tym lubiłam się z Ania utożsamiać
Anka Malinowska
“Bajeczki z obrazkami”, ktorych autorem byl W. Sutiejew, radziecki autor opowiadań dla dzieci. To byla moja pierwsza ksiazeczka, która obudzila we mnie świadomą ciekawość świata. Pamiętam jak męczyłam wszystkich po kolei, żeby mi ją poczytali. Moj egzemplarz przepadl ale jak tylko zaszłam w ciążę przeprowadziłam dochodzenie… przekopalam caly internet i obeszlam wszystkie antykwariaty w moim mieście. Najwiekszym utrudnieniem bylo to ze pamiętałam najdrobnieisze szczegóły mianowicie ilustacje, bohaterów, kolejność opowiadań, ale o zgrozo nie pamiętałam tytułu. Po 3 miesiacach intensywnych poszukiwań znalazlam… Kosztował bardzo duzo, ale nie ma to znaczenia. Wspomnienia zwiazane z tą książką i niebywała przyjemność z czytania jej mojemu synkowi rekompensują wszystko…. Jest to nasz mały skarb.Pozdrawiam serdecznie
Marta
Pierwsza książka jaką przeczytałam, miałam 8 lat i chorowałam na świnkę – “Doktor Dolittle” Hugh Loftinga. Pokochałam Doktora bo był super gościem. Facet umiał rozmawiać ze zwierzętami, był więc moją pokrewną duszą :). W moim domu było zawsze dużo zwierząt. A ja zostałam zaklinaczem psów, kotów i kóz w szczególności…
Po latach dochodzę do wniosku, że Hugh Lofting znalazł rozwiązanie na nauczenie dzieci szacunku i miłości dla zwierząt. Pozdrawiam serdecznie.
Aneta Sawicka