Dwie gry, które Wam dzisiaj pokażę, interesowały mnie już od dłuższego czasu. Z uwagi jednak na to, że Maluch nie przepada za memory, obawiałam się, że mogłyby jedynie leżeć i zbierać kurz. Zwłaszcza, że tego typu gry kojarzą się głównie z formą rozrywki dla młodszych dzieci.
Kiedy otrzymałam od sklepu LIDIBRII możliwość wyboru kilku produktów dla Malucha, to właśnie na te gry zdecydowałam się w pierwszej kolejności. Stwierdziłam, że w końcu będę miała okazję się przekonać, czy moje przypuszczenia były słuszne.
Memory słuchowe (z dźwiękiem) i memory z ciężarem to drewniane gry marki Goki.

Kiedy tata Malucha zobaczył je pierwszy raz, stwierdził, że to przecież zabawki dla dwulatków i Maluch w połowie zabawy zaśnie znudzony. My z Maluchem zdążyliśmy już jednak kilka razy się tym pobawić i oboje zaczęliśmy się śmiać z tego, jak za chwilę tata będzie się pocić, żeby prawidłowo dobrać elementy w pary ;) Tata podjął wyzwanie i szybko przyznał, że faktycznie nie jest to takie proste, jak mu się wydawało.
Memory z ciężarem zrobiło na mnie duże wrażenie przede wszystkim samym pomysłem. Uwierzcie mi, że to nie jest takie proste, aby wśród tych kilku klocków odszukać dwa o takim samym ciężarze (dotyczy to zwłaszcza tych najcięższych, gdzie różnice są naprawdę niewielkie). Można sobie urozmaicić zabawę kładąc poszczególne klocki np. na wagę. W ten sposób można obserwować, czy szala jest równo, czy jednak jest jakaś minimalna różnica. Taka zabawa pomaga ćwiczyć spostrzegawczość.
Memory słuchowe wydaje się trochę łatwiejsze. Ale także i tutaj są pary, między którymi różnica w dźwiękach jest niewielka i trzeba się dobrze skoncentrować, żeby wybrać odpowiedni element. Gra kształtuje percepcję słuchową, która może pomóc zwłaszcza u dzieci z różnymi zaburzeniami integracji sensorycznej (ale nie tylko). Na poniższym filmie możecie zobaczyć, jak Maluch prezentuje poszczególne dźwięki.
Wbrew moim obawom, Maluchowi obie gry bardzo przypadły do gustu. Nie nudzą go tak, jak zwykłe memory obrazkowe. Jeśli Wasze dzieci też nie przepadają za takimi zabawami, być może taka alternatywa skutecznie je zachęci. Dzięki takim zabawom można ćwiczyć m.in. cierpliwość i koncentrację.
Klocki są drewniane i starannie wykonane. Nie ma tu żadnych zadziorów, na punkcie których jestem wyczulona, bo od razu mam wizję wbitej drzazgi wędrującej wprost do serca (to taki strach jeszcze z czasów dzieciństwa ;)). Każdy zestaw składa się z 12 klocków (6 par). Może się Wam wydawać, że to mało, ale w czasie zabawy przekonacie się, że to wystarczająca ilość.
Niektóre elementy są dość ciężkie (w obu zestawach), więc warto to wziąć pod uwagę w przypadku dzieci, które lubią rzucać klockami. Cios w głowę takim klockiem mógłby być bolesny. Maluch już wyrósł z takich pomysłów, więc u nas nie stanowi to żadnego problemu.
Moim zdaniem memory sprawdzą się najlepiej u dzieci od 3 roku życia i u przedszkolaków. Młodsze dzieci powinny się nimi bawić pod nadzorem rodziców (z uwagi na ciężar niektórych klocków).
Szkoda, że brakuje instrukcji w języku polskim, ale gry są na tyle intuicyjne, że i bez tego sobie poradzicie. Zresztą Maluch wykorzystuje te klocki również do innych zabaw, co będziecie mogli zobaczyć na poniższych zdjęciach. Tworzy z nich różne budowle, wieże, gąsienice itd. Można je wykorzystać również m.in. do nauki kolorów (z młodszymi dziećmi) lub nauki liczenia (np. proste dodawanie). Wszystko zależy od tego, jak daleko posunie się Wasza lub dzieci wyobraźnia.
Memory słuchowe można kupić tu —> KLIK, a memory z ciężarem tu —> KLIK.



















Dziękuję Lidibrii za przekazane zabawki.

O autorce: Mamiczka
Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.




greeneyekitty22
fajne…nie mogę się napatrzeć jak się bawicie tak “na siedząco” :)
Mamiczka
Trening czyni mistrza ;) Jakoś udało się Malucha przyzwyczaić.
dzieci bez plastiku
Fajne zabawki, z pewnoscia rozwijajace, ale szczerze powiedziawszy nie wydaje mi sie, by jakies dziecie zajelo sie nimi czesciej na dluzszy czas. Z tego tez powodu szkoda by mi bylo na to miejsca na polce. Podobne zabawy mozemy zorganizowac, wykorzystujac rekwizyty z naszego otoczenia, a gdy zainteresowanie dzieciecia zniknie – rekwizyty wracaja na swoje miejsce. Przyklad? Do woreczka/pudelka/koszyczka wrzucamy nakretki od srubek (u wiekszosci tatusiow powinnismy je znalezc ;)) – po 2 z kazdego rozmiaru. Zadaniem jest odszukac pare. Niejedno dziecie wpadnie na pomysl, by rozpoznawac ciezar nakretki po rozmiarze czyli wkladajac palec do srodka – tez rozwiazanie :) Niejedna mama wpadnie na pomysl, by przeksztalcic to w memory dotykowe: wrzuci do woreczka pary srubek w kilku rodzajach (szesciokatne, czworokatne itd.) – tez rozwiazanie :) Nasza wielodzietna rodzina jest kopalnia takich pomyslow, a niedawno zaczelismy spisywac je na naszym blogu – zapraszamy :)
Mamiczka
Jak ktoś lubi sam tworzyć takie zabawki to pewnie :) Ja nie lubię, wolę kupić gotowca. No i dochodzą do tego jeszcze walory estetyczne ;) Lubię ładnie wykonane przedmioty.
zadowolona
Moje dziecko jest zadowolone, pozdrawiam ciepło i zachęcam do odwiedzania mojego bloga http://www.dzieci.faktoring.waw.pl/