625. Środki dla dzieci na kleszcze – poradnik osoby chorej na boreliozę.

Z uwagi na to, że przewlekle choruję na boreliozę i inne choroby odkleszczowe (pisałam o tym tu —> DIAGNOZA i LECZENIE) jestem szczególnie przewrażliwiona na tle kleszczy. Zawsze zresztą się ich bałam, dlatego unikałam przebywania w lesie i w obszarach, gdzie są jakieś krzaki lub wysoka trawa. Niewiele to jednak pomogło, bo boreliozę mam i na razie nie wiadomo, kiedy leczenie dobiegnie końca.

jak chronić dziecko przed kleszczem

Jak chronić się przed kleszczem?

Zacznę od tego, że tak naprawdę nie da się przed kleszczami całkowicie uchronić. Raz, że mogą występować właściwie wszędzie, a dwa, nie ma żadnych środków, które w 100% byłyby skuteczne.

Bardzo ważny jest odpowiedni strój. Warto dbać o to, żeby wybierając się w miejsca, w których ryzyko ugryzienia przez kleszcza jest największe, mieć jak największy obszar ciała zasłonięty. Skarpetki warto naciągnąć na spodnie, bluzkę mieć z długim rękawem, a na głowie obowiązkowo czapka np. z daszkiem. We włosach bowiem najtrudniej zauważyć kleszcza, zwłaszcza, jak są ciemne i gęste. We wpisie o mojej diagnozie wspominałam o tym, że nimfy kleszcza są maleńkie i naprawdę ciężko je na sobie zauważyć. Ubrania powinny być jasne i najlepiej jednolite. Wtedy zwiększamy szansę na to, że wpadnie nam w oko przemieszczający się po dziecku kleszcz.

Środki odstraszające kleszcze

Jeśli chodzi o środki odstraszające kleszcze, to w przypadku dorosłych jest więcej możliwości dobrania tych skuteczniejszych. Dla dzieci jest to niestety o wiele trudniejsze. Warto patrzeć na skład takiego specyfiku – im wyższy procent deet tym lepiej. Nie można jednak z nim przesadzać, o czym przeczytacie poniżej.

Wśród osób, które zmagają się z boreliozą najczęściej polecanym środkiem chroniącym przed kleszczami jest permetryna. Używa się jej nie bezpośrednio na ciało, a na ubrania. Można w niej namoczyć ubrania w całości. Ja kupowałam ją tu —-> KLIK. Przyznaję jednak, że nie odważyłam się jeszcze moczyć w tym ubrań Malucha. Najpierw przetestuję to na swoich i ocenię ewentualne reakcje alergiczne. Jak wszystko będzie dobrze, to w przypadku ubrań Malucha ograniczę się wyłącznie do skarpetek i nogawek spodni od kolan w dół. Im dalej od twarzy, tym lepiej. Należy bowiem pamiętać, że składniki takich preparatów nie są dla nas obojętne.

Kolejnym polecanym produktem jest Repel —-> KLIK. Jest on bardzo silny, więc na pewno nie nadaje się dla małych dzieci. Jest on przeznaczony dla dzieci dopiero od 12 roku życia. Ale siebie jak najbardziej mogę próbować w ten sposób ochronić. Spray kupiłam i używam. Pamiętajcie jednak, że jest to już wysokie stężenie deet i może być neurotoksyczne. Jeśli się wahacie, wybierajcie zawsze niższe stężenie! Ja kupiłam 55, ale do wyboru są jeszcze 20, 50 (chyba najbardziej popularny) i 100. Ten ostatni ma aż 97% deet i osobiście nie odważyłabym się go użyć.

W przypadku dzieci myślę, że warto spróbować z preparatem Mugga. Jest wersja słabsza i mocniejsza. Ta słabsza —->  KLIK jest przeznaczona dla dzieci już od 2 roku życia. I to właśnie na ten preparat będę stawiać, jeśli chodzi o ochronę mojego Malucha. Preparat ten jest polecany właśnie dla dzieci wśród osób mających doświadczenie z kleszczami. Wersja silniejsza —-> KLIK jest przeznaczona dla dorosłych. Jeśli boicie się używać Repela, możecie spróbować na sobie tę mocniejszą wersję Muggi.

Dlaczego dorośli również powinni stosować zabezpieczenia przed kleszczami? Chociażby dlatego, żeby na sobie nie wnieść kleszcza do domu. W ten sposób pośrednio możemy ochronić także dzieci.

Na koniec porad dotyczących ochrony przed kleszczami zaznaczę, że nie ma żadnej szczepionki na boreliozę. Jest jedynie szczepionka na odkleszczowe zapalenie mózgu. Jak wiecie, jestem przeciwniczką szczepień (pisałam o tym m.in. tu —-> KLIK), więc mnie ona nie interesuje i na pewno nie zaszczepię na to mojego Malucha. Piszę o tym dlatego, ponieważ już wielokrotnie słyszałam, jak rodzice zaszczepili swoje dzieci będąc przekonanym, że była to szczepionka na boreliozę.

Pamiętajcie jednak, żeby nie dać się zwariować. Chociaż sama zmagam się z tą ciężką chorobą, nie spryskuję Malucha na każde wyjście. Robię to tylko wtedy, kiedy idziemy w miejsca, w których ryzyko natknięcia się na kleszcze jest największe. Każdy ze środków odstraszających ma składniki, które mogą być neurotoksyczne i lepiej nie używać ich jak perfum. Nie da się w 100% uchronić dziecka przed kleszczami, ale najważniejsza jest uważna obserwacja. Należy to robić dokładnie po każdym powrocie ze spaceru.

Gdy kleszcz jednak ugryzie

A jeśli już zdarzy się taka sytuacja, że kleszcz jednak ugryzie to trzeba go umiejętnie wyciągnąć. UWAGA! Kleszcza nie można niczym smarować! Żadnym tłuszczem lub innymi rzeczami. Nie należy go również ściskać. Złe wyciągnięcie kleszcza może tylko zaszkodzić, ponieważ w czasie wyjmowania (np. przy zbyt mocnym ściśnięciu) kleszcz może zwymiotować, przenosząc w ten sposób na nas swoje ewentualne choroby. W związku z tym najlepiej udać się z tym do szpitala, aby zrobił to przeszkolony personel.

Jak prawidłowo usunąć kleszcza?

1. Bierzemy pęsetę, ale taką o spiczastych końcówkach (a nie taką zwykłą kosmetyczną).

2. Umieszczamy ją jak najbliżej powierzchni naszej skóry, w okolicy aparatu gębowego kleszcza (pamiętajcie, że nie wolno chwytać kleszcza za odwłok).

3. Delikatnie, ruchem prostopadłym do powierzchni naszej skóry wyciągamy kleszcza. Ważne jest to, aby usunąć go w całości, bez rozerwania go na części.

4. Jeśli po wyjęciu kleszcz żyje, to oznacza, że został wyjęty w sposób prawidłowy.

usuwanie kleszcza

Koniecznie zapoznajcie się z tą instrukcją, w której znajdziecie szczegółowe informacje, m.in. co zrobić w przypadku małych kleszczy, wbitych bardzo głęboko w skórę lub kiedy w trakcie wyciągania kleszcz się rozerwie —-> JAK PRAWIDŁOWO USUNĄĆ KLESZCZA.

EDIT: Dzień po publikacji tego wpisu znalazłam na Maluchu wbitego kleszcza. Był maleńki. Wcześniej nie był widoczny. Poniżej mam dla Was zdjęcia, jak to wyglądało. Niestety pęsetą nie dało się go chwycić, bo był zbyt mały (ma mniej więcej 2-3 mm). Dlatego użyłam tego urządzenia —-> KLIK. Polecam! Poszło sprawnie i kleszcz został wyjęty prawidłowo, bo po zabiegu nadal żył w najlepsze. Teraz pojedzie na badania do Poznania.

image-0.02.01.1446d76876b50f1506030b08c642713549e5d25af4dcf0329bd6eaff8d865724-V

image-0.02.01.8a8237f233829f87bbfd3d38082032711c396288eefa99f73038fc9508ba3d24-V

IMG_20160613_100822

Kleszcza warto oddać do zbadania

Pamiętajcie o tym, aby kleszcza ze sobą zabrać i następnie wysłać go do badania. Naprawdę warto to zrobić. Dużo łatwiej jest bowiem sprawdzić na co kleszcz był chory i czy w ogóle był chory, niż potem szukać w swojej krwi przeciwciał. Można go wysłać np. tu —->  KLIK (ja bym skorzystała właśnie z tego miejsca), ale możecie o to zapytać również w sanepidzie. Niestety te badania są drogie, dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie na nie pozwolić.

Jakie testy wykonać, aby sprawdzić czy chorujemy na boreliozę?

Co do dalszego postępowania (w przypadku stwierdzenia, że kleszcz był chory np. na boreliozę, bartonellę lub inne choroby) skonsultujcie się ze swoim lekarzem. Ja w takim wypadku profilaktycznie podałabym dziecku antybiotyk przez kilka tygodni, ale to indywidualna decyzja każdego z Was w porozumieniu z lekarzem. Pamiętajcie jednak, że jeśli na skórze pojawi się rumień, jest to 100% objaw tego, że mamy boreliozę. Nie dajcie się zbywać wtedy lekarzom, nie musicie też tracić pieniędzy na badania. Jest to podstawa do postawienia diagnozy i natychmiastowego rozpoczęcia leczenia.

Jeśli rumień nie wystąpił, a kleszcz w trakcie badania okazał się chory, warto zrobić badania z krwi. Zwłaszcza, jeśli pojawiły się u nas objawy grypopodobne. Najpopularniejszy w Polsce test Elisa odradzam, bo nie jest on wiarygodny (może wyjść zarówno fałszywie pozytywny, jak i fałszywie negatywny). Od razu warto zrobić test Western Blot w klasie IgM i IgG (po około 3-4 tygodniach od ukąszenia, nie wcześniej) z rozbiciem na określone antygeny (lub test KKI, ale nie wszędzie go wykonują). W przypadku osób seronegatywnych (czyli takich jak ja) pozostaje wykonanie testu LTT (w Synevo oddaje się krew, która następnie przesyłana jest na badanie do Berlina). Na wyniki testów na boreliozę czeka się około 3 tygodni. Cena tych badań jest różna. W przypadku testu WB może to być od około 150 zł w górę. Test LTT kosztuje 500 zł.

Jeśli jednak nie stać Was na wykonanie testu prywatnie, możecie się udać do lekarza po skierowanie na test Elisa. Jeśli wyjdzie on pozytywny, za darmo możecie wówczas wykonać test Western Blot, który ma być potwierdzeniem dla wyniku z Elisy. Jest to klasyczna droga do stawiania diagnozy w ramach NFZ.

Jeśli test potwierdzi zakażenie krętkami borelli, warto następnie wykonać badania z krwi na pozostałe choroby odkleszczowe, takie jak m.in. bartonella czy babeszja. Jest to istotne o tyle, że każda z koinfekcji (czyli pozostałych chorób odkleszczowych) utrudnia leczenie boreliozy. Jak wiecie, leczę się metodą ILADS i nieco inaczej podchodzę do tematu samych chorób odkleszczowych, jak i ich leczenia. To, co oferuje standard NFZ (metoda IDSA) jest dla mnie nieporozumieniem. Takie leczenie może być skuteczne jedynie wtedy, jeśli borelioza została szybko wykryta. Jeśli przeszła w formę przewlekłą (taką jak u mnie) potrzebne jest bardziej skomplikowane leczenie. Na koniec dodam, że żaden test nie daje 100% pewności, czy jesteśmy chorzy, czy nie. Jeśli wynik był negatywny, a zauważamy u siebie niepokojące objawy warto udać się do lekarza.

Podzielcie się tym wpisem ze swoimi znajomymi, bo wiem, że wiele osób szuka informacji na ten temat. A u mnie macie takie z pierwszej ręki ;) Jeśli macie pytania odnośnie samej boreliozy lub innych chorób odkleszczowych, to śmiało. Pamiętajcie jednak, że wpis ten powstał jedynie na podstawie moich doświadczeń. Nie jestem lekarzem.

mamiczka_logo-2

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

34 komentarzy

  • Jakies 15 lat temu znalazlam na sobietaki rumien jadny w srodku z czerwona obreczą. Dermatolog nie wiedzial co to. Objawow zadnych nie pamietam…. myslisz ze jest sens bawic sie w diagnozowanie?

    • Mamiczka

      Jeśli obecnie nie masz żadnych niepokojących Cię objawów i nie miałaś ich przez ostatnie kilka lat to nie ma sensu tego drążyć :) Bo przy takiej „starej” sprawie bierze się przede wszystkim pod uwagę objawy. Samych wyników pozytywnych się nie leczy (chodzi mi tu tylko o te stare infekcje). Borelioza ma to do siebie, że jej objawy mogą występować i znikać na jakiś czas, by potem pojawić się znowu. Dlatego mówię o tym, aby wziąć pod uwagę dłuższy okres. Mogło być tak, że biorąc po drodze różne antybiotyki przy okazji innych chorób wytłukłaś już te bakterie (zakładając, że był to rumień boreliozowy). Jeśli jednak zdarza się, że miewasz różne dziwne dolegliwości i lekarze nie potrafią odnaleźć ich przyczyny, to warto sprawdzić tę boreliozę, czy nadal jest aktywna. Objawy mogą być różne. Mogą to być bóle stawów, bóle kręgosłupa, przewlekłe bóle głowy, drętwienia różnych części ciała, problemy z pamięcią i koncentracją, ciągłe zmęczenie bez wyraźnej przyczyny, nasilone wypadanie włosów, dziwne wysypki, bezsenność. Wszystko zależy od tego, gdzie krętki się zadomowiły. Zwykle przy przewlekłej boreliozie jest tak, że objawy nasilają się lub pojawiają po jakiejś infekcji, kiedy organizm jest osłabiony, a zwłaszcza kiedy brało się jakiś antybiotyk, który działa również na krętki borelli. Przy świeżej infekcji warto podjąć leczenie jak najszybciej, bo czasem jest tak, że jakiekolwiek objawy pojawiają się dopiero po jakimś czasie (mogą to być tygodnie, miesiące, a nawet lata).
      U mnie było tak, że pierwsze objawy pojawiały się właśnie po infekcjach, jak brałam antybiotyki. Najpierw drętwiały mi ręce. Ale nikt tego nie wiązał ze sobą. Potem po kolejnej infekcji (po roku) wysiadł mi zupełnie kręgosłup. Wtedy też nikt tego nie powiązał. Dopiero po kilku miesiącach drążenia i szukania przyczyny udało się wpaść na właściwy trop.
      A jeśli chodzi o dermatologów, to jak u mnie pojawiła się wysypka od brucelozy (jednej z chorób odkleszczowych, bo poza boreliozą mam kilka innych w pakiecie), to i dermatolog i alergolog też nie wiedzieli co to jest. Stanęło na tym, że to zapalenie mieszków włosowych :D Tyle, że żadne maści i sterydy na to nie działały, a wysypka rozwijała się coraz bardziej. Jak zaczęłam leczenie antybiotykami to zeszła i dziś już jej nie mam, ale blizny zostały niestety. Na pamiątkę ;)

  • Mniej więcej tydzień temu mój mąż po wieczornym prysznicu znalazł u siebie kleszcza. Było późno, jakoś zaraz przed północą, postanowiliśmy, że pojedzie na izbę przyjęć, bo powinna być w stanie go wyjąć nawet pielęgniarka, raczej nie trzeba do tego lekarza, a nie chcieliśmy żeby w nocy go sobie wyszarpnął np. kołdrą. Kiedy pojechał, na ip nie było żadnych pacjentów, lekarz przyjął go więc od razu i co? I zanim mąż zdążył się zorientować, po prostu strzepnął mu tego kleszcza rękawiczką, tak jakby strzepnął łażącą po nim mrówkę. Na słowa męża, że chciał go wziąć do badania, lekarz wyśmiał go że pierwsze słyszy żeby ktoś chciał badać kleszcza, ale w końcu dał mu receptę na opakowanie doksycykliny. Pozostaje nam więc mieć nadzieję, że kleszcz nie był zarażony, a jeśli był, to że ta kuracja wystarczy.

    • Mamiczka

      Z moim porywczym charakterem ciężki by był los takiego lekarza :)) Mam nadzieję, że tym „strzepnięciem” wyjął tego kleszcza w całości i nic tam w skórze nie zostało. Doksycyklina jest podstawowym antybiotykiem jeśli chodzi o boreliozę. Działa też pośrednio na inne choroby odkleszczowe. Tylko pamiętajcie, że w czasie jej brania nie można przebywać na słońcu, bo mogą wystąpić poparzenia skóry. To bardzo ważne (ale przypuszczam, że o tym lekarz poinformował Twojego męża). Na ciało bloker + cień.
      Jeśli pomimo przeleczenia antybiotykiem pojawią się jakieś dziwne objawy (mogą przypominać nawet zwykłą grypę, czyli osłabienie, bóle mięśni) to zróbcie badania krwi. Tylko np. test Western Blot można wykonać najwcześniej 3-4 tygodnie po ugryzieniu, a w przypadku rozpoczętej antybiotykoterapii trzeba odczekać jeszcze dłużej, bo może zafałszować wyniki (czekałabym wtedy 6 tygodni od zakończenia antybiotyku). Ale jeśli pojawi się rumień, to od razu pędźcie do lekarza po dalsze recepty, bo jedno opakowanie doksycykliny to będzie za mało na wybicie krętków.
      Najważniejsze, że nie każdy kleszcz jest chory, a nawet jeśli jest chory to nie zawsze zaraża :) Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)

      • Ta… poinformował… tak samo jak pofatygował się, żeby chociaż wziąć pensetę do ręki. O możliwości poparzeń dowiedziałam się dopiero przed chwilą z Twojego insta. Na szczęście żadnych problemów ze słońcem nie było, jedyne co to jednego wieczoru mocno go mdliło – podejrzewamy, że antybiotyk mógł mieć z tym związek.

        • Mamiczka

          Tak, te mdłości były od doksycykliny. Należy ją brać z jedzeniem i po połknięciu przez minimum pół godziny pozostawać w pozycji pionowej. Ja się z tymi mdłościami męczę cholernie, bo doksycyklina jest u mnie głównym antybiotykiem od wielu miesięcy, a do tego biorę ją w większej dawce niż normalnie się ją bierze. Są takie dni, że krótko mówiąc wiszę nad kiblem.

          • Współczuję :(
            Mężowi ten lekarz nie powiedział o niczym, zupełnie o żadnych środkach ostrożności, receptę dał mu z łaski, pewnie bardziej dla ochrony własnego tyłka w razie czego, niż zdrowia mojego męża.
            Mamy po prostu nadzieję, że nawet jeśli kleszcz był zakażony, to szybka reakcja i wzięty od razu antybiotyk sprawiły, że bakterie nie zdążyły się namnożyć i lek je zdążył wytłuc.

  • Powiedz mi jeszcze proszę taką rzecz. Napisałaś „W przypadku osób seronegatywnych (czyli takich jak ja) pozostaje…”
    Co to znaczy już sobie mniej więcej doczytałam, tylko… Może to głupio zabrzmi, ale jak dowiedzieć się czy jest się osobą seronegatywną czy nie?

    • Mamiczka

      Nie dowiesz się tego, dopóki nie zrobisz testów, które wykrywają przeciwciała (czyli typu elisa i western blot). Jeśli test Western Blot wychodzi ujemny, a objawy ewidentnie wskazują na boreliozę to wtedy nasuwa się podejrzenie, że organizm po prostu nie wytwarza przeciwciał i jest się właśnie osobą seronegatywną. Wówczas można zrobić test PCR, czyli badający obecność DNA danej bakterii we krwi, ale nie jest on tak wiarygodny jak LTT, dlatego ja się zdecydowałam na ten drugi. I wtedy okazało się, że boreliozę mam aktywną, więc nie jestem osobą psychiczną, o co niektórzy lekarze też mnie podejrzewali ;) No bo masz objawy, a wszystkie wyniki są ok, to znaczy, że te dolegliwości rodzą się w głowie ;) Dlatego o tym pisałam, bo wbrew pozorom może być spora grupa takich seronegatywnych osób.

      • Dziękuję. Pytam, bo myślę o mojej mamie, która od ok 4 lat ma straszne problemy z bólem kolan i coraz bardziej się to pogarsza, właściwie już prawie nie wychodzi z domu. Mama miała badanie na boreliozę, wynik był ujemny, przed chwilą z nią rozmawiałam, nie pamięta jaką metodą ale poszuka wyniku. Prawdopodobnie tą najsłabszą, mówi że płaciła ok 70 zł.
        Zastanawiam się, czy gdzieś u nas, w okolicy województwa śląskiego można znaleźć lekarza, który rzeczywiście zna się na tym co robi, bo póki co wszyscy odsyłają mamę do innych specjalizacji i zapisują środki przeciwbólowe (łącznie z neurologiem, który zapisał jej ostatnio leki p-bólowe gdy powiedziała o mrowieniu w kręgosłupie). Fachowcy tacy jak ten, co mężowi „wyciągnął” kleszcza o czym pisałam wyżej :(

        • Mamiczka

          Na Śląsku macie Wielkoszyńskiego. Jeden z najlepszych lekarzy, jeśli chodzi o leczenie boreliozy i chorób odkleszczowych http://www.wielkoszynski.webity.pl/. U niego można zrobić również badania z krwi – bada to najlepiej. Ja bym zrobiła u niego KKI. Szukajcie przyczyny, bo nic nie boli bez przyczyny :)
          P.S. A wiesz, że dzisiaj rano znalazłam na Maluchu wbitego kleszcza? :/ Ironia losu po prostu. Wrzuciłam do wpisu fotki, jak to wyglądało.

          • O rany, rzeczywiście ironia losu.
            Mamę prawdopodobnie w najbliższym czasie czekają endoprotezy, martwię się tylko, że tak jak piszesz – nic się nie dzieje bez przyczyny, więc kto wie, czy endoprotezy nie będą tylko zamaskowaniem objawów. U Wielkoszyńskiego na stronie pisze niestety, że nie zapisuje nowych pacjentów do odwołania, więc ewentualnie jedynie na badania może uda jej się tam załapać. W każdym razie dziękuję za informację.

          • Mamiczka

            Tak, nowych pacjentów przyjmuje tylko przy zrobieniu pełnego panelu. Ale badania robi normalnie dla wszystkich. Ja się leczę u dr Zubiel w Łodzi. Jest świetna. Przed wstawieniem endoprotezy warto zrobić jednak test, bo jeśli to infekcja (borelioza) to zabieg może być zrobiony dopiero po zaleczeniu.

  • Witam serdecznie ;) Chciałabym się dowiedzieć co sądzisz o tych wszystkich bzyczkach odstraszających kleszcze np.:tick-less? Pozdrawiam!

    • Mamiczka

      Nie używamy tego :) Więc nie wiem, na ile to jest skuteczne. Ale niestety dzisiaj rano znalazłam na Maluchu wbitego kleszcza, więc kupię pewnie to urządzenie, bo to nie jest szkodliwe, a może pomoże? Spróbujemy :)

  • Matko, jakie to cholerstwo małe jest! Mateusz ciągle po krzakach biega i na drzewa włazi – strach go z domu wypuścić. Muszę to lasso kupić i do torby włożyć w razie „W”.
    Dzięki Ci za tę pigułkę wiedzy. Puszczam dalej, niech się ludzie edukują ;)

    • Mamiczka

      Ja to lasso kupiłam w tej aptece koło Kolmedu. Nimfy są właśnie tak maleńkie, że naprawdę ciężko je zauważyć. Zwłaszcza, że Olek ma różne pieprzyki i w pierwszej chwili myślisz, że to właśnie taki pieprzyk. Po wyjęciu to miało z 2-3 mm, więc jak był wbity to nie wiem, z 1,5 mm chyba. Masakra. Najpierw z pół godziny na to patrzyłam i się zastanawiałam, jak to chwycić, żeby wyjąć w całości, jak to takie maleńkie. Bo przy większym, takim dorosłym kleszczu, jest łatwiej. Po wyjęciu był żywy, a żeby go wysłać do badania musi być zabity. Dzwoniłam dzisiaj do Poznania i się upewniłam. I wyobraź sobie, że dopiero jak mu młotkiem przywaliłam to zdechł. Wcześniej naciskałam płatkiem kosmetycznym, przygniatałam to kubkiem, łyżką, no cuda wianki i po kilkunastu sekundach patrzę, a on dalej żyje i chodzi po pojemniku w najlepsze. Coś niesamowitego po prostu.

    • Mamiczka

      Tak, Maluch brał antybiotyk od pierwszego dnia do wczoraj – wyniki badań kleszcza na boreliozę wyszły negatywnie, więc po uzgodnieniu z lekarzem odstawiliśmy. Teraz czekamy jeszcze na pozostałe wyniki (bo zleciłam panel 6 chorób odkleszczowych). Jeśli coś się potwierdzi będzie brał inny antybiotyk, bo Amotaks działa tylko na boreliozę. Stres jest nadal, bo żadne badanie nie daje 100% pewności. Ale obserwuję Malucha, czy nic niepokojącego się nie dzieje :) Zwykle pierwsze objawy pojawiają się od 7 dnia po ugryzieniu.

    • Mamiczka

      W Poznaniu koszt badania samej boreliozy u kleszcza to 170 zł. Duży panel (czyli badanie 6 chorób odkleszczowych) kosztuje 600 zł. Jest kilka miejsc w Polsce, gdzie można kleszcza wysyłać do badania. I ceny też są różne. Ja akurat skorzystałam z Poznania (bo według mnie mają największe doświadczenie w tej tematyce), zbadałam kleszcza dużym panelem i wszystkie wyniki były negatywne. Trochę mnie to uspokoiło :) Ale i tak obserwuję Malucha, czy nie dzieje się nic niepokojącego (do czasu wyników badań kleszcza dostawał profilaktycznie antybiotyk). Żadne badanie nie daje 100% pewności, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Ale te negatywne zmniejszają jednak mocno prawdopodobieństwo zarażenia, dlatego mogliśmy odstawić antybiotyk.

  • Dzień dobry,mam pytanie, jakie badanie z krwi po ugryzieniu kleszcza warto zrobic maluchowi? jest ich troche a te nowe podobno moga dawac wyniki falszywie dodatnie.Dziekuje za pomoc.

    • Mamiczka

      Wszystkie badania na boreliozę mogą dawać i fałszywie dodatnie i fałszywie ujemne wyniki. Fałszywie dodatnie zdarzają się dużo rzadziej niż fałszywie ujemne i wynikają z jakiejś innej choroby. Około 6 tygodni po ugryzieniu można zacząć od testu western blot w obu klasach (IgM i IgG). Ale wg mnie pewniejszy jest test Ltt i można go robić już w kilka dni po ugryzieniu, bo on nie jest metodą sprawdzającą przeciwciała tak jak WB.

  • Witaj Mamiczko, dzięki za tak ciekawego bloga 😀. Czy byłaby możliwość napisać na priva do Ciebie ? Bo mam trochę dłuższa sprawę.

  • Czy w przypadku rumienia w ogóle jest sens robić badanie kleszcza? O co lepiej prosić lekarza w pzypadku rumienia – doksycyklina czy amotaks?

    • Mamiczka

      Rumień, jeśli się pojawi, nie jest od razu. Bezpośrednio po ugryzieniu może być zaczerwienienie, które może się utrzymywać kilka dni. Ale to nie jest rumień. A kleszcza do badania najlepiej dać jak najszybciej po wyjęciu. Dla dzieci – amotaks, dla dorosłych zwykle podaje się doxy.

      • Hmm, no właśnie okazuje się, że jednak nie rumień tylko zaczerwienienie. Antybioty na razie 2 dawki wzięte a po badaniu kleszcza właśnie wyszło, że nie stwierdzono obecności antygenu Borrelia spp. Czyli co? Przerwać antybiotyk?

        • Mamiczka

          Jeśli labo, w którym badano kleszcza jest wiarygodne, można odstawić antybiotyk. U mojego Malucha tak było. Nie każdy kleszcz jest chory. Tak czy siak trzeba obserwować dziecko. Jeśli masz wątpliwości czy odstawić już teraz, skonsultuj się z lekarzem ilads. Od dzieci jest np. ta doktor http://drmalgorzatazak.pl/index.php/pl/gabinet/. Lekarze różnie do tego podchodzą.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>