O tym, że Maluch bardzo lubi grać w różne gry pisałam Wam już kilka razy ( NASZE GRY). Co jakiś czas kupuję mu kolejne, które wydają mi się ciekawe, a czasem otrzymujemy jakieś od różnych firm. Wiem, co Maluch lubi i co go może zainteresować, dlatego zwykle nie mylę się dokonując wyboru.
Dzisiaj pokażę Wam pomysłową grę, którą Maluch otrzymał od jej producenta (Surykatko, kryj się! marki Granna).

Od razu zwróciła moją uwagę, dlatego to właśnie ją wybrałam w pierwszej kolejności. Pani z firmy Granna uprzedzała mnie, że jest to gra raczej dla starszych dzieci (od 5 lat), ale chciałam się przekonać ;) I chociaż granie według przewidzianych reguł jest faktycznie dla trochę starszych przedszkolaków, zmodyfikowaliśmy je na tyle, że nadają się dla naszego Malucha (obecnie ma 3 lata i 8 miesięcy). Uważam jednak, że producent wyznaczył słuszną granicę i gra sprawi największą frajdę starszym dzieciom, właśnie takim od 5 roku życia.
Gra ma nietypowy wygląd, ponieważ przypomina górę. Wykonana jest z plastiku. Ma ruchome elementy, które sprawiają Maluchowi najwięcej radości.
Zanim przeczytałam instrukcję “obsługi”, w pierwszej chwili myślałam, że trafił nam się felerny egzemplarz, bo główny bohater (orzeł) nie chciał wyskakiwać ze swojej kryjówki. Po otwarciu pudełka Maluch od razu zlokalizował miejsca do wciskania i wielokrotnie usiłował wydobywać orła z zarośli. W związku z tym, obawiałam się, że gra nie przetrwała nawet kilkuminutowej zabawy. Szybko jednak okazało się, że tak ma być. Bo orzeł nie zawsze się pokazuje i to właśnie jego główna zaleta. Wyskakuje losowo i wszystko zależy tu od naszego szczęścia. Jednak aby wygrać, poza szczęściem potrzebne są refleks i spostrzegawczość. Kto ostatni naciśnie przycisk, żeby się schować przed orłem, zostanie przez niego “porwany”, czyli po prostu przegrywa.
W tej grze nie ma klasycznej kostki. Właściwie to nie ma żadnej kostki. Są za to karty, które ją zastępują. To one pokazują nam, o ile pól nasze surykatki (czyli pionki) muszą posunąć się do przodu. Nie będę Wam opisywać szczegółowo zasad gry, bo tak jak pisałam wyżej, my gramy na razie po swojemu. Zamiast doprowadzać na szczyt wzgórza całą drużynę surykatek, zwykle robimy to tylko z jedną. Maluch nie uznaje powrotów pionków na start, więc również i tę zasadę modyfikujemy. Z czasem zaczniemy grać zgodnie z zasadami, jak uznam, że Maluch jest już gotowy i sobie poradzi. Najlepszy efekt jest wtedy, jak gra kilka osób (3-4 i to najlepiej o podobnych umiejętnościach), ale we dwie też można grać.
To nie jest zwykła planszówka. Od razu zwraca na siebie uwagę dzieci. Świetnie nadaje się na prezent. Jako ciekawostkę zdradzę, że przyda Wam się tutaj umiejętność naśladowania odgłosów. Zgodnie bowiem z regułami gry, zaczyna ten, kto najlepiej naśladuje krzyk surykatki. Jest przy tym fajna zabawa :) Przyznam jednak, że w niektórych momentach regulaminowe zasady gry nie są do końca jasne. Można je jednak zmodyfikować na własne potrzeby.
Tę pomysłową grę możecie kupić np. bezpośrednio u producenta —> KLIK.
















Dziękuję firmie Granna za przekazaną grę.

O autorce: Mamiczka
Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.



Sisters92
100 złotych to dla nas trochę drogo, ale fajnie wygląda.
Mamiczka
Tego typu gry są zawsze sporo droższe od klasycznych planszówek :)
greeneyekitty22
fajna gra…ale wam zazdroszczę moje to 1 sekundy nie wysiedzą
Gosia S.
Za połowę tej ceny brałabym jak nic bo wygląda obiecująco!
Mamiczka
Gdzieś mi niedawno mignęła za niecałe 60 zł, ale nie pamiętam gdzie.
Emilia
Chłopcy idą na urodzinki i u was szukam inspiracji:-) Chyba skuszę się na tą grę, na szczęście na allegro znalazłam trochę taniej;-)
Mamiczka
Zawsze warto zerknąć w różne miejsca i znaleźć najlepszą cenę :)