Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, co myślę na temat podziału zabawek na te dla dziewczynek i chłopców —-> PODZIAŁ NA ZABAWKI DLA DZIEWCZYNEK I CHŁOPCÓW. Dzisiaj z kolei pokażę Wam ciekawą książkę, która również odnosi się do tej kwestii.
“Lalka Williama” (Charlotte Zolotow) to książka jednego z moich ulubionych wydawnictw – Czarna Owieczka.

Początkowo nie zwracałam na nią większej uwagi, bo nie przepadam za tego typu ilustracjami. W końcu jednak przeczytałam opis i stwierdziłam, że to będzie ciekawa książka i warto ją kupić.
To krótka historia chłopca o imieniu William, który bardzo chciał mieć lalkę. Marzył o tym, żeby się nią zajmować. Niestety tata nie podzielał jego zainteresowań i uparcie kupował mu zabawki, które jego zdaniem nadają się dla chłopców. Koledzy chłopca również wyśmiewali ten pomysł. W końcu chłopcu przyszła z pomocą babcia, która kupiła mu wymarzonego bobasa. Tata chłopca nie był z tego powodu zadowolony, ale babcia wyjaśniła mu, że nie ma nic złego w tym, żeby William miał lalkę. Jej słowa bardzo mi się spodobały “William potrzebuje lalki, powiedziała. Po to, żeby ją przytulać i kołysać do snu, i brać na spacer do parku. Potrzebuje jej dlatego, że kiedyś będzie tatą, tak jak ty, i dzięki niej będzie umiał się opiekować swoim dzieckiem, karmić je, kochać i dawać mu to, czego potrzebuje, na przykład lalki, żeby mogło się nauczyć, jak być tatą”.
Wprawdzie nie uważam, żeby zabawa lalką miała jakiś większy wpływ na dorosłe życie chłopca i to, jakim będzie tatą, ale zgadzam się z tym, że warto być otwartym na potrzeby dziecka. Chłopiec nie zrezygnował ze swoich marzeń, pomimo tego, że tata nie akceptował jego wyboru. Książka pokazuje, że warto marzyć, bo marzenia czasem się jednak spełniają :)
Zachowanie babci może wzbudzać pewne emocje, bo jednak to rodzice wychowują dziecko i nikt nie lubi, kiedy ktoś się w to wychowywanie wtrąca. Wydaje mi się, że bardziej komfortową dla wszystkich sytuacją byłoby to, gdyby babcia najpierw porozmawiała z tatą chłopca i wyjaśniła mu, dlaczego jej zdaniem warto kupić chłopcu lalkę. Stawianie rodzica przed faktem dokonanym może być różnie odbierane. Myślę, że lepiej by było, gdyby to tata powiedział chłopcu, że doszedł do wniosku, że jednak ta zabawka to dobry pomysł. Ale to tylko takie moje uboczne rozważania na temat tej krótkiej historii ;)
Wiem, że tego typu sytuacja dotyczy wielu rodzin. I wiem, że wiele osób będzie uparcie trzymać się swoich poglądów na ten temat i ich synowie nigdy nie będą mogli mieć żadnej lalki. Nie będę tego oceniać, bo każdy ma prawo wychowywać swoje dziecko według własnych zasad. Uważam jednak, że zabawa lalką może mieć bardzo dobry wpływ na rozwój chłopca, a zwłaszcza na sferę jego emocji. Dla mnie to tylko zabawka, jak każda inna. Maluch nie ma jeszcze żadnego typowego bobasa, bo po prostu nigdy nie sięga w sklepie po takie zabawki. Gdyby jednak wybrał sobie jakąś lalkę, nie miałabym oporów, żeby mu ją kupić. Na razie swoje potrzeby związane z opieką realizuje na maskotkach. Ma kilka małych lalek, ale traktuje je jako figurki do zabaw na niby.
Książka ma twardą okładkę, strony nie. Jest średniego formatu. Ma niewiele tekstu (jest pisana dużą czcionką), więc bez problemu wysłuchają go również młodsze dzieci. Myślę jednak, że sens tej książki najlepiej zrozumieją dzieci od 3 roku życia. I właśnie od tego wieku książka jest proponowana przez wydawnictwo. Daje do myślenia, dlatego warto się z nią zapoznać.
Tak jak wspomniałam wyżej, ilustracje nie są w moim typie, ale dobrze współgrają z treścią.
Książkę można kupić np. tu —-> KLIK.











O autorce: Mamiczka
Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.



Martyna i Paulina Kwiatkowskie
Podobają mi się ilustracje i przesłanie książeczki. Myślę, że kiedyś ją zakupię.
M.
domowy bajzel
Mateusz ma dwie stare(po siostrze ciotecznej) lalki. Bawi się nimi okresowo. Tak samo jak różowym wózkiem dla lalek ;) I za każdym razem gdy odwiedzamy buszowisko, lub koleżanki Mateusza, ten pierwsze co robi, to sięga po lalki i wózek. Lubi i już. Może dlatego, że bardzo pragnie siostry? W każdym razie cieszy mnie, że jest jakaś alternatywa dla klocków lego i zabawy autami ;)No i fajnie patrzeć na swojego syna, który umie okazać czułość i troskliwość, nie wstydząc się tego :)
Mamiczka
No i super! :)
magda
Przeczytana 2 razy z rzędu treść fajna lekka.Jak dla mnie książka mogłaby być dłuższa. czytałam ją dla 5 letniego synka który na koniec spytał, mama a wiesz jakie jest moje marzenie?’ chcę mieć lalkę hahah ale zawsze może pożyczyć od siostry
Mamiczka
To prawda, tekstu jest niewiele i do tego jest pisany dużą czcionką. Ale w sumie zawiera wszystko, co potrzebne :)
mamapodprad
To jedna z wartościowszych książek dla chłopców (ale i nie tylko), z jaką miałam styczność. Ta pozycja skradła moje serce do tego stopnia, że zadedykowałam jej mój najnowszy wpis na blogu: http://mamapodprad.blogspot.com/2017/08/ksiazka-dla-chopcow-inna-niz-wszystkie.html