771. Osiołek Wesołek i Na lotnisku w Zwierzaczkowie + KONKURS!

Ruszamy z obiecanym konkursem, z kolejnymi świetnymi książkami Wydawnictwa Amber, które objęłam swoim patronatem medialnym. Obie są oczywiście z serii Amberek, którą wszyscy lubimy ;)

 

 

Tradycyjnie zacznę od pokazania Wam tych książek bliżej, a potem podam zasady konkursu.

 

Obie książki mają jak zawsze twarde okładki (strony nie) i są dość dużego formatu.

 

Osiołek Wesołek

 

 

Przy tej książce buzia się sama śmieje. Powtarzające się części tekstu świetnie mogą ćwiczyć pamięć najmłodszych słuchaczy.

 

Tekst jest rymowany. Ilustracje adekwatne do treści. Jest to bestseller na całym świecie, co mnie nie dziwi, bo książka jest pomysłowa.

 

Książkę można kupić np. tu —->  KLIK.

 

 

Na lotnisku w Zwierzakowie

 

 

To kolejna część Zwierzaczkowa. Można ją oczywiście czytać niezależnie od poprzednich.

 

Tekstu jest niewiele, a ilustracje bardzo dobrze go uzupełniają.

 

Książka sprawdzi się nie tylko u dzieci, które są zafascynowane samolotami, ale również u tych, które czeka pierwsza podróż samolotem. Kolejne strony wprowadzają dziecko w świat lotniska i tego, czego się można tam spodziewać.

 

Można ją kupić np. tu —->  KLIK.

 

 

KONKURS

 

Zadanie konkursowe – W komentarzu pod tym wpisem napisz, jak wspominasz swoją pierwszą podróż samolotem? A może jeszcze takiej nie było?

 

Bawimy się od dzisiaj, tj. 11.07.2019 r. do 24.07.2019 r. do godz. 23.59.

 

Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę 3 osoby, które zgarną zestawy, w skład których wchodzą pokazane w dzisiejszym wpisie książki. Wyniki ogłoszę na dole tego wpisu w ciągu 4 dni od chwili zakończenia konkursu.

 

Jak zawsze przypominam, że komentarze na moim blogu są moderowane. Oznacza to, że Wasze konkursowe zgłoszenie nie będzie od razu widoczne. Powinnam je zaakceptować w ciągu kilku godzin. Jeśli w ciągu 24 h nie pojawiłoby się wśród innych zgłoszeń, napisz do mnie na maila czymzajacmalucha@gmail.com.

 

Ważnym warunkiem prawidłowego zgłoszenia konkursowego jest podanie przy zgłoszeniu swojego adresu e-mail. Wypełniając pola komentarza macie tam odpowiednie miejsce do tego. To ważne, bo później z tego adresu mailowego zwycięzcy będą musieli się ze mną skontaktować.

 

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Czym zająć Malucha?
2. Konkurs trwa od 11.07.2019 r. do 24.07.2019 r. do godz. 23.59
3. Nagrodami w konkursie są 3 zestawy książek, w skład których wchodzą: Osiołek Wesołek i Na lotnisku w Zwierzaczkowie.
4. Zgłoszenia konkursowe zostawiacie w komentarzu pod wpisem.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi pod tym wpisem w ciągu 4 dni, a zwycięzcy mają 3 dni na to, aby skontaktować się ze mną mailowo z adresu, który podawali przy zgłoszeniu. Jeśli tego nie zrobią, wybiorę kolejne osoby.
6. Zastrzegam sobie prawo do usunięcia zgłoszenia, które narusza regulamin konkursu lub powszechnie przyjęte normy obyczajowe.
7. Dane osobowe zwycięzcy konkursu będą wykorzystane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia konkursu zgodnie z regulaminem.

 

Powodzenia!

 

Wyniki!

Dziękuję wszystkim za udział :) Tym razem wygrywają Joanna, DM i bru24. Proszę o kontakt ze mną na czymzajacmalucha@gmail.com z danymi do wysyłki o telefonem dla kuriera :)

 

 

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

15 komentarzy

  • Moja pierwsza podróż samolotem zapadła w pamieć, ponieważ była to moja podróż poślubna. Panicznie bałam się lotu samolotem, także podczas drogi na lotnisko i cały czas przed startem miałam ścisk w żołądku i cała się trzęsłam ze strachu. Kiedy samolot odrywał się od ziemi…popłakałam się :/ kiedy tylko samolot się przechylał lub zatrzęsł odrobinę, żołądek wracał do gardła. Powrót na szczęście był już spokojniejszy, ale do dziś każdy przelot wywołuje u mnie duży stres. Nie był to najlepszy pierwszy lot, ale naprawdę było warto :)

  • Pierwsza podróż samolotem… Było to już kilka dobrych lat temu, miałam taką możliwość dzięki temu, że byłam w teatrze studenckim. Mam trochę zdjęć z tego wyjazdu, więc mogę czasem powracać do tych obłoków, widoków i wspomnień. To, co zapamiętałam, to wzrost ciśnienia w uszach – pewnie niektórzy z Was wiedzą, o czym piszę… Pamiętam też szczyty gór i wrażenie, że pewne przestrzenie, które wydają się ogromne, z lotu ptaka są do ogarnięcia.

  • Pierwsza podróż samolotem to było dla mnie niezapomniane przeżycie. W ogóle się nie bałam i marzyłam, żeby wzbić się w powietrze. Chociaż od znajomych nasłuchałam się, ze każdy z nich boi się latać, a najgorsze są start i lądowanie. A mnie właśnie one najbardziej się podobały, a start szczególnie – to uczucie, kiedy przy wznoszeniu się aż wbiło mnie w fotel było cudowne. Byłam bardzo podekscytowana, miała 18 lat i mogłam góry przenosić;) Podziwiałam widoki, zjadłam posiłek samolotowy, który mi bardzo smakował, mimo, że wcześniej tez nasłuchałam się, że wszystko w samolocie jest niedobre. Lot był spokojny i bezpiecznie wylądowaliśmy w miejscu, gdzie czekała mnie przesiadka do następnego samolotu. W momencie, gdy dotknęłam stopami ziemi, uświadomiłam sobie, że właśnie byłam w przestworzach, w zamkniętej „puszce”, zdana na łaskę i niełaskę warunków atmosferycznych i pilota, nic ode mnie nie zależy i jeśli byłby wypadek to wszyscy byśmy zginęli spadając z tak dużej wysokości. I to by było na tyle jeśli chodzi o moje podekscytowanie lataniem;) Przed każdym kolejnym lotem już się bałam i na samą myśl o tym, że mam dać się zamknąć w samolocie, aż mnie ciarki przechodzą. Jednak ten pierwszy lot nadal wspominam z sentymentem:)

  • Moja pierwsza podróż samolotem była mieszanką uczuć. Podróżowałam wtedy z Oslo do Wrocławia, z przesiadką w Monachium. Samego lotu jakoś się nie bałam. Natomiast balam się, ze nie zdarzę na samolot w Monachium, że gdzieś się zgubię, pomylę wejścia itd. Mój pierwszy lot samolotem miał być niespodzianka nie tylko dla mnie, ale również dla rodziny, która nie wiedziała ze przylatuję. Sam lot okazał się bardzo fajnym przeżyciem. Przy starcie miałam wrażenie że „coś” wciska mnie w fotel. Lot upłynął bardzo miło. Pamietam ze zdarzyłam doczytać książkę😊 z przesiadka jakoś tez sobie poradziłam. Jedynym minusem były moje zatkane uszy 😏 pamietam także, że po zobaczeniu lotniska w Oslo i Monachium, wrocławskie okazało się takie malutkie😊 ale to było temu😉

  • Moja pierwsza podróż samolotem wciąż jest przede mną! Bardzo się jej obawiam, ale też jestem jej bardzo ciekawa! Poczuć się jak ptak i patrzeć na kulę ziemską z góry! Móc podziwiać chmury z góry, to zdecydowanie musi być cudowne uczucie, które pozostaje w pamięci na zawsze! Bardzo chciałabym przeżyć taką podróż, pomimo obaw, które z pewnością by jej towarzyszyły!

  • Mój pierwszy lot odbyłem już jako osoba dorosła. Była to moja podróż poślubna – byłem bardzo podekscytowany ale też wystraszony. Pozwoliłem sobie zatem na ‘małe co nieco’ na odwagę, co sprawiło, że nieco się rozluźniłem. Mimo to, podczas startu w pełnym napięciu kurczowo trzymałem się fotela (ku uciesze mojej żony). Pamiętam też, że siedział obok mnie zupełnie wyluzowany chłopiec w wieku ok. 10 lat. Zapytałem go czy też leci samolotem po raz pierwszy w życiu. Odpowiedział, że latał już wiele razy. Resztę podróży odbyliśmy w ciszy.

  • Wstyd się przyznać, ale ja jeszcze nigdy nie leciałam samolotem i prawdę mówiąc panicznie się tego boję. Bardzo bym chciała poznać inne kraje, zwiedzić te wszystkie piękne miejsca, ale myśl o locie mnie przeraża. Już moje dzieci są odważniejsze, bo obaj mówią, że chcieliby wreszcie odbyć podróż samolotem. Choć wiem, że statystycznie podróż samochodem jest dużo bardziej niebezpieczna, to jednak psychika i umiejętność snucia czarnych scenariuszy biorą u mnie górę nad rozsądkiem.
    Czy się kiedyś przełamię? Nie wiem. Bardzo bym chciała, ale nie jest łatwo pokonać siebie.

  • Od 36 lat nie latam samolotem , tzn od urodzenia :) , jak będzie okazja pewnie się skuszę ale bez paniki się nieobejdzie;) za to poczułam na własnej skórze co to znaczy latać – dostałam kiedyś voucher na lot w tunelu aerodynamicznym, kosmiczne przeżycie ! Polecam 😆

  • Nie było mi jeszcze dane lecieć samolotem, więc wszystkie moje przemyślenia są tylko wyobrażeniem o lataniu, które kojarzy mi z adrenaliną, czymś niecodziennym i ekscytującym, ale jednocześnie z błogością i lekkością – poczuciem, że można wszystko, nawet wzbić się w chmury. Myślę, że największe wrażenie w czasie lotu zrobiłyby na mnie widoki, jeśli miałabym możliwość, siedziałabym przy okienku z nosem przyklejonym do szyby, natomiast strach budziłyby we mnie nawet najdrobniejsze turbulencje i myśl o katastrofach lotniczych. Pierwszy lot jest na pewno niezapomnianym przeżyciem i myślę, że nie ma tu znaczenia czy jest to w wieku 5 czy 50 lat ;)

  • 2004 rok, zaraz po wejściu Polski do Unii poleciałam z chłopakiem do Londynu szukać pracy na wakacje. Ja znalazłam i zostałam, za namową jego mamy! On wrócił. Teraz jest moim mężem i mamy córkę i syna ☺

  • Moja pierwsza i jak narazie ostatnia podróż odbyła się w październiku zeszłego roku. Mąż zaprosił mnie na wycieczkę na Majorkę w 10 rocznicę ślubu. Zawsze chciałam chociaż raz się przelecieć samolotem. Podczas rozpędzania się można było poczuć tą prędkość. Jednak jak już wzbiliśmy się w powietrze to… moje pierwsze wrażenie “czemu ten samolot leci tak wolno?” :-) Dokładnie tak! Tak powoli mija sobie te chmury. Patrzysz w dół przez szybkę, a te domki, pola, góry przesuwają się taaak wooolno. Jak stoisz na ziemi i patrzysz w górę na lecący samolot to chwila i już go nie ma. A będąc w środku jest całkiem inaczej. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przyjdzie mi to przeżyć, bo to przyjemne uczucie.

  • Moja pierwsza podróż (i każda kolejna choć niewiele ich było) to mega stres i panika. Zawsze przypomina mi się “Oszukać przeznaczenie”, które było hitem kiedy chodziłam do liceum. Po prostu widzę, że się roztrzaskamy haha pocieszałam się zawsze faktem, że zginiemy razem i nikt za nikim płakać nie będzie-niby marne pocieszenie, ale bardzo kocham mojego męża (dzieci wtedy jeszcze nie było) i jakoś nie chciałabym zostać żywa kiedy go już nie będzie:/ Kiedy jesteśmy już w górze to jest ok: piękne widoki, zapierające wręcz dech w piersiach robią swoje. Kiedyś na urodziny mąż ufundował mi u znajomego lot samolotem prywatnym (takim dla 2 osób nie wiem jak się go profesjonalnie nazywa) i powiem szczerze, że to było dla mnie o wiele przyjemniejsze doświadczenie, nie wiem dlaczego, może kwestia mniejsze wysokości. Przez chwilę mogłam nawet sama sterować i na pewno zapamiętam to na zawsze. Moje dzieci jeszcze nigdy nie latały, ale wiem że to marzenie starszego, może kiedyś uda nam się je zrealizować:) Pozdrawiam

  • Na odpowiedź konkursową odpowiem wpisem z pamiętnika, który prowadzę:

    Można rzec, że mój pierwszy lot samolotem był idealny.

    Przez dłuższy czas mej podniebnej podróży czekałam na jeszcze wyżej i jeszcze bliżej chmur przy mym oknie. Zamiast tego denerwowałam się, że nie mogę rozpoznać czy pode mną jest dom, czy stodoła. Przeszkadzał mi też szum, ale nie ten w uszach a pojmowany jako całość. Chmury – co prawda przepiękne, przypominające mi morze – widziałam jedynie za oknem (spodziewałam się, iż prawie że je dotknę…). W końcu się doczekałam, ale mimo to, chciałam jeszcze i jeszcze, więc nastała mgła. Wtedy nic już nie chciałam i nie widziałam. Doszłam do wniosku, że powyższe oznacza idealne, bo przekracza wszelkie możliwości lotu samolotem: “lepiej” lecieć samolotem już przecież nie można.

    Biorąc jednak moje idealistyczne podejście do życia – było przeciętnie, co na przeciętną Aśkę wystarczy. I najważniejsze! Przez 1 h 15 minut lotu mogłam z czystym sumieniem mieć głowę w chmurach i nie usłyszałam od nikogo: “Joanna, zejdź na ziemię”.

    31 grudnia 2015 r., w samolocie

  • Uwieeeelbiam latać i cały czas żałuję, że tak rzadko mam okazję! Rekompensuję sobie to tym, że mieszkam niedaleko lotniska i codziennie nad moją głową przelatuje kilkanaście samolotów a ja zastanawiam się dokąd mogą lecieć (lub skąd wracać) ludzie w nim siedzący 😉 Pierwszym lotem (około 15 lat temu) byłam zachwycona! Oprócz tego byłam też podekscytowana i mocno niepewna (no bo jak to wszystko działa? Czy zrozumię co do mnie mówią? A co jak zgubię bilet??!!) Na szczęście obyło się bez przykrych niespodzianek i pewnie dlatego wciąż na każdy lot czekam jak dziecko na swoją urodzinową niespodziankę 🙂

  • Trzydziestka tuż tuż, a ja muszę przyznać, że nie miałam jeszcze okazji lecieć samolotem. Ale już niedługo, za parę tygodni ja i moja malutka córeczka będziemy miały okazję przeżyć swój pierwszy raz w przestworzach. Dzielny tata będzie nas wspierał, bo latał już nie raz i jak na tatusia przystało niczego się nie boi. Jestem bardzo ciekawa jak ten wspólny pierwszy lot będzie wspomniała mama, a jak córka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>