478. Komu w tym roku przekażemy 1% podatku?

O tym, że warto przekazywać w rozliczeniu rocznym 1% podatku na osoby potrzebujące nie muszę chyba nikogo przekonywać. Nas to nic nie kosztuje, a dla kogoś może mieć bardzo wymierny skutek.

W tym roku wraz z mężem przekażemy nasz 1 % Kacperkowi. O tym chłopcu wspominałam już kilka razy na fanpagu bloga. Wspieraliśmy już Kacperka przez serwis siepomaga —–> HISTORIA KACPERKA, ale jego sprawa jest tak bliska mojemu sercu, że nie poprzestajemy tylko na tej pomocy. Bloga czyta coraz więcej osób, więc mam głęboką nadzieję, że wśród Was również znajdą się osoby, które będą mogły pomóc.

Dlaczego historia Kacperka tak bardzo mnie poruszyła?

Tuż po szczepieniu pojawiły się pierwsze niepokojące objawy. Jakby ktoś nagle wyłączył przycisk „power” i odłączył zasilanie 6-tygodniowemu Kacperkowi. Przestał się ruszać – dosłownie. Jedyne oznaki ruchu wykazywały jego malutkie dłonie na wysokości nadgarstka. Przyczyna nie została rozpoznana. Wątpliwości i nadzieja, że to stan przejściowy, że ten zły koszmar minie… Niestety, tygodnie mijały, a ciało Kacperka niczym lalka – nie dawało znaku życia. Zanim zdążył skończyć roczek, dwukrotnie lekarze przywracali mu życie. Wirusowe infekcje, przed którymi organizm Kacperka stawał się bezbronny. Pierwsze święta spędził w szpitalu, podłączony do respiratora, który za niego oddychał.

Rozpoczęliśmy ćwiczenia. Rehabilitacja, jak to banalnie brzmi. Intensywne wielogodzinne ćwiczenia pod okiem wykwalifikowanej rehabilitantki. Dziecko, które w oczach lekarzy zostało skazane na wieczne milczenie i brak jakichkolwiek odruchów. Wbijając ostrze w nasze serca, mówiąc bezużyteczne… Efekty żmudnej pracy były niemal natychmiast. Kacperek najpierw zaczął poruszać rączką. Radość ze łzami. Nadzieja, to ona dodawała otuchy. By nie ustawać w walce. Staraliśmy się nie myśleć o tym, co będzie. Róbmy swoje, a czas pokaże. I pokazał. Głęboko w głowie schowaliśmy złe prognozy lekarzy i staraliśmy się żyć normalnie – jedynie więcej czasu i uwagi musieliśmy poświęcić na ćwiczenia. Rozmawialiśmy z nim, opowiadaliśmy, śpiewaliśmy. Rzeczy niemożliwe istnieją tylko w naszych głowach – wierzyliśmy.

Choroba do dzisiaj nie została zdiagnozowana. Dla lekarzy jest przypadkiem wyjątkowym. Liczne badania genetyczne nie wskazały przyczyny, która stoi za jego niepełnosprawnością. Rodzice jednak nie ustają… Każdego dnia wkładają całe swoje serce w usprawnianie Kacperka. Starają się zapewnić mu normalne życie. Dlatego od września Kacperek stał się uczniem pierwszej klasy. I chociaż na przerwach nie może jak oni ganiać za piłką, jest uczniem, który uczy się pisać i liczyć. Świadomy niepełnosprawności nie czuje się inny. Z każdym rokiem ilość ćwiczeń przybywa, ale on nie traci nadziei. Z uśmiechem na ustach, bez najmniejszych wątpliwości wierzy, że kiedyś będzie mógł stanąć na nogi…

Kiedy pierwszy raz zapoznałam się z historią Kacperka, nie mogłam opanować łez. Ci z Was, którzy zaglądają tu od dawna wiedzą, jakie jest moje stanowisko na temat szczepień. Wiecie też, że mój Maluch przez pierwszy rok życia również był intensywnie rehabilitowany. Doskonale wiem, jakie to są koszty i jakie efekty można dzięki temu osiągnąć. Chęć do życia Kacperka i jego wola walki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Poniżej pokażę Wam krótkie nagranie. Proszę, posłuchajcie go. Wtedy lepiej zrozumiecie to, o czym piszę. Zbliżają się urodziny Kacperka. Możecie mu zrobić piękny prezent.

Rodzice Kacperka zbierają fundusze na jego rehabilitację. Daje ona duże postępy w rozwoju chłopca, dlatego warto pomóc! Tu możecie dorzucić się do zbiórki —-> REHABILITACJA KACPERKA. Pamiętajcie, że każda wpłata się liczy, nawet ta najmniejsza.

Jeśli macie konto na facebooku, tu możecie na bieżąco śledzić losy Kacperka —-> KACPER PIETRZYK. Strona fundacji, pod opieką której znajduje się Kacperek —-> WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW CHOROBY.

Z każdym rokiem ilość rehabilitacji Kacperka musi wzrastać, tak aby nie zatracić tego, co ciężką pracą udało się już wypracować. By dalej iść na przód, nie zważając na nic, dążyć do celu jakim jest samodzielność. Pragniemy zebrać środki na kolejny rok intensywnej rehabilitacji. Bo cuda się same nie zdarzają. Te cuda tworzymy my.

kacperek

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.

5 komentarzy

Zostaw komentarz do Gosia S. Cancel Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>