836. Edukacja domowa – nasze początki i pierwsze wrażenia.

Większość z Was pewnie wie, że od września tego roku, Maluch jest w edukacji domowej. Aktualnie jest to trzecia klasa szkoły podstawowej. Podjęliśmy taką decyzję z uwagi na sytuację z koronawirusem, ponieważ jestem w grupie ryzyka. Ale nawet gdybym nie była, to myślę, że i tak zapadłaby taka decyzja. Z uwagi na dezinformację na ten temat i brak pewności, jak to faktycznie jest, wolę jednak obserwować to wszystko z domowego zacisza i czekać na rozwój sytuacji.

 

Przyznaję, że nie była to dla nas łatwa decyzja. Nie mieliśmy w kręgu znajomych, ani w kręgu znajomych naszych znajomych żadnej osoby, której dziecko również byłoby w edukacji domowej. A to nie ułatwiało nam sprawy. Musieliśmy się opierać na tym, co znalazłam w internecie. W naszym mieście nie ma żadnej szkoły tzw. przyjaznej edukacji domowej, co nieco potęgowało stres z tym związany.

 

Nam jednak i tak najbardziej zależało na tym, żeby Maluch pozostał pod skrzydłami dotychczasowej szkoły, żeby w każdej chwili mógł wrócić do swojej klasy. Nasza szkoła jest mała. W każdym roczniku jest tylko jedna klasa, licząca maksymalnie do 15 osób. Klasy są więc zgrane i dzieci się lubią.

 

Dużo rozmawiałam z Maluchem i tłumaczyłam mu, dlaczego na razie nie będzie mógł chodzić do szkoły. Nie było to dla niego zaskoczenie, bo od marca żyjemy w dużej izolacji. Mimo wszystko jednak bardzo go podziwiam za to, że tak dzielnie to znosi. Tęskni zarówno za dziećmi z klasy, jak i za nauczycielami, ale na szczęście jest internet i kontakty mogą być utrzymywane. Codziennie wspólnie grają w różne gry online i rozmawiają przez komunikator.

 

Plusy edukacji domowej

 

Kiedy ostatecznie zdecydowałam się przejść na edukację domową, to w moim otoczeniu większość osób była do tego sceptycznie nastawiona. Dziś jednak wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Przerabiamy materiał swoim tempem i nie musimy się przejmować, że ktoś nam coś odgórnie narzuci.

 

Niewątpliwym plusem edukacji domowej jest bowiem to, że rodzic sam decyduje kiedy i co robi z dzieckiem. Nie ma żadnego nadzoru nauczyciela, nie trzeba wykonywać jakichś zleconych zadań. No i wiadomo. Nie ma prac domowych, więc jak skończymy nasze zajęcia, to Maluch ma już tylko czas dla siebie.

 

Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego odebraliśmy ze szkoły podręczniki i ćwiczenia. Zapoznałam się również z podstawą programową. Z tego, co Maluch opanował będziemy rozliczani na egzaminach, które odbędą się pod koniec roku szkolnego. Maluch mógłby do nich podejść wcześniej, ale wciąż zakładamy, że być może w drugim semestrze będzie mógł wrócić do szkoły, jeśli sytuacja się unormuje.

 

Co do podręczników szkolnych, to większość materiału robimy. Omijamy jednak to, co według mnie jest zbędne. To też jest dużym plusem moim zdaniem, że nie musimy tracić czasu na coś, co według nas niczego nowego nie wnosi. Powielanie tych samych zadań czy ćwiczeń, kiedy wiem, że jakiś materiał Maluch ma dobrze opanowany, mija się z celem. Wolimy w tym czasie poczytać coś innego.

 

Minusy edukacji domowej

 

Jakie zauważam minusy edukacji domowej? Niewątpliwie finanse. Jeśli chce się to robić tak z prawdziwego zdarzenia, to niestety trzeba sporo pieniędzy zainwestować w różne książki i pomoce dydaktyczne (jedną z naszych edukacyjnych układanek pokazywałam tu —-> Warstwy lasu).

 

 

Na ten cel wydałam przez ostatnie miesiące kilka tysięcy złotych. Oczywiście można się ograniczyć jedynie do tych szkolnych książek, ale jest bardzo dużo tematów, które są tam spłycone. I warto bliżej się nimi zająć. Jeśli jednak ktoś ma mocno ograniczony budżet, to też nic straconego. W internecie można znaleźć informacje niemal o wszystkim. Bez problemu można więc w ten sposób zgłębiać wiedzę. Korzystam również z wykupionego dostępu do dwóch portali edukacyjnych dla nauczycieli i rodziców, które są kopalnią pomysłów. Mam nadzieję, że nasz zapał utrzyma się przez kolejne miesiące, bo na razie jest naprawdę bardzo dobrze.

 

Nauczycielowi szkolnemu mimo wszystko jest też chyba łatwiej zmobilizować dziecko do nauki, niż rodzicowi. I to również może być minusem. To oczywiście nie jest reguła. Dużo tu zależy od dziecka i stosunku do nauki. My mamy to szczęście, że Maluch ma w sobie poczucie odpowiedzialności i nie grymasi, kiedy siadamy do lekcji. Wie, że jego koleżanki i koledzy też się w tym momencie uczą, co wiele ułatwia. Jednak nie każde dziecko i nie każdy rodzic ma predyspozycje do nauki w takim trybie. Dziecku jest łatwiej odmówić rodzicowi wykonania jakiegoś zadania, niż nauczycielowi w szkole. Tak wynika z moich obserwacji.

 

Przebieg nauki w edukacji domowej

 

Wspominałam już, że Maluchowi bardzo przypadło do gustu robienie lapbooków. To świetny sposób zarówno na poszerzanie wiedzy w danym temacie, jak i na jego utrwalanie. Do tej pory zrobiliśmy lapbooki o sobie, o Mazurach, o górach w Polsce i o grzybach. W przygotowaniu jest o ekologii i o zmysłach. Jak to wygląda możecie zobaczyć na naszym Instagramie: lapbook o grzybach —->  grzyby, lapbook o Mazurach —->  Mazury, lapbook o mnie —->  o mnie. Zdążyliśmy już tym zarazić kilka osób, także jeśli nie znaliście takiej formy nauki, to warto spróbować.

 

Lekcje robimy od poniedziałku do czwartku, przez około 3 godziny (z przerwami). W piątek Maluch ogląda różne edukacyjne filmy i programy. Część rzeczy robimy standardowo przy stole, a część leżąc na łóżku. Dla mnie nie ma znaczenia, w jakiej formie i w jakich okolicznościach to zrobimy. Ważne, żeby Maluch zrozumiał przekaz i go zapamiętał. A czy to będzie w piżamie na łóżku, czy na spacerze, jest mniej istotne. W czasie edukacji domowej warto też wyzbyć się pewnych schematów, wyniesionych ze szkoły. Na początku to może nie być łatwe, ale dziecko szybko się przyzwyczaja do nowych warunków.

 

Dodatkowo 3 razy w tygodniu przeznaczamy około pół godziny na naukę języków obcych (2 razy w tygodniu angielski i raz w tygodniu niemiecki). Na egzaminie rocznym będzie zdawał tylko język angielski, bo niemiecki nie jest objęty podstawą programową. Jednak w szkole Malucha jest to przedmiot obowiązkowy od 1. klasy, dlatego tata Malucha robi z nim na bieżąco materiał z 3. klasy, żeby po powrocie do szkoły nie miał zaległości.

 

Pomimo tego, że poświęcamy na to dużo mniej godzin, niż Maluch spędzałby w szkole (w jego szkole dzieci mają lekcje od 08.50 do 14.10), to i tak w zakresie edukacji wczesnoszkolnej jesteśmy sporo do przodu z materiałem. Mamy przerobione już 2 lektury, a trzecią Maluch kończy czytać. Dzięki temu mamy czas na rozwijanie zainteresowań Malucha i pogłębianie wiedzy z tych dziedzin, które go najbardziej interesują.

 

Postaram się przygotowywać wpisy na temat książek i pomocy dydaktycznych, które się u nas sprawdzają. Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że będę to pokazywać na Instagramie, gdyż obecnie mam niewiele czasu na bloga. Poza edukacją domową Malucha, nadal pracuję zawodowo. Przez to wolnego czasu pozostaje niewiele.

 

Osoby zainteresowane edukacją domową mają w tym roku szkolnym (2020/2021) bardzo ułatwioną sprawę, ponieważ z uwagi na koronawirusa, do przejścia na ten system nauki wymagana jest jedynie zgoda dyrektora szkoły, bez opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Kiedy my składaliśmy wniosek, czas był ograniczony, bo mogliśmy to zrobić jedynie do 31.08.2020 r. Okazało się jednak, że przedłużono ten czas na cały rok szkolny. Na edukację domową można przejść w dowolnym momencie i w dowolnym momencie z niej zrezygnować. Być może w czasie edukacji zdalnej, jeśli zostanie wprowadzona również do szkół podstawowych, dla części z Was taka opcja byłaby wygodniejsza.

 

Będąc w edukacji domowej, dziecku nadal przysługuje dostęp do różnych zajęć dodatkowych na terenie szkoły. My z tego akurat nie korzystamy, ale warto o tym pamiętać. Ostatnio Maluch wziął również udział w konkursie plastycznym, organizowanym dla uczniów szkół podstawowych. Z takich aktywności także może nadal korzystać.

 

Cieszę się, że podjęliśmy taką decyzję i zdecydowaliśmy się na ten krok. Nie warto oglądać się na innych, żeby nie przenosić na siebie lęku tych, którzy nie mają pojęcia o tym, czym jest edukacja domowa i tylko dlatego sceptycznie do tego podchodzą lub krytykują. Ja akurat potrafię bronić swojego stanowiska i jeśli czuję, że coś jest słuszną decyzją, po prostu to robię.

 

Jeśli macie do mnie jakieś pytania z tym związane, to śmiało.

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

4 komentarzy

  • My tez edukujemy sie w domu. Ja mam 3klasiste I 2go klasiste. Ksiazki wybieralismy sobie sami. Kilka z nich uzywam dla ich obojga,wiec Mlody podciagniejszy jest do klasy wyzej. Zaczynamy z reguly kolo 9.30 I konczymy o 11.30. Mozemy tez siedziec godzinke, pojsc na zakupy, I dokonczyc lekcje po lunchu.
    Uwielbiam brak pospiechu, stresu, nerwow. Chlopcy dobrze przyswajaja temat I sa o wiele spokojniejsi niz po powrocie ze szkoly.
    Finansowo tak bardzo tego nie odczuwam, aczkolwiek synom troszeczke brakuje innego towarzystwa, ale biorac pod uwage koronaswirusa to i tak uwazam, ze szkoly zamienily sie w male obozy szpitalne (bynajmniej u nas w Irlandii) szkola szkoly juz nie przypomina. A tak mam ich obok siebie, skupiamy sie na tym co lubi my I cieszymy sie soba :-)
    Dobry wybor Mamiczko.

    • Mamiczka

      Fajnie, że masz dzieci w podobnym wieku, bo to ułatwia sprawę. U nas nakłady finansowe były duże, bo do tej pory skupialiśmy się na innym rodzaju książek. Wcześniej nie interesowałam się książkami np. o tematyce historii, bo wszystko było tłumaczone w szkole i wtedy podręcznik wystarczał. Teraz, kiedy się okazało, że Malucha bardzo zainteresowała historia Piastów i ogólnie Słowianie, to kupiłam chyba większość z tych ciekawszych publikacji przeznaczonych dla dzieci. Jednak najdroższe są wszelkie drewniane pomoce. Ja i tak kupiłam ich niewiele. Wolałam wydać tę kasę na gry edukacyjne, które też wykorzystujemy. Brak przeciążenia nauką to największy plus edukacji domowej. Z drugiej strony, Maluchowi może być ciężko wrócić do szkolnego systemu i od razu rozpocząć szeregiem przedmiotów w 4. klasie. Zobaczymy jak będzie :D

  • Edukacja Domowa to zawsze było moje marzenie. Martynka jednak nigdy nie była na to chętna ;) Ale dobrze wiedzieć, że w tym roku szkolnym nie trzeba żadnych zaświadczeń z poradni, bo ja intensywnie o tej edukacji myślę. Jeżeli w listopadzie nie zrobią nauki zdalnej, to prawdopodobnie się na edukację domową przeniesiemy. Sezon grypowy w połączeniu z covidem nie brzmi dla mnie za dobrze i mam pewne obawy… Postanowiłam że poczekam do końca października co będzie i potem się żegnamy ze szkołą. Może na wiosnę wtedy do niej wrócimy

    • Mamiczka

      To bardzo duże ułatwienie, że nie trzeba mieć tej opinii z poradni. Dzięki temu wszystko można załatwić sprawnie i bez problemu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>