Czas na kolejny wpis o książkach. Tym razem pokażę Wam trzy – jedną, która mi się podoba, drugą, której nie rozumiem i trzecią, która mnie zawiodła.
Poniżej zobaczycie, jak wyglądają w środku, co pozwoli Wam ocenić, czy któraś z tych książek może zainteresować Wasze dzieci. Niewątpliwie wszystkie trzy są nietypowe. I właśnie dlatego zdecydowałam się je kupić.

Zacznę od tej, która zarówno mi, jak i Maluchowi przypadła do gustu.
Król Ptaków Wydawnictwo Dragon.

To historia o ptakach, które znalazły ciekawy sposób na to, aby wyłonić ze swojego grona króla. Uznały, że zostanie nim ten, który jako pierwszy doleci do Słońca. Finał wyścigu zaskakuje, dlatego Wam go nie zdradzę.
Książka według mnie najlepiej sprawdzi się u przedszkolaków, którym łatwiej będzie zrozumieć jej sens. Bo jak się pewnie domyślacie, jest to historia z morałem. Ma również walor edukacyjny. Można tu poznać wiele różnych gatunków ptaków. A nawet wydawać przeróżne ptasie odgłosy.
Jest dużego formatu i ma twardą okładkę. Utrzymana jest w ubogiej kolorystyce (czarno-pomarańczowej), co jednak wyróżnia ją na tle innych książek i moim zdaniem jest jej atutem.
Książkę można kupić np. tu —-> KLIK.








Mój Dziadek Wydawnictwo Kocur Bury.

To właśnie ta książka, której nie rozumiem. Maluch raczej też nie, bo po pierwszym czytaniu odłożył ją na półkę i tak sobie leży. Jest to portret dziadka i sąsiada z punktu widzenia małego chłopca.
Przeznaczona jest dla dzieci od 4 roku życia. Tekstu jest niewiele, a zdania proste i krótkie. To książka bardziej obrazkowa. Według opisu wydawcy jest to książka o przemijaniu, bliskości i przyjaźni. Być może o tym właśnie jest, tylko ja nie czuję tego klimatu ;) Jedno jest pewne. Książka pokazuje, że starość wcale nie musi być smutna i nudna. Dziadek też może aktywnie spędzać czas.
Książka jest poręcznego formatu i ma twardą okładkę. Tu również kolorystyka jest uboga i ilustracje kojarzą mi się z książką Ciekawe, co myśli o tym królowa —-> KLIK.
Można ją kupić np. tu —-> KLIK.







I na koniec książka, która mnie zawiodła, czyli Ala ma kota. A Ali? Wydawnictwo Dwie Siostry.

Dlaczego mnie zawiodła? Po prostu spodziewałam się po niej czegoś innego. To zbiór prostych zdań w różnych językach. Niestety nie wiem, jak się je poprawnie wymawia, więc nawet nie próbuję ich czytać, żeby nie utrwalić Maluchowi nieprawidłowych wzorców. Kto wie, może kiedyś będzie chciał się uczyć norweskiego lub francuskiego ;) Wymowa jest napisana tylko przy niektórych krajach. Szkoda, że nie przy wszystkich.
Książka obejmuje 25 krajów. Dzięki niej można się dowiedzieć, od czego zaczynają naukę czytania dzieci z różnych stron świata. Myślałam, że będzie to bardziej w formie klasycznego elementarza, co pozwoli Maluchowi zgłębić jego zainteresowanie literami i nauką czytania.
Wprawdzie jest to książka pomysłowa i można ją potraktować jako ciekawostkę, ale u nas się niestety nie sprawdzi. Dla nas jest po prostu nudna. Pokazuję ją jednak, bo wiem, że wśród Was mogą być osoby, którym książka się spodoba. Kwestia gustu.
Jest niewielkiego, poręcznego formatu i ma twardą okładkę. Tu również ilustracje są specyficzne i nie każdemu przypadną do gustu. Mnie nie porwały, dlatego u nas ta książka się nie wybroni ;)
Książkę można kupić np. tu —-> KLIK.








O autorce: Mamiczka
Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.



lovi
A czy w tej ksiazce “Ala ma kota” jest podane od czego zaczynaja dzieci w UK?
Mamiczka
Wilf had a cat. He put a hat on the cat.
Lokomotywa
Świetna recenzja!
Kama
Ciekawe propozycja, polecam tą książeczkę Król ptaków.
Gosia
Naprawdę dobra recenzja. Polecam zapoznać się z książeczkami od popaopa: http://popaopa.pl/64-ksiazki-dla-dzieci
Marta
Fajna recenzja … Ja uważam, że teraz niby jest taki wybór wszystkiego, ale z zabawkami, a zwłaszcza z książkami dla dzieci jest bardzo trudno. Dlatego z moim już 5-letnim bratankiem wracamy do klasyków z mojego dzieciństwa np. “Dzieci z Bullerbyn” :)