628. Jak rozwijać emocjonalność dziecka, jego kreatywność i logiczne myślenie? + KONKURS

I to już ostatni wpis z serii Akademia Inteligentnego Malucha (poprzednie —-> KLIK i KLIK).

Zgodnie z zapowiedzią mam dla Was również konkurs, którego szczegóły poznacie pod koniec wpisu.

Tym razem pokażę Wam pomysłowe i pomocne zeszyty dla 2- i 3-latków, które dotyczą inteligencji emocjonalnej, inteligencji logicznej i inteligencji kreatywnej. Takie zestawy zadań są również dla 3- i 4-latków i dla 4- i 5-latków.

emocje dziecka

Podobnie, jak w poprzednio pokazywanych Wam publikacjach Wydawnictwa Klett, również tutaj znajdują się porady psychologa dla rodziców. Zeszyty zawierają różne zadania i zabawy, które pomogą rozwinąć emocjonalność dziecka, a także logiczne myślenie i kreatywność. Rodzice z kolei mogą uzyskać istotne informacje o procesie rozwojowym dzieci w danym wieku, co niewątpliwie pomaga zrozumieć ich niektóre zachowania.

Ci z Was, którzy zaglądają tu od dawna wiedzą o tym, że bardzo duże znaczenie ma dla mnie rozmawianie z Maluchem o emocjach. Uważam, że dziecko powinno potrafić rozróżniać swoje i innych emocje oraz prawidłowo je nazwać. Wszystkie emocje są potrzebne do prawidłowego rozwoju, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Ważne jest to, aby dziecko umiało sobie z nimi poradzić.

Mało jest książek dla dzieci (zwłaszcza dla tych najmłodszych), które poruszają tematykę emocji. Dlatego cieszy mnie to, że powstały takie zeszyty. W poprzednim wpisie pisałam, że już jakiś czas temu kupiłam Maluchowi zeszyt EQ (dotyczący inteligencji emocjonalnej), adekwatny do jego wieku. Spodobał nam się, dlatego chętnie zapoznałam się z tymi przeznaczonymi dla młodszych dzieci, które Wam dzisiaj pokażę.

Ćwiczenia polegają na wykonywaniu krótkich i prostych zadań, do których wykorzystuje się dołączone do zeszytów naklejki. To bardzo duży plus, bo zarówno maluchy, jak i dzieci w wieku przedszkolnym chętnie wykonują takie zadania. Są tam również propozycje zabaw, nawiązujące do danej tematyki. Z tymi zeszytami nie ma miejsca na nudę.

Zacznę od zeszytu EQ (inteligencja emocjonalna).

Zawarte w nim zadania kładą nacisk na rozwój zdolności do nazywania własnych uczuć i skutecznego radzenia sobie z emocjami w różnych sytuacjach. Już od najmłodszych lat warto dbać o to, aby dziecko było stabilne emocjonalnie, potrafiło nawiązywać kontakty z innymi i radziło sobie ze stresem.

Zadania i zabawy podzielone są na cztery kategorie: empatia, wyrażanie uczuć, samoregulacja i relacje z innymi. W części dotyczącej empatii zadania pomogą dziecku zrozumieć uczucia innych osób oraz dostrzegać i rozumieć potrzeby ludzi, zwierząt i roślin. Zaproponowane zabawy rozwijają wrażliwość dziecka na otaczający świat. W części dotyczącej wyrażania uczuć stwarzamy dziecku okazję do okazywania uczuć oraz nabywania umiejętności określania swoich upodobań i potrzeb. W części dotyczącej samoregulacji zadania pomogą dziecku oswoić się z sytuacjami, które wymagają koncentracji i zastosowania się do określonych zasad. Natomiast w części dotyczącej relacji z innymi znajdziemy różne zadania i zabawy, które pomogą dziecku w przyswojeniu zasad zachowania wobec innych.

SAM_9848

SAM_9849

SAM_9850

SAM_9851

SAM_9852

SAM_9854

SAM_9857

SAM_9858

Zeszyt IQ (inteligencja logiczna).

Tutaj z kolei dzięki zadaniom można wspierać rozwój ogólnej sprawności intelektualnej dziecka, w tym logicznego myślenia, rozumowania matematycznego, zdobywania wiedzy o świecie i poprawnego wysławiania się.

Zadania i zabawy podzielone są tutaj na cztery kategorie: kolory i kształty, liczby/liczenie, słownictwo/czytanie i logiczne myślenie. W części dotyczącej kolorów i kształtów znajdziecie zadania uruchamiające wyobraźnię i spostrzegawczość. W części dotyczącej liczb wspieramy naukę liczenia, rozpoznawania cyfr i działań na liczbach. W części dotyczącej słownictwa wspieramy rozwój języka dziecka. A w części dotyczącej logicznego myślenia zadania i zabawy ćwiczą wnioskowanie, dopasowywanie do siebie różnych elementów, analizowanie materiału wzrokowego, wyobraźnię przestrzenną i pojęcie czasu. Tych zadań jest tu najwięcej.

SAM_9861

SAM_9862

SAM_9863

SAM_9865

SAM_9864

SAM_9866

SAM_9867

Zeszyt CQ (inteligencja kreatywna).

Zadania zawarte w tej części rozbudzają wyobraźnię i ciekawość świata u dziecka, jego skłonności do eksperymentowania oraz nieskrępowanego i pozbawionego schematów myślenia.

Tu zadania podzielone są na dwie części: wiedza i wyobraźnia. W części dotyczącej wiedzy zadania pomogą dziecku zdobyć wiedzę o środowisku naturalnym, zwierzętach, jedzeniu i najbliższym otoczeniu. Z kolei w części dotyczącej wyobraźni zadania stwarzają dziecku okazję do puszczenia wodzy fantazji i kreowania własnych rozwiązań i prezentowania wyobrażeń.

SAM_9869

SAM_9870

SAM_9871

SAM_9872

SAM_9873

SAM_9875

SAM_9874

SAM_9876

A poniżej mam dla Was jeszcze kilka zdjęć z części EQ dla 3- i 4-latków, gdzie Maluch pouzupełniał już zadania.

SAM_9878

SAM_9879

SAM_9881

SAM_9882

SAM_9883

SAM_9884

SAM_9886

Wszystkie zeszyty dla dzieci w różnym wieku można kupić np. tu —-> KLIK.

A teraz czas na KONKURS!

konkurs klett

Aby wziąć w nim udział wystarczy napisać w komentarzu, w jaki sposób wspieracie u swojego dziecka inteligencję emocjonalną, logiczną lub kreatywną. To mogą być sprawdzone przez Was sposoby/metody, które stosujecie w domu lub takie, które do Was przemawiają i chcecie je wprowadzić. Możliwości jest wiele, np. sposoby na naukę kolorów, naukę liczenia, ćwiczenia na spostrzegawczość, ćwiczenia na logiczne myślenie, zabawy pobudzające wyobraźnię i kreatywność, rozmowy wyjaśniające poszczególne emocje, sposoby na poszerzanie u dziecka zasobu słów itd. Można zgłosić tylko jeden sposób/jedną metodę. Pamiętajcie, aby w zgłoszeniu podać swój prawidłowy adres mailowy, żebym potem mogła zweryfikować zwycięzców.

Wśród wszystkich zgłoszeń wybiorę 3 osoby, które otrzymają zestawy publikacji Wydawnictwa Klett, które pokazywałam Wam w trzech ostatnich wpisach. W skład każdego z zestawów wchodzą: 4 książeczki o Lenie, 3 elementarze z zadaniami dla dzieci (dla 3- i 4-latków) i 3 zeszyty dotyczące inteligencji emocjonalnej, logicznej i kreatywnej (dla 2- i 3-latków).

Przypominam, że komentarze na moim blogu są moderowane, dlatego nie martwcie się, że nie widać Waszego zgłoszenia od razu.

Bawimy się od teraz, tj. 26.06.2016 r. do 03.07.2016 r. do godz. 23.59! Wyniki ogłoszę w ciągu 3 dni na dole tego wpisu.

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Czym zająć Malucha, a jego sponsorem Wydawnictwo Klett.
2. Konkurs trwa od 26.06.2016 r. do 03.07.2016 r. do godz. 23.59.
3. Wygrywają 3 osoby. Nagrodami w konkursie są zestawy publikacji Wydawnictwa Klett, w skład których wchodzą: 4 książeczki o Lenie, 3 elementarze z zadaniami dla dzieci (dla 3- i 4-latków) i 3 zeszyty dotyczące inteligencji emocjonalnej, logicznej i kreatywnej (dla 2- i 3-latków).
4. Zgłoszenia konkursowe zostawiacie w komentarzu pod wpisem.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi pod tym wpisem w ciągu 3 dni, a zwycięzcy mają 3 dni na to, aby skontaktować się ze mną mailowo z adresu, który podawali przy zgłoszeniu. Jeśli tego nie zrobią, wybiorę kolejną osobę.
6. Zastrzegam sobie prawo do usunięcia zgłoszenia, które narusza regulamin konkursu lub powszechnie przyjęte normy obyczajowe.
7. Dane osobowe zwycięzcy konkursu będą wykorzystane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia konkursu zgodnie z regulaminem.

Powodzenia!

WYNIKI

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Wszystkie propozycje bardzo mi się podobały. Wybór oczywiście był dla mnie koszmarem, bo najchętniej nagrodziłabym wszystkich. Musiałam się jednak ograniczyć do 3 osób.

Nagrody otrzymają:

  • Magda – „(…) Odkąd pamiętam, kupuję Synkowi mnóstwo książeczek i bardzo lubimy je wspólnie czytać. Od jakiegoś czasu, kiedy do naszego domu trafia nowa pozycja, najpierw czyta ją Synek- na podstawie obrazków opowiada, co się wydarzyło, wymyśla dialogi-tworzy własną historię. (…)”
  • Aleksandra – „(…) Moja propozycja doskonałej zabawy z dziećmi, by pobudzić dywergencyjne myślenie i rozwijać płynność myślenia: „gdybamy”. Próbujemy podać jak najwięcej pomysłów analizując określoną sytuację. Np. Co by było, gdyby słonie latały? (…)”
  • Zielonooka85 – „(…) Któregoś deszczowego dnia mój wtedy około dwu i pół letni Syn postanowił pojeździć na koniku. Zasiadł mi z ogromną radością na plecy i kazał wozić się po całym mieszkaniu. (…)

Gratuluję! Wskazane osoby proszę o kontakt ze mną na czymzajacmalucha@gmail.com w terminie 3 dni. Zgodnie z regulaminem, jeśli któraś z osób się nie zgłosi, wybiorę kolejną.

mamiczka_logo-2

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

50 komentarzy

  • My chodzimy na warsztaty, na których robimy mnóstwo ciekawych dzieł sztuki, pomimo tego ze sa to naprawdę proste rzeczy do zrobienia z rzeczy które z zasady mamy w domu sama na nie nie wpadłam ;-) jest dużo dzieci, wiec Tosia uczy sie wspólnej pracy, wymiany (materiałami plastycznymi), my same musimy dojść do porozumienia jak docelowo ma wyglądać nasze dzieło i jak je zrobic no i za każdym razem Tosia ma coraz bardziej zróżnicowane pomysły także kreatywność sie rozwija. Robiliśmy np gry planszowe, obrazy z kaszy, grochu, ryżu,… Wieloryba z worka na śmieci, latawce, … Mnóstwo pomysłowych rzeczy. Jeśli masz życzenie prześle zdjęcia, napisze jak to robimy bo my jesteśmy zachwycone :-) pozdrawiam

  • Codziennie staram się wspierać rozwój mojego 3-letniego Synka na różne sposoby- uwielbiamy zabawy językowe, plastyczne, muzyczne itd. Opiszę jednak ćwiczenie rozwijające wyobraźnię, które wymyśliła dla siebie moja pociecha i które uwielbiamy :) Odkąd pamiętam, kupuję Synkowi mnóstwo książeczek i bardzo lubimy je wspólnie czytać. Od jakiegoś czasu, kiedy do naszego domu trafia nowa pozycja, najpierw czyta ją Synek- na podstawie obrazków opowiada, co się wydarzyło, wymyśla dialogi-tworzy własną historię. Potem czytam mu bajeczkę i staramy się rozmawiać o tym, czym różniła się wymyślona przez niego historia od tej zapisanej na kartach, o emocjach bohaterów. Sądzę, że to wspaniała zabawa, która nie tylko rozwija wyobraźnię, ale także w dużym stopniu wzbogaca słownictwo, uczy poprawnego budowania wypowiedzi :)

  • To ja napiszę o naszym sposobie na ćwiczenie logicznego myślenia: Tomek uwielbia wszelkiego rodzaju puzzle i drewniane układanki dlatego też nad tym spędzamy bardzo dużo czasu. Hitem u nas są układanki z wyd.Epideixis takie jak mistrz getriko/tres czy studnia Jakuba.

  • Hm…głowa myśli, palce opisują…Wybieram: inteligencję emocjonalną do opisania. temat nie najłatwiejszy, ale spróbuję. Teorie uczenia mówią, że dziecko najwięcej chłonie przy uczeniu incydentalnym… Dzięki Bogu chciałoby się rzec… bo naukę emocji od niemowlaka do roczniaka każdy z nas praktykuje każdego dnia. To my dorośli interpretujemy nagłe wydarzenia, opisujemy słownie, inntacją, mową ciała nazywamy, staramy się ten świat emocji stworzyć zrozumiałym dla naszej małej pociechy.Z czy bez: teorii,wykształcenia pedagogicznego, praktyki większej czy mniejszej. Jestem logopedą… Bez patosu ale z przekonaniem mogę powiedzieć uwielbiam swoją pracę. Praca jest świadkiem mojej przemiany.. Od pracownika żyjącego logopedią…po mamę i logopedkę w jednym…z biegiem czasu to zdrowe dziecko,nasz czas wyłonił się jako priorytet. Tak zdrowe dziecko. Wiem brzmi banalnie. Ja doceniam tą banalność i patrzę na nią jak cenny skarb. Pewnie przez pryzmat moich zdrowotnych zakrętów czy obserwacji innych…dziś jestem mamą 3 letniego Jasia. Patrząc przez pryzmat inteligencji emocjonalnej myślę o pomocy, która dużo mi dała jako rodzicowi. To swego rodzaju gotowiec podzielony na etapy. Chodzi o Program wspomagania kompetencji komunikacyjnych dzieci z ciężkimi zaburzeniami porozumiewania się EMOCJE dr Magdaleny Grycman.niech podtytuł ciężkie zaburzenia…Was nie zmyli.. Ta pomoc została stworzona z myślą o dzieciach, rodzicach dla których gotowców jest mało. Zdrowy maluch również będzie z niej zadowolony… Doklejanie, oklejanie, forma komiksu :)Mam szczęście znać autorkę tej publikacji osobiście. W samej publikacji Emocje czuć wsparcie psychologiczne, które krok po kroku tłumaczy jak wykorzystać to narzędzie, co ono daje. Wierzę w moc uczenia incydentalnego, ale z chęcią sięgam po mądre gotowce. Jestem otwarta, aby wiedzieć więcej…bo wiem, ile jeszcze nie wiem i jak inteligencja emocjonalna jest szeroka.

  • Moja córa zafascynowała się ostatnio symbolami oznaczającymi marki samochodów. Na początku sama musiałam podszkolić się w tym temacie. Wydrukowałam więc około 30 najczęściej spotykanych symboli. Obie z Ewą próbowałyśmy odwzorować je na kartce papieru, przy okazji ucząc się nazw samochodów. Na chwilę obecną potrafimy rozpoznać ok. 20 znaczków. Bogatsze o tę wiedzę, zatrzymujemy się teraz na każdym parkingu i szlifujemy pamięć. To nowe hobby córki bardzo przydaje się w podróży samochodem. Zamiast marudzenia typu „Daleko jeszcze…?” wygląda przez okno i nazywa marki samochodów przejeżdżających obok.

  • Hm…wybieram inteligencję emocjonalną do opisania. Uczeniu incydentalnemu teorie uczenia się przypisują sporo zasług w procesie zdobywania wiedzy przez nasze pociechy. Brzmi może dziwacznie, tajemniczo, ale to nic innego jak to, co każdy rodzic robi id niewlęctwa w zwyż. Dziecko w zabawie, życiu codziennym doświadcza, odkrywa a ridzic niczym dobra wróżka…z za uszka nazywa, opisuje, pomaga zrozumieć zaistniałe zdarzenia. Z czy bez wykształcenia pedagogicznego, oczytania, czy pokaźnego rodzicielskiego doświadczenia każdego dnia wykorztstujemy uczenie incydentalne…swoją intonacją, mową ciała pomagamy dziecko zrozumieć, nazwać, przeżyć sytuacje jakie przyniósł kolejny dzień. Jestem mamą 3 letniego Jasia. Dziś z perspektywy mamy mogę powiedzieć, że wspiera mnie w kształtowaniu inteligencji emocjonalnej Jasia pewien gotowiec. Chodzi o Program wspomagania kompetencji komunikacyjnej dzieci z ciężkimi zaburzeniami porozumiewania się EMOCJE dr Magdaleny Grycman. Program został stworzony z myślą o dzieciach z problemami i ich rodziców. Jestem mamą i logopedką. Jestem otwarta na mądre gotowce. Z czystym sumieniem polecam ten program dla zdrowych dzieci, które chcemy wprowadzić w świat emocji. Odklejanie, doklejanie, komiksy, karty wielokrotnego użytku to tylko niektóre niespodzianki jakie mogą się dziecku spodobać.Mam okazję znać autorkę tego programu. Jak na żywo tak i tej publikacji czuć psychologiczne wsparcie dla dziecka i rodzica. Program podzielony jest na trzy poziomy. Przy każdym autorka opisuje jak wykorzystać gotowiec, czemu on służy. Za brzmi banalnie. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie dziecka. Może przez pryzmat własnych, innych doświadczeń uważam zdrowie za deficytowy towar. Z tym zdrowiem bywa różnie, tym samym wspieranie dziecka w nowych sytuacjach, tak skrajnych jakie przynosi życie jest bazą dla rozwoju emocjonalnego. Posiłkujmy się zasobami jakie mamy: doświadczeniem, oczytaniem, gotowcami. Wśród gotowców są perełki. Wykorztstuję program Emocje…on doskonale sprawdzi się dla zdrowych 2/3 latków do ich zrozumienia, nazwania…dla 3/4 latków rozwinie dodatkowo w budowaniu zdań…a 4/5 przeniesie w świat samodzielnego czytania,pisania. Hit,,,polecam

  • Alicja Mikołajczak

    Skoro można tylko jedną metodę to wybieram naukę emocji u dzieci…najlepsza według mnie jest ‚lustrzana’ tzn proszę malucha, żeby pokazał mi w lustrze jaką ma minę kiedy jest zły… i sama pokazuję złą minę…proszę następnie o smutek, radość, zaskoczenie itp…świetna zabawa i nauka jednocześnie – prosta i skuteczna :)
    alicja7-84@o2.pl
    pozdrawiam

  • Jakiś czas temu córeczka 3,5 lat przysłuchiwała się naszej (rodziców) rozmowie – tata do mamy :….. „Jak jedziesz musisz patrzeć na znaki a nie jeździć na pamięć”…..:P córka na to , że ona będzie patrzeć jak jedzie z mamą ! ;P . I od tamtego czasu ćwiczymy- spostrzegawczość, kolory , liczby i kształty w jednym . Wypatruje znaki lub sama się pytam jaki był , jak wyglądał ,przykładowo, że to było kółko, miało kolor czerwony i biały , jakiś ludzik z rowerem, jakiś zygzak , jakaś liczba, albo literki S T O P :P Mała jest zachwycona , zaabsorbowana i dumna że pomaga mamie :P.

  • Ja podzielę się swoim pomysłem na rozszerzenie słownictwa u malucha. Razem z moją dwuletnią córeczką tworzymy własną książeczkę – zeszyt w którym ja rysuje jakiś przedmiot , podpisuję go a córeczka koloruje. Raz/dwa w tygodniu wprowadzam nową nazwę, którą staram się utrwalać na każdym kroku, np. Dużo mówiąc o danym przedmiocie, pokazując go czy zdjęcia/obrazki z nim związane.

  • Zakręcanie słoików. Prosta zabawa, ale niezmiernie wciągająca. Wystawiam córeczce kilkanaście różnych słoików, obok stawiam koszyczek z zakrętkami. Reguły są proste – należy dopasować zakrętkę do słoika. Za pierwszym razem, gdy przygotowywałam tą zabawę, byłam przekonana, że będzie to ćwiczenie motoryki małej. Jednak sposób wykonywania tego ćwiczenia przez córeczkę sprawił, że jest to głównie ćwiczenie na inteligencję logiczną, a może nawet przestrzenną. Półtoraroczna córeczka nie wykonywała tego ćwiczenia metodą prób i błędów. Brała po jednej zakrętce, wpatrywała się w nią, potem uważnie przyglądała się słoikom i wybierała ten, do którego, według niej, dana zakrętka pasowała. Miała 90% prawidłowych trafień. Zabawę często powtarzamy za każdym razem podnosząc stopień trudności. Bardzo fajne ćwiczenie. Spróbujcie, a zobaczycie, jak Wasze dzieci są bystre.

  • Wraz z całą moją rozbrykaną załogą „rodzinką ” witam Mamiczkę :) .
    Z racji tego , iż moja młodsza pociecha przechodzi właśnie całą sobą „100 % BUNT 2-3 latka ” zdecydowałem się przedstawić Wam kilka naszych sposobów, metod i zabaw na to jak staramy się z żoną wspierać rozwój INETLIGENCJI EMOCJONALNEJ NASZYCH DZIECI :) .
    Na początku pragnę ostrzeć wszystkich fanów Czym zająć malucha bo mój wpis będzie dość długi – Tylko dla wytrwałych czytelników ;) …
    Na wstępnie chciałbym opisać kilka zabaw , które wprowadziliśmy z żoną w naszym rozbrykanym domu oraz wspomnieć ,że czas zabawy zależy zawsze od możliwości , zaangażowania i umiejętności dzieci z którymi przeprowadzamy daną zabawę .
    ZABAWA PT ” EMOCJONALNE LIZAKI ” – Razem z dziećmi tworzymy coś w rodzaju wielkich lizaków na patyku . Na każdej stronie owego lizaka rysujemy minkę .. Emocje dostosowujemy do wieku i rozwoju dziecka . Na początek polecam cztery podstawowe emocje : RADOŚĆ , SMUTEK ,STRACH , ZŁOŚĆ … Następnie czytamy bądź opowiadmy jakąś historyjkę a następnie prosimy dzieci aby podniosło do góry lizaka z emocją , która przychodzi mu na myśł słuchając danej historyjki . Zabawa pozwala nam zrozumieć co dziecko czuje w danym momencie oraz czy potrafi rozpoznać każdą z tych emocji .Możemy zapytać dziecko jak nazwywa się dana emocja i dlaczego podniosło akurat tą emocje .
    ZABAWA PT ” ZEGAR UCZUĆ ” Razem z dziećmi tworzymy zegar z tektury. Dzielimy go na cztery równe części . Na każdej części rysujemy minkę „emocję ” i piszemy nazwę . np. . rysujemy uśmeichnięta buzkę i piszemy nad nią radość . Zegar wieszamy w widoczynym miejscu na takiej wysokości aby dziecko spokojnie mogło samo przesuwać wskazówkę . Kiedy chcemy się bawić w „zegar uczuć ” możemy poprosić je aby przesunęło wskazówkę na jakąś minkę a następnie wraz z dzieckiem naśladować daną emocję – robić smutną , wesołą , złą minę . Taki niepozorny zegar może także pomóc w rozpoznaniu stanu emocjonalnego dziecka w danym momencie . z doświadczenia wiem ,że bywają takie chwile gdy dziecko nie wiadomo dlaczego siada w kącie , traci humor ..przedstaje się bawić . Nie przychodzi do nas , nie skarży się ..nie mówi głośno o swoich odczuciach a my gdyby nie to ,że zrobiło się nagle podejrzanie cicho nie wiedzilibysmy ,że coś się stało . W takich momentach dobrze jest mieć taki niepozorny zegar . Wiadmo że nie każdy 2- 3 latek ma tak samo rozwiniętą mowę ..Jedne 2-3 latki mówią całymi zdaniami a inne wypowiadają poszczególne słowa tak jak potrafią . Taki zegar jest bardzo pomocny dla dzieci, które nie lubią bądź nie potrafią wyrażić swoich emocji z różnych powodów . Dlatego tak ważne jest aby dany zegar był zawieszony nisko tak aby dziecko w każdej chwili mogło podejść i przestawić wskazówki aby pokazać innym swoje wmocje .
    ZABAWA PT ” LUSTRZANE ODBICIE” Stajemy z dzieckiem na przeciw siebie . Prosimy o pokazanie jakiejś emocji a następnie naśladujemy daną emocję tak jakby dziecko widziało swoje nieco starsze odbicie w lustrze . Możemy też sami pokazywać i poprosić dziecko o naśladowanie . Moje córy uwielbiają tą zabawę – tylko że one nazywają ją PAPUGA – UGA UGA :) … Zabawa z LUSTRZANE ODBICIE POZWALA nie tylko na poznanie poszczególnych emocji ale jest także świetnym ćwiczeniem logopedycznym :)
    ZABAWA PT ” EMOCJONALNE RĄCZKI ” Na kartkach odrysowujemy swoje ręce a następnie każdej z rączek dorysowujemy bużkę ..Smutną , wesołą , przestarszona itd. .. Na oddzielnych kartkach rysujemy z dzieckiem obrazki , sytuacje które kładziemy obok odpowiedniej rączki . np. Rysujemy lody i kładziemy je obok uśmiechniętej rączki – TO JEST DLA NAS KOMUNIKAT ,ŻE NASZE DZIECKO LUBI LODY I JEDZENIE ICH SPRAWIA MU RADOŚĆ .
    ZABAWA PT”WOREK PEŁEN EMOCJI ” Do worka wrzucamy kilka rzeczy ..Mogą to być owoce , klocki , cokolwiek – ważne jest aby w środku znajdowały się zarówno rzeczy , które dziecko lubi , nie lubi jak i takie których się boi albo nie znosi … Prosimy dziecko o wylosowanie jednej rzeczy a następnie nazwanie jej i powiedzenie jaka emocja kojarzy mu się z daną rzeczą . np. . dziecko wyciąga bumowego pająka i oznajmia nam ,że ta zabawka kojarzy mu się ze strachem .
    ZABAWA PT „DOPASUJ EMOCJE ” -Na podłodze kładziemy obrazki z historyjkami . Obok kładziemy karteczki z nazwą i rysunkiem danej emocji :Złość , radość , smutek , gniew .Zadanie dziecka polega na dopasowaniu danej emocji do historyjki ..np. Obrazek na , którym dziewczynka przewróciła się na rowerze i płacze – Dziecko powinno położyć obok tego obrazka smutek i powiedzieć dlaczego dziewczynka jest smutna .
    ZABAWA PT ” TABLICA MOICH LIDERÓW ” Pomagamy dziecku stworzyć tablice jego bohaterów – Postaci , które jego zdaniem są godne naśladowania . Może to być wielka kartka do której przykleimy powycinane postacie z gazet bądź zdjęcia mamy , taty , dziadka , nauczyciela :) – Wiadomo dla jednego dziecka bohaterem będzie aktor dla innego postać z bajki a dla jeszcze innego super tata :) ….
    zABAWA PT ” DOKOŃCZ ZDANIE ” Jest to świetna zabawa na wyciszenie taka tuż przed snem , popłudniową drzemką albo kiedy leżymy sobie letem na dworzu , pikniku , ogrodzie ..na kolorowym kocyku bądź hamaku i obserwujemy błękitne niebo . Zabawa polega na tym … Należy wymyślić początek zdania np. ..Lubię gdy .. albo Denerwuje mnie gdy … Zabawa polega na dokończeniu zdania . Ta zabawa jest świetna i pozwala nam rodzicom poznać rzeczy o których nie mieliśmy zielonego pojęcia .. Dzieci są szczere do bólu i potrafią wymyśleć takie zakończenie że szczęka opada …Dzięki tej zabawie dowiedziałem się np. że moje córki nie lubią gdy chrapie :) ..Nawet nie wiedziałem że ja chrapie :) haha Teraz wiem ,że chrapie głośno jak niedżwiedż – tak że słychać nawet w ich pokoju ,,:)
    Tak naprawdę nasze zabawy są tez metodami i sposobami ..Mi jako ojcu trudno jest odróżnić jedno od drugiego dlatego podaję resztę sposobów jakie pamiętam i jakie przychodzą mi teraz do głowy …
    Bardzo wązne jest dla mnie aby moje dzieci przeżyły dzieciństwo z uśmiechem na ustach i aby wspominały ten czas jak najlepiej dlatego taką wielką wagę przywiązuję do emocji ..Do ich poznawania , odróżniania i do tego aby nauczyć moje dzieci tego jak w przyszłości radzić sobie z tymi złymi , nieznośnymi emocjami , które bardzo często pojawiają się nie wiadomo skąd …DLATEGO WYMYŚLILIŚMY KĄCIK ROZŁADOWANIA NAPIĘCIA EMOCJONALNEGO ..
    Pomysł powstał w zmiesznaniu troszkę porad z neta , troszkę z doświadczeń nabytych przy pracy z dziećmi . troszkę z nauki zaczerpniętej na studiach pedagogicznych … Dzieci same stworzyły swój kącik … Jest to takie miejsce w domu gdzie leżą poduszki , dmuchane pufki , miękkie klocki , dmuchane piłki , gazety , i scianka z obrazkiem smutnej minki do której można rzucać gumowymi kulkami . To jest taki kącik do którego dzieci mogą chodzić gdy są złe i chcą rozławodać swoje emocję . Tam mogą szaleć , skakać , rzucac , gnieść , przewalać pompowane klocki – Staraliśmy się aby były tam przedmioty takie aby mogły bezpiecznie rozładować swoją złość ale też takie którymi nie zrobią sobi ekrzywdy . Kiedy dzieko wpada w szał, złość i nie wiemy co zrobić taki kącik pomaga dziecku poradzić sobie ze złymi emocjami .
    Bardzo fajnym sposobem na rozwinięcie inteligencji emocjonalnej jest tez zabawa w wymyślonego przyjaciela .. Polega ona na tym ,że dziecko rysuje wymyślone zwierze np. . psa , rybkę , kotka a następnie opowiada co mówiałoby zrobić mając takie zwierzę w domu . My mamy akwarium dlatego bardzo często stajemy z dziećmi przed rybkami i opowiamy o ich życiu , O tym że należy je karmić ..O tym ,że czasami chorują i że jełsi ma się w domu zwierzę to trzeba się nim opiekować . Dzięki takiej zabawie uśiadamiamy dziecku więżi między ludżmi a także zwierzętami oraz pozwalamy zrozumieć jak ważna jest opieka nad innymi oraz co oznacza być odpowiedzialnym za kogoś .
    Moja żona – jak kazda mama uwielbia uchwycac na fotografii ważne dla nas momenty w życiu . Pierwsze kroki , chrzciny , czas wakacji … Bardzo często oglądamy z dziećmi zdjęcia , przypominamy sobie dane sytuacje i opowiadmy o emocjach , które towarzyszły nam w danych momentach …
    Tak naprawdę jak każdy ojciec chciałbym aby moje dzieci w przyszłości nie bały się iśc przed siebie . Chciałbym aby każdy krok stawiały będąc pewne że to co robią jest dobre dlatego gdy czytamy im bajki na dobranoc staramy się wybierac mądre książki , takie które niosą jakiś przekaz , morał i pomogają odróżniać dobro od zła .
    Bardzo fajna jest tez tablica uczuć .. Razem z dzieckiem twoerzymy tabelę na której rysujemy zadania . Sprzątanie zabawek , pora na obiad , pora na kąpiel itd. .. Na koniec dnia przyklejamy bądź rysujemy onok danego rysunku /sytaucaji emocje jakie towarzyszyły nam w danej chwili ..np przy Pora na obiad – Dziecko dziś zjadło cały odiad , jesteśmy szczęśliwi – rysujemy buzkę . Przy Pora na kąpiel – Dziecko nie chciało się kąpać , bało się mycia włosów , płakało – Rysujemy minkę smutną i przestarszoną i opowiadamy dlaczego tak było oraz co możemy zrobić aby następnym razembyło lepiej :) …
    Emocje to nasze życie ..Zycie codzienne na każdym kroku zauważam różnego rodzaju sytuacje i zabawy , które pozwalają mojemu dziecku rozwinąć inteligencję emocjonalną . Myśle ,że przykładów tak naprawę jest co nie miara i można o tym pisać bez końca ale cierpliwość ludzka też ma granicę dlatego już Mamiczki I FANÓW CZYM ZAJĄĆ MALUCHA JUŻ NIE ZAMĘCZAM … Polecam wszystkie nasze sposoby , metody, gry i zabawy . TRZYMAM KCIUKI I POZDRAWIAM :)

  • Od niedawna moja 4 – letnia córka bardzo często wpada w złość. Zaczyna się tupaniem a potem płaczem. Nie bardzo wiedziałam jak się zachować – czy zignorować jej złość – tak jak już na szczęście rzadkie napady histerii?! Ale ponieważ bardzo lubimy ze sobą rozmawiać to postanowiłam zacząć rozmowy o emocjach – tych dobrych i złych. Rozmawiamy o przyczynach i skutkach emocji tj. śmiech, smutek, złość. Pytam ją kiedy jest zła-jak się czuje i dlaczego jest zła i rozmawiamy o przyczynach złości i jak zaradzić na ten stan. I wtedy złość przechodzi a rozmowa przeradza się w dyskusję :) Pyta mnie jak ja się czuję kiedy jestem zła i wtedy opowiadam jej co na tą złość się złożyło. Jakie wydarzenia wpłynęły na mój nastrój. A córka opowiada mi o tym co się stało, że jest zła. Końcowym efektem rozmowy o „złych” emocjach jest w 99,9% uśmiech na Naszych twarzach i całkowite rozmycie złości. Od kilku tygodni coraz rzadziej zdarza się na obu wpadać w złość – bo jak jest coś nie tak – zaczynamy rozmowę:)

  • Myślę, że kluczem do sukcesu jest dobranie metod do zainteresowań dziecka. Mój czterolatek przechodził już różne fascynacje, ale jedna rzecz pozostaje niezmienna – zamiłowanie do książek. Jest dzieckiem bardzo energicznym i ciężko go zatrzymać w miejscu na dłużej. Większość zabaw trwa kilka minut, potem zmiana tematu ;-) Jednak przy czytaniu potrafi się skupić naprawdę na długo i co ważne słucha z uwagą, zadaje pytania, wyłapuje nowe słowa lub zwroty. Staram się wybierać książki, poruszające różne tematy, omawiające różne problemy – oczywiście w sposób przystępny dla dziecka. Czytamy a potem gadamy – co się wydarzyło, dlaczego, o czym należy pamiętać, co było dobre a co złe itp. W czasach,kiedy większość Polaków nie czyta cieszę się, że udało mi się zaszczepić w dziecku miłość do książek. Nowa książka cieszy go na równi z nową zabawką. Ostatnio przy okazji jakiegoś wyjazdu opowiadałam mu, że Popiela myszy zjadły. Zapytał czy mamy o tym książkę ;-)

  • Wybieram inteligencję logiczną. I jeśli mogę podać tylko jedną metodę, będą to zabawy na kartkach. Mój maluch jest na to jeszcze za mały (7 msc), ale jak tylko trochę podrośnie postaram się go w to wciągnąć. Z moją mamą właśnie tak często spędzałyśmy czas. Państwa i miasta (lub coś adekwatnego do wieku dziecka np. zabawka na daną literę, zwierzę, owoc itp.); podanie długiego słowa np. lokomotywa i kto znajdzie w nim więcej innych słów np. kot, mak…; rysowanie takiej piramidy z kółek i kolorowanie na zmianę jednego kółka i kto więcej zbierze punktów (punkty za zakreślenie gdy danej osoby kolej jako pierwszej linii pionowo, poziomo lub po skosie), statki itd. No i oczywiście wszelkiego rodzaju wykreślanki, rebusy, łamigłówki, krzyżówki (pamiętam do dziś „Supełka z Pętelką”;)) i ostatnio się zdziwiłam, że jest to jeszcze wydawane. Czyli wystarczy kartka, długopis i ewentualnie jakaś krzyżówka, aby tanio i ciekawie spędzić czas (przynajmniej ja i moja mama to lubiłyśmy, mam nadzieję że i Michaś polubi).

    • Państwa i miasta – moja ulubiona zabawa z dzieciństwa! Ileż my czasu z braćmi spędziliśmy nad tym, a zwłaszcza, gdy była zła pogoda :)

  • Witam,
    Nasz syn wraz ze swoim bratankiem 80 % czasu spędza na dworze. To właśnie wśród przyrody i zjawisk, które go otaczają wspiera swój rozwój. Podam przykład: chodząc na spacery ( a konkretnie biegi przełajowe na rowerku biegowym) razem z babcią zatrzymywali się na polu łubinu i „skubali” łuski szukając grochu, następnie groch ten został zabrany do domu i zimą malowany lakierami i farbami, z czego powstały różnokolorowe koraliki, natomiast na wionę ziarenka zostały zasiane w ogrodzie oczywiście przez dzieci tzn. maja swoje szpadle metalowe, grabki i najpierw pod nadzorem babci przygotowali grunt pod wysiew, następnie zasadzili ziarna grochu zebranego i oskubanego własnoręcznie jesienią- zabawa łącząca ze sobą rozwój motoryki, obcowanie z przyrodą, kreatywność, logiczne myślenie i wiele innych umiejętności. Sądzę, że obcowanie z przyrodą i ruch na świeżym powietrzu doskonale wspiera rozwój naszych szkrabów.

  • Emocje to zdecydowanie ciężki temat dla dzieci chociaż i dla wielu dorosłych także. Dlatego ważne jest dla mnie od najmłodszych lat wspierać rozwój inteligencji emocjonalnej mojej Zuzi. Kilka miesięcy temu zawisła u nas w domu tablica „nasze emocje”. Nasza tablica zrobiona jest z starej tablicy korkowej, ale równie dobrze może to być sztywny karton. Na tej tablicy powiesiliśmy nasze zdjęcia (czyli mamy, taty i Zuzi), a obok umieściliśmy symbole różnych emocji (wszystkie emocje razy 3). U nas na początek są to symbole przedstawiające podstawowe emocje (z czasem pewnie dołożymy ich więcej): radość, smutek, złość i strach. Ponieważ rano jest u nas zamieszanie i zazwyczaj mamy mało czasu ustaliliśmy wspólnie, że naszą tablicę uzupełniamy codziennie po powrocie z pracy/od babci oraz wieczorem. Każdy z nas wtedy przyczepia pod swoim zdjęciem co dziś czuje. Staramy się także jednym zdaniem powiedzieć dlaczego się tak dziś czujemy np. jestem dziś zła, ponieważ spóźniłam się do pracy. Wspólnie także zastanawiamy się, czy możemy coś zrobić, aby poprawić komuś nastrój gdy np. jest smutny. Takie uzupełnianie tablicy emocji zajmuje nam 5 minut. Robimy to także wieczorem, żeby sprawdzić czy zmieniły nam się nastroje. Tablica ta uczy dziecko rozpoznawania emocji swoich i innych i ich przyczyn, uczy szacunku do uczuć innych osób, pokazuje zmienność emocji. Uczy, że nasze zachowanie może mieć wpływ na uczucia innych (zdarza się, że w ciągu dnia któreś z nas zmieni dodatkowo swoją emocję np. rodzice zmieniają z radości w smutek po wyjątkowo złym zachowaniu dziecka).Wyszło długo, ale tak naprawdę to szybki i prosty sposób pomagający dziecku codziennie oswajać się z emocjami.

    Tak poza konkursem dodam, że tablicę emocji stosuje od dłuższego czasu codziennie rano w swojej klasie (uczniowie z niepełnosprawnością intelektualną). Na początku moi uczniowie mieli duży problem z nazwaniem swoich uczuć, po roku stosowania nie mają z tym żadnego problemu, a tablica ta pomaga im radzić sobie ze swoimi emocjami, ułatwia rozmowę na ten temat. Poza emocjami uzupełniamy także codziennie kalendarz: dzień tygodnia, miesiąc, porę roku i pogodę. Teraz w wakacje, kiedy mam więcej czasu planuje taki kalendarz zrobić dla mojej małej do domu. Jest to prosty sposób nauczenia dziecka dni tygodnia, miesięcy, pór roku. Rozwijanie umiejętności obserwacji i orientacji w czasie.

  • Mam nadzieję, że od dawna zabijana w ludziach kreatywność ma jeszcze swoje – choćby minimalne – pokłady ukryte, gdzieś w głębi. Sęk w tym, żeby ją wydobyć czym prędzej. Moja propozycja doskonałej zabawy z dziećmi, by pobudzić dywergencyjne myślenie i rozwijać płynność myślenia: „gdybamy”. Próbujemy podać jak najwięcej pomysłów analizując określoną sytuację. Np. Co by było, gdyby słonie latały? Co by było, gdyby ludzie nagle utracili zdolność płakania? Pytania można tworzyć w nieograniczonej tematyce, dostosowując do wieku dzieci. Wyśmienita zabawa, przyprawiająca o sporą dawkę śmiechu, radości, pobudzająca wyobraźnie, pozwalająca łamać schematy,myśleć wielokierunkowo, spontanicznie, oryginalnie i elastycznie.

  • Moja córcia jest bardzo ruchliwa i nie chce usiedzieć na miejscu. Ciężko nauczyć ją czegoś, nie potrafi się skupić, ale staramy się. Uwielbia natomiast zabawy autkami, tak tak córcia uwielbia AUTA! Wpadłam, więc na pomysł, że cyferek nauczę ją właśnie w ten sposób. Mamy małe żetony z cyferkami z gry planszowej i wycinam z papieru kwadraty, które służą nam za garaże. I kombinacji jest mnóstwo. Np. mówię autko niebieskie proszone o zajęcie garażu z cyferką 4 i Julia szuka niebieskiego auta i garażu z numerek 4. Modyfikujemy zabawę na wiele sposobów, np. na autkach kładę cyferki i autko z odpowiednią cyferką ma zająć swój garaż. Później każde z autek ma okrążyć garaże tyle razy jaką ma cyferkę. Układamy auta i garaże w odpowiedniej kolejności, a na koniec do każdego garażu wjeżdża tyle autek ile pokazuje cyferka na garażu. Zabawa jest doskonała, a córcie tylko wtedy chce patrzeć na cyferki. Innej opcji nie ma! Dodatkowo każdy dzień jest dniem innej cyferki. Na ścianie wieszam codziennie inną cyferkę i co jakiś czas pytam się: Dzień jakiej cyferki dziś mamy?, podchodzimy do cyferki i Julia ma za zadanie ją odczytać! :)

  • U nas obecnie trwa ‚walka’ z nauką mówienia. Mój dwulatek zaczyna z tym swoją przygodę. Mamy takie karty, gdzie na jednej stronie jest obrazek np dziadek a na drugiej jest napisane słowo. Razem je przeglądamy, wymawiamy słówka, Leoś stara się powtarzać. Ostatnio przyniósł mi dwie karty i powiedział coś po ‚swojemu’. Spojrzałam na nie a tam były karty Dziecko i Spać. Czyli sytuacja jasna …Leoś chce spać … Tak mi to przekazał …Było zabawnie. :)))))

  • Mieszkamy na wsi gdzie otacza nas przyroda, kiedy wychodzimy z dziećmi na spacer z ciekawością oglądają kwiaty i rośliny polne, zbieramy je i następnie odkrywamy ich nazwy, fotografujemy ptaki, wsłuchujemy się w ich śpiew czasami spotykani robaczki . Mamy własny ogródek warzywny w tym także własne rabatki wysiane przez córkę. Niesamowitą radość sprawia jej oglądanie jak roślinki rosną,zbieranie ich przygotowywanie posiłków. Podczas wyjazdów córka zaczęła interesować się znakami drogowymi kiedy wyjeżdżamy zabawa z odgadywanie znaków jest naszym „czasoumilaczem” podczas długich podróży. Uwielbiamy układać puzzle, w długie zimowe wieczory często na stole rozłożone są malutkie puzelki i każdy z domowników kiedy ma czas i ochotę przysiada i zaczyna układać.

  • Witam serdecznie :) jako, że jestem dość konkretny – nie będę tu tworzył epopei (choć przyznam szczerze, że Wasze pomysły są świetne). Mamy przyjemność wychowywać Szalonego Małego Człowieka i staramy się aby każdego dnia odkrywać coś ciekawego. Pokazujemy mu świat – ten najbliższy i trochę dalszy- nazywając i tłumacząc wszystko co się na ten świat składa, śpiewamy gdyż że śpiewem łatwiej zapamietywać nowe słowa, pytamy Małego Szalonego czy coś mu się podoba czy nie…i przede wszystkim szanujemy jego zdanie- jeśli czegoś nie chce – nie wymuszamy…wielokrotnie staramy się zachęcić ale staramy się zawsze szanować wybory i decyzję tego Małego Człowieka :) Pozdrawiam

  • Moim sposobem na pobudzenie wyobraźni i kreatywności dziecka jest tak zwana zabawa w tworzenie świata. Nie wymaga nakładu finansowego – wystarczą rozsyłane po domach ulotki reklamowe np. sklepów meblowych, sklepów spożywczych. Pierwszym etapem jest wycinanie, wycinamy dosłownie wszystko – owoce, warzywa, meble, ubrania a także postaci je reklamujące itd. Następny etap to zebranie kilku białych kartek, najlepiej gdyby był to większy format ponieważ wtedy naszemu dziecku nie zabraknie miejsca. Wycinki z gazet układa się na arkuszach papieru tworząc co tylko się wymarzy – nie ma żadnych zahamowań. Można tworzyć pokoje, ogródki, sklepy z żywnością lub ubraniami. Im więcej tym lepiej. Następnie bierzemy wycięte postacie i spacerujemy, bawimy się w stworzonym świecie. Zabawa jest tania żeby nie powiedzieć że bezpłatna, na prawdę rozwija wyobraźnie, a po zakończeniu zabawy łatwa do sprzątnięcia w przykładowo sztywną teczkę. Do zabawy można dołączyć też naukę liczenia – dziecko musi policzyć przykładowo wycięte z gazetek jabłka, bardzo zgrabnie wygląda ta zabawa w przypadku większej grupy dzieci – nawiązują one przy niej bardzo dobre kontakty społeczne.

  • Super sprawą jest rozbudzanie ciekawości świata u malucha poprzez domowe eksperymenty. Proste doświadczenia skłaniają do rozmyślań nad zjawiskami zachodzącymi wokół nas już od najmłodszych lat.
    Przykładowe, niewymagające zbytnio nakładów finansowych i które bardzo lubię wykonywać z dziećmi to np.
    „Tańczące rodzynki” (dziecko obserwuje jak zachowują się rodzynki wrzucone do szklanki z wodą gazowaną);
    „Jajko w Morzu Martwym” (dziecko porównuje jak zachowuje się ugotowane jajko w miseczce z samą wodą, a jak w wodnym rozworze soli kuchennej);
    „Tęczowe bańki mydlane” (dziecko samodzielnie robi bańki mydlane, u których dostrzega kolory wywoływane przez światło).

    Pierwsze próby eksperymentowania i doświadczania dają dziecku elementarną wiedzę otaczającego go świata i możliwość czerpania radości z takiej zabawy z osobą dorosłą.

  • Mój synek ma dopiero 3 lata, więc wszystkie zabawy rozwijające dostosowuję do jego wieku i możliwości, i nie frustruję się, że Zuzia już na tym etapie układała puzzle z X elementów, a Marek znał tabliczkę mnożenia ;). Postawiłam na naukę zmysłami, ale taką, która poza poznaniem świata, ma rozwijać jego kreatywność.

    Miejsce akcji: kuchnia.

    Czas: ważne jest, by do takich zabaw podchodzić wtedy, gdy człowiek się nie spieszy, a nawet ma nadmiar czasu, by po kuchennych eksperymentach jeszcze pomieszczenie przywrócić do poprzedniego stanu.

    Narzędzia: oczywiście bezpieczne dla malucha. Łyżki, plastikowe widelce, talerzyki, sitka, lejki itp.

    Przygotowujemy np. szarlotkę. Obieram jabłka, daję synkowi skórki owoców, on je dotyka, wącha, układa z nich wzory. Kroimy jabłka na cząstki, część zjadamy, resztę przyprawiamy: daję synkowi do zbadania zapach różnych przypraw: cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej… Razem tworzymy kompozycję smakowo-zapachową! Następnie zagniatanie ciasta. Bawimy się różnymi konsystencjami, przesypujemy mąkę przez sitko, rozbijamy jajka, sypiemy cukier, wypróbowujemy smaki. Maluch dostaje własną miseczkę i w niej komponuje ciasto autorskiego przepisu, które – czasami – nagle staje się wysoką górą upstrzoną ziarenkami pieprzu. A czasem uformowanym z ciasta serduszkiem. I dlaczego by nie, wszak ogranicza nas tylko wyobraźnia!

    Takich kulinarnych zabaw przeprowadzamy sporo i mamy z nich wiele radości!

  • Wspieranie – to jest to czym się kieruję, nie tylko w przypadku inteligencji. Ostatnio moja 3letnia córka interesuje się kształtami. Bawimy się paluszkami układając trójkąt, kwadrat, koło, serce, itd. Na zmianę zadajemy sobie różne figury. Zabawa ta nie raz mnie ratuje przed nudą w podróży czy poczekalni u lekarza. A przy tym rozwija inteligencję logiczną i jest darmowa ;-)

  • Staram się z dzieckiem dużo rozmawiać, dużo do niego mówić i dużo tłumaczyć. Korzystam z każdej okazji by nauczyć go czegoś nowego, np. widząc pszczółkę na kwiatku nie mówię mu tylko ‚zobacz pszczółka’, ale od razu opowiadam co ona robi i o miodzie.
    Próbujemy rozwijać zdolności manualne, gdyż gdzieś czytałam, że to również ma wpływ na inteligencję. Jak robię coś ja to staram się aby chociaż w formie zabawy powtarzał te czynności mój syn. Zawsze chwalę go za zaangażowanie (bo efekty czasem są straszne – szczególnie jak coś robimy w kuchni).

  • Będąc mamą, a zarazem nauczycielem przedszkolnym stawiam na to, aby mój maluszek już od najmłodszych lat rozwijał w sobie kreatywność. Gdy Sebastanek pojawił się na świecie i po czasie zabawa zaczęła go interesować zaczęłam dawać mu nie te tradycyjne zabawki lecz takie niestandardowe, gdzie sam musiał sobie wymyślać zastosowanie owego cudeńka np. garnek i łyżka drewniana. Wszystko oczywiście odbywało się pod moją kontrolą. Poza tym mojemu synkowi muzyka towarzyszy cały czas: czy to podczas zabawy czy też podczas usypiania. Już widzę, że uwielbia on przebywać w towarzystwie muzyki. Innym sposobem na rozwijanie u nas kreatywności jest u nas zabawa klockami. Tutaj rozwija się logiczne myślenie i budujemy co nam przyjdzie do głowy. Nie zapełniam całego dnia mojego dziecka przeróżnymi atrakcjami. Czasami pozwalam mu się ponudzić, bo przecież gdy się nudzimy to wtedy powstają przeróżne, niesamowite i ciekawe pomysły. I jeszcze lepienie plasteliną- to uwielbiamy!

  • Nasz sposób na rozwijanie logicznego myślenia, jak większość wybitnych wynalazków ;), odkryliśmy przez przypadek. A było to wiosną. Mieszkamy na wsi, mamy ogródek, kilka gdaczących koleżanek :), a miało to miejsce gdy przekopywałem ogród i chcieliśmy wsiać nasiona. Nasze dziecko było zdumione, że te ziarenka w torebeczce dadzą plony. Wykorzystaliśmy tę inspirację i w domu przygotowałem takie szablony, które należy ułożyć w odpowiedniej kolejności – od przekopania ogródka, przez wsianie nasion, wyplewienie, podlewanie, kiełkowanie, kwitnięcie aż do przetworów czy dań,które można z tego przygotować. Tak samo uczyniłem chcąc nauczyć malucha jak to jajko staje się pisklaczkiem a później kurą. :) To takie dwa przykłady od których zaczęliśmy, były również szablony mówiące o tym jak powstaje dom, jak tworzy się książka a teraz wpadło mi do głowy, że tym sposobem można wytłumaczyć nawet powstanie wszechświata! – Ale to za kilka lat. :)

  • My korzystamy z elementów pedagogiki M. Montessori. Uczymy się kolorów, liczb i znaków mniejszości/większości poprzez segregowanie/zabawę z kolorowymi korkami. Uczymy się koncentracji przelewając wode z kubka do kubka; przenosząc łyżką ryż z miseczki do miseczki. Cwiczymy motorykę małą przyczepiając klamerki/spinacze do miski, odkręcając i zakręcając słoiczki, pudełka po kremie; łapiąc pęsetą makaron(surowy).
    Ponadto bardzo dużo czytamy, rozmawiamy. Często w trakcie czytania zadaję pytania lub proszę aby córka na podstawie obrazków, opowiedziała co się stanie.
    Kiedy jedziemy autobusem bawimy sie w wyszukiwanie ksztaltow (lub innych rzeczy)i liczenie ich np. znaki drogowe, zielone samochody, zwierzeta itd.
    Często gramy w „memorki”, „spadające małpki”, „piotrusia” a także układamy puzzle, które same robimy z kartek :-) Dużo czasu spędzamy na powietrzu. Uczymy się przyrody w lesie, parku, orgodzie. Sadzimy kwiaty i warzywa na balkonie, budujemy karmniki dla ptaszków w zimie. Poznajemy historię w muzeach i można by tak pisać w nieskończoność :-)

  • Naszą ostatnią ulubioną wspólną zabawą jest chowanego. Ale nie taka zwykła zabawa w chowanego, którą zna każdy. Nasze chowanego polega na tym, że bierzemy kilka np. 5 różnych zwierzątek i układamy je w rządku. Następnie córka zamyka oczy a ja jedno zwierzątko chowam. Kiedy wołam: Zgadnij co znikło! W tym momencie córka otwiera oczy i musi odgadnąć jakie zwierzątko zabrałam. Po kilku takich „zniknięć” dokładamy następne inne zwierzątka i zabawa trwa dalej. Gdy córka traci zainteresowanie zamieniamy się rolami i gramy dalej. Śmiechu jest nie miara i dodatkowo rozwijamy pamięć zarówno dziecka jak i rodzica oraz spostrzegawczość.

  • Za niedługo urodziny synka.
    Tym razem spróbuje zdmuchnąć dwie świeczki i… jestem pewna, że mu się uda. Choćby z małą pomocą mamy lub taty :)
    To już duży mały chłopiec.
    Coraz bardziej samodzielny.
    Coraz bardziej świadomy siebie.
    Coraz uważniejszy na otaczający go świat.
    Kryzys dwulatka? Jaki kryzys! Napady złości? Bunty? Płacz na zawołanie? Owszem, zdarzają się, ale gdzieś „między”, a nie jako główny plan dnia.
    I… akceptujemy takie zachowanie.
    Chcemy, by synek umiał nazywać swoje uczucia, wiedział, że czasem warto się wypłakać, że rozczarowanie bywa przykre a smutek, jak radość, to ważne emocje.
    – Jak wam się udaje, że macie tak fajne dziecko? – pytają się znajomi, bo synek to wyjątkowo pogodny egzemplarz.
    Odpowiedź jest krótka.
    Pozwalamy mu.
    Krzyczeć podczas zabawy (kiedy jesteśmy w domu lub na boisku).
    Eksperymentować z wodą, mąką i piaskiem (gdy mamy dłuższą chwilę).
    Rzucać przedmiotami do celu (np. brudnymi koszulkami do pralki).
    BYĆ SOBĄ :)
    Dajemy wybór: biała koszulka czy zielona?
    Kalafior czy brokuły?
    Najpierw karuzela czy huśtawka?
    Synek zaś uczy się, że może o sobie decydować.
    Zawsze jednak to my wyznaczamy ramy :)
    Na złość? Najlepiej dziecko przytulić. Przechodzi raz dwa, a dajemy sygnał: kochamy się zawsze.
    Gorszy dzień? Pakujemy plecak i przed siebie. Długie wycieczki i zmęczenie to zawsze dawka pozytywnej energii.
    Staramy się też.
    Dawać przykład.
    Kłótnia o jakiś drobiazg? Synek widzi, że szybko następuje zgoda.
    Jakieś nieporozumienie? Raz dwa szukamy kompromisu.
    Proszę, dziękuję, jak miło z twojej strony…
    Jest jednak jeszcze coś, co uczy naszego synka świata emocji.
    To miś, który ma swoje ubranka, więc trzeba pamiętać, że na deszcz jest płaszczyk, a na słońce – koszulka i spodenki.
    To nasz kot, który swoim miauczeniem przypomina o sobie. (A dwulatek już wie, że trzeba dorzucić jedzenie kotkowi!).
    To ogródek koło domu, o który trzeba się troszczyć, bo wtedy co dzień z rana będą różne smakołyki.
    To też dzieci z sąsiedztwa, z którymi wspólnie spędzamy czas, starając się ingerować jak najmniej.
    A przed nami kolejny etap. Szukanie odpowiednich książeczek, by czasem pewne zachowania wieczorem przedyskutować :)

  • Nie skończyłam kierunku pedagogicznego, nie czytałam nigdy żadnych książek o wspieraniu rozwoju dziecka (bardziej z braku czasu niż chęci). Do tej pory nie byłam także świadoma, że istnieją takie pojęcia jak „inteligencja logiczna” i „kreatywna”. Kiedyś słyszałam jedynie o inteligencji emocjonalnej. Ale okazuje się, że nawet taki laik jak ja, może wpaść na pomysł zabawy rozwijającej wyobraźnię dziecka. Czy też tak zmodyfikować popularną zabawę, aby wynieść z niej „coś więcej”. Któregoś deszczowego dnia mój wtedy około dwu i pół letni Syn postanowił pojeździć na koniku. Zasiadł mi z ogromną radością na plecy i kazał wozić się po całym mieszkaniu. A, że szybko nudzę się takimi zabawami (no cóż, już nie jestem dzieckiem!) postanowiłam ją sobie urozmaicić. Zaczęłam Synkowi opowiadać, co mijamy po drodze. Las, w którym są różne drzewa i zwierzęta. Później łąkę, na której pasą się zające. Jedzą ze smakiem zieloną trawę i kwiaty. Ciii! Żeby tylko ich nie spłoszyć. Dokąd dalej jedziemy Kochanie? Co tu jest? I nagle w kuchni przy lodówce wyrosła głęboka rzeka. Z zimną wodą i rybami. Mamo nie wchodź, bo jest głęboko! Zawróciliśmy i pojechaliśmy nad morze. Po drodze był most i zaszło słońce. Patrzymy w górę, a tam świeci księżyc. Jaki śmieszny! Jak rogalik! Patataj, patataj, gnaj koniku, gnaj! Początkowo Syn tylko słuchał mojej opowieści. Później odpowiadał na pytania (np. jakie zwierzęta mieszkają w lesie). A w końcu sam zaczął wybierać kierunki podróży. Czyli ćwiczymy wyobraźnię!

  • Dzień dobry.dla mnie zawsze najważniejsze były emocje dlatego moja już druga 2 letnia corcie uczę odczytywania emocji z ludzkich twarzy.jak??pokazuje jej na swojej twarzy różne miny a ona zgaduje czy to złość smutek radość itp.proste pomysły są najfajniejsze.

  • W rozwoju mojej córki staram się dbać o rozwój zarówno mowy,jak i logicznego myślenia, kreatywności.Ważne jest dla mnie,aby miała jak najwięcej okazji do ćwiczenia samodzielności, nabywania nowych,ważnych dla jej wieku umiejętności.
    Najważniejsze jest jednak dla mnie rozwijanie w niej bogatego świata emocji i doświadczania świata pełnią uczuć i bodźców. Uważam bowiem, że bez dobrze wzmocnionego rozwoju emocjonalnego inne sfery (poznawcza,społeczna, ruchowa itp.) mogą być znacznir utrudnione lub zaburzone.Rozwój emocjonalny to fundament,który (jeśli jest silny i mocny) gwarantuje dziecku harmonijne wzrastanie,dostarczając kolejnych okazji do uczenia się i doświadczania życia.
    Od pierwszych miesięcy życia mojej już prawie czteroletniej córki nabywałam jej rozmaite emocje – gdy była zdenerwowana z głodu lub zmęczenia, gdy była zniecierpliwiona, zmęczona lub radosna i szczęśliwa. Z czasem repertuar zachowań towarzyszących emocjom znacznie się rozszerzył,co było dodatkowym wyzwaniem dla mnie jako rodzica.Chciałam ja wspierać w przeżywanych trudnościach, tłumaczyć jej zawiły świat uczuć, opowiadać (a czasem domyślać się i słownie mówić), co może być przyczyną jej wyburzenia,irytacja,wściekłości, euforii, podekscytowania.
    Jak oswajamy skomplikowany świat uczuć, emocji?
    Staram się mówić językiem emocji i informować córkę o przeżywanych emocjach – gdy jestem zirytowana, podenerwowana zniecierpliwiona,rozczarowana przeżyciami, które mnie spotykają. Mówię jej o tym,jednocześnie starając się pokazywać, jak można sobie z tymi uczuciami radzić. Opowiadam jej,co mi pomaga,gdy czuje się zdenerwowana,jak staram się poprawić sobie nastrój (np.słuchając dobrej muzyki, piekąc ciasto, tańcząc lub śpiewając). Tym samym,gdy córka doświadcza trudnych emocji,staram się je nazywać i oferować możliwości rozładowania nagromadzonego w złości napięcia.Zawsze jej przypominam,że ma prawo się złościć,denerwować,okazywać niezadowolenie, jednak gdy ogarnia ja chęć uderzenia,uszczypnięcia,zniszczenia zabawki przypominam,co robić MOŻE (uderzać w poduszkę, ściskać swojego gniota, podnieść kartkę papieru i wrzucić ja do kosza jak piłkę, tupać nogami,podskakiwać,jeśli to możliwe rzucać piłką lub krzyknąć sobie-tworzymy w ten sposób pomysły na uwalnianie złości i gdy trzeba,przypominamy sobie o nich).
    Często pokazujemy na sobie różne emocje np. jak wygląda człowiek zdenerwowany (maszyny brwi,usta,zaciska pięści,dyszy że złości), zdziwiony,przestraszony,smutny,szczęśliwy,zaskoczony. bawimy się w naśladowanie emocji np.ja pokazuję emocję,a córka ja naśladuje.
    Czasami,gdy słyszymy,że jakieś dziecko płacze lub krzyczy- rozmawiamy o tym,zastanawiamy się wspólnie, dlaczego dziecko może być zdenerwowana,smutne,jak można by było mu pomóc,wesprzeć.
    Świat emocji wzbogacony oglądając uczucia na ilustracjach, czytając o nich w książkach, wymyślając nowe sposoby na pozbywanie się złości (rysowanie, unikanie plasteliny lub ciasta,wspólne śpiewanie i skakanie,wspólne ćwiczenia i przysiady,przelewam wody z kubeczki do kubeczka,które pomaga świetnie odciąć się od złości lub irytacji).
    Myślę że warto otworzyć się na swoje emocje,pokazywać je i opisywać dzieciom, by mogły lepiej sobie radzić z własnymi uczuciami. Dzięki temu łatwiej im będzie rozwijać się w innych,ważnych obszarach.

  • Marta Serafin

    O kurczę…czytając wszystkie komentarze czuję się jakbym pisała z innego wymiaru :)Jestem mamą trójki dzieciaków; mieszkamy na wsi – właściwie to na końcu świata gdzie diabeł mówi dobranoc. Moje pociechy nie uczęszczają na zajęcia dodatkowe, nie uczą się chińskiego, nie tańczą towarzysko, ba…nawet zabawek interaktywnych nie posiadają! (Gdzieś tam mam w sobie głębokie przekonanie że o wiele wartościowsze od grająco – świecących, przemysłowo robionych zabawek made in China są te skromne, wymagające użycia wyobraźni – drewniane klocki, szmaciana lalka, wełniany kocyk – pajac…)
    Nie wiem czy to chęć „nauczenia czegoś” dzieci czy może naturalna potrzeba przekazania im empatii, wrażliwości i miłości do innych stworzeń. Moje dzieci od zawsze wychowują się ze zwierzętami – mamy dwa psy, dwa koty i żółwia. Nasze pupile to nie tylko najlepsi przyjaciele całej rodziny, są też wspaniałymi nauczycielami! Dzięki ich pomocy mam nadzieję, wychować Alicję, Huberta i Weronikę na emocjonalnych i nieobojętnych ludzi.

  • Rysujemy na piasku albo rozzsypanej mące, kaszy (byle było sypkie) palcami, patykami. Układamy z patyczków, kasztanów, kamyków ( co mamy pod ręką) kształty i inne stwory😀

  • Karolina Kołakowska

    Skoro można podać jedną metodę to napiszę o naszej ulubionej zabawie. Gdy gdzieś idziemy/jedziemy/stoimy w kolejce a syn się nudzi zaczynamy zabawę w opowiadanie. Np. pokazuje mu jakiegoś przechodnia i pytam jak myślisz gdzie on idzie ? dlaczego się spieszy ? może ktoś na niego czeka? itd.. i zaczynamy wymyślać opowieśc gdzie ta osoba idzie, kim jest, gdzie mieszka, z kim itd… potem wybieramy następny obiekt np pieska, ptaka, ludzi w przejeżdżającym autobusie. Młodszy syn jeszcze za mały by się w to bawić ale starszak uwielbia.
    P.S. a najlepszą rozwijajacą zabawą dla dziecka jest czas z rodzicem

  • W odpowiedzi na konkurs, z racji, że wolno tylko opisać 1 rodzaj IQ, stawiamy na inteligencję kreatywną.
    Nasza córka ma wymyślone przyjaciółki. Ledwie nauczyła się mówić (a szybko jej to poszło) opowiadała mnóstwo nieprawdopodobnych historii o koleżance Juli. Kiedy podrosła dołączyła do niej jeszcze przyjaciółkę Lenkę. Początkowo tylko słuchaliśmy niepewni co robić, żeby nie zaszkodzić jej fantazjom, następnie dziewczynki „zamieszkały” z nami i życie realne przeplata się z tym fantastycznym w znany tylko nam sposób. W jednym momencie jestem mamą, żeby za kilka minut zamienić się w Julę. Odgrywamy scenki społeczne, wyjeżdżamy w miejsca w które nigdy byśmy nie mogli pojechać (np. bal na zamku u króla), stawiam córkę w różnych sytuacjach w których mogłaby się znaleźć i po zabawie chwalę kiedy dokonała słusznych decyzji, lub tłumaczę jak powinna zareagować. Zabawa w zasadzie towarzyszy nam stale w różnych miejscach, nie tylko w domu, ale też na spacerze, w sklepie, w aucie czy na wyjeździe weekendowym. Dołączamy do niej nowych bohaterów, wcielamy się w różne zawody, jesteśmy raz dobrymi postaciami, raz złymi, rozważamy o czym myślała pani którą właśnie minęliśmy na ulicy, gdzie pracuje, dokąd jedzie dany samochód lub jak powstał dżem, który właśnie kupujemy w sklepie. Czasem sama nie wydążam czy jestem mamą czy Julą, ale bawimy się całą rodziną przednio, a końca zabawy myślę, że jeszcze długo nie będzie widać końca.

  • żłobek :)moje bliźniaki poszły jak miały 18cy i zauważyłam. że nauczyły się szybko zrobiły się bardziej samodzielne same jadły same zaczęły sprzątać zabawki bez upominania i to samo po jedzeniu. Nauczyły dzielić się swoim jedzeniem, przynosić smoczek lub ulubioną szmatkę jak drugiemu jest smutno. Umieją okazywać miłość tj. przytulanie, buziaki i bawią się czasami razem. Grzecznie słuchają bajeczek, fajnie podrygują do ulubionych piosenek zrobiły się odważniejsze na placu zabaw a wcześniej aż tak nie było pomimo moich wielokrotnych prób nauki… jednak kontakt z innymi dziećmi obserwowanie równolatków lub troszkę starszych dzieci daje najwięcej :)

  • O raju, nie tak łatwo przypisać zabawę tylko do jednego rodzaju inteligencji. Jednak opiszę taką, która najlepiej rozwija inteligencję kreatywną. Naczelna zasada brzmi: nie przeszkadzać maluchowi. To co, że wiemy lepiej, zadanie rozwiążemy w 3 sekundy czy już na końcu języka mamy gotowy przepis. Ugryźmy się w ten język, a dziecku pozwólmy działać.
    Do zabawy potrzebujemy pustych butelek plastikowych z zakrętkami. Do każdej z nich wkładamy „skarby”: muszelki, listki, kamyczki, piasek, patyczki, papierki…czyli wszystko co mamy pod ręką np. na plaży. Zakręcamy i dajemy maluchom do zabawy razem z miską wody. Niech butelkami potrząsają, rzucają, zatapiają etc. Niech próbują wydobyć zawartość. Niech patrzą przez nie na świat. Niech… robią z nimi co chcą (byle bezpiecznie). Tak najwięcej się nauczą-samodzielnie eksperymentując. Czyż nie tej, swobodnej zabawy najbardziej dzieciom zazdrościmy?

  • Świetnie! Dziękuję! Zaraz pozbieram się w sobie (bo ta wielka radość z wygranej jakoś wytrąciła mnie z równowagi psychicznej)i wyślę wiadomość :) A każdy z nas jest wygranym, bo każdy ma jakieś cudowne pomysły na zabawę ze swoimi brzdącami i.. z przyjemnością z nich skorzystam :) Inspirujecie!

  • dziewczyny a mam pytanie, była któraś z was na warsztatach kreatywnych dla dzieci z Akademii Sensorycznej? Od niedawna mają letnie warsztaty w Poznaniu i słyszałam od koleżanek że warto się wybrać z maluchem na coś takiego. Więcej info na ich fb można znaleźć facebook.com/akademiasensoryczna/?ref=bookmarks
    Ponoć warsztaty bardzo pomagają rozbudzić w dziecku ciekawość świata, oswoić z otoczeniem i podsycić kreatywność. Planuję się zapisać w poniedziałek, któraś dołączy??
    Pozdrawiam i dzięki za wasze inspiracje!

  • Moja Zuza od dziecka interesowała się muzyką. Sprawiało jej to mega frajdę i do tego szybko łapała o co we wszystkim chodzi. Zapisałam ją do muzofilii w Warszawie i jestem z niej bardzo dumna. Profesjonaliści uczą ją grać na gitarze i śpiewać, a gdy śpiewa to wszyscy mają ciarki.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>