354. Czy Maluch będzie miał rodzeństwo?

354. Czy Maluch będzie miał rodzeństwo?

Lip 05

To jedno z tych pytań, które chcę czy nie, słyszę co jakiś czas. Od różnych osób. Czasem są to znajomi, czasem sąsiedzi, czasem ktoś z rodziny zapyta. Czy Maluch będzie miał rodzeństwo? Nie wiem. Może tak, a może nie. W pierwszym odruchu praktycznie zawsze odpowiadam, że nie.

rodzenstwo

Co mnie powstrzymuje przed kolejną ciążą? Głównie lęk przed tym, jak będzie wyglądał poród. Jeśli miałby być taki, jak przy Maluchu, to dziękuję bardzo, jedna rzeźnia mi w zupełności wystarczy. Czułam się jak świnia na uboju. Dosłownie. W szczegóły tego wydarzenia nie chcę zbytnio wnikać, bo nawet teraz, kiedy o tym piszę, ciśnie mi się na usta soczyste mięcho. W każdym razie poród był ciężki, Maluch ważył ponad 4 kilo, miał szelki z pępowiny przez co nie mógł prawidłowo wejść w kanał rodny, najpierw wyszła jego rączka, co zafundowało mi kilkadziesiąt szwów, potem przy tzw. wyciskaniu Malucha uszkodzono mi kręgosłup, następnie lekarka wyrwała mi łożysko, czym zafundowała mi krwotok i transfuzję krwi, a na koniec okazało się, że Maluch miał wylew (spory, bo II stopnia). Nie jestem pewna, czy chcę przechodzić przez to drugi raz. O ile swoje cierpienie jakoś bym zniosła, to strach o powtórkę z komplikacji poporodowych dziecka skutecznie mnie paraliżuje. Rok intensywnej rehabilitacji Malucha, morze wylanych łez, ogromny lęk czy nie dojdzie do porażenia mózgowego, wizyty u specjalistów, nieprzespane noce to jednak sporo przeżyć. I nie chciałabym po kolejnym porodzie jeździć na wózku, bo taka ewentualność też wchodzi w grę. Kolejna ciąża może w istotny sposób pogłębić zły stan kręgosłupa, o porodzie nie wspominając.

Czy gdyby to wszystko się nie wydarzyło (tzn. poród odbyłby się spokojnie), chciałabym mieć więcej dzieci? Pewnie tak.

Rodzeństwo to fajna sprawa, chociaż znam przypadki, gdzie bracia się nienawidzą i są bardzo wrogo do siebie nastawieni. Mam jednak nadzieję, że u nas byłoby inaczej ;) Sama mam rodzeństwo i bardzo się z tego powodu cieszę. Pomimo tego, że dzieli nas duża różnica wieku, potrafimy się dogadać. I tak naprawdę dopiero dziś mamy ze sobą taki normalny kontakt, bo wcześniej z uwagi na tę różnicę wieku niewiele nas łączyło, poza pokrewieństwem. W tamtym czasie to była przepaść. Ja wolałam się spotykać ze znajomymi, niż niańczyć młodszego brata ;)

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Nie chciałabym (bardzo bym nie chciała!), żeby Maluch w jakikolwiek sposób poczuł się odtrącony, kiedy pojawiłoby się rodzeństwo. Mimo wszystko noworodkowi trzeba poświęcać dużo czasu, a do tej pory Maluch ma 100% mojej i taty uwagi. Nie wie, co to nuda, bo właściwie w wolnym czasie ciągle się z nim bawimy lub po prostu spędzamy wspólnie czas. Z drugiej strony jest już w takim wieku (a na pewno będzie, gdyby jednak dołączył do nas nowy członek rodziny), że można mu wytłumaczyć wiele rzeczy. Kiedy go pytam, czy chciałby mieć siostrę lub brata, odpowiada, że tak. Nie wiem jednak, na ile jest to świadoma odpowiedź. W jakiś sposób już teraz staram się go przygotować na ewentualne rodzeństwo, chociażby czytając mu różne książki na ten temat.

Czasem pytacie mnie, skąd we mnie tyle cierpliwości i energii do tych ciągłych zabaw z Maluchem. To nie jest tak, że jestem w domu przedszkolanką na etacie ;) Są dni, kiedy nie mam humoru albo po prostu mi się nie chce. Mam jednak świetnego męża, który potrafi doskonale zająć się Maluchem. To, że lubię zabawki i książki wcale nie oznacza, że mi odbiło i nie myślę już o sobie ;) Jedne zabawy lubię bardziej, inne mniej, czasem zaciskam zęby i jestem setny raz w ciągu dnia rycerzem lub smokiem. Ale czasem nie potrafię ich zacisnąć i już. Staram się robić wszystko, żeby Maluch czuł, że jest kochany i najważniejszy (a w przypadku brata lub siostry ta uwaga musiałaby się jednak podzielić).

Jeszcze rok temu kategorycznie twierdziłam, że Maluch będzie jedynakiem. Dziś zaczynam się już trochę łamać, chociaż nadal bardziej jestem na nie, niż na tak. Opieka nad niemowlakiem jest jednak wyczerpująca, zwłaszcza kiedy część obowiązków spada wyłącznie na jedną osobę (na męża). Z uwagi na problemy z kręgosłupem nie mogę wykonywać różnych rzeczy, dlatego niania pojawiła się u nas jak Maluch skończył 4 miesiące i jego waga nie pozwalała mi już na noszenie go przez wiele godzin w ciągu dnia. Ogólnie to był taki okres, kiedy musiałam leżeć w zasadzie plackiem. To naprawdę nic fajnego, kiedy chce się przytulić swoje dziecko, ponosić je, ale „prąd” przeszywa kręgosłup wzdłuż i nogi odmawiają posłuszeństwa. Dziś, dzięki rehabilitacji funkcjonuję właściwie normalnie, chociaż nadal wiele rzeczy jest dla mnie niemożliwych.

Co będzie, zobaczymy. A wśród Was są głównie rodzice jedynaków czy rodzeństwa?

mamiczka_logo

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Uwielbia zakupy przez internet, gdzie wyszukuje całą masę ciekawych produktów.

55 komentarzy

  1. Wiesz, ja tez nie bylam pewna czy moj Jasiek bedzie mial rodzenstwo, glownie z powodu mojego wieku (38l gdy sie urodzil). Chcielsmy tego, bo malz ma 4 rodzenstwa, ja mam siostre, a w rodzinie nie ma dzieci w wieku naszego malego czlowieka. I co?

    w zeszlym roku pojawila sie Polka. Kiedy pojdzie do szkoly bede miala prawie 50 lat, kiedy osiagnie pelnoletnosc bede po 60. Ale nie wyobrazam sobie, zeby moj syn byl jedynakiem. Na razie sie uwielbiaja nade wszystko :) Oby tak dalej.

    A jesli tak sie boisz porodu, to cc z powodu klopotow zdrowotnych i juz :D
    Zycze podjeecia wlasciwej (dla Was) decyzji.

    • My też oboje z mężem mamy rodzeństwo, nasi rodzice również. Na razie jako najstarsi jako pierwsi mamy Malucha :) Też dość późno urodziłam, bo tuż po 30-tych urodzinach. Teraz niedługo skończę 33 lata i dodatkowo stresuję się tym, że wraz z wiekiem wzrasta ryzyko różnych chorób u maluszka. Tę myśl na razie jednak staram się od siebie odsuwać.
      Świetnie, że Twoje dzieci tak się uwielbiają :)) Wspólne dorastanie ma sporo zalet.

  2. Katarzyna Moskała-Czernek

    Mam dwóch synów – pierwsza ciaża była idealna, do końca 8 miesiąca byłam aktywna zawodowa, wyglądałam i czułam się super. Drugą ciążę znosiłam duuużo gorzej i mimo, że przytyłam tylko 8 kg, wyglądałam i czułam się jak wieloryb ze względu na OGROMNY brzuch. Ale nie żałuję że zdecydowałam się na rodzeństwa dla Kubusia bo chłopcy świetnie się dogadują (dzielą ich 2 lata)

    • U mnie ciąża też przebiegała bardzo dobrze, urodziłam Malucha po terminie i do samego końca pracowałam. W życiu bym nie przypuszczała, że taki będzie finał.
      A Kubuś od razu zaakceptował fakt, że będzie miał braciszka?

      • Katarzyna Moskała-Czernek

        Kubuś miał 17 miesięcy gdy dowiedziałam się o ciąży. Od początku tłumaczyłm mu że niedługo będzie miał siostrzyczkę lub braciszka – nie wiem czy rozumiał o czym mówię, ale razem z tatusiem głaskali brzuch i mówili do niego. Pamiętam, jak pewnego dnia, gdy tak Kubus po swojemu coś tam mówił do brzucha, Szymuś kopnął mnie w brzuch i Kuba to poczuł. Myslę że to było jakimś takim momentem kluczowym. Gdy po porodzie wróciłam do domu, Kubuś od razu pokochał braciszka, nie odstępował go na krok, co chwilę sprawdzał czy dalej leży w łóżeczku, całował go i pomagał mi w opiece. Lepszej sytuacji nie mogłam sobie wyobrazić

  3. Adaś jak wiesz jest jedynakiem. mąż ma 6 rodzeństwa, ja 2. fajnie jakby miał też rodzeństwo, ale opornie to idzie :D

  4. Agusiek

    Ja chciałam, żeby między Martynką a rodzeństwem były 3 lata różnicy. Nie wyszło, ale mocno wierzę że za dużej różnicy wieku nie będzie, te 4 lata byłyby odpowiednie ;)) Co do opieki nad noworodkiem, to moim zdaniem jest to idealny czas kiedy starsze idzie do przedszkola, 8h poza domem jest, ma się wtedy czas na opiekę nad młodszym

    • To na pewno byłoby ułatwienie, bo Maluch akurat za rok pójdzie do przedszkola. Tylko z drugiej strony to też jest bardzo ważny etap w jego życiu i chciałabym mu poświęcić jak najwięcej czasu właśnie w tym okresie. Są plusy i minusy :)

  5. Soc

    Mam jednego synka, który w dodatku bardzo ciężko zachorował w tamtym roku, co między innymi spowodowało, że plany na rodzeństwo musiały zostać odłożone. Teraz można powiedzieć, że wychodzimy na prostą a moja chęć posiadania dzieci o wiele bardziej wzrosła. Pomimo naszych przejść o których nie chce się tu głębiej rozpisywać. Gdybym tylko wiedziała, że tak to się wszystko potoczy na pewno wcześniej zaplanowałabym macierzyństwo, ale jak tylko znajdę siły to wychowam nawet jeszcze z dwójeczkę jak Bóg da;) Piszesz o swoich przejściach , które są zupełnie zrozumiałe, ale naprawdę są jeszcze gorsze przypadki. Także proponuję się nie zastanawiać bo nieraz jest możliwość rodzenia np w innym szpitalu, z czego na pewno bym skorzystała w Twoim przypadku. Pozdrawiam i do dzieła!

    • Tak, wiem, że są dużo gorsze przypadki :( Zawsze chce mi się wyć, kiedy czytam różne tego typu historie. To straszne, że los potrafi być tak okrutny.
      W przypadku kolejnej ciąży, na pewno rodziłabym już gdzie indziej. Włocławską porodówkę ominęłabym szerokim łukiem.

  6. leila

    Witam Cię, czasami wpadam na twojego bloga ogólnie z ciekawości. Moje dzieciaki jeszcze za małe na Twoje zabawy ale na pewno w przyszłości będę wpadać tu częściej. Mam 2 dzieci bliźnięta chłopca i dziewczynkę. Zawsze wiedziałam, że chcę mieć dwójkę dzieci ponieważ nigdy nie chciałam jedynaka. Nie przez to, że rozpieszczony, samolubny itd (stereotypy) ale dlatego, że nigdy nie chciałam żeby został sam gdy nas zabraknie. Mam siostrę i nie wyobrażam sobie gdyby jej nie było. Fakt jest między nami 5 lat różnicy i jako dzieci nie bardzo się dogadywałyśmy ale ja jestem młodsza i pomimo wszystko zawsze wiedziałam, że mogę na nią liczyć. Cieszę się, że mam bliźnięta bo to jedna ciąża jeden poród i mimo, że miałam cc też czułam się hmm nie wiem ciężko słowa dobrać ale chyba tak jak Ty jak świnia na uboju. Ale na pewno cc jest dla Ciebie świetnym rozwiązaniem gdybyś się jednak zdecydowała. Pozdrawiam Cię serdecznie i powiem Ci przemyśl sprawę bo to najwyższy czas zrobić Maluchowi rodzeństwo, żeby się dobrze z nim dogadywał. :D

    • U mnie w rodzinie są bliźnięta i było jakieś tam prawdopodobieństwo, że i u nas się pojawią. I mam koleżankę, która ma bliźniaki o 3 miesiące młodsze od Malucha. Początki były trudne, ale teraz świetnie razem funkcjonują :))

  7. Ines

    Rozumiem Cie, bardzo dobrze. Mam dwoje dzieci, pierwszy porod bylo ok. drugi byl traumatyczny :( Corka nie chciala sie urodzic, mimo wielu godziny bolu, skurczow i meczarni, byl moment ze corce spadlo tetno do 0 dostalam adrenaline dozylnie, na szczescie pomoglo inaczej by sie udusila…W koncu lekarka przebila pecherze płodowy, wody byly zielone, corka dostala zakażenia i na dodatek byla dwukrotnie owinieta pepowina, dostala wylewu II stopnia, ma dwa krwiaki w glowce…Pozniej okazalo sie za na oddziala zarazila sie paciorkowcem, a ja mialam powazne problemy, lyzeczkowanie po porodzie, leki przeciwzakrzepowe, peknieta szyjka…Takze ja mam dosc, tak jak i Ty…Wiecej dzieci nie chce!! Jezeli kiedys bede jeszcze w ciazy to od razu chce miec cesarskie ciecie i moja lakarka twierdzi ze mam ku temu wskazani ze wzgledu na traumatyczne przezycia prz porodzie…

    Rodzenstwo to fajna sprawa, moi sie kochaja strasznie, ale ja nadal pamietam ten straszliwy lek o coreczke, wizyty u specjalistow, czekanie do pierwszych urodzin czy bedzie sie dobrze rozwijac….Ja mam ten plus, ze juz mam dwoje :) życze Ci zeby Maluch mial kiedys rodzenstwo, ale zeby porod potoczyl sie dobrze, bez komplikacji. Moze poprostu pomysl tez o cesarskim cieciu, wiec ze to jest operacja, rana na brzuchu, ale jednak nie przezywasz znowu tego wszystkiego…..

    • To faktycznie też miałaś straszne przejścia :( I ciężko tak o tym zapomnieć. Też miałam łyżeczkowanie (i bardzo dziwiło mnie to, że kiedy przy poronieniu pierwszej ciąży miałam ten zabieg w narkozie, a tu praktycznie na żywca, bo znieczulenie dożylne niewiele pomogło) no i szycie, które pamiętam tak, jakby to było wczoraj. Na dodatek w środku miałam również takie szwy, które wymagały później wyjęcia, przez co wplątałam się w stan zapalny, który jeszcze bardziej wszystko skomplikował.
      Ten pierwszy rok to był jeden wielki stres…Tak naprawdę nie potrafiłam się do końca cieszyć z tego, że jestem mamą, bo ten lęk skutecznie psuł mi nastrój. Straszne jest to, że te maleńkie życia często są wystawiane na tyle cierpienia przez niekompetencję lekarzy.

      • Ines

        Tak sobie mysle, ze gdyby mnie to wszystko spotkalo juz przy pierwszym porodzie, to napewno moj synek nie mial by rodzenstwa..Tu dziewczyny pisza ze najgorsze jest rozstanie z pierwszym dzieckiem, pobyt w szpitalu czy potem opieka nad noworodkiem czy niemowlakiem…Wszystko to jest nic i do przezycia, do poradzenia sobie…Ale ciezki porod i potem walka o życie dziecka jest najgorsze, bo nigdy nie wiesz jak sie to wszystko skonczy…

  8. Agulina

    Jak ja Ciebie rozumiem! Mam to samo! Wspomnienia z porodu i późniejszych komplikacji wstrzymują mnie z decyzją o kolejnym potomstwie. A przed porodem, marzyłam o trójce słodkich Szkrabów. A te pytania :kiedy następne, są tak upierdliwe, że szok. Nie wiem jak u mnie będzie, mój Maluch ma 2 lata i 3 m, na razie odkładam tą decyzję na kolejne lata. Całym sercem Cię rozumiem.

    • Ja kiedyś też myślałam o trójce dzieci :) Życie jednak zweryfikowało moje plany. Z każdym miesiącem coraz intensywniej się nad tym zastanawiam, gdzie w pierwszym roku po porodzie pukałam się w czoło, kiedy ktoś mnie pytał, kiedy kolejne. Mąż też się boi. Widział ile wycierpieliśmy z Maluchem.

  9. hally

    Ja mam dwojke dzieci z mala roznica wieku..ale ja nie wiem co to ciezki porod…gdybym miala takie doswiadczenia(traumatyczne) pewnie nadal bym sie zastanawiala.

  10. Szczęście Mamy

    Też się bardzo martwiłam jak to będzie. Kubuś też był przyzwyczajony że miał nas na 100%. Okazało się, że jest mądrzejszy niz myslelismy i bardzo dużo zrozumiał. Cudnie przyjął brata i widać że bardzo go kocha

  11. Aga

    Hej! Ja mam dwójkę dzieci….pierwsza ciąża z problemami, zakończona cesarką, powstrzymywała mnie przed kolejna ciażą. Bałam się, że jeżeli scenariusz sie powtórzy to nie będę mieć ani sił, ani możliwości ( w pierwszej ciaży dość długo leżałam na patologii w szpitalu), by zając się pierwszym dzieckiem. Ale zaryzykowałam, syn urodził sie dokładnie 3 lata i 1 dzień po córce. Ciąża bez problemów, poród naturalny i szybki. Do tej pory córka mnie bardziej absorbuje bo taki ma charakter. Wcześniej bałam się, że nie pokocham tak następnego dziecka, że będę faworyzować bądź po prostu będę któreś „zaniedbywać”. Oczywiście to absurd! Każde dziecko jest inne, każde kocha się tak samo, rodzic też się zmienia pod wpływem kolejnych dzieci. Dziś nie wyobrażam sobie, żeby było tylko jedno, choć po córce też pukałam w głowę tych co o kolejne pytali….:) i wiesz co…pomimo, że czasami totalnie nie ogarniam tego co się dzieje w moim domu (dzieci, praca, gotowanie, sprzątanie, wspólny odpoczynek) to chciałabym jeszcze jedno!!! tylko mąż oporny…ale zobaczymy..Pozdrawiam!

    • W domu z dziećmi zawsze jest weselej :)
      To świetnie, że drugi poród tak dobrze przebiegał. I jaka fajna data narodzin drugiego dziecka :)

  12. Mordoklejka Ewelina

    Jak mam jedynaka, na razie. Chciałabym, żeby Artur miał rodzeństwo. Ale myśl o ponownej gestozie (moje nerki nie radzą sobie przy ciąży) i przedwczesny poród i rehabilitacja wcześniaka bardzo mnie odstraszają. I tak jak Ty, na początku nie chciałam w ogóle myśleć o drugim dziecku, tak teraz, coraz intensywniej myślę o powiększeniu rodziny. Mój instynkt coraz głośniej dopomina się kolejnego potomka :)
    http://mordoklejka-i-rodzinka.blogspot.co.uk/

    • U mnie ciąża przebiegała bardzo dobrze (chociaż tyle). Ale medycyna wciąż się rozwija, może jest już jakaś metoda zminimalizowania tych dolegliwości?

      • Mordoklejka Ewelina

        Liczę na to. Być może tutaj w UK będzie lepiej mi utrzymać ciążę do chociażby tego 35-36 t.c.
        Jestem dobrej myśli :)

  13. Agata Filewicz

    Sparaliżowałaś mnie swoją historią. Ja z Amelią też przeszłyśmy męki, ale jednak wyglądało to inaczej. Doskonale rozumiem Twój strach. Również jeśli chodzi o podział uwagi między maluchami. Marysię urodziłam, kiedy Amelia miała 15 miesięcy. To dopiero było wyzwanie, żeby przygotować ją na przyjście rodzeństwa. Pot z czoła płynął, choć nie wspominam tego aż tak tragicznie. Najgorsze jednak było to, że musiałam z Manią zostać w szpitalu aż tydzień. Później Amelia przez wiele miesięcy bała się, że kiedy gdzieś odejdę (choćby do łazienki) to znów zniknę na długo. Czasami mam wrażenie, że dopiero niedawno jej to przeszło, a minął już rok. Nie powiem jednak, że nie ma plusów. Są, nawet dużo ich. Ale nigdy nie śmiałabym Ci niczego polecać.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Agata
    http://www.menu-mani.blogspot.com

    • O tej koniecznej rozłące też rozmyślam. Nigdy jeszcze nie nocowałam poza domem bez Malucha. Ale jest już w takim wieku, że łatwiej mu to wytłumaczyć.

  14. Współczuję porodu – cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło dla Malucha. Jak czytam takie historie jak Twoja, to tym bardziej cieszę się, że natura wybrała za mnie i miałam dwa razy cc. Nie była to sielanka, ale wspomnienia mam dobre. Bardzo.
    Teraz waham się nad trzecim, bo dwójka była jakaś taka oczywista. Ale nie teraz trzecie tylko za kilka lat… Jednak mam dwójkę zdrowych wspaniałych dzieci i nie chcę kusić losu a lat przecież nie ubywa…

    • U mnie też właśnie lata już lecą. W tym roku skończę 33 i wiadomo, z każdym rokiem wzrasta ryzyko różnych chorób. Kilkanaście dni temu mojemu znajomemu urodził się synek. Przez cała ciążę wszystkie badania prenatalne potwierdzały wadę dziecka (poza usg). Ich stres był ogromny. Maluszek urodził się zupełnie zdrowy :)

  15. olacom

    Ja zawsze uważałam, że będę mieć jedno dziecko. Po jakimś czasie jednak poczułam, że muszę, po prostu muszę to zrobić jeszcze raz, taki mega instynkt macierzyński mi się uruchomił :-) Z Zu miałam ciężki poród z komplikacjami, na raty, też się o nią bałam, ale skończyło się dobrze, no i nieporównywalnie do tego co Ty opisujesz, dość szybko do siebie doszłam, Zu była złotych dzieckiem od początku. Za drugim razem poszłam do lekarza i powiedziałam, że chcę drugie dziecko ale ma mi obiecać, że od razu zgodzi się na cc bo się boję naturalnie próbować, powiedział ok i mamy eM. Poród bezproblemowy, natomiast dziecko… Ech, no powiedzmy że słodziak i że trzeciego nie planuję :-)
    PS. Jak się zaczynasz zastanawiać i wahać, to coś czuję, że te drugie się pojawi prędzej czy później, a chyba lepiej prędzej, żeby była mała różnica wieku.

  16. Mama Matyldy

    Moja córka będzie jedynaczką, jestem tego pewna. Sama miałam rodzeństwo i całe życie marzyłam by był jedynaczką ;-) Ciągły przymus dzielenia się wszystkim, jedzeniem, zabawkami, uwagą rodziców. Lubiłam się dzielić ale z obcymi, bo nie musiałam. Poza tym WIEM że nie potrafilabym podzielić uczuć, któreś dziecko byłoby poszkodowane.

    • No właśnie z tym dzieleniem uczuć też się zastanawiam. Bo czy można jeszcze kogoś kochać tak samo mocno? :D Ale myślę, że tak, chociaż nie będąc w takiej sytuacji ciężko to sobie wyobrazić.

  17. Wiola

    Współczuję doświadczeń związanych z porodem. Ja bardzo bym chciała jeszcze dwójkę. U mnie nie tylko poród był nieciekawy, ale też cała ciąża, sytuacja po porodzie i kolejna ciąża… Boję się cholernie, ale będziemy próbować.

  18. Miniowe Szczescie

    Nie wyobrazam sobie miec jedynaka. Troszke nie rozumiem twojego toku myslenia, ze majac noworodka trzeba poswiecac mu 100 % uwagi. Takie malenstwo je I spi przez wiekszosc pierwszego miesiaca zycia. Poza tym to bylo by twoje dziecko, wiec normalne jest to, ze kochalabys ich dwoje I starala sie podzielic uwage w miare rowno. Wybacz, ale po twojej wypowiedzi wnioskuje, ze na drugie dziecko gotowa jeszcze nie jestes. Pierwszemu dziecku nie robisz zadnej krzywdy z posiadania rodzenstwa – wrecz przeciwnie, ulatwiasz mu zycie w grupie, kwestie dzielenia. On do dzis raczej nie wie co to takiego, bo jak sama stwierdzilas nie chodzi do przedszkola , gdzie moglby sie tego nauczyc. Wspolczuje traumy po porodzie. Zapewnie w tym przypadku moglabys prosic o cc.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Ale ja nie napisałam, że noworodkowi trzeba poświęcać 100% uwagi :) Wcale tak nie uważam. I nie każde dziecko tylko je i śpi przez większość pierwszego miesiąca życia, bo np. mój Maluch w ciągu dnia spał nie więcej niż 4 godziny łącznie (w nocy było dużo lepiej). Przygotowuję wpis właśnie o dzieleniu się zabawkami. Jak się pojawi, to bardzo chętnie przeczytam Twoje argumenty, zawsze warto rozmawiać :) Współdziałania w grupie uczy się m.in. na placu zabaw. Ale może masz rację z tym, że nie jestem jeszcze gotowa na drugie dziecko. Sama tego jeszcze nie wiem ;)

  19. bernadetta bolek

    Wcale ci się nie dziwię. My mamy trójkę, pierwszy poród mały tez ponad 4 kg było długo męcząco i ciężko też był wyciskany. Urodził sie niedotleniony i dostał 7/8 punktów. Cała drugą ciąże myślałam a właściwie panicznie się bałam porodu przyszedł w 37 tc i mały dość szybko sie urodził. Trzeci poród skurcze były tylko w pozycji stojącej w kazdej innej zanikaly pomimo podanej oksytocyny na ich wzmocnienie. Także d finału musiałam wytrzymać na stojąco w ostatniej chwili położyłam sie na łóżku dwa parte z trzecim mały mial wyjsc i znów nic brak skurczy ale jakoś udało mi się małego (4200) urodzic. Przy trzecim porodzie był mąż stwierdził ze jak w rzeźni było choć pojawiła się łezka w oku jak zobaczył synka

  20. Justyna

    Witam serdecznie.Gdybyś zdecydowała się na kolejne dziecię,polecam z całego serca klinikę Eskulap w Bielsku Białej,robią ta cc na życzenie,a warunki i opieka na najwyższym poziomie, nijak się ma do tej szpitalnej.Mam czwórkę dzieci:15 lat,12 lat,5 lat i 1,5 roku.Dwa pierwsze porody odbyły się naturalnie i nie wspominam ich miło.Młodsze dzieci przyszły na świat przez cc i jak dla mnie doradziła bym każdej kobiecie która się boi rodzić naturalnie,a lekarz nie zgadza się na cięcie,skorzystanie z tej kliniki.Pozdrawiam.

  21. Asia

    Przed ciaza bylam nastawiona ze bedzie trojeczka.Mala rosnie a ja dalej nie mysle o powiekszeniu rodzinki.Gdyby nie historia moich ciaz itd i strach przed kolejnymi takimi to pewnie bawilabym kolejne mlode.

  22. Asia

    A ja bym bardzo chciala rodzenstwo dla cory ale bez ciazy :p porod moze byc.

  23. mamakonradka

    Przypadkiem trafiłam na ten temat i chciałam podziękować za jego poruszenie. Też jestem mamą jedynaka (3 latka) i myśl o kolejnym porodzie nadal wywołuje u mnie paraliżujący strach. Do do tego wspomnienie problemów z karmieniem, kręgosłupem itd. A z drugiej strony czai się za plecami myśl, że rodzeństwa nikt nie zastąpi, że czas ucieka, lata lecą…
    Pozdrawiam wszystkie mamy mające podobne rozterki

    • Mamiczka
      Mamiczka

      Ja nadal jeszcze nie podjęłam decyzji :) Wciąż się zastanawiam.

  24. Olushka

    A ja dorzucę głos jedynaczki ;) U mnie sami jedynacy – Mama,Tata, Babcia no i ja też. Nie sądzę,abym z tego powodu miała lepiej lub gorzej niż rówieśnicy z rodzeństwem. Rodzice uczyli mnie otwartości, tego, aby się dzielić i podejrzewam, że mogę być mniej egoistyczna niż niektórzy z kilkorgiem rodzeństwa (zarzut egoizmu to częsty zarzut wobec jedynaków i równie często nietrafiony). Mam też koleżankę, która od lat nie rozmawia z siostrą, a ma ją jedną jedyną..Dla mnie to kwestia wychowania, podejścia do życia i osobowości..
    PS. Fantastyczny blog, dziękuję za niego i pozdrawiam :)

Trackbacks/Pingbacks

  1. 384. Maluch ma już 3 lata! | Czym zająć Malucha? - […] na chwilę wspomnienia z porodu (tę rzeźnię opisywałam w skrócie tu —–> PORÓD), ale powoli zaczynają się zacierać, a…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.