199. Czarna książka kolorów – książka nie tylko dla niewidomych dzieci.

Czy czarny kolor musi być smutny? Czy można nim pokazać np. pięknego, kolorowego motyla? Książka, którą dzisiaj Wam pokażę, pokazuje, że można.

Czarna książka kolorów” Menena Cottin, Rosana Faria Wydawnictwa Widnokrąg ujęła mnie całkowicie swoim prostym przekazem. Zresztą nie tylko mnie, bo Maluchowi również bardzo się podoba, chociaż jeszcze nie do końca rozumie jej przesłanie.

SAM_2058

 „Tomek nie widzi kolorów. Są one dla niego tysiącami smaków, zapachów, dźwięków i emocji. Pogrążony w mroku chłopiec zaprasza nas, byśmy spróbowali odkrywać je tak jak on: wcale ich nie widząc”. To krótki opis tej książki, który sprawił, że po prostu musiałam ją kupić. Nie przypuszczałam, że będzie aż taka ciekawa i pouczająca.

Przeglądając książkę ma się wrażenie, że wszystkie strony są zupełnie czarne, a jedynym na ich akcentem są krótkie, proste zdania, napisane jasną czcionką. Kiedy jednak bliżej się przyjrzymy, widać zarysy różnych obrazków, które nie są widoczne gołym okiem. A kiedy dotkniemy każdą ze stron, nie ma już wątpliwości, że jest tam opowiedziana jakaś historia. Wytłoczone ilustracje sprawiają, że Maluch ciągle chce je dotykać i miziać paluszkami. Zdjęcia, które zobaczycie poniżej celowo mocno rozjaśniłam, żebyście mogli zobaczyć, jak te obrazki wyglądają. Bez tego ‚zabiegu’ niestety nie byłyby praktycznie widoczne.

To jednak nie wszystko. Każde zdanie, które pojawia się w książce jest napisane również alfabetem Braille’a, a na końcu książki jest on pokazany w całości. Tego Maluch jeszcze nie rozumie i tam w zasadzie nie kieruje swoich paluszków. Na rozmowę na ten temat i wytłumaczenie mu, co to za alfabet przyjdzie czas, jak dobrze pozna nasze abecadło. Jednak już teraz rozmawiam z nim o tym, że są dzieci i dorośli, którzy nie widzą. Pozornie to jest tak, jakby cały czas mieli na oczach jakąś opaskę. Faktycznie jednak pozostałe zmysły mają lepiej wyostrzone niż ci, którzy wzrok mają prawidłowy. Ale bardziej szczegółowo będę z Maluchem o tym rozmawiać, jak będzie trochę starszy. Chcę jednak, aby od samego początku wiedział, że ta książka jest wyjątkowa i pokazuje, jak można poznawać świat również innymi zmysłami.

„Dla Tomka kolor żółty ma smak musztardy, ale jest mięciutki jak piórka kurczątek”. To tylko jeden z przykładów tego, co można w tej książce przeczytać. Moim zdaniem naprawdę warto ją mieć.

Książka ma twardą oprawę (uwaga, brak zaokrąglonych rogów), a poszczególne strony są jakby z papieru technicznego. Polskie wydanie tej książki zostało dofinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Książkę można kupić np. tu —-> CZARNA KSIĄŻKA KOLORÓW.

SAM_2060

SAM_2064

SAM_2066

SAM_2069

SAM_2073

SAM_2075

SAM_2078

SAM_2079

SAM_2082

SAM_2085

SAM_2086

SAM_2088

podpis

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

25 komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>