184. Zdolne bestie – jak wspierać rozwój dziecka?

W pierwszej części cyklu —> KLIK pokazywałam Wam nasz ulubiony zeszyt ćwiczeń. Tym razem pokażę Wam, jak edukuję mojego Malucha przy pomocy DVD.

Zdolne bestieCanca kupiłam, kiedy Maluch miał około roku. Zachęcona reklamą w jakiejś gazecie, postanowiłam sprawdzić co to właściwie dokładnie jest.

bestieZdjęcie pochodzi ze strony Canca.

Początkowo animacje były dla Malucha za trudne. Są one przeznaczone dla dzieci od 2 roku życia i myślę, że to odpowiednia granica wieku. Wprawdzie lubił je oglądać również wcześniej, ale nie do końca orientował się, o co w tym chodzi.

Dziś jest już zupełnie inaczej. Na czym to polega? Jest to 15 prostych animacji, o różnej tematyce, np. zwierzęta, owoce, części ciała. Każda z nich działa na tej samej zasadzie. Każdy z obrazków pokazywany jest fragmentami, a zadaniem dziecka jest odgadnięcie, co się na nim znajduje. Spokojna melodia, miły głos lektora (Tomasza Kota) sprawia, że Maluch naprawdę chętnie sięga po tę płytę. Poniżej możecie zobaczyć jedną z dostępnych na płycie animacji.

Te krótkie zadania są bardzo fajną formą nauki m.in. kolorów, kształtów, zwierząt itd. Każdą z animacji można zatrzymać przy użyciu pauzy i np. omawiać kolory, wskazywać, która z figur jest najmniejsza, a która największa, najjaśniejsza, najciemniejsza.

Jako górną granicę wieku producent wskazał 7 lat, ale według mnie tak duże dzieci mogą się po prostu zacząć nudzić tymi zadaniami.

Płytę kupiłam w Empiku.

podpis

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu? Zapisz się na newsletter lub zaglądaj do nas na facebooka i instagram.

17 komentarzy

  • Bardzo fajny pomysł na „pierwszą grę komputerową” :) Zobaczymy, czy Pawełkowi się spodoba. bo u niego wszystkie ptaki na razie dzielą się na 3 podgrupy- kaczki (kaka) , kury (koko) i wrony (kar kar). Czasami przypomni, że jest jeszcze gołąb (gru gru). Paw jest w kategorii koko na przykład, sroka- to wrona, mewa- to gołąb :D

    • U nas akurat z ptakami nie ma problemu, bo mamy fajną książkę o różnych gatunkach (taką typowo dla dzieci – będę musiała ją pokazać na blogu) i Maluch nawet moją mamę pouczał ostatnio, że to jest wróbel, to sroka, to gawron itd. :D
      Teraz pracujemy nad rozróżnianiem liści. Kupiłam Maluchowi na urodziny zielnik, bo on lubi wszelkiego rodzaju roślinność. Zobaczymy, jakie będą efekty. Na razie na każdy rodzaj mówi ‚listek’ :D

  • Aż do ubiegłego tygodnia Nadzię trzymałam z dala od komputera. Skusiłam się dopiero, jak Bazgroszyt odblokował darmowe gry na swojej stronie. Sceptycznie podchodzę do takich pomocy naukowych, ponieważ:

    – DVD puściłam z dymem, jak piorun trzasnął w mój dom kilka lat emu (po co kupić nowe, skoro pewnie rąbnie kolejny raz)

    – w netbuku nie mam wejścia na DVD

    Problem rozwiązany. Jakoś bardziej przemawiają do mnie drukowane materiały do nauki, co nie zmienia faktu, że Tomasz Kot jest po prostu świetny, jako lektor.

    No, zapomniałabym- nazwa- Zdolne bestie- fenomenalna :)

    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

  • Bardzo fajna rzecz, widzę to pierwszy raz na oczy, a myślę, że kupiłabym to na pewno wcześniej jakbym o tym słyszała. Teraz już raczej zrezygnuje, synek ma 1,5 roku umie odgłosy zwierzątek ( wie nawet jak robi wyjec i waran, gdyż dostał kiedyś atlas zwierząt i bardzo mu się spodobał), zna kolory,kształty (trójkąt, koło, gwiazdka, kwadrat ). Z książeczek wie, że ptaki mają skrzydła i dziób, że wszystkie zwierzątka mają ogonki. Poza tym, Misi mieć bardzo energiczne środki przekazu, to jest stanowczo dla niego za wolne. Moim celem teraz to znaleźć coś naprawdę interesującego o dinozaurach, gdyż to teraz fascynuje moje dziecko. Znacie może jakąś fajna książkę o dinozaurach? Pozdrawiam

    • Też początkowo myślałam, że to będzie za spokojne dla mojego Malucha, bo jest bardzo żywiołowym dzieckiem. Okazało się, że jednak nie :) Te animacje w bardzo fajny sposób uczą również cierpliwości. Cała zabawa polega na tym, żeby jak najszybciej (a najlepiej po pierwszym fragmencie) rozpoznać, co będzie na obrazku. Wbrew pozorom to wcale nie jest takie łatwe początkowo, nawet jak dziecko doskonale zna dany obrazek np. z książek itd. Według mnie Twój Maluch jest na razie jeszcze troszkę za mały na to, a nie za duży. Ale mogę się oczywiście mylić ;)

      A jeśli chodzi o książki o dinozaurach to mamy kilka i Maluch najbardziej lubi tę najzwyklejszą http://www.empik.com/dinozaury-poznaj-swiat-opracowanie-zbiorowe,p1045954048,ksiazka-p (tylko nasza ma trochę inną okładkę, nie wiem dlaczego, może mam jakieś starsze wydanie, ale to jest właśnie z tej serii).

      • Mamiczko, nie sądzę, że jest za duży. Ale w zgadywanie bawimy się z puzzli w piankowych 6 szt i doskonale odpowie co jest na danym zakrytym puzzlu , a http://www.youtube.com/watch?v=UFD7k0pZsJM z tego filmiku powie jaki będzie za chwile obrazek. Nie uważam, że mój synek przeszedł ten etap i się noszę, że on już robi inne…to była moja opinia.Nie wiem jakim cudem, ale on w lot pojmuje mnóstwo informacji..ale z jedym ma problem z mową i nocnikiem :) Szczerze, wolałabym zadania na umiejętność szybszej nauki mówienia, bo czytanie, rozmawianie mało pomaga. Dużą role ma u nas genetyka, ale Msiek mało mówi. Och..albo zadanie na szybsze korzystanie z nocnika..bo Miśka NIE oznacza NIE.. i nie ma sensu go zmuszać. Uwierz mi, ten filmik jest dla niego za wolny…wyskoczyłby ze swojego krzesełka raz, dwa.

        • No to Cię pocieszę, bo u nas było dokładnie to samo :)) Maluch wszystko rozumiał itd, ale praktycznie nic nie mówił (poza słowem „nie” i „bach”, nawet mama i tata nie mówił). Był moment, że nawet trochę panikowałam, ale jako skończył 20 miesięcy to nastąpił przełom. Po prostu pewnego dnia zaczął mówić różne słowa i równo miesiąc później zaczął mówić pełnymi zdaniami. Dzisiaj ma 25 miesięcy i mówi z pamięci różne wierszyki, śpiewa całe piosenki, więc już niedługo tak samo będzie u Was. Są dzieci (takie, jak nasze), które sobie wszystko kodują po prostu i potem następuje przełom. Czytanie książek daje baaardzo dużo. I chociaż miałam moment zwątpienia, że przecież tyle czytamy, a nie ma żadnych efektów w mowie, to teraz wiem, że to było najlepsze co mogłam robić.

          Ale z nocnikiem nadal są problemy ;) Jak go posadzę to zrobi co trzeba, ale sam nie woła, że chce siku itd. Widocznie nie jest jeszcze na to gotowy.

          • Hehehe :D Widzę, że także podobnie jest z nocnikiem. Był nawet moment, że Mały siadał, pokazywał, ale albo ja coś zaniedbałam, albo mu się coś odwidziało, bo nagle nie chce i kropka. Nie ma dyskusji, nawet jak próbuje go czasem posadzić to wywija swoim kręgosłupem litery S, więc ja daję za wygraną… I na razie go nie sadzam. A czytanie na razie to codzienny obowiązek, już większość książek mamy „zużytych” i posklejanych taśmami, bo Misiek tak je lubi.
            A to pocieszyłaś mnie z tą mową. Fajnie tak pewnego dnia przeżyć taką rewolucje i usłyszeć wiele nowych słów z ust synka. A śpiewanie piosenek, wierszyków…już nie mogę się doczekać. :)
            Pozdrawiam ! :)

          • U nas z nocnikiem długo było tak, że najpierw wkładał go sobie na głowę, albo właził nogami do środka. Mieliśmy chyba z 4 różne nocniki, aż w końcu trafiłam na taki, który Maluch zaakceptował http://www.fabrykawafelkow.pl/nocniki-dla-dziecka-nakladki-na-sedes/1048-nocnik-potty-pod.html . I w końcu zaczął siadać na niego. Jest częściowo gumowy, więc wygodniejszy, niż z plastiku. Dzięki temu dłużej na nim wytrzymuje i chętniej siada. Czasem woła, że chce na nocnik, ale nawet, jak siedzi pół godziny to nic nie zrobi. Na razie cierpliwie czekam na rozwój wydarzeń ;)
            Mi niania ciągle powtarzała, że mam się nie martwić, bo na pewno będzie tak, że jak zacznie mówić, to szybko pojawią się pełne zdania. Nawet na placu zabaw wszyscy byli w szoku, bo Maluch nic nigdy nie mówił, a tu nagle pierwszy pieśniarz piaskownicy się z niego zrobił :D Zobaczysz, ile razy Twój synek Cię jeszcze zaskoczy zasobem swojego słownictwa. Sama się czasem dziwię skąd on zna takie słowa, a potem trafiam na książkę, w której była o tym mowa ;)

  • mój maniak wszelkich urządzeń technicznych byłby wniebowzięty, dlatego od kompa trzymam go z daleka. wystarczy, że mąż stworzył mu profil na swoim telefonie z dostępnymi tylko dla niego grami itp. -_- potem tak wymusza skubaniec, że nie wiem.. :P

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>