409. Daj cioci buziaka.

Jak często Wasze dzieci słyszą od kogoś z rodziny “Daj cioci/wujkowi/babci/dziadkowi buziaka”? Mój Maluch bardzo rzadko. Właściwie tylko wtedy, kiedy spotyka się z kimś, kto sporadycznie ma z nami kontakt lub kogo widzi pierwszy raz. Ci, którzy nas znają wiedzą, jakie mam zdanie na ten temat i są przyzwyczajeni do reakcji Malucha na takie słowa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mój Maluch od samego początku był “uczony”, że nie daje się buziaka w usta. Nikomu. Od tej zasady nie ma wyjątków, bo nawet my z mężem nie całujemy go w taki sposób. Zdarza nam się to zrobić w policzek. Zwykle jednak Maluch na hasło “daj buziaka” od razu wystawia… czoło. Sam wybrał sobie takie miejsce i od samego początku robił to instynktownie.

To miejsce sam “udostępnia” najbliższym. Dla dalszych krewnych lub znajomych wystawia czubek głowy, więc jeśli ktoś ma nieodpartą potrzebę całowania go, musi się zadowolić jego włosami. Może być również tak, że Maluch wcale nie będzie miał ochoty na taką formę powitania. A ja nie zamierzam go do tego w żaden sposób namawiać. Jeśli będzie miał ochotę, sam się przytuli lub przywita w inny sposób. Dla mnie już sam uśmiech może być wystarczający.

Skąd się to wzięło? Kiedy byłam dzieckiem nigdy nie lubiłam tego nadmiernego “ślinienia się” z każdym. Jakaś daleka ciotka czy znajoma, często z wątpliwym stanem uzębienia nie była dla mnie fajnym obiektem do wymieniania buziaków. W policzki owszem, ale nie w usta. Miałam to szczęście, że nikt mnie nie zmuszał do tego, żebym całowała się z kimś w wargi. Często jednak jestem świadkiem tego, jak mama czy tata mówią “no daj cioci buziaczka, nie wstydź się”. Oczywiście pocałunek trafia prosto na usta dziecka. Czy mu się to podoba, czy nie.

Dlaczego ja tego nie lubię? Bo dla mnie jest to po prostu niehigieniczne. Nie chcę, żeby ktokolwiek całował mojego Malucha w ten sposób. Nigdy też nie robiłam czegoś takiego, że oblizywałam mu smoczek, łyżeczkę itd. Nie pijemy też z jednej butelki. Mam tu na uwadze głównie względy bezpieczeństwa. Sama nie mam zamiaru dzielić się z moim synem bakteriami i innymi tego typu rzeczami. Nie chodzi mi o to, że jestem jakimś siedliskiem bakterii, ale czasem mogę mieć jakąś infekcję i o niej po prostu nie wiedzieć. Wiem, że nie uchronię mojego dziecka przed wszystkim, ale jeśli mogę w jakiś sposób minimalizować to ryzyko, po prostu to robię.

Czy buziak w czoło jest czymś gorszym? Czy całując moje dziecko w taki sposób jestem mniej czuła? Nie. Swoje uczucia mogę mu okazać również w inny sposób, chociażby go przytulając lub głaszcząc. Całusy w usta nie mają tu nic do rzeczy.

Wiele razy zetknęłam się już ze zdziwieniem na twarzach – ale jak to, nie całujesz swojego dziecka w usta? A no nie całuję i nie zamierzam tego robić. Nie zamierzam też jeść z nim jednym widelcem i pić z jednego kubka. Jak będzie starszy, to sam będzie decydował z kim i czym chce się wymieniać ;)

To, że ja mam do tego taki stosunek nie oznacza, że krytykuję rodziców, którzy preferują całowanie w usta. To ich sprawa. Jeśli im nie przeszkadza, że ciocia będzie w taki sposób całować ich dziecko, to ok. Każdy postępuje po swojemu. Jednak całuśne osoby muszą zaakceptować to, że z moim dzieckiem w taki sposób witać się nie będą :)

A jak to jest u Was?

mamiczka_logo

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

28 komentarzy

  • Mój syn ma 1,5 roku i jest właśnie na etapie buziaczków. Nigdy nie całowaliśmy go w usta i nie uczyliśmy tego, szczerze mówiąc razi mnie całowanie dzieci w usta. Jeśli w jakiś sposób uczyłam to nadstawiania czoła/policzka na buziaka, natomiast od kiedy syn sam świadomie całuje (nasze policzki, nogi, babcię przez telefon, stół, maskotki, pościel, itp) zdarza mu się przychodzić i nadstawiać usta. uczę, że w usta nie całujemy z nadzieją, że odwróci głowę w odpowiedniej sytuacji, bo jednak tylko część rodziny ma takie podejście jak my.

    • Mamiczka

      Maluch jak całuje swoje maskotki (a zwłaszcza żyrafę Zośkę), to też robi to w czoło :D Już ma to we krwi :)

  • W usta dzieci nie całujemy. Zdażylo sie kiedys, że jednej z babc dzieci przyszlo do glowy pocalowac syna w usta, od razu dostal ode mnie delikatnie piszac ochrzan :) nie pozwalam i koniec.

    Dzieci calujemy zazwyczaj w policzek, czolo, wlosy. Syn ostatnio nie ma ochoty na przytulanki, myśle, że to taki wiek “bo jestem już duży” (5lat :) ). Córka przytula sie ale tylko do mamy i taty, jakos od innych ucieka zazwyczaj. A ja nie zmuszam, nie chce to nie.

    • Mamiczka

      Mój też jakoś specjalnie nie przepada za przytulaniem się do innych. Czasem sam wychodzi z taką inicjatywą, ale sporadycznie.

  • Dla mnie oczywista oczywistosc. Sline wymieniam tylko z mezem ;) A moje ciocie na szczescie wiedza, ze calowanie dzieci w usta jest niebezpieczne – w pewnym sensie. Ale wiem, ze talie postepowanie dziwi niektore osoby. Moja kolezanka byla w szoku kiedy dawno temu podczas spaceru upadl Arturowi smoczek na chodnik a ja wolalam go schowac do torby niz oblizac i oddac dziecku.

    • Mamiczka

      Z oblizywaniem smoczka to często się spotykam na placach zabaw. Ja tego nie robiłam nigdy. Zawsze miałam przy sobie zapasowy. A jakby i ten upadł, to poszłabym do sklepu po wodę mineralną, ale do buzi bym go sobie nie włożyła na pewno :) Jedna z moich koleżanek też praktykuje takie oblizywanie i kiedyś się jej pytałam, dlaczego to robi. Odpowiedziała, że to przecież jej syn i nie widzi w tym nic złego. No skoro nie widzi to ok. Powiedziałam dlaczego ja tego nie robię i więcej do tematu nie wracałyśmy.

  • Podobno każdy z nas, dorosłych jest “nosicielem” bakterii powodujących próchnicę. Wbrew pozorom to nie słodycze powodują u dzieci próchnicę, tylko my sami. Ostatnio w przedszkolu przed zebraniem mieliśmy spotkanie z dentystą i nam opowiadał sporo na ten temat. Próchnica to choroba z miłości, bo przenosimy dziecku te bakterie właśnie całując go w usta, czy oblizując jego sztućce, butelki czy smoczki. Dzieci mogą sobie jeść słodycze do woli, dopóki nie mają w ustach bakterii dla których cukier jest pożywką. Ja się w tym temacie sama wyedukowałam już dawno, ale ze statystyk wynika że nie wszyscy o tym wiedzą – według dentysty który z nami rozmawiał, statystycznie 50% polskich trzylatków ma w przynajmniej jednym ząbku próchnicę. Także bardzo dobrze robisz że nie całujesz Malucha w usta! My tego też nie robimy i nigdy nie robiliśmy. Z moją obsesją na punkcie czystych, zdrowych ząbków nie pozwalam aby ktokolwiek to robił. A ileż ja się musiałam natłumaczyć dziadkom dlaczego nie wolno im karmić Martyny łyżeczką z której oni jedzą. Martynka na prośbę o danie buziaka, nastawia policzek – nieważne czy to tata mówi, czy babcia czy rzadko widywany pradziadek, zawsze jest policzek ;))

    • Mamiczka

      Kiedyś czytałam o próchnicy, że właśnie można się nią zarazić w taki sposób (był tam podawany przykład, kiedy mama sprawdzając temperaturę posiłku dziecka najpierw sama go próbuje łyżką dziecka).

  • Zastanawiam się, co było dla mnie w dzieciństwie większą zmorą – ciocie całujące w usta, czy te całujące w policzek i zaraz go z całej siły wycierające bo “ojejkujejkujejku pobrudziłam cię szminką!” ;)

    Córka ostatnio sama się całusów od wszystkich domaga – na powitanie i na pożegnanie buziak być musi, nawet jeśli wychodzę np tylko do piwnicy :) a i goście wszyscy na dzień dobry i do widzenia też obcałowani muszą być. Natomiast kilka miesięcy temu (kiedy miała ok 2,5 roku) nie cierpiała tego i nikt jej nie zmuszał.
    Do buziaków wystawia policzek, my też raczej całowania w usta unikamy, chociaż to ona ostatnio zaczęła taki typ czułości :)

    • Mamiczka

      Jak napisałaś o tej szmince, to od razu mi się przypomniało pewne wesele. Jakaś ciocia wycałowała pannę młodą, a potem przerażona odciskami swoich ust polizała swoją dłoń i zaczęła jej to ścierać. Mina panny młodej niezapomniana :D

  • Oj, ja też tego nie cierpiałam jako dziecko. Najbardziej lubiła mi tak robić koleżanka mojej babci. W dniu ślubu zrobiłam jej psikusa i w ostatniej chwili nadstawiłam policzek :)
    Moich dzieci też nie pozwalam całować w usta, ale też nie po rączkach. Bo ciotkom się wydawało, że to lepsze. A przecież każdy maluszek pcha potem piąsteczki do buzi. Więc też nalegam na czółko albo…stópkę :)
    A moja Julka (lat 8) w ogóle nie lubi buziaków. Nawet do mnie woli się przytulać ale bez buziaków. I ja uważam, że trzeba to uszanować. To powinna być decyzja każdego z nas, bez względu na wiek czy chcemy, czy nie.

  • I ja uważam podobnie, jak Ty. Całowanie dzieci w usta i w ogóle “obcałowywanie” przez osoby obce to zły zwyczaj. Rozumiem rodzice, którzy kochają swoej dzieci szczególnie – mogą sobie pozwolić na “buziakowanie” dzieci po policzkach, nóżkach, rączkach itd.. ale obce osoby, czy nawet babcie, ciocie itd. to trochę nie na miejscu. Mój synek także nie przepada za całuskami, a jak chce dać buziaka to także wystawia czoło. Zawsze mnie to rozczulało i rozczula. Tymczasem sowje zabawki całuje w usta. Serdecznie pozdrawiam.

  • A u nas jest zupełnie odwrotnie ;) To znaczy nie zmuszamy Oleńki do całowania innych, ale bardzo lubimy się z nią całować i całujemy się w usta i ona to bardzo lubi. Do tego stopnia, że teraz – gdy jestem trochę chora – i chciałam dać jej buziaka w policzek lub czółko zamiast w usta to się strasznie zasmuciła i zaczęła płakać i stwierdziłam, że mniejszą krzywdę jej zrobią moje wirusy niż myśl, że mama nie chce jej dać buziaka ;) Ale ona ma teraz jakiś taki bardzo całuśno-przytulasty okres, były czasy, że nie chciała się buziakować i wtedy to szanowaliśmy i my i inni członkowie rodziny, bo w kwestii tych wspomnień całusów od starszych ciotek to zgadzam się z Tobą w 100%

        • Mamiczka

          To może niech też sama sobie założy jedną, żeby zobaczyć z bliska co to jest, na jakiej zasadzie działa itd. Mój się nie boi, ale w sumie jest przyzwyczajony do tego, bo zawsze ktokolwiek do nas przychodzi z przeziębieniem, od progu dostaje ode mnie maskę ;)

  • U mnie to Wiki zaczęła dawać buziaki w usta, ale to tylko najbliższym. I tak większość całusów jest we włoski, czółko, policzek.
    Ja nie byłam taka kategoryczna w kwestii całusów, ale ostatnio usłyszałam, że dziecko znajomej trafiło do szpitala i okazało się, że ma jakiś wirus (coś chyba poważnego, ale wyleciała mi nazwa z głowy)- podobno przekazywany właśnie przez pocałunki. Także może lepiej jednak być ostrożnym w kwestii pocałunków.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>