765. Planer rodzinny Familiowo – lekki, łatwy i przyjemny sposób na ogarnięcie codzienności.

Pamiętam, że kiedy jeszcze byłam w ciąży cały czas powtarzałam, że nie będę wprowadzała żadnej codziennej rutyny, jakiegoś planowania całego dnia, co o której godzinie, idziemy na żywioł, tak jak to było do tej pory. Jak już wielokrotnie wspominałam, z natury jestem bałaganiarą i bez problemu odnajduję się w ogólnym chaosie, nie tylko tym dookoła siebie. Zawsze byłam spontaniczna i jakiekolwiek planowanie nie było mi do niczego potrzebne. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że swego czasu takie planowanie odbierałam jako zaburzanie mojej wolności, bo po co mam coś określać z góry, skoro nie wiem, co przyniesie mi dzień i jak on się finalnie potoczy. Nie rozumiałam, po co niektórzy rodzice zawsze karmią, kąpią i kładą spać dziecko o tej samej porze. Dla mnie to była jakaś paranoja i nie wyobrażałam sobie, że coś takiego mogłoby zagościć u mnie. Zawsze bowiem uważałam, że dziecko nie przewróci mojego życia do góry nogami i nie muszę nagle zmieniać swoich przyzwyczajeń, z którymi było mi po prostu dobrze.

 

OCZEKIWANIA VS RZECZYWISTOŚĆ

 

Życie oczywiście dość szybko zweryfikowało moje stanowisko i z czasem doceniłam uroki codziennej i z góry zaplanowanej rutyny. A kiedy okazało się, że Maluch z uwagi na swój wylew dokomorowy zmaga się z różnymi zaburzeniami, wprowadzenie planu dnia stało się niezbędne. W jego przypadku potrzeba stałości i przewidywalności była jedną z najważniejszych potrzeb. Zwiększała bowiem jego poczucie bezpieczeństwa, znacząco ograniczając stany lękowe. Łatwiej było mu bowiem przewidzieć, co będzie za chwilę, przez co mógł bardziej nad tym zapanować, co działało na niego uspokajająco.

 

Kiedy Maluch chodził jeszcze do przedszkola, posiłkowaliśmy się wyłącznie planerami obrazkowymi. To oczywiste, ponieważ nie potrafił ani czytać, ani pisać, więc jedynie obrazki mogły mu nakreślać, co się będzie działo danego dnia. Ci z Was, którzy zaglądają na nasz instagram mieli okazję widzieć, jak to wyglądało. Takie rzędy obrazków mieliśmy dwa – jeden dotyczący naszego życia domowego, a drugi przedszkolnego. Aby utrzymać jego poczucie panowania nad sytuacją, konieczne bowiem było określenie, czego może się spodziewać, jak będzie w przedszkolu. Współpraca z personelem przedszkola jest w tym zakresie bardzo pomocna.

 

A kiedy okazało się, że Maluch zmaga się z neofobią żywieniową (pisałam Wam o tym tutaj —->  MOJE DZIECKO NIE CHCE JEŚĆ, potem wypowiadałam się na ten temat również w TV Polsat Rodzina w programie Mamma mia), planowanie godzin posiłków stało się koniecznością. Dlatego na naszym obecnym planerze rodzinnym, który Wam za chwilę pokażę, w miejscu na planowanie posiłków mamy wypisane ich godziny. Jest to bardzo pomocne w regulowaniu uczucia głodu u Malucha. Wcześniej pisałam to na zwykłych kartach, ale planer suchościeralny jest dużo wygodniejszą opcją.

 

Kiedy zatem otrzymałam od Familiowo propozycję zapoznania się z ich planerami, nie miałam wątpliwości, że jest to coś przydatnego dla nas. Do wyboru są planery na lodówkę, na ścianę i dla ucznia. Jest ich sporo do wyboru, wszystko możecie sobie zobaczyć tu —->  KLIK.

 

 

NASZ PLANER

 

Ja zdecydowałam się na planer ścienny smart premium —->  KLIK. W naszym wypadku jest on najbardziej praktyczny. Lodówkę mamy zapełnioną rysunkami Malucha, ścianę magnetyczną z kolei różnymi przepisami kulinarnymi, które najczęściej używam. Uznałam zatem, że planer przytwierdzony do szafy w przedpokoju będzie najwygodniejszą opcją dla nas wszystkich. Wybrałam miejsce, w którym każdy z nas bywa kilkanaście razy w ciągu dnia, więc bez problemu można zerknąć, co jest zaplanowane na dany dzień.

 

Od razu zaznaczę, że planer przyszedł zwinięty w tubę i zgodnie z zaleceniami producenta, zanim zostanie zawieszony, powinien poleżeć rozprostowany przez dobę. My jednak nie jesteśmy perfekcjonistami i od razu po wyjęciu go z tekturowego pudełka, zabraliśmy się za montaż dwustronną taśmą klejącą (dołączona do zestawu). Nasz planer bez problemu trzyma się na czterech niewielkich kawałkach taśmy (dwa na górze i dwa na dole). Można oczywiście zamocować go stabilniej, ale na nasze potrzeby taki montaż jest wystarczający. Nic nie odpada i się nie przesuwa, więc zrezygnowaliśmy z bardziej zaawansowanego przyklejania.

 

Sam planer jest duży (50 cm x 70 cm) i starannie wykonany. Dołączony do zestawu mazak suchościeralny przytwierdziliśmy na dole planera, ale zaczep można przykleić w dowolnym miejscu. Ja wybrałam miejsce na dole, aby Maluch miał do niego swobodny dostęp i sam mógł dopisywać różne rzeczy. Mazak schodzi bardzo łatwo. Ja go ścieram zwykłym papierem toaletowym, ale producent rekomenduje używanie specjalnego płynu.

 

Jedyny minus jakiego się dopatrzyłam jest taki, że bardzo łatwo można zetrzeć napisy, nawet przez przypadek. Teraz już Maluch o tym wie i dopisując coś uważa, aby nie zlikwidować łokciem czy inną częścią ciała wcześniejszych informacji, napisanych np. niżej.

 

Duży plus z kolei za to, że można dowolnie zmieniać plan miesiąca, usuwać to, co niepotrzebne i dodawać nowe informacje. Opcja miesięczna jest według mnie bardzo wygodna, bo pokazuje nam, jak bardzo “obciążony” jest już dany miesiąc i dzięki temu, można rozważyć, co ewentualnie można przenieść na kolejny.

 

Z kolei na planie tygodniowym, który jest na samej górze, można zapisywać bieżące aktywności z danego tygodnia. Można to robić pisząc lub używając dołączonych do zestawu magnetycznych piktogramów.

 

Można również wykorzystać papier magnetyczny i zrobić samemu magnesy, które będą najbardziej obrazować i odpowiadać naszym aktywnościom. Może to być jednocześnie świetny sposób na wspólne spędzenie czasu, aby takie magnesy przygotować. My uwielbiamy to robić. Naszą lodówkę zdobią takie magnesy przygotowane przez Malucha i z pewnością dorobimy także jakieś obrazki do naszego nowego planera. Zwykle korzystamy z tego papieru —->  KLIK. Można na nim rysować mazakami lub przyklejać naklejki. Oczywiście można również skorzystać z dodatkowych piktogramów (również w języku angielskim), które można zobaczyć tu —>  KLIK (język polski) i  KLIK (język angielski).

 

Dodatkowo można skorzystać z papierowego notesu, który jest dołączony do zestawu oraz motywatora malucha, który może zbierać znaczki za jakieś wykonane przez siebie zadania.

 

Jeśli Was również zauroczą te planery, tak jak nas, możecie skorzystać z rabatu 5 % na hasło familiowo05. Obejmuje on cały asortyment i jest ważny do końca sierpnia 2019 r.

 

Dziękuję Familiowo za przekazany planer.

 

 


Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

10 komentarzy

  • Super pomysł, my wykorzystujemy kawałek ściany pomalowanej farbą kredową. Co tydzień rozpisujemy obowiązki i rodzinne plany np. na weekend.

  • Ale pomysł! Od września kradne, zdecydowanie! Ciężko mi ogarnąć moje niegrzeczne dzieci, a jak dochodzi do tego jeszcze moje nieogarnięcie, to już całkiem źle jest :d

  • Czy tylko ten plener Wam wystarczy, aby się zorganizować? jakie masz jeszcze patenty na to, aby dzieci chętniej przyjmowały domowe obowiązki? U nas z podziałem obowiązków kiepsko. ciagle wracamy do punktu wyjścią :( może takie rozwiązanie jak ten grafik się sprawdzi, bo jakoś nie do końca to ogarniam. niestety sporo jest w tym i moich błędów wychowawczych, które dostrzegłam dopiero po webinarze Grzesiaka.

  • mi niestety takie rzeczy wychodzą bardzo słabo..nie potrafię niestety planować czasu swojego i swoich dzieci. dużo ludzi poleca mi w tym przypadku kursy parentingu, muszę kiedyś spróbować, może pomogą…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>