799. Świąteczne gotowanie z dziećmi.

Święta już za chwilę. Poza gorącym okresem na blogu, goni mnie czas również w życiu codziennym.

 

Powinnam sobie na czole napisać – Lubię wyzwania. Dlaczego? W tym roku postanowiłam zorganizować Wigilię u nas, więc czeka mnie taniec przy garach, aby przygotować potrawy dla wszystkich domowników i gości. A wiadomo, że jak Wigilia, to minimum 12 potraw.

 

 

Ci z Was, którzy zaglądają do nas na Instagram wiedzą, że kilka miesięcy temu dopadło mnie jakieś kulinarne szaleństwo i wkręciłam się nie tylko w gotowanie, ale również w wypieki. A musicie wiedzieć, że ja do tej pory miałam dwie lewe ręce do takich zajęć. A tych na słodko to już w ogóle.

 

A to oznacza tylko jedno. Jak się za coś zabieram, to przepis musi być prosto napisany, najlepiej krok po kroku ze zdjęciami, bez szczególnych ceregieli. Sama czasochłonność wykonania nie jest dla mnie problemem, ale sposób wykonania nie może ode mnie wymagać nadzwyczajnych kulinarnych zdolności.

 

Zwykle wszelkie wypieki robił u nas do tej pory tata Malucha. Jak lubił, to mu się nie wcinałam między wałki, żeby się nie zniechęcił ;) Moje pojęcie o kuchni było zatem mizerne. Do tego stopnia, że nie bardzo miałam orientację w odpowiednich proporcjach dag/gram. W efekcie, kiedy rok temu robiłam pierwszy raz samodzielnie z Maluchem pierniki, nasze dzieło nie wjechało nawet do piekarnika, bo część składników była podana w gramach, część w dag, a część w szklankach. To mnie przerosło ;)

 

Dzisiaj jestem już wprawiona w bojach i potrafię wszystko odpowiednio przeliczać, ale rok temu to była dla mnie czarna magia. Dlatego tak bardzo cenię sobie dobrze przygotowane przepisy.

 

Jako że stałam się perfekcyjną panią urządzającą domowe przyjęcia, dobrze wiem, że przy większej ilości pracy przyda się każda para rąk. Także tych najmniejszych. Przy mniejszym zakresie kulinarnych podbojów sytuacja jest nieco inna, bo wtedy wolę, jak nikt mi się w kuchni nie kręci. Kiedy jednak w ruch idą nie tylko wszystkie palniki na kuchence, ale również piekarnik i blaty do przygotowywania, to cenię sobie chociażby obieranie, mieszanie składników, czy dekorowanie wypieków. A już usuwanie sterty brudnych naczyń na bieżąco, to najlepsza pomoc. Dlatego warto w to zaangażować wszystkich domowników, w tym również dzieci.

 

Kiedy otrzymałam propozycję przygotowania wpisu na temat świątecznego gotowania od portalu kulinarnego  Przepisy.pl to poczułam się niczym kulinarna celebrytka ;) Nie wahałam się ani chwili, bo bardzo często korzystam z różnych przepisów tego portalu, więc wiedziałam, że bez problemu odnajdę się także w dziale świątecznym.

 

Takie przepisy są dla mnie nie tylko inspiracją typowo kulinarną, ale również dekoracyjną. Wiele razy zachwycił mnie tam pokazany na zdjęciach sposób podania. Wcale nie trzeba wycinać skomplikowanych kształtów z marchewek czy rzodkiewek, żeby danie wyglądało ciekawie.

 

Zresztą nie tylko ja korzystam z tego portalu, bo tata Malucha również. Różnica jest taka, że ja wolę tradycyjną stronę internetową na telefonie, a tata Malucha preferuje ich aplikację mobilną. Mój telefon ma niestety tak zapchaną pamięć, że nie mogę sobie pozwolić na jakiekolwiek dodatkowe aplikacje. Wystarczy mi główkowanie, co usunąć, żeby zapisać jakiś istotny element albo zrobić zdjęcie ;)

 

Było zatem oczywiste, że również na Wigilię większą część przepisów wykorzystam z tego portalu. Mam też kilka ze swojego przepiśnika, w którym notuję różne przepisy od znajomych czy z innych źródeł.

 

Cała nasza trójka będzie miała swój wkład w przygotowywanie potraw. Rozdzielę obowiązki tak, żeby dla nas wszystkich było to przyjemnością, a nie koniecznością. A potem w ciągu kilkudziesięciu minut wszystko, a przynajmniej większość przygotowanych dań, zniknie w brzuchach ;) Tyle przygotowań dla chwili przyjemności.

 

Na które przepisy warto moim zdaniem zwrócić uwagę przygotowując świąteczne potrawy?

 

Lubię tradycyjne dania, ale przyzwyczaiłam już gości do tego, że zawsze staram się przygotować też coś mniej znanego, ale ciekawego.

 

Przystawki

 

Wśród przystawek zainteresowały mnie pikantne śledzie w ognistej zalewie —->  Sprawdź przepis. Bardzo proste w przygotowaniu i ładnie wyglądają. Na pewno pojawią się na moim wigilijnym stole.

 

Jednym z obowiązkowych dań będzie u mnie oczywiście klasyka, czyli śledź z cebulą w oleju —–>  Sprawdź przepis. Wcześniej zawsze moja babcia robiła najlepsze śledzie na świecie, ale niestety nie ma jej już z nami. Mam nadzieję, że moje będą chociaż w części przypominać tamten smak.

 

Kolejna ciekawa pozycja to pasztet z ciecierzycy —->  Sprawdź przepis. W sam raz na Wigilię. Spróbuję zastąpić tradycyjną ciecierzycę taką z puszki, żeby ominąć płukanie i moczenie. Jestem ciekawa, jak wyjdzie w takiej wersji.

 

Skuszę się również na pasztet z suszoną śliwką —->  Sprawdź przepis. Tego typu dania spokojnie można przygotować dzień lub dwa wcześniej.

 

Na naszym stole zagości także rosyjska sałatka mimoza —->  Sprawdź przepis. Odpowiada mi zarówno wizualnie, jak i smakowo.

 

Jak wystarczy mi czasu, to zrobię jeszcze sałatkę śledziową z ziemniakami —->  Sprawdź przepis.

 

Zupy

 

Wśród zup moją uwagę zwrócił Garus —->  Sprawdź przepis. W swoim składzie ma suszone owoce, w tym śliwki i cynamon, czyli składniki, które zawsze kojarzą mi się ze Świętami Bożego Narodzenia.

 

Jeśli wolicie tradycyjny czerwony barszcz, warto zwrócić uwagę na barszcz z gwiazdką —->  Sprawdź przepis. Ciekawa ziemniaczana alternatywa dla klasycznych pasztecików lub uszek.

 

Dania główne

 

Wśród dań głównych, spodobał mi się karp w cieście —->  Sprawdź przepis. Karpia nie lubię i nie planuję wprowadzać go na swoje salony, ale sam pomysł spodobał mi się na tyle, że planuję przygotować w ten sposób inną rybę (mam zamówione m.in. wypatroszone płocie).

 

Jeśli wolicie bardziej tradycyjne dania, to warto zwrócić uwagę na rybę smażoną z imbirem —->  Sprawdź przepis. Ja akurat nie cierpię imbiru, ale za to tata Malucha uwielbia. On z kolei nie znosi śledzi, a ja mogłabym je jeść bez opamiętania ;) Dlatego u nas dania muszą być urozmaicone. Kiedyś w jednym z wpisów z cyklu rozwodowego, wspominałam Wam, że bardzo się różnimy upodobaniami kulinarnymi.

 

Wśród zamówionych ryb jest również dorsz. W tym roku postawię na dorsza w porach —->  Sprawdź przepis. I tak, nie cierpię pora ;) Zwłaszcza na ciepło. Ale nasi goście bardzo lubią, więc ja będę jeść bez sosu.

 

Kusi mnie również łosoś z musem warzywnym —->  Sprawdź przepis. Szybka, taka dodatkowa potrawa dla tych, którzy nie lubią typowych ryb. I do tego bardzo ciekawie wygląda. Nie wpadłabym na to, żeby połączyć to w taki sposób.

 

Nie może u nas zabraknąć również dania, które tata Malucha wyniósł ze swojego rodzinnego domu, czyli kluski z makiem po kujawsku —->  Sprawdź przepis. Jak myślicie, czy to danie trafia w moje kulinarne gusta? ;) Nie cierpię maku. Nigdy tego dania nie tykam. Ale szybko i prosto się robi. Jeśli nie znacie tej potrawy, to spróbujcie. Mieszkamy na Kujawach, więc tutaj jest to bardzo popularne danie.

 

A teraz przechodzimy do moich ulubionych dań, czyli pierogów. Przygotuję trzy rodzaje. Moje ulubione z kapustą i grzybami —->  Sprawdź przepis, ruskie —–>  Sprawdź przepis i z makiem z sosem pomarańczowym, na które przepis dostałam od koleżanki. Te z kapustą i grzybami i ruskie przygotuję wcześniej i zamrożę. Z makiem zrobię raczej na świeżo, o ile nie zabraknie mi czasu. Na bieżąco się okaże :) Jeśli macie jakiś sprawdzony sposób na to, żeby po mrożeniu nie zrobiła się z nich mamałyga lub sklejona piętrowa konstrukcja, to dajcie mi koniecznie znać. Z tym mogę mieć problem. Pamiętam, jak kilka lat temu robiliśmy z tatą Malucha pierogi pierwszy raz. Kształty wycinaliśmy szklanką, a brzegi sklejaliśmy palcami. Było przy tym bardzo dużo roboty. A potem się wszystkie skleiły i myślałam, że wywalę je przez okno ;) Tyle pracy poszło na marne. Teraz do pierogów używam plastikowej foremki i bardzo sobie chwalę ten gadżet. Bardzo ułatwia sprawę.

 

Do preferowanych przeze mnie smaków niewątpliwie należą również gołąbki. Na pierwszy dzień świąt zrobię takie bez zawijania —->  Sprawdź przepis.

 

Desery

 

Z kolei na deser zaserwuję wigilijny kompot z suszonych owoców —->  Sprawdź przepis. Dla siebie przygotuję wersję bez goździków, bo oczywiście nie lubię ;) Goździki cenię sobie tylko w czasie bólu zęba. Olejek z nich jest wówczas niezastąpiony. Przynosi natychmiastową ulgę.

 

Na pewno wspólnie zrobimy kruche ciasteczka —->  Sprawdź przepis. Mamy sporo świątecznych foremek, które wykorzystamy. Robiłam już ciastka z tego przepisu i są bardzo dobre. Jeśli nie macie wprawy, zawsze lepiej nastawiać ciastka na krótszy czas niż ten w przepisie (np. o 2 minuty) i potem podkręcać zegar, jeśli zobaczycie, że ciastka jeszcze nie są gotowe.

 

Myślę, że hitem mogą być u nas także wegańskie choinki —->  Sprawdź przepis. Zrobię je jednak w tradycyjnej formie, bo jak wiecie, nie przepadam za tzw. zdrowym odżywianiem. I mleko sojowe raczej nie trafiłoby w gusta moich kubków smakowych.

 

Warto zwrócić uwagę także na zielone choinki —->  Sprawdź przepis. Myślę, że mogłabym im podołać, o ile uda mi się równo przekroić zielone ciasto.

 

Postaram się zrobić również świąteczne bałwanki —>  Sprawdź przepis. Chociaż kilka sztuk, żeby były ciekawą ozdobą świątecznego stołu.

 

Zaintrygowała mnie także ta piernikowa miska —->  Sprawdź przepis. Tylko najpierw ciasto powinno przez kilka dni poleżeć w lodówce. Nie wiem, czy wystarczy mi czasu i cierpliwości. Ale jeśli Wy spędzacie Święta głównie u rodziny i dysponujecie większą ilością czasu, to spróbujcie i dajcie mi znać, czy wyszło.

 

Zgrabnym deserem mogą być także świąteczne makiełki —->  Sprawdź przepis. Świetnie to wygląda. Kupiłam małe ceramiczne miseczki do deserów, które świetnie mogą się sprawdzić przy tym przepisie.

 

A to z kolei smak mojego dzieciństwa, czyli blok czekoladowy —->  Sprawdź przepis. Bardzo prosty przepis. Spokojnie możecie to zlecić do przygotowania swoim dzieciom. Pierwszą część przepisu robicie Wy, a resztę dzieci.

 

Kusi mnie jeszcze ta świąteczna tarta —->  Sprawdź przepis. Wygląda rewelacyjnie.

 

Duży plus zarówno na stronie, jak i w aplikacji za to, że można zmieniać przepisy gestem. Jest to przydatne w kuchni, kiedy ma się zajęte lub brudne ręce. Chyba nikt nie lubi mieć poklejonego telefonu. A już na pewno nie ja.

 

Kto z Was jest tak szalony, jak ja i organizuje Święta u siebie?

 

Wpis powstał w ramach współpracy z portalem kulinarnym Przepisy.pl

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

5 komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>