800. Cześć cześć i inne książki Wydawnictwa Amber + konkurs!

W końcu udało mi się dokończyć ten wpis dla Was i możemy ruszyć z konkursem :) Jak wiecie, organizuję w tym roku Wigilię u siebie, więc na wszystko brakuje mi czasu. A kiedy wszystko zaczęło iść zgodnie z planem, to Maluch się rozchorował i już nic mnie chyba nie zaskoczy ;)

 

Pokażę Wam dzisiaj kolejne ciekawe książki Wydawnictwa Amber, które objęłam patronatem medialnym.

 

 

Cześć cześć

 

 

Na tę książkę czekałam od dawna. I chociaż ma bardzo mało tekstu i jest przeznaczona dla małych przedszkolaków, to my bardzo lubimy takie książki.

 

To wyjątkowa parada zwierząt, które różnią się od siebie, ale jednocześnie są podobne. Na końcu są wymienione wszystkie nazwy tych zwierzaków.

 

Książka ma twardą okładkę i jest podłużnego formatu.

 

Można ją kupić np. tu —->  Cześć Cześć.

 

 

Książki nie mają skrzydeł

 

 

To krótka, rymowana historia z przepięknymi ilustracjami. Bardzo trafiają w mój gust. Podobnie, jak we wcześniejszej książce tego ilustratora – Ośmiornica na dachu. Kiedy zerknęłam na te obrazki, od razu wiedziałam, że wyszły spod tej samej ręki.

 

Książka ma twardą okładkę i jest dużego formatu.

 

Można ją kupić np. tu —->  Książki nie mają skrzydeł.

 

 

Nie martw się, Misiu Tulisiu

 

 

To kolejna część przygód Misia Tulisia.

 

Tym razem Miś dostaje od swojego taty czapkę, którą niestety przez swoją nieuwagę niszczy. Jest tym bardzo zmartwiony, ale okazuje się, że niepotrzebnie się stresował, bo na swoich rodziców zawsze może liczyć.

 

Tekstu jest niewiele, ale wystarczająco dla głównego przesłania.

 

Książka ma twardą okładkę i jest dużego formatu.

 

Można ją kupić np. tu —->  Nie martw się, Misiu Tulisiu.

 

 

Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu

 

 

To już jest książka dla starszych dzieci, dla takich w wieku szkolnym.

 

To tom 1 nowej serii Akademia przy Baker Street. Historia jest ciekawa i wciągająca. Przeczytałam ją ukradkiem, bo Maluch znajdzie ją pod choinką. Myślę, że ta książka przypadnie mu do gustu do samodzielnego czytania. Jak sam tytuł wskazuje, jest tu wątek detektywistyczny.

 

Jest to połączenie tradycyjnej książki z komiksem. Podoba mi się taka forma.

 

Okładka jest miękka, a książka jest niewielkiego i poręcznego formatu. Ilustracje są czarno-białe, chociaż jest ich sporo.

 

Książkę można kupić np. tu —–>  Sherlock Holmes.

 

 

Konkurs

 

Zadanie konkursowe – W komentarzu pod tym wpisem napisz, co zmajstrowałaś/zmajstrowałeś w dzieciństwie, o czym bałaś/bałeś się powiedzieć rodzicom/opiekunom? A może nie było u Ciebie żadnych oporów przed przyznawaniem się od razu do wszystkiego?

 

Bawimy się od 23.12.2019 r. do 02.01.2020 r. do godz. 23.59.

 

Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę 3 osoby, które otrzymają zestawy, w skład których wchodzą pokazane w dzisiejszym wpisie książki. Wyniki ogłoszę na dole tego wpisu w ciągu 3 dni od chwili zakończenia konkursu.

 

Pamiętajcie, że komentarze na moim blogu są moderowane. Oznacza to, że Wasze konkursowe zgłoszenie nie będzie od razu widoczne. Powinnam je zaakceptować w ciągu kilku/kilkunastu godzin. Jeśli w ciągu 24 h nie pojawiłoby się wśród innych zgłoszeń, napisz do mnie na maila czymzajacmalucha@gmail.com.

 

Ważnym warunkiem zgłoszenia konkursowego jest podanie swojego adresu e-mail. Wypełniając pola komentarza macie tam odpowiednie miejsce do tego. To ważne, bo później z tego adresu mailowego zwycięzcy będą musieli się ze mną skontaktować.

 

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Czym zająć Malucha?
2. Konkurs trwa od 23.12.2019 r. do 02.01.2020 r. do godz. 23.59
3. Nagrodami w konkursie są 3 zestawy książek, w skład których wchodzą: Nie martw się, Misiu Tulisiu, Cześć cześć, Książki nie mają skrzydeł i Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu.
4. Zgłoszenia konkursowe zostawiacie w komentarzu pod wpisem.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi pod tym wpisem w ciągu 3 dni, a zwycięzcy mają 3 dni na to, aby skontaktować się ze mną mailowo z adresu, który podawali przy zgłoszeniu. Jeśli tego nie zrobią, wybiorę kolejne osoby.
6. Zastrzegam sobie prawo do usunięcia zgłoszenia, które narusza regulamin konkursu lub powszechnie przyjęte normy obyczajowe.
7. Dane osobowe zwycięzcy konkursu będą wykorzystane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia konkursu zgodnie z regulaminem.

 

Powodzenia!

 

Wyniki. Dziękuję za udział :) Tym razem wygrywają Joanna, Przemek i Karolina. Proszę o dane do wysyłki na czymzajacmalucha@gmail.com w terminie 3 dni. A już na dniach ruszamy z kolejnym konkursem.

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

10 komentarzy

  • Dobrze wiedziałam, że kłamstwo nie popłaca. Raczej obawiałam się kłamać rodzicom. Jednak jak to dziecko, najpierw zrobi, później pomyśli i z tego wyszła historia mrożąca mi teraz krew w żyłach.
    Bawiąc się na zewnątrz z koleżanką i jej młodszymi braćmi wybraliśmy się na wyprawę zwiadowczą poza obszar osiedla, którego nie powinniśmy opuszczać (o czym dobrze wiedziałyśmy). Postanowiliśmy sprawdzić co znajduje się po drugiej stronie wąskiego, dla nas wtedy tajemniczego,przejścia pomiędzy dwoma budynkami. Po dojściu na drugą stronę dotarliśmy do czyjejś posesji. Tam ostatnią rzeczą jaką zobaczyłyśmy to mężczyzna z dużym psem, który niestety zerwał się (lub został puszczony, tego nie pamiętam) i zaczął biec w naszym kierunku. Wszyscy rzuciliśmy się do ucieczki zupełnie nie myśląc, że najmłodszy brat nie biega tak szybko jak my…Na szczęście cała historia ostatecznie dobrze się skończyła. Jednak roztrzęsiona w tamtej sytuacji, z myślą jaką głupotę zrobiliśmy chodząc w obce miejsca i zostawiając młodszego za sobą, miałam świadomość, że trzeba teraz przekazać Mamie co się właśnie wydarzyło. Oj długo nie wyściubiałyśmy nosa poza “wyznaczony” teren!

  • Podczas szarpania się z siostrą zwaliłam z szafki telewizor , początek lat 90 tych , telewizor to bylo coś postawiłam go z pomocą siostry z powrotem , z gulą w gardle próbuję go włączyć i nic , nie działa, nie przyznałam się , wyszło że później tata chce coś oglądać i poprostu się mu zapsuł ;)😈

  • Nie lubiłem jeść kanapek w szkole (byłem niejadkiem) przygotowywanych do szkoły przez mamę dlatego po powrocie do domu chowałem je gdzie się tylko dało! Mamie wmawiałem że oczywiście kanapki zostały zjedzone. Niestety kanapki w końcu były odnajdywane przez rodziców, przeważnie po dziwnych zapachach, które pojawiały się po kilku tygodniach. Wtedy nieźle obrywałem.

  • Przywołajcie z pamięci czasy kiedy z odbiorników telewizyjnych grało disco polo a do domów masowo wkroczyły telefony stacjonarne. Ten nowy wynalazek był dla nas – dzieci cudowną, niedostępną zabawką. Nie raz, dla hecy, razem z siostrą wybierałyśmy losowy numer i dzwoniłyśmy robiąc ludziom “głuche telefony”. Raz wykręciłyśmy numer zaczynający się od 0 – 700 (ochoczo rozgłaszany w reklamach przerywających program na polsacie). Posłuchałyśmy chwilę i speszone szybko się rozłączyłyśmy. Niestety, źle odłożyłyśmy słuchawkę… To była najdroższa rozmowa telefoniczna jaką odbyłam po dziś dzień! :)

  • Razem z moją młodszą siostrą uwielbiałyśmy się bawić w fryzjera i podczas jednej z zabaw, gdy już wszystkie lalki miały nowe fryzury a nasz zapał do zabawy nadal był ogromny, postanowiłam obciąć włosy siostry. To była tylko albo raczej aż grzywka! (schody do połowy czoła). Siostra wyglądała strasznie! Bałyśmy się pokazać mamie, ale efektu naszej zabawy nie dało się ukryć😁

  • Całkiem sporo było takich psot, do których bałam się przyznać;) Choć rodziców miałam łagodnych, nie dających kar, to jednak respekt był.
    Sytuacje, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy:
    -u babci na wsi w nocy popsułam spłuczkę w toalecie, po czym rano udawałam,że nic o tym nie wiem
    -pewnego dnia również na wsi starsza siostra cioteczna zrobiła mi makijaż (miałam wtedy jakieś 10-12 lat). Pech chciał,że akurat tego dnia przyjechał do nas tato. Bałam się mu pokazać w tym makijażu, więc niewiele myśląc złapałam za zmywacz do paznokci i tym zmywaczem zaczęłam zmywać makijaż z twarzy. Dobrze, że zaczęłam od policzków- piekło niemiłosiernie więc na szczęście nie odważyłam się zastosować na oczy.
    -również na wsi bawiliśmy się w starej szopie w zamykanie. Pewnego razu tak się zamykaliśmy, że poodrywaliśmy deski ze ściany. Oczywiście nikomu o tym nie powiedzieliśmy;)

  • W dzieciństwie, razem z siostrą nieźle psociłyśmy. Gdy do tego zestawu dołączał jeszcze nasz kuzyn, zabawy było co nie miara, szczególnie gdy spotykaliśmy się u naszej wspólnej babci. Babcia mieszkała na wsi, a wieś ta była taka „prawdziwa” – z polem uprawnym, całym zwierzyńcem i garstką sąsiadów, gdzie każdy każdego znał.
    Którejś wiosny (jak co roku), spotykaliśmy się na urodzinach babci. Mieliśmy wtedy może po 10 lat. W czasie zabawy kuzyn zaproponował przejażdżkę autem – Fiatem 126p – wygrzebał kluczyki z kieszeni kurtki swojego taty i oświadczyliśmy iż idziemy bawić się na świeżym powietrzu. Wsiedliśmy do maluszka (oczywiście bez nadzoru kogoś dorosłego) i pognaliśmy polną ścieżką w szczere pole. Dorośli zajęci swoimi sprawami nawet nie zauważyli iż auto zniknęło sprzed domu. I pewnie cała „zabawa” uszła by nam na sucho, gdyby nie “życzliwa” sąsiadka, która w naszym mniemaniu, na nas doniosła (trudno było nie zauważyć czerwonego maluszka mknącego w niedzielę przez pola na wsi w czasach, gdy auta przejeżdżały z częstotliwością jedno na godzinę).
    Chyba nie muszę dodawać, że mimo iż na szczęście na „wycieczce” nic nam się nie stało, to po powrocie do domu już tak miło nie było. Kolejny raz odważyłam się wsiąść za kierownice wiele lat później – na kursie na prawo jazdy :)

  • O ile dobrze pamiętam, było to w drugiej klasie szkoły podstawowej. Nie odrobiłam zadania domowego i dostałam w zeszycie jedynkę, a że zeszyty w domu przeglądała mama zamazałam ją korektorem, oczywiście nieudolnie. Wystarczyło, że mama tył kartki wzięła pod światło i pięknie przebijała czerwona jedynka. Dostałam w domu burę ale najgorsze było to, że za karę miałam przyznać się pani w szkole co zrobiłam i ją też przeprosic🤥☺

  • Pokłóciłam się z siostrą któregoś dnia, gdy akurat byłyśmy w domu same! W ramach zemsty postanowiłam ją zamknąć na balkonie. Tak właśnie spędziła bez mała godzinę, aż wpadła na genialny pomysł, aby skakać z balkonu. To było pierwsze piętro, ale już przy próbie przejścia przez barierkę podarła swoje ulubione krótkie, dzinsowe spodenki. Rozpętała sięawantura, z interwencją przyszli sąsiedzi, bo tak siostra wrzeszczała. Oczywiście nieźle mi się za to oberwało kiedy tylko rodzice wrócili do domu!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>