495. Mały Książę – komiks dla dzieci.

Na tę książkę natknęłam się przypadkiem. Byliśmy z Maluchem w Empiku (pojechaliśmy po nowe książki dla niego). Od razu zwróciłam na nią uwagę, a kiedy zerknęłam do środka, przepadłam. Musiałam ją kupić ;) Już teraz uprzedzam, że ta książka nie każdemu się spodoba. Sama mam wątpliwości, jaki przedział wiekowy dla tej książki określić. Jest to jednak tak ciekawe wydanie, że postanowiłam Wam pokazać ją bliżej. Sporo osób pytało mnie o nią, kiedy pokazałam jakiś czas temu jej zdjęcie na instagramie i fanpagu bloga.

Mały KsiążęJoann Sfar (na podstawie książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego) to książka wydana przez Znak Emotikon.

mały książę komiks

Zacznę od tego, że jest to książka w formie komiksu. Mój Maluch jest obecnie na takim etapie, że uwielbia tego typu lektury. Kupuję mu różne komiksy w kiosku, ale to jednak nie to samo, co książka.

Ciężko ją streścić w kilku zdaniach. Jeśli znacie oryginał (a jestem pewna, że tak), to wiecie, że to książka z przesłaniem. O miłości, przyjaźni, samotności i odpowiedzialności. Można ją interpretować na różne sposoby. Dlatego postanowiłam skupić się na innych rzeczach, interpretację pozostawiając Wam. Książka na pewno skłania do refleksji, ale o tym doskonale wiecie, jeśli pamiętacie jej tekst ze swojej młodości. Poniższe zdjęcia pomogą Wam się zorientować, czego się możecie spodziewać.

Niektóre ilustracje mogą się niektórym nie spodobać. Na przykład jeden z bohaterów występuje czasem z papierosem (na mnie to akurat nie robi wrażenia, sama jestem osobą palącą, więc Maluch wie, co to papieros i do czego służy – aby zdusić w zarodku ewentualne niezadowolenie od razu dodam, że nie palę w domu i nie robię tego przy Maluchu ;)). Jest również potwór, próbujący odgryźć głowę wyżej wymienionemu bohaterowi. Mamy tu jednak także rewelacyjnie pokazane emocje, na co Maluch od razu zwrócił uwagę.

Jak czytanie wygląda u nas? Książka ma 110 stron, co łącznie daje sporo tekstu jak dla 3,5-latka. Nie jest w stanie wysłuchać tej historii na jeden raz. Ani nawet na dwa. Maluch wprawdzie bardzo lubi czytanie, ale jeszcze dość szybko się nudzi i dłuższe książki muszę mu dzielić na “rozdziały”. Ilustracje ogląda wszystkie (akurat na nim nie robią wrażenia, nie boi się), ale tekst go nie interesuje. Wcale. Jest na niego po prostu jeszcze za mały. I tu muszę zaznaczyć, że czcionka nieco utrudnia mi czytanie. Ale można się przyzwyczaić po pierwszym czytaniu, kiedy zna się już treść.

Zbyt trudny tekst można jednak obejść. Z uwagi na formę komiksową i małe obrazki, Maluch sam tworzy swoją historię. Taka książka może w fajny sposób pobudzać wyobraźnię, o ile zaakceptujecie taki typ ilustracji. Dzieci zwracają czasem uwagę na takie szczegóły, na które dorośli nie wpadną ;)

Książka jest dużego formatu i ma twardą okładkę. Ilustracje są bardzo ładne, mają swój klimat. W niektórych momentach są dość mroczne. Moim zdaniem warto jednak mieć tę książkę na swojej półce, dopóki jej nakład jeszcze nie został wyczerpany (podobnie, jak Regulamin na lato, o którym kiedyś pisałam tu —> KLIK). Przyda się zwłaszcza dzieciom w wieku szkolnym. W kategoriach na blogu oznaczyłam tę książkę jako przeznaczoną dla dzieci od 4 roku życia (bo nie mam tu takiej dla jeszcze starszych), ale myślę, że nadaje się dla dzieci od mniej więcej 6 roku życia (jeśli chodzi o czytanie). Do samodzielnego opowiadania może być także dla młodszych.

Można ją kupić np. tu —> KLIK.

mały książę komiks dla dzieci

mały książę wersja dla dzieci

SAM_8524

SAM_8525

SAM_8526

SAM_8527

SAM_8528

SAM_8529

SAM_8530

SAM_8531

SAM_8532

SAM_8533

SAM_8521

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Prawnik z zacięciem medycznym. Studentka naturopatii i dietetyki klinicznej. Partner Eqology. Chcesz zadbać o swoje zdrowie? A może chcesz pracować w moim zespole? Jeśli tak, napisz do mnie na czymzajacmalucha@gmail.com.

14 komentarzy

  • Hmmm musze jej sie na zywo przyjrzeć bym memu juz prawie ośmiolatkowi kupila sam juz by i czytal komiksy uwielbia

  • 110 stron to sporo jak dla moich ananaskow,ale do Małego Księcia mam tak duży sentyment ze w sumie mogę brać: -))

  • Jakikolwiek komiks raczej nie dla mnie, więc (uf, uf!) jeden zakup mniej. Ale ja nie o tym dziś! Tak mnie zawsze trochę śmieszy, ale jeszcze bardziej zastanawia ostatnie zdanie wielu wpisów, które u Ciebie czytam, że książkę/cokolwiek kupiłaś drożej, ale można znaleźć ją też taniej i link. :D :D Jako człowiek na wskroś przesiąknięty skąpstwem i zmieniający sklep nawet wtedy, gdy w tym drugim jest coś tańsze o złotówkę, nie rozumiem takiego postępowania. :D

    • Mamiczka

      Już tłumaczę :D Bardzo często kupuję coś pod wpływem impulsu. Uwielbiam np. robić zakupy w Empiku i w Smyku. I chociaż wiem, że mogłabym wrócić do domu i zamówić to w necie o wiele taniej, to ja muszę daną rzecz mieć już, teraz, natychmiast :D A przerabiałam już tutaj na blogu komentarze typu: ale przepłaciłaś, bez sensu, o wiele taniej jest tu i tu (tak jakbym nie wiedziała o tym :D) i dlatego linkuję do miejsc, które mają korzystniejszą cenę. Zagadka rozwiązana :D

      • Doskonale znam uczucie, o którym piszesz i też je często odczuwam, nawet jak kupuję coś dla dzieci 12+ i wmawiam sobie, że to dla córki “na potem” (choć i tak muszę to mieć już teraz, natychmiast). :) Ale jednak u mnie zawsze skąpstwo zwycięża. Polecę Ci mój sprawdzony sposób, może i u Ciebie się sprawdzi! :) Zapisuję sobie w telefonie przypominajkę z dokładną nazwą i najlepiej zdjęciem tego, co chcę. Daje mi to pozorne uczucie, że to mam, a jak po kilku godzinach, w domu zorientuję się, że jednak nie, to wtedy kupuję przez neta. :D

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>