826. Najpiękniejszy ogródek Borsuka i Tajny Agent Słoń + konkurs!

Czas na kolejne świetne książki z Wydawnictwa Amber, które objęłam patronatem medialnym. Tym razem wystartujemy już również z konkursem, w którym będą do zgarnięcia zestawy książek z serii Amberek (zarówno te z dzisiejszego wpisu, jak i z poprzednich, które z uwagi na szalejący koronawirus czekały, aż będzie możliwa ich wysyłka).

 

 

Obie książki mają dość duży format i twarde okładki. Przeznaczone są głównie dla przedszkolaków, od 3 do 5 lat, ale mogą się spodobać również nieco młodszym dzieciom.

 

Najpiękniejszy ogródek Borsuka

 

 

To krótka i pomysłowa książka o przyjaźni, współpracy i o tym, że nie zawsze wszystko układa się w życiu, tak jak tego chcemy. To jednak wcale nie oznacza, że przez to jest gorzej. Nie zawsze uda się wszystko zaplanować i zrobić perfekcyjnie.

 

Główny bohater kojarzy mi się trochę ze mną ;) Cały czas pracuję nad tym, żeby zwalczać swój perfekcjonizm, co nie jest łatwym zadaniem. Uważam jednak, że i tak już dużo osiągnęłam w tej kwestii, bo przynajmniej reaguję ze spokojem na jakieś niespodziewane zmiany planów. A przynajmniej z dużo większym spokojem niż kiedyś ;)

 

Od samego początku zauroczyły mnie ilustracje. To moim zdaniem jedna z najładniej zilustrowanych książek z serii Amberek.

 

Książkę można kupić np. tu —->  Najpiękniejszy ogródek Borsuka.

 

 

Tajny Agent Słoń

 

 

To z kolei krótka historia o Słoniu, który pomimo przeszkód został tajnym agentem. Jest napisana z poczuciem humoru, co jest niewątpliwie dużym plusem tej historii. Tajny agent dostał do wykonania bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie. Miał bowiem uchronić świat od zagłady. Czy mu się to udało, przekonacie się sami po przeczytaniu książki.

 

Głównym przesłaniem tej historii jest pokazanie, jak wiele przeszkód i słabości trzeba czasem pokonać, żeby osiągnąć upragniony sukces.

 

Ilustracje bardzo dobrze uzupełniają tekst.

 

Książkę można kupić np. tu —–>  Tajny Agent Słoń.

 

 

KONKURS

 

Zadanie konkursowe – W komentarzu pod tym wpisem napisz, kim w dzieciństwie chciałaś/chciałeś być jak dorośniesz? I czy udało Ci się tego dokonać? Ja marzyłam o tym, żeby prowadzić własną restaurację. A wylądowałam w zupełnie innej branży :)

 

Bawimy się od 18.06.2020 r. do 27.06.2020 r. do godz. 23:59.

 

 

Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę 3 osoby, które otrzymają zestaw książek, w skład którego wchodzą: Najpiękniejszy ogródek Borsuka, Tajny Agent Słoń, Dinozaury kontra ludzie, Jak podróżują wirusy, bakterie i inne zarazki, Sherlock Holmes i klątwa Baker Street i Hania i Cyrk marzeń (6 książek). Wyniki podam na dole tego wpisu w ciągu 3 dni od chwili zakończenia konkursu.

 

Pamiętajcie, że komentarze są moderowane. Będą widoczne dopiero, jak je zatwierdzę.

 

Ważnym warunkiem zgłoszenia konkursowego jest podanie swojego adresu e-mail. Wypełniając pola komentarza macie tam odpowiednie miejsce do tego. To ważne, bo później z tego adresu mailowego zwycięzcy będą musieli się ze mną skontaktować.

 

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Czym zająć Malucha?
2. Konkurs trwa od 18.06.2020 r. do 27.06.2020 r. do godz. 23.59
3. Nagrodami w konkursie są 3 zestawy książek, po 6 sztuk każdy, w skład którego wchodzą Najpiękniejszy ogródek Borsuka, Tajny Agent Słoń, Dinozaury kontra ludzie, Jak podróżują wirusy, bakterie i inne zarazki, Sherlock Holmes i klątwa Baker Street i Hania i Cyrk marzeń.
4. Zgłoszenia konkursowe zostawiacie w komentarzu pod wpisem.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi pod tym wpisem w ciągu 3 dni, a zwycięzcy mają 3 dni na to, aby skontaktować się ze mną mailowo z adresu, który podawali przy zgłoszeniu. Jeśli tego nie zrobią, wybiorę kolejne osoby.
6. Zastrzegam sobie prawo do usunięcia zgłoszenia, które narusza regulamin konkursu lub powszechnie przyjęte normy obyczajowe.
7. Dane osobowe zwycięzcy konkursu będą wykorzystane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia konkursu zgodnie z regulaminem.

 

Powodzenia!

 

Wyniki. Dziękuję wszystkim za tak liczny udział w konkursie. Wasze odpowiedzi były bardzo ciekawe. Tym razem wygrywają Magda Oleszek, Angelika i Arya_speaks. Gratuluję! Proszę o kontakt ze mną na czymzajacmalucha@gmail.com z danymi do wysyłki i informacją, czy ma to być kurier InPost czy paczkomat.

 

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

40 komentarzy

  • Chcialam zostac policjantką ale w tamtych czasach trzeba bylo miec odpowiedni wzrost, no to pomyslalam ze bede pilotem, kurdeczka mialam plomby.. Koniec koncow przeszlam przez barmana, klenerkę, kucharza aż trafilam do branzy kinowej. Jakby nie patrzec jestem trochw policjantem pilnuje porzadku w kinie troche pilotem steruje projekcja i troche gastronomem robie popcorn 😁 i jest mega fajnie 💪

  • Jak byłam dzieckiem marzyłam, żeby zostać nauczycielką, bo… uwielbiałam pisać po tablicy ;) pamiętam, gdy jako dziecko bawiłam się w szkołę – ja byłam nauczycielką, a moje siostry moimi uczennicami. Zadawałam im nawet prace domowe 😲 Ostatecznie nie zostałam nauczycielką, może i dobrze, bo po kilku miesiącach nauki zdalnej mojego synka doszłam do wniosku, że to nie dla mnie i zdecydowanie wolę swój zawód 💪 Jestem z wykształcenia biotechnologiem – pracuje w labie i bardzo lubię to co robię <3 choć o włos marzenie z dzieciństwa nie zostało zrealizowane, bo w ostatniej chwili zrezygnowalam z doktoratu…

  • W przedszkolu chciałam być Panią Bożenką, chociaż kiedyś wyszeptałam do koleżanki podczas leżakowania: ” Pani Bożenka ma duże cycki” no i zostałam Nią w tym nomem omen obszarze. Pamiętam, na początku szkoły, kochałam moją Panią wychowawczynię i chciałam być nauczycielką. Na szczęście mi przeszło (to miłość do szkolnictwa potęgowana zdalnym nauczaniem…), a łatwo nie było wszak pół rodziny to nauczycielki. Później, w wieku ok. 10 lat, mój pomysł na siebie był niezbyt odosobniony od rówieśniczek, wiedziałam już, że “chłopacy” to wrogowie ;), w związku z tym, chciałam mieć mnóstwo psów i deklarowałam, że nigdy nie wyjdę za mąż, będę czytać książki i zostanę bibliotekarką, jak moja mama.
    Ze wszystkich dziecięcych marzeń zostały mi książki, a reszta jak to w życiu kompletnie na opak, zamiast panieństwa jest mąż, zamiast psów jest 3 dzieci i 3 koty, a w ramach humanistycznych uniesień jestem inżynierem…

  • A ja chciałam zostac nauczycielka matematyki.. Uwielbialam sie bawic w dzieciństwie w nauczycielke.. Ostatecznie zostalam oligofrenopedagogiem i pracuje w szkole specjalnej z dziecmi niepelnosprawnymi. I ta praca nauczyla mnie cieszyc sie z tych najmniejszych rzeczy każdego dnia :-)

  • W najdalszych zakątkach pamięci świta mi coś, że jako mała dziewczynka (moze ok 6lat) chciałam być weterynazem, czego teraz zupełnie nie rozumiem, biorąc pod uwagę moją awersję do niektórych zwierząt.
    Jako trochę starsza dziewczynka (ok 13 lat) zaczęłam marzyć o byciu kosmetyczką (chodziło mi o makijażystkę ale wtedy nie wiedziałam, że to może być odrębny zawód). Z biegiem lat marzenie to ewoluowało i pragnęłam mieć własny salon spa, sieć salonów spa, sieć salonów spa z wykorzystaniem tylko naturalnych (najlepiej własnej produkcji) kosmetyków.
    Dziś wiem, że nie nadawałabym się do bycia makijażystką (wiedzą też o tym dziewczyny, które maluję hobbistycznie). Salonów niestety też się nie doczekałam. Jednak całkiem dobrze radzę sobie z przycinaniem włosów 🙊😉.

  • W dzieciństwie chciałam zostać adwokatem i zostałam radcą prawnym😉 Już jako ośmioletnia dziewczynka na lekcji języka angielskiego mówiłam, że będę prawnikiem😂 wówczas wszystkich to bawiło 😉. Po latach gdy na sądowym korytarzu spotkałam mojego nauczyciela języka angielskiego a aktualnie biegłego sądowego przypomniał mi on, że od początku miałam sprecyzowane plany na przyszłość 🙂 dziś z radością i uśmiechem patrzę na moje dzieci, które od dłuższego czasu mają wybrane zawody😉(żadne nie chce być prawnikiem😉)

  • Kiedy byłam dzieckiem chciałam być stewardessą oraz mamą. Marzyłam o podróżach o możliwości latania samolotem w różne strony świata. Leżąc często pod gruszą w naszym rodzinnym ogrodzie patrzyłam w niebo wpatrując samolotów. Cudownie było z zamkniętymi oczami wyobrażać sobie że lecę do księgi pięknego miasta. Marzyłam też o byciu mamą i to jedyne co spelnilam. Nie jestem stewardessa, nie latam po całym świecie jednak jestem bardzo szczęśliwa mamą 3dzieci. Na dzień dzisiejszy mój 7 syn chce zostać pilotem samolotu. Może jemu się uda.

  • Chciałam pracować w zwykłym sklepie spożywczym lub lodziarni, myślałam że to fajne mieć to wszystko na wyciągnięcie ręki;) że można się częstować :))) i pracuję w sklepie ,niestety nie można sobie podjadać :):):)

  • To pytanie nawet ostatnio zadał mi mój 4-latek🤔 jak byłam mała chciałam zostać weterynarzem…stety niestety mimo ciąglej miłości do zwierząt to marzenie jest niezrealizowane….kompletnie inna branża, może tematem lekko haczy o zwięrzeta👍 na co mój Syn wyczuwający chyba mój żal z twgo powodu odpowiada zawsze- ” nie martw się możesz leczyć moje pluszowe zwierzątka”🙈🥰

  • Marzeń miałam wiele – chciałam być kosmetyczką, lekarzem, prowadzić swój biznes, być urzędnikiem. Jednak najdłużej we mnie żyło pragnienie bycia nauczycielką. Prowadziłam lekcje dla młodszego brata albo dla pluszaków. Zrobiłam swój własny dziennik, w którym skrzętnie wpisywałam oceny, uwagi, pochwały itp. Po maturze brałam udział w rekrutacji na kilka kierunków studiów – najbardziej zależało mi na pedagogice (chciałam iść w kierunku resocjalizacji) i administracji. Dostałam się na oba kierunki, wybrałam ten drugi. Nauczycielką nie zostałam, ale bardzo blisko mi do urzędnika – pracuję jako specjalista ds. prawnych w kancelarii prawnej. Jakaś część dziecięcych marzeń się spełniła. Jednak przede mną jeszcze sporo życia, sporo do zrobienia – kto wie co mnie jeszcze spotka. Może jeszcze uda się zrealizować dziecięce marzenia o własnym biznesie – jakiś pomysł się rysuje. Zobaczymy co przyniesie życie. Marzenia trzeba spełniać, one same się nie spełniają 🙂

  • Ja chciałam zostać sprzątaczką 😉 i o losie… udało się to 😏 sprzątam bez przerwy, bo mam bardzo kreatywne dzieci, które mają mnóstwo zajęć, a czasu na ogarnięcie bałaganu brak. I niestety, nie jest to moje jedyne zajęcie. 😉 Ale najbardziej cieszy mnie bycie mamą,więc w sumie o reszcie można zapomnieć 😊

  • W przedszkolu i podstawówce chciałam zostac piosenkarką, modelką lub nauczycielką. W gimnazjum przyszedł czas na inżyniera budownictwa, którym ostatecznie zostałam 😁 skończyłam studia na tym kierunku. Rynek pracy, pogodzenie kariery zawodowej i macierzyństwa zweryfikowało moje plany. Pracuje w banku przy wycenach nieruchomości i kontrolach kredytów hipotecznych 😁 jednak prawdziwy budowlaniec spędza większość czasu na kontraktach w terenie😕 a teraz myślę że moim prawdziwym marzeniem było jednak zostać nauczycielem 😁 edukuje się w tym kierunku 🙂 uwielbiam dzieci, prace z nimi i myślę, że nie wszystko jeszcze stracone 😁 trzeba podążać za marzeniami😁

  • Magda Oleszek

    Moim jedynym, niezmiennym marzeniem gdy dorosne, było zostać nauczycielką. Kochałam dzieci, książki i naukę. Miałam prawdziwy dziennik z listą swoich ukochanych lalek barbie, w którym opisywałam osiągnięcia moich uczennic i prowadziłam dla nich lekcje rysunku, czytania, pisania oraz liczenia. Zabierałam je na rajdy i wycieczki klasowe, czytałam różne historie i baśnie. Zapraszałam do aktywności przy tablicy. W moim wyobrażeniu postać nauczyciela rysowała sie jako swoisty autorytet, reprezentujący najbardziej cenione przeze mnie cechy. Żyjąc w tym idealistycznym świecie wyobrażeń i wierna swoim ideałom ukończyłam studia pedagogiczne. Pracuje w zawodzie pokrewnym do tego wymarzonego w dzieciństwie. Czy jestem szczęśliwa robiąc to co robię? Zdecydowanie tak. Jako dziecko nie miałam pojęcia o urokach biurokracji, regulacjach prawnych, ustawach, które niestety stanowią znaczną część codzienność i i zostawiają mniej przestrzeni na pracę z człowiekiem, ale uważam że nie warto rezygnować ze swoich marzeń z dzieciństwa i cieszę się, że pracą, kursami i szkoleniami, mogę się spełniać, a moje wewnętrzne dziecko cieszy się razem ze mną.

  • W dzieciństwie bardzo chciałam zostać lekarzem pediatrą.Lubiłam się bawić w lekarza. Badalam zwierząta,mame, tate. A jak mnie odwiedzili kuzynowstwo też im badalam,mierzyłam temperature,podawalam cukierki jako tabletki.Lata mijały ale niestety tego zawodu nie mogę wykonać, gdyż ja od urodzenia mam niedosluch.Jak można badać ludzi skoro nie słyszę przez stetoskop.Marzenia musiałam zmienić. 😊

  • Moim marzeniem było zostanie baletnicą,teraz to wspominam z uśmiechem, bo byłam okrąglutki dzieckiem😁 A wykonywany zawód – sprzedawca a teraz mama 😁

  • Zacznę od anegdoty! Gdzieś do około 5 roku życia, moją ulubioną postacią była Pippi – film potrafiłam oglądać codziennie, jeszcze na VHS. Pamiętam jak dziś scenę, gdy Pippi myła podłogę, mając na nogach buty ze szczotkami – więc moim marzeniem było zostać sprzątaczką jak dorosnę! Najgorszym dylematem wtedy było to, że nie umiem jeździć na rolkach, więc nie wiem jak dam radę jeździć na szczotkach 😉.
    Kilka lat później, wyrosłam na bardzo wrażliwą dziewczynkę i chciałam być prawnikiem, by bronić zwierzątka. To marzenie pozostało do matury, ale niestety nie udało mi się dostać na wymarzone studia. Brakowało mi 1.3 punktu! Zdecydowałam więc, że na rok pójdę na Chemię, gdyż bardzo lubiłam ten przedmiot. Po roku, progi na Prawie poszły w dół, mogłam się dostać na nie bez poprawiania matury, ale Chemia tak mi się spodobała, że zostałam. To dało mi możliwości pracy w Dziale Jakości Żywności i okazało się to być moją pasją. Wiele rzeczy się nauczyłam i to też pozwala mi żyć zdrowiej – wiem co jeść, a co nie. A że zajmuje się żywnością dziecięcą, to przy wychowywaniu córeczki też miałam już odpowiednie przygotowanie! Co do zwierzątek, pomagam im w inny sposób :)
    PS. jeszcze anegdota o mojej młodszej o trzy lata (istotny fakt!) siostrze. Chciała pracować w sklepie, bym zawsze w drodze DO SZKOŁY mogła do niej wejść i dostać za darmo słodycze!

  • Jako dziecko chciałam zostać treserką delfinów 🐬 od zawsze fascynowałam się tymi zwierzętami i czytałam o nich wszystko co było dostępne… a w tamtych czasach nie było Internetu. Pamietam pierwszą książkę o życiu tych ssaków, którą mam do dziś 📖
    Nie zostałam treserką bo słabo mi szła nauka biologi i chemii, która była wymagana na weterynarii. Do tego chciałam pozostać w Polsce a w naszym Bałtyku brak delfinów 😢

  • Jako dziecko chcialam zostać psychologiem, bo uwielbiam rozmawiać z ludźmi, wysłuchać i pomagać odnaleźć siebie . Z czasem polubiłam czytać kryminały i zwykła psychologia zamieniła się w marzenie o psychologii kryminalnej . Pewne kroki w tym kierunku zaczęłam poczyniać , ale życie pisze różne scenariusze .
    Przerwałam studia poświęcając się dla rodziny , dla dzieci w tym dziecka z niepełnosprawnością.
    Dzięki temu spojrzałam też inaczej na kilka kwestii , zrozumiałam pewne sprawy . Jakby na tym etapie życia ktoś zapytał się mnie kim chciałabym być odpowiedzialabym bez zastanowienia że terapeutą komunikacji alternatywnej . Aby dać głos osobom z niepełnosprawnościami , osobom które nie potrafią porozumiewać się werbalnie i potrzebują do tego pomocy w formie książek do komunikacji, komputerów, symboli.
    Chciałabym pokazywać że takie osoby maja dużo do powiedzenia , mogą decydować o sobie .
    Chciałabym aby zaczęły być zauważalne i wysłuchane. :)

  • W dzieciństwie bardzo chciałam zostać stażakiem. Od zawsze byłam tą bardziej skoczną i żywą córķą. Zamiast zabawy lalkami miałam garaż z kartonu po butach. Tam na samym środku ustawiałam swój jedyny wóz strażacki. Wiedziałam, że nadaję się do tej pracy, bo zawsze zdążyłam dojechać wozem na wezwanie do lalek siostry.
    Pamiętam też, że kask rowerowy mianowałam hełmem strażackim. Moi rodzice nie byli zadowoleni, bo pomalowałam go szkolnymi farbami plakatowymi na czerwono. No i zakładałam go na każde wyjście. Nie wiadomo przecież kiedy będzie potrzebna moja pomoc.
    Nic jednak nie wyszło z moich planów. Choć może oligofrenopedagoga również można nazwać strażakiem … ? ;)

  • Marzyłam o tym, aby zostać nauczycielką. Miałam sąsiadkę, plastyczkę – elegancka, wyprostowana, często nosiła czerwone korale, malowała usta wyrazistą szminką i była zawsze uśmiechnięta. A na dodatek miała wiedzę, której nie mogłam zrozumieć, zapamiętać i wierzyłam, że Monet, Cezanne, Rembrant to jej koledzy, bo często rozmawiała o nich z moją mamą :-) Chciałam być taka jak ona, wierzyłam, że zawód nauczyciela załatwi mi elegancję, uśmiech, mądrość i znajomości z zagranicznymi kolegami. Męczyłam moje misie i lalki niby-lekcjami, prowadziłam dziennik ze stopniami (bardziej bazgrołami), na niby dzwoniłam do Malczewskiego czy Caravaggio i pytałam czy przyjdą na kawę i jak idzie im malowanie kolejnego obrazu :-) Nauczycielem nie zostałam – na szczęście dla dzieci i młodzieży chyba :-), ale dzięki sąsiadce nauczycielce mam jakieś pojęcie o malarstwie i lubię czerwoną szminkę.

  • Jako mała dziewczynka chciałam zostać mrówką…🐜🤷🏻‍♀️ wydawało mi się wtedy ze mrówka ma świetne życie.. jest taka malutka, zwinna, wszędzie wejdzie i ciagle coś robi i ma mnóstwo przyjaciół innych mrówek … 😂 potem jak byłam już trochę większa chciałam zostać leśniczym, niestety mój tata powtarzał mi ze to nie zawód dla dziewczynki i zrezygnowałam 😔 czego bardzo żałuje do tej pory, bo miłość do natury, lasów i łąk jest u mnie wielka ❤️ Ale może jeszcze nie wszystko przepadło 🤔❓ może by tak rzucic wszystko i przenieś się do lasu 🙃🙂

  • Odkąd pamiętam chciałam zostać lekarzem – dokładniej pediatrą oczywiście 🙂Mając już 3 lata powtarzałam w przedszkolu że będę lekarzem – miałam też kolege który twierdził że on też zostanie lekarzem a poza tym ja zostanę jego żona i wyjedziemy razem do Austrii i tam będziemy pracować 🙂 Niestety ani ja ani on lekarzami nie jesteśmy, małżeństwek również nie.Moje powołanie lekarskie prowadziło mnie przez całą szkołę podstawową i liceum. Wybrałam klasę o odpowiednim profilu , zdawałam biologię na maturze , marzyłam o medycynie w Krakowie. Pojechałam nawet z rodzicami złożyć dokumenty na UJ ale stojąc tam z dokumentami w rękach zrezygnowalam – jakiś wewnętrzny głos kazał mi odejść.Wybralam biotechnologię ale gdzieś marzenie o medycynie pozostało – rok później podeszłam do egzaminu ale się nie dostałam. Nadal pozostaje to w sferze moich marzeń – niestety już nie do zrealizowania. Żałuję że nie próbowałam aż do skutku ale może to nie było moim powołaniem. Mam teraz namiastkę pediatrii z trójką własnych dzieci i milionem chorób i bolączek każdego dnia. Myślę po latach że jeśli się o czymś marzy to trzeba próbować do skutku, bo marzenia są po to żeby je spełniać.

  • A zawód „syrenka” się liczy ? :D bo właśnie nią jako pulchna kilkulatka chciałam być ;) niestety, dowiedziałam się że to raczej niemożliwe więc z rozmarzeniem patrzyłam na pracę listonosza- twierdziłam że gdy do kogoś przychodzi list to człowiek się cieszy więc byłabym posłańcem szczęścia (o rachunkach wtedy raczej nie myślałam:D). Jako nastolatka zapragnęłam zostać stewardessą jak moja ciocia z USA (one zawsze piękne, pomocne i uśmiechnięte ;) to trwało tylko chwile bo jak miałam wybrać studia to ciągnęło mnie na bibliotekarstwo i, mimo że wtedy, te 15 lat temu wybrałam ostatecznie (i z fochem) filologie angielską, teraz spełniam właśnie TO marzenie- kończę studia podyplomowe z bibliotekarstwa bo czuję że właśnie to jest moim powołaniem ale musiałam przejść tę drogę by upewnić się na 100% :) Jak mówi jedna z moich wykładowczyń „jeśli coś nam jest pisane i jeśli czegoś pragniemy to przyjdzie taki moment że nagle, nie wiadomo kiedy i jak, wylądujemy we właściwym miejscu” :))

  • Jak byłam małą dziewczynką, chciałam zostać kochaną mamą :) W tej chwili na koncie mamy 2 cudowne córeczki, a trzeci okruszek od 3 tygodni mieszka w brzuszku. Uściski i buziaki od moich córeczek, przytulasy, słowa “mamo kocham cię” sprawiają, że czuję się spełniona :)

  • Kobieta zmienną jest :D
    W przedszkolu chciałam być mamą, nawet “tatę” te nasze przedszkolne lalki miały ;p bo Przemek choć cały w długopisowych tatuażach z czachami…jako jedyny z chłopców się z nami bawi.
    Później, nastał czas…gdzie “pewien” rodzaj muzyki stał się baaaaardzo popularny i w mojej głowie zrodził się plan by zostać “gwiazdą” ;D ;D Na szczęście, nie potrafiłam się zdecydować czy mam śpiewać….czy grać na klawiszach więc plany legły w gruzach :p ;D
    Pasję śpiewu realizowałam w kościelnym chórze a na klawiszach brzdąkam najbliższym ;)
    Ale to nie koniec mych planów….;p Stając się “osiedlową” nianią….zakochałam się w dzieciakach i zapragnęłam, by zajmować się nimi “zawodowo”… dlatego studia były w tym kierunku ;D Po drodze jeszcze ekonomia…gdyby w razie W “miłość” do obcych dzieci mi przeszła… ;p
    Na koniec spełniło się moje marzenie z przedszkola ;D Jestem zawodową mamą…wspaniałego syna i to jak do tej pory to chyba najlepsze i najlepiej spełnione marzenie :)

  • Już od przedszkola kochałam występy na scenie. 🎭Uczyłam się wierszy swoich i innych dzieci z którymi występowałam. Aktorstwo nie spełniło się zawodowo ale marzenie wciąż żyło i spełniam je od czasów licealnych w amatorskim teatrze🦋 ♥️🤩

  • Jako chłopiec, nie rozumiałem co przyciąga moich kolegów do zawodów takich jak strażak czy policjant – nie pamiętam nawet dlaczego ale nigdy nie ciągnęło mnie do ‘akcji.’ Od małego towarzyszyło mi radio – stary (wtedy nowy) radiomagnetofon Panasonica, za pomocą którego, z uporem maniaka, nagrywałem na kasety piosenki puszczane w audycjach przez prezenterów. W jednej z takich audycji, ktoś puścił piosenkę Celine Dion “My Heart Will Go On” przeplataną cytatami z filmu “Rejs” i taka właśnie wersja trafiła na moją składankę – dopiero po kilku latach zorientowałem się w sytuacji. Ale do sedna – prezenter/disc-jockey radiowy był dla mnie wymarzonym zawodem. Wyobrażałem go sobie jako osobę z nieograniczonym dostępem do wszystkich piosenek jakie istnieją na świecie, bawiłem się nawet w pseudo-audycje radiowe dla moich zabawek. Nie posiadając głosu, predyspozycji itp. oczywiście życie zweryfikowało dziecięce marzenia i dziś jestem trybikiem w korporacji – ale podczas dni otwartych firmy, w której pracuję mój syn stwierdził że jest ‘fajowa’ więc chyba nie jest źle.

  • W dzieciństwie chciałam zostać nauczycielką. Później chyba o tym zapomniałam, bo wybierałam się na farmację i zdawałam maturę z chemii. Jednak w trzeciej klasie szkoły średniej za sprawą nowej nauczycielki, zapałałam miłością do języka angielskiego i dostałam się na anglistykę. No i po trzech latach zaczęłam uczyć tego języka w szkole podstawowej, w której pracuję do dziś. To już 15 lat! Jestem szczęściarą, że wykonuję zawód, który kocham. Stale się rozwijam i nie mogę narzekać na nudę. Niedawno zmierzyłam się z kolejnym wyzwaniem. 131 uczniów + zdalne nauczanie! To była niesamowita przygoda. Przytrafiła nam się nawet 14-dniowa kwarantanna, podczas której nadal pracowałam zdalnie. W domu mąż i dwójka dzieci, a ja musiałam się gdzieś chować, żeby prowadzić lekcje :-) Były też nerwy, łzy i zrezygnowanie, żeby potem ruszyć z podwójną siłą. Wiele się nauczyłam. Choć to ja nauczam… :-)
    A chemia? Też się przydaje, jestem już specem od najlepszego płynu do baniek. Moja córka robi największe w szkole! Oczywiście w mojej szkole. Tak, moja córka uczy się w szkole, w której ja pracuję.
    Jak to nauczycielka, mogłabym pisać w nieskończoność, ale żeby nie zanudzić kończę!
    MagdalenaKa

  • Jako mała dziewczynka chciałam być nauczycielką w przedszkolu. Potrafiłam godzinami bawić się w przedszkole po powrocie z zajęć do domu, a moim placem zabawy był salon. Całe szczęście, że mieliśmy duży dom :) Poszłam zawodowo inną drogą, ale myślę, że praca z dziećmi o wiele więcej satysfakcji by mi przynosiła. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany (choć nauczycielką w przedszkolu już nie będę).

  • Ja jako dziecko chciałam zostać… zakonnicą, bo podobało mi się, że noszą zawsze sukienki. Nawet się za nie przebierałam, zakładając spódnicę na głowę. No, koniec końców nie udało się spełnić dziecięcego marzenia. Tyle, że nadal staram się często nosić sukienki :) Pozdrawiam,

  • Jako dziecko chciałam zostać sławnym sportowcem lub pisarką ;-) Biegam dla przyjemności i dla zdrowia, bo okazało się, że nie mam żadnego wielkiego talentu i specjalnych predyspozycji do uprawiania sportu, ale i tak sprawia mi to wielką radość. Każde wyjście na trening to chwila tylko dla mnie i odpoczynek od codziennych obowiązków. Teraz oczekuję na narodziny trzeciego malucha, więc chwilowo nie biegam, ale już nie mogę doczekać się powrotu do regularnych treningów. A jeśli chodzi o pisanie, to moja „kariera” skończyła się na etapie konkursów literackich wygrywanych w szkole podstawowej i gimnazjum. Jednak wciąż gdzieś w głębi duszy mam nadzieję, że może kiedyś wrócę do pisania, przecież na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno! :-) Na razie każdego dnia czytam, bo uwielbiam to robić i bardzo się cieszę, że moi synowie także pokochali książki i możemy spędzać mnóstwo czasu na wspólnym czytaniu <3

  • Oj kim ja nie chciałam zostać w dzieciństwie :D Chciałam grać w jakimś zespole (nauczyłam się na keyboardzie i do dziś sobie pobrzdękuję), chciałam zostać astronomem (pamiętam, jak latem po zmroku do późnych godzin nocnych siedziałam w ogrodzie z teleskopem i patrzyłam w gwiazdy, obserwowałam księżyc. Swego czasu znałam niemalże każdy jego krater ;) To zamiłowanie zostało mi do dziś. Na astronomię bym poszła gdyby nie fizyka, której nienawidziłam :D) i chciałam też być żeglarzem i żeglować po morzach :D W sumie to trochę się spełniło, bo kurs na żeglarza przeszłam, egzaminy zdałam, patent mam. Ale jachtu nikt mi kupić nie chce :D

  • Hmm od czego by tu zacząć…kiedyś, bardzo, bardzo dawno temu przez jakiś czas chciałem być strażakiem. Zawsze pomagałem w domu, mama do dzisiaj wspomina jak koledzy grali w piłkę na boisku a ja szybko biegłem do domu, żeby kuć kafelki kiedy mieliśmy remont. Jednak kafelkarzem być nie chciałem. Po prostu lubiłem pracować, a teraz lubi to również mój starszy syn (6lat), a młodszy także próbuje mu w tym dorównać.Potem, kiedy już trochę mi się podrosło zafascynowały mnie samochody- ojciec miał swój warsztat samochodowy i to chyba dlatego choć starszy brat nie podziela mojej pasji:P. Chodząc do Technikum dorabiałem sobie u wujka, który jak mój tata też jest mechanikiem. Rodzice jednak nie wiązali mojej przyszłości z samochodami i trochę na siłę wysłali mnie na studia-kierunek górnictwo i geologia, które nijak miały się do moich zainteresowań, ale podobno miało mi być w życiu lepiej i łatwiej. Studia skończyłem, ale już w trakcie zaproponowano mi bym zrobił kurs na diagnostę samochodowego.Tak też uczyniłem- poszedłem na kurs i już od kilku lat pracuję na stacji kontroli pojazdów. Robię to co lubię, a na dodatek z tego utrzymuję swoją rodzinę. Choć nie było łatwo bo w międzyczasie wziąłem ślub, własnymi siłami budowałem dla nas mały domek i urodził mi się syn, z którym mieliśmy trochę problemów, nie poddawałem się. Żona dzielnie mnie wspierała, ale było warto:).

  • Kiedy byłam dzieckiem chciałam pracować jako osoba która wywołuje zdjęcia. Były to czasy, kiedy po wakacjach biegło się z kliszą do fotografa. Uważałam że przeglądanie setek zdjęć dziennie to niesamowicie ciekawe zajęcie. Jako dorosła osoba zawodowo zajmuję się zupełnie czymś innym, ale moją wielką pasją jest robienie fotoksiążek opisujących i obrazujących życie mojej 4 osobowej rodziny

  • Pierwsze co kojarzę, to to, że sprzedawczynią chciałam być,
    bo podziwiałam te panie w sklepie, że tak szybko umieją resztę wyliczyć.
    Ja nic z tego nie rozumiałam
    i poznać tę tajemnicę liczenia chciałam.
    Ale później marzenia mi się zmieniły,
    a mnie w wyobraźni w przyszłą nauczycielkę zmieniły.
    Prowadziłam w domu swój dziennik – najpierw dla maskotek, a gdy poszłam do szkoły to swojej klasy
    i zawsze u mnie wszyscy mieli dobre oceny – nawet te największe „ananasy”;)
    W szkołę się z koleżankami bawiłam
    i to ja zawsze nauczycielka byłam.
    Zajęcia dla nich na podwórku prowadziłam
    i świetnie się z nimi bawiłam.
    I to właśnie marzenie spełniło się w moim życiu,
    bo już nie prowadzę dla maskotek dziennika w ukryciu;)
    Tylko z prawdziwym dziennikiem do klasy maszerowałam, a teraz już w wersji elektronicznej go prowadzę
    i ze swoimi podopiecznymi – klasy 1-3 – lekcje prowadzę.
    Mam z tego wiele satysfakcji, że tym dzieciaczkom świat pomagam poznawać by i oni mogli w przyszłości zrealizować marzenia swoje,
    tak jak mi udało się zrealizować swoje:)

  • W dzieciństwie marzyłam, żeby pomagać porzuconym zwierzętom i ZAŁOŻYĆ SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT, więc po prostu chciałam być pracownikiem schroniska.
    Moja mama wychowała się w domu dziecka. Zawsze powtarzała jakie to ważne mieć rodzinne, poczucie bezpieczeństwa i kochające osoby. Dlatego miłość, poczucie bezpieczeństwa i ciepło chciałam dać niechcianym zwierzętom.
    Niestety nie zrealizowałam mojego marzenia i nie pracuję w schronisku. Jednak jako nastolatka długo byłam wolontariuszką schroniska dla zwierząt (do półki nie zostało zlikwidowane). Przez swoje życie przygarnęliśmy 2 porzucone koty i 1 psa ze schroniska. Do tej pory dokarmiam bezpańskie zwierzaki.

  • Przyznam szczerze, że bardzo zaciekawiło mnie to pytanie i zweryfikowałem swoją pamięć z pamięcią bliskich mi osób 🙂 Jak się okazuje, każdy z nas pamięta co innego :)
    Kim chciałem zostać jak dorosnę ? Pierwszym moim marzeniem (według mojej pamięci), gdy miałem kilka lat było zostać piłkarzem. Godzinami graliśmy z chłpakami w piłkę i co drugi z nas chciał zawodowo grać w nogę – żadnemu się to nie udało.
    Moja mama pamięta, że chciałem zostać kucharzem. Dużo czasu spędzałem z nią w kuchni, przygotowując posiłki. Co prawda ja tego aż tak nie pamiętam, za to do dziś wiem jak się robi pierogi ruskie i umiem upiec tort.
    Z kolei mój tata mówi, że pierwszym moim marzeniem było zostać elektrykiem – tak jak on. Grzebałem z nim w kablach, łączyłem druciki, bawiłem się transformatorami. Elektrykiem może nie jestem, ale za to podłączyć gniazdko umiem.
    Moja kuzynka z kolei twierdzi, że chciałem być sprzedawcą i chętnie bawiłem się z nią w sklep. Chociaż w tym przypadku mogę poddać w wątpliwość moje chęci zabawy, gdyż kuzynka jest starsza i dość władcza i z tego co ja pamiętam, to zawsze robiliśmy to co ona chciała (dziś jest dyrektorem w firmie i zarządza ponad setką osób).
    Ze starszych lat swojego dzieciństwa pamiętam, że chciałem zostać kolarzem, ogrodnikiem, fotografem. Jak widać, to się zmieniało. I mimo, iż codziennie po trochu wykonuję te zawody, to ostatecznie zostałem informatykiem.
    Jednak z tego co pamiętam, to zawsze chciałem zostać Tatą – i to jest coś, co się mi udało 🙂 Sam pochodzę z bardzo dużej rodziny i od zawsze wiedziałem, że moja rodzina też będzie liczna 🙂
    Tak czy siak, fajnie było sobie powspominać z rodziną 🙂 Teraz sam jestem ciekaw, kim będą moje dzieci… Tak sobie myślę, że chyba je podpytam, zanotuję, a za rok zadam im to pytanie ponownie. Za kilkunaście lat, będą mieć fajne zapiski 🙂

  • Chciałam zostać listonoszem. Uwielbiałam na niego czekać, otwieraać listy ( to jeszcze nie etap emaili), tworzyć i roznosić listy do rodziców, dziadków i sąsiadów. Udawałam.że pracuje na poczcie, że daje ludziom radość. Chciałam poznawać tak ludzi. Dziś? Skończyłam studia matematyczne i wychowuje dzieci. Wylądowałam w całkiem innym miejscu, pracuje na kuchni… mam ochote czasem wszystko rzucic, zabrać dzieci i uciec do świata gdzie marzenia się spełniają.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>