250. Przestałam szczepić. Dlaczego?

250. Przestałam szczepić. Dlaczego?

Sty 24

Dzisiaj wpis nietypowy, bo nie jest ściśle związany z tematyką bloga, ale pośrednio dotyczy jednak dzieci i ich rozwoju. Ostatnio coraz częściej natrafiam na różne dyskusje na forach i blogach odnośnie tego, czy szczepić dziecko, czy nie. Jestem w zdecydowanej mniejszości, ponieważ obecnie nie szczepię Malucha. Dlaczego?

szczepienie

W zasadzie to nie jest do końca tak, że zupełnie nie szczepię, bo do pewnego momentu Maluch był szczepiony zarówno obowiązkowymi szczepionkami (Infanrix Hexa 6w1) + MMR II, jak i dodatkową, przeciwko pneumokokom (Prevenar 13). Zresztą byłam wielką zwolenniczką szczepień i pewnie jeszcze na niektórych forach można natknąć się na moje wypowiedzi z tamtego okresu. Miałam w planach zaszczepić jeszcze Malucha na ospę, ponieważ niemal na własnej skórze przekonałam się, jak niebezpieczne są powikłania po niej (zapalenie mózgu, które akurat w tym wypadku zakończyło się szczęśliwie). Ostatecznie stanęło na tym, że Maluch nie został zaszczepiony ostatnią obowiązkową dawką Infanrix Hexa i ostatnią dawką Prevenar 13.

Dlaczego zmieniłam zdanie? Zaczęło się od tego, że dzień przed ostatnią dawką szczepienia, którą Maluch otrzymał, oglądałam w telewizji (chyba w TVN24) reportaż, w którym wspominano o możliwych i występujących powikłaniach po szczepieniu (z tego co pamiętam chodziło o szczepionkę przeciwko pneumokokom). I chociaż słyszałam o tym wcześniej, to dopiero wtedy poczułam jakiś wewnętrzny lęk. Szczepienie przełożyłam o 2 tygodnie, żeby zgłębić temat.

Czas leciał, ale jakoś się nie złożyło i moja wiedza w tej kwestii się nie zmieniła. Stwierdziłam, po rozmowie z pediatrą, że jednak zaszczepię. I muszę tu od razu zaznaczyć, że mój Maluch nigdy po szczepieniu nie gorączkował, nie miał rumienia, opuchlizny, na pierwszy rzut oka nic się nie działo, co pewnie też miało wpływ na to, że szczepiłam dalej. Dopiero po czasie, analizując pewne jego zachowania przypuszczam, że niektóre reakcje mogły być NOP-em. Niestety upływ czasu powoduje, że nie potrafię już przywołać w pamięci wszystkich okoliczności i objawów.

Mijały kolejne miesiące, Maluch teoretycznie prawidłowo się rozwijał, powoli zbliżał się termin kolejnego, ostatniego w tym okresie szczepienia. Mój Maluch jednak nie mówił. Nie mówił praktycznie nic, poza odgłosami zwierząt i jakimiś pojedynczymi słowami (pisałam o tym tu KLIK). I pewnie nie szalałabym z tego powodu, gdyby nie to, że Maluch przy porodzie miał spory wylew dokomorowy (teraz już nie mam tej pewności, czy wylew był na pewno spowodowany porodem) i przez pierwszy rok życia był intensywnie rehabilitowany, o czym też już wspominałam tu KLIK. Męczyła mnie myśl, czy ten brak mowy jest jakimś następstwem tego wylewu, czy to jednak zupełnie normalne itd. Szukając informacji na ten temat natknęłam się na blog pewnej mamy, której dziecko ma autyzm. Nie chcę tutaj rozwijać tego wątku, ale temat zainteresował mnie na tyle, że zaczęłam szukać kolejnych blogów o tej tematyce. Okazało się, że u niektórych dzieci różne zaburzenia w rozwoju powstały na skutek szczepień. To dało mi do myślenia. Próbowałam dotrzeć do kolejnych informacji, badań, doświadczeń rodziców. Przeglądałam fora i strony, prowadzące akcje przeciwko szczepieniom. Analizując wszystkie możliwe skutki uboczne i komplikacje po szczepionkach (również tych płatnych), doszłam do wniosku, że akurat w przypadku mojego Malucha, bezpieczniej będzie, jeśli nie zaszczepię. Wybieram mniejsze zło.

I nie myślcie sobie, że ta decyzja była dla mnie łatwa. Nie była. Do dziś nie mam 100% pewności, czy jest słuszna. Mam jednak nadzieję, że tak. Maluch oczywiście w dalszym ciągu rozwija się prawidłowo, gada i biega jak najęty. Lęk jednak we mnie jest i zawsze już będzie.

Nie chcę tu nikogo z Was do niczego przekonywać, czy namawiać. Każdy z nas ma swój rozum i samodzielnie powinien podejmować tego typu decyzje, analizując wszystkie za i przeciw w odniesieniu do swojego dziecka. Przypuszczam, że gdyby Maluch nie miał wylewu, nie zastanawiałabym się nad tym, dlaczego nie mówi i nie posiadała tej wiedzy, którą mam teraz. Mogę Wam jedynie napisać, że syn mojej znajomej, z bardzo bliskiego otoczenia, po dawce szczepionki na którą ja się już nie zdecydowałam, cofnął się w rozwoju. Całe szczęście, z uwagi na szybką reakcję udało się te powikłania cofnąć (nie chcę tu wnikać w szczegóły, bo to nie były konwencjonalne metody leczenia, a nie jestem upoważniona do tego, żeby o tym pisać). Nie ma jednak pewności, czy całkowicie, czas pokaże. Było to szokujące dla nas wszystkich zwłaszcza dlatego, że mama dziecka początkowo również nie chciała go zaszczepić, ale kiedy po kilku miesiącach zadzwonili z przychodni, że dziecko ma się stawić na szczepienie, to zmiękła i poszła. Chyba nie muszę Wam tutaj pisać, jakie ma dzisiaj z tego powodu wyrzuty sumienia. W każdym razie lekarze w przychodni nie uznali objawów, które dziecko miało jako powikłania po szczepieniu (duży rumień, praktycznie brak kontaktu, bezsenność, lęki przed zmianą otoczenia, zaburzenia chodzenia i mowy) co podobno jest częstym zjawiskiem, stąd takie, a nie inne statystyki z powikłaniami. Gdyby każdy przypadek był należycie zgłoszony, statystyki wyglądałyby zupełnie inaczej, jestem tego pewna.

W internecie jest cała masa różnych dokumentów i wypowiedzi przeciwników szczepień, więc nie będę Wam tu podawać konkretnych przykładów. Zachęcam jednak do obejrzenia tego materiału KLIK.

Chętnie przeczytam, jakie Wy macie zdanie na ten temat.

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Uwielbia zakupy przez internet, gdzie wyszukuje całą masę ciekawych produktów.

101 komentarzy

  1. Aleksandra

    Rzeczywiście jest teoria, że szczepionki skojarzone wywołują autyzm, ale wydaje mi się, że skoro u twojego dziecka wystąpiły jakieś zaburzenia, rozsądnie byłoby najpierw skonsultować z lekarzem ich ewentualne przyczyny… Przynajmniej ja bym tak zrobiła…
    Szczepionki jak każdy preparat medyczny mają skutki uboczne, ale trzeba też pamiętać o poważnych skutkach nieszczepienia i ciężkiego przechodzenia takich chorób jak błonica, krztusiec czy gruźlica…
    Ponadto opinie o autyzmie nie są póki co udowodnione. Co prawda we Włoszech orzeczono jeden wyrok w tej sprawie, ale nadal nie jest to tak oczywiste.
    Dla mnie bilans jest taki, iż szczepię szczepionkami obowiązkowymi.

    • Mi akurat nie chodziło tylko o ewentualne ryzyko autyzmu, ale również o inne możliwe zaburzenia neurologiczne, a nawet zgony. Konsultowałam się oczywiście z lekarzem. Jednak w przypadku przebytego wylewu nie da się jednoznacznie stwierdzić i przewidzieć, jakie mogą być później zaburzenia.

      Zdaję sobie sprawę z tego, że przebieg różnych chorób może być ciężki. Mogą być również poważne powikłania, takie jak sepsa. Dlatego decyzja nie była dla mnie łatwa. Ale przeczytałam naprawdę masę różnych wypowiedzi, dokumentów, analiz. Żadna szczepionka nie chroni w 100% przed zachorowaniem, przebieg choroby może być łagodniejszy, ale nie musi. To naprawdę trudny temat…

      • ila pop

        każde dziecko inaczej reaguje na szczepienie. i różnie bywa. takich decyzji nie podejmuje się od tak. Mamiczka wie co robi i cenie jej zdanie

        • Aleksandra

          Ależ ja nie napisałam, że nie ma prawa do swojego zdania. :) Jendak prawda jest taka, że jeśli wszystkie mamy przestaną szczepić dzieci, zaczną nam zagrażać powikłania ospy czy różyczki a nie nieliczne przypadki powikłań po szczepionkach. Takie jest moje zdanie, choć też trzęsę się na każdą wieść o felernych szczepionkach czy możliwych powikłaniach…

          • ila pop

            Może źle się wyraziłam :) to jest strasznie trudny temat. I jak zawsze są przeciwnicy i zwolennicy. Dlatego potrzebne są takie dyskusje :)

          • Aleksandra

            To na pewno: trudny i kontrowersyjny. Ja jednak jestem zdania, że liczba powikłań poszczepiennych jest przez lata szczepień znacznie mniejsza w stosunku do spadku zachorowań i zgonów dzieci z powodu chorób tak zdawałoby się błahych jak świnka czy ospa…

          • W przypadku ospy, tak jak pisałam, powikłania mogą być naprawdę tragiczne i mało kto z nich niestety wychodzi. To dodatkowo budzi we mnie lęk i strach, sieje moje wątpliwości itd.
            Byłabym o wiele spokojniejsza gdyby statystyki faktycznych powikłań były adekwatne do rzeczywistości. A niestety nie są…Stąd takie duże wątpliwości i niepewność, jak to właściwie jest.

          • Aleksandra

            Niestety jesteśmy niedoinformowani i to boli… Mnie tlyko zastanawia, czy kosnultowałaś problemy z mową malucha z logopedą i tak samo ewentualne skutki neurlogoiczne szczpień? Piszesz bowiem, że czytałaś o tym na forach, a wiesz na pewno jak niepewne to źródła informacji…

          • Tak, Maluch z uwagi na wylew, od 6 tygodnia życia był pod kontrolą neurologa, rehabilitantki i neurologopedy. Niestety nie wszystkie skutki da się przewidzieć. Do pewnego momentu mógł mieć wykonywane usg przez ciemiączko, ale potem to już nie było możliwe i zostały tylko badania takie „zewnętrzne”, czyli sprawdzanie napięcia mięśniowego, prawidłowość odruchów itd. Oczywiście można zrobić tomograf czy eeg, ale u Malucha nie ma wskazań co do tego. Logopeda nie stwierdził żadnych wad w układzie mowy. Zresztą to już teraz nie ma znaczenia, bo Maluch mówi normalnie, a nawet dużo więcej niż rówieśnicy, więc ten problem się rozwiązał. Tylko to, że nie mówił nie było u mnie przesłanką do rezygnacji ze szczepień, a jedynie impulsem do tego, żeby szukać przyczyn tego, stąd dotarcie do różnych wpisów, opinii, artykułów itd. na temat szczepień i możliwych powikłań neurologicznych. Odnośnie samych skutków szczepień żaden lekarz niestety nie powie wprost, że trzeba uważać itd. Jednak, kiedy u dziecka mojej bliskiej znajomej wystąpiły te zaburzenia neurologiczne po szczepieniu, to jej lekarz wprost powiedział, że w składzie tej szczepionki jest składnik, który może uszkadzać układ nerwowy, zwłaszcza u dzieci podatnych na takie zaburzenia, a mój Maluch niewątpliwie jest podatny, z uwagi na przebyty wylew. Nie byłam jednak przy tej rozmowie, więc nie chcę tu rozwijać tego, bo są to tylko zasłyszane przeze mnie informacje. Ale moja obecna wiedza nie opiera się na tym, co przeczytałam na forach, o czym już wspominałam. Wypowiedzi na forach były dla mnie jedynie dodatkiem, jakimś punktem zaczepienia. To nie była decyzja podjęta pod wpływem jakiegoś impulsu. Naprawdę długo się zastanawiałam, rozważałam za i przeciw, nadal o tym wszystkim myślę.

          • Aleksandra

            Wśród moich znajomych jest przypadek autyzmu. Również „podejrzana” była szczepionka skjarzona, jednka nie ma na to dowodów, natomiast sugeruje się też, tak jak już pisałąm, iż szczepionka i trauma zwiazana z kłuciem może być po prostu bodźcem do ujawnienia się choroby.

          • asia

            no ale jeśli Ty będziesz szczepić to przecież nie grożą Ci „powikłania ospy czy różyczki”.. ??nie rozumiem strachu rodziców którzy szczepią dzieci przed dziećmi nieszczepionymi.. Przecież szczepionki Was chronią przed epidemią tych strasznych chorób, więc czego się boicie??…nielogiczne to jakieś dla mnie

          • Aleksandra

            Ja nie napisałam, że boję się o swoje dzieci. „Trend” nieszczepienia coraz bardziej się rozwija i obawiam się, co będzie z dziećmi nieszczepionymi. ponadto jak wiadomo choroby nieustannie mutują, a więc kto wie, czy mające „pole do popisu” bakterie i wirusy nie zaczną „szaleć” i atakować w zmienionych, zmutownaych i bardziej niebezpiecznych formach.

    • Agusiek

      To nie jest teoria że szczepionki wywołują autyzm (ja akurat nie słyszałam że skojarzone, tylko że mmr niby wywołuje). To są dziwne domysły. Autyzm jest zapisany genetycznie i nie można go ot tak nabyć w trakcie rozwoju. Ale ja się w dyskusję na ten temat wdawać nie będę :)

      • Mi nie chodzi o autyzm, tylko o różne zaburzenia neurologiczne.

      • gosc

        Miliony lat ewolucji i nagle w ciagu zaledwie 20 lat genetyka oszalala i co 30 dziecko jest autystyczne, Byly przypadki w latch 20-tych ale zawsze u ludzi ktorzy leczeni byli nadmierna iloscia rteci.Przy czym rtec ktora dostaje sie droga pokarmowa prawie calkowicie jest wydalana, jesli dostaje sie do krwioobiegu niestety trafia prosto do mozgu-zwlaszcza u dzieci do 2-3 roku zycia gdzie bariera krew-mozg reszta ciala nie jest jeszcze wyksztalcona a a nerki i watroba nie pracuja jeszcze tak dobrze jak u doroslego czlowieka wiec usuwanie metali jest znacznie utrudnione. . Jestem tutaj gosciem calkiem przypadkowym i jestem zszokowana jak niewiele tak naprawde wiedza ludzie na temat wakcynologi. Piszecie o Wakefieldzie, jako lekarz zostal oczyszczony z zarzutow a tak naprawde o nigdy nie badal autyzmu i szczepien, badal tylko uszkodzenie jelit u dzieci i zauwazyl ze szczepionki wirusowe zwlaszcza potrojne powoduja mikrouszkodzenia jelit. Jego badanie zreszta nie bylo zainteresowaniem sadu tylko czy badania ktore przeprowadzal na dzieciach byly etyczne ( w skrocie mowiac). Jedna pani pisze ze nie mozna udowodnic ze autyzm to wina szczepien, tak byly badania ktore to potwierdzily ale niestety te badania nie byly obiektywne i instytut ktory je prowadzil jak sie pozniej okazalo byl sponsorowany przez firme farmaceutyczna. Tylko firmy prowadza badania i wypuszczaja szczepionki na rynek, dlatego w ich interesie nie lezy doklade badania ktore pokazalyby ze ich produkt jest wadliwy. Okolo 70% badan klinicznych i skutkow ubocznych lekow jest zreszta zatajana przed koncerny , do tego stopnia ze UE ostatnio wystosowala wniosek aby to zmienic.Wiadomo ze nikt nic z tym nie zrobi, poniewaz tylko koncerny operuja budzetem do badan, rzady poszczegolnych krajow nie maja ani zaplecza ani funuszy wiec zawsze przyjmuja to co daje koncern za dobra monete (szczepienie EVUAX wprowadzono na rynek po zaledwie 6 tygodniach testow). Szczepienia sa niebezpieczne , zawsze takie byly poniewaz ingeruja w system immunologiczny czlowieka, nie ma bezpiecznej szczepionki i nie bedzie. Wszystkie szczepienia wplywaja na organizm negatywne, dzisiejsze choroby autoimmunologiczne wlaczajac bialaczke sa rowniez pochodna zbyt wielu szczepien, ale nie dowiecie sie o tym z gazet badz informacji na szczpeinia.gov. te informacje sa ale na takich stronach szanowanych instytutow jak Cochrane, Jama research, Pubmed,i wiele innych badan ktore znajdziecie w malych rubryczkach medycznych pism (niestety w jezyku angielskim) to tam dowiedzialam sie jak aluminium wplywa na mozg czlowieka i jakie szody powoduje (nieowracalne) skladnik zreszta wszystkich szczepionek, podobnie skwalen, tam rowniez znajdziecie informacje o tym ze szczepionki hexowalentne znaczniej czesciej powoduja zgon niemowlat. Tak na stronie szczepienia sponsorowanej przez glaxo tego nie ma a szkoda. Jedna Pani napisala ze jesli przestaniemy szczepic stare choroby wroca, one odchodzily zanim szczepienia nadeszly,( dzuma i tyfus zniknely z Europy a szczepien nie bylo) kazdy wirus ma swoj cykl zycia, wpolczesne szczepienia wrecz przedluzaja ten cykl (polio) a do tego powoduja ze dane wirusy mutuja. Indie ogloszono wolne od polio, przykre jest tylko to ze sama szczepionka salka powodowala tam najwiecej porazen wiotkich ( konczyna byla porazona gdzie podana byla szczepionka)a dzis zmutowany wirus juz nie polio (poliopochodny) powoduje 150 tysiecy porazen rocznie..naprawde gorzkie zwyciestwo. Nasze prababcie przechodzili choroby wieku dziececego dlatetego nasze babcie i mamy poprzez lozysko dostawaly przeciwciala i kiedy choroba nadchodzila przechodzily ja lagodniei dostawaly odpornosc na cale zycie. W USA przed wprowadzeniem szczepien 1955 roku na odre umieralo zaledwie kilkanascie dzieci rocznie (ile dzis umiera po szczepieniu MMR nie wiem ale mozna sprawdzic baze danych VAERS) szkoda tylko ze VAERS nie chce pokazywac historii sprzed 30 lat. Krztusiec ta choroba caly czas szaleje bez wzgledu na wyszczepialnosc i jest przenoszona tak samo pzez szczepionych jak i nieszczepionych. Doszlo do tego ze cale pokolenia sa uzaleznione od szczepien do konca zycia, ktore przeciez daja (nie zawsze bo to rosyjska ruletka) zaledwie kilkuletnia odpornosc. Etyczna strona szczepien to temat na prace doktorska, szczepionki produkowane na bazie tkanek malpich, kurzych i abortowanych plodow to dluga historia i nie wiadomo jak wszczepianie calym pokoleniom obcych protein i DNA wplynie na zdrowie.Poki co wakcynologia to na dzien dzisiejszy jedno wielkie pole doswiadczen o nieznanym koncu.Nie zdzwiwilabym sie gdyby za 100 lat czyste DNA zdrowego nieszczepionego czlowieka bylo na wage zlota.Mieszkam w UK, nikt tu nie szczepi dzieci po urodzeniu na gruzlice wzb, jest tu taki tygiel kulturowy i jakos choroby nie szaleja a szczepienia to osobista sprawa czlowieka, nikt nikogo tutaj nie zmusza. W Polsce wyszczepialnosc 97% (najlepsza w Europie) a gruzlica dalej szaleje.Gdyby w Polsce panowala taka emigracja pewnie wprowadzono by obowiazkowe szczepienia noworodkow na zolta febre. Polska to zloty kraj dla koncernow, da sie tam testowac wszystkie nowinki medyczne ze szczepieniami wlacznie (Grudziac, Poznan).Ja nie szczepie dziecka , taka decyzje podjelam juz dawno temu po solidnym zapoznaniu sie za i przeciw. Zachecam wszystkich do lektury najpierw ulotek producenta a potem fachowej literatury medycznej. Poki co w Polsc e pokazuje sie tylko jasna strone szczepien a o zlej sie nie mowi, dodatkowo Polska jako jedyny kraj w EU o ironio zmusza do szczepien a jednoczesnie nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci ani prawnej ani finasowej za odczyny poszczepienne. szczepionka to nie lek tylko substacja biologiczna ktora podaje sie zdrowemu czlowiekowi z niznanym skutkiem. pozdrawiam

        • Bardzo Ci dziękuję za tak szczegółową odpowiedź :)

        • Asia

          chciałam coś nampisac, ale po przeczytaniu powyższego komentarza nie ma juz co pisać:) tylko czytac i myśleć. Ja nie szczepię w ogóle. Decyzje podjełam jeszcze przed poczęciem! Przez całą ciąże zgłębiałam temat (poprzez fora, strony, portale www, filmy na yt, po fachowe książki i artykuły). Temat ciężki i bardzo na czasie, bądźmy świadomi swoich wyborów i szukajmy informacji sami!

    • Właśnie patrzę na moja córkę i widze jakie straszne są skutki nieszczepienia LOLLROTFL

  2. Magdalena

    Szczepienia nie wywołują autyzmu. Ta teoria została już dawno obalona a pseudo lekarz, który ją nagłośnił stracił prawo wykonywania zawodu.

    • Czytałam o tym. Nadal pozostaje jednak kwestia innych zaburzeń neurologicznych, które w swoich skutkach mogą być równie przykre, jak autyzm.

    • Joanna Andryszczyk

      mojej znajomej syn tez po tym ostatnim szczepieniu zachorował a autyzm :( jednak cos w tym musi być skoro niektóre dzieci zachorowują

      • Agusiek

        Kiedy wreszcie ludzie zrozumieją, że to nie szczepienie wywołuje autyzm a co najwyżej może jakiś czynnik ze szczepionki go uaktywnić? Autyzmu nie nabywa się ot tak sobie, jego się ma od urodzenia, on jest zapisany genetycznie.

    • ewka

      Ten „pseudo lekarz” jak powiadasz to dr Wakefield, uznany w świecie gastroenterolog, który 2 lata temu został oczyszczony z zarzutów. Znany brytyjski prof. John Walker-Smith, któremu (razem z drem Andrew
      Wakefieldem) skorumpowana brytyjska Naczelna Rada Medyczna odebrała
      licencję lekarską za to, ze śmiał opublikować razem z drem. Wakefieldem
      pracę naukową, w której zwrócili oni uwagę na związek autyzmu ze
      szczepieniami, został uznany w 2012 roku przez Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii za
      niewinnego i bezpodstawnie zniesławionego przez Radę Medyczną. Sąd
      uznał, że przesłuchania i postępowanie rady w stosunku do prof. Walkera
      było farsą spreparowaną przez producentów szczepionek oraz ludzi, którzy
      czerpią wielkie zyski z handlu szczepionkami. Celem tego ataku na
      Wakefielda i Walkera było ich zniszczenie za głoszenie
      prawdy naukowej opartej na własnych badaniach i zeznaniach rodziców. Tuż po głośnej aferze wyjechał do USA, gdzie kontynuuje pracę i badania, pomagając przy okazji wielu osobom.
      Dr. Wakefield, który obecnie mieszka i pracuje naukowo nad autyzmem w Teksasie, został profesjonalnie zniszczony i zniesławiony przez brytyjską radę
      medyczną oraz skorumpowanych redaktorów pisma Lancet. On również pozwał
      redaktorkę naczelną Lancetu oraz dziennikarza Briana Deer’a
      (atakującego najemnika firm farmaceutycznych) o zniesławienie i
      zniszczenie kariery w Wlk. Brytanii. Wiele niezależnych ośrodków badawczych na świecie potwierdziło jego badania. Przykładowo podczas medycznych badań w Wake Forest University (USA) stwierdzono
      wirusa odry w 70 spośród 82 badanych dzieci autystycznych. Żaden ze
      szczepów wirusa to nie były dzikie szczepy odry. Wszystkie szczepy były
      takie jak w szczepionkach MMR. Dr Andrew Wakefield miał podobny raport
      opublikowany już w 1998 roku i stał się przedmiotem polowania na
      czarownice, które zrujnowało jego karierę. Dla nie lubiących czytać – polecam film fabularny, dość fajnie wyjaśnia parę spraw: http://www.youtube.com/watch?v=OTOBtj83c7Q

      • Kamila

        Kiedyś na studiach prowadziłam wykład dla swojej grupy na temat autyzmu. Przeczytałam kilka książek na ten temat i w wielu znajdował się wątek ,,podejrzenia” że może go wywołać rtęć, która znajduje się w szczepionkach. Nie zostało to jeszcze potwierdzone ale myślę że to kwestia czasu.

      • Dziękuję za linki do filmu i artykułów. Zapoznam się z nimi.

      • Guest

        Ale warto pamiętać, że orzeczenia sądów nie są dowodem badań naukowych, ani w ogóle jakimkolwiek dowodem tak naprawdę. Poza tym polskie wersje tych orzeczeń są czasem niedokładnie przetłumaczone.

        • Monika

          Wiesz co badaniana naukowe to mozna sobie wsadzic gdzies, palenie papierosów i jedzenie slodyczy tez bylo kiedys zdrowe, prommowali nawet lekarze jak to palenie odchudza a cukier dodaje energii.Sorry ale najlepszym dowodem sa ludzie i ich doswiadczenia.

  3. ila pop

    Adaś gdy skończył pół roku chorował masakrycznie. Gdy ta fala się skończyła czyli po jakiś 7-8 miesiącach zaszczepiłam na grypę i pneumokoki. jak ręką odjął. obylo sie bez powaznych chorób,. no raz miał zapalenie płuc takie utajone a tak to bez większych problemów. Ta zima taka ciulowa tylko

    • Jeśli chodzi o szczepionkę przeciw grypie, to kilka lat temu sama się zaszczepiłam. I jeszcze nigdy nie byłam aż tak chora, jak właśnie po niej…Ale być może to wszystko zależy od organizmu danego człowieka. Całe szczęście, że w przypadku Adasia pomogło.

      • ila pop

        Pewnie. Zależy tez czy jakaś alergia jest.itp Prababcia Adasia jak zaczęła się szczepić tak tez mniej choruje

        • No właśnie ja akurat jestem alergiczką, stąd być może taka u mnie reakcja, a nie inna.

          • ila pop

            przy nie których alergiach nie można szczepić na grypę. a w innych mogą być właśnie takie skutki przykre jednak

          • Tego nie wiedziałam. Postaram się poszukać jakichś informacji na ten temat, bo jestem alergiczką „w różnych płaszczyznach”, bo i pyłkową i pokarmową i na niektóre leki też mam uczulenie.

          • ila pop

            obiło mi się że na białko jaja kurzego jak ktoś ma uczulenie nie może. ale nie jestem pewna

          • Ilcza

            Dokładnie tak. Szczepionki na grypę są robione na bazie białka jaja kurzego, dlatego pod żadnym pozorem nie można szczepić alergików jajecznych.

          • Nie wiedziałam tego. U nas w przychodni nikt nie pyta przed szczepieniem o taką alergię. A przynajmniej nikt na pewno nie pytał ani mnie, ani nikogo z mojej rodziny, która też się szczepi przeciwko grypie, więc przypuszczam, że inne osoby też nie są o to pytane.

          • Ilcza

            To przecież strasznie niebezpieczne! Chyba że w Polsce szczepi się inną przeciwgrypową, na innej bazie. Ale myślę, że nie, że jednak bazy są podobne.

          • Ilcza

            nie wolno szczepić się na grypę, mając alergię na białka jajka kurzego.

          • ila pop

            To dobrze mi się wydawało. A co jeszcze to nie wiem

          • Ilcza

            Innych przeciwwskazań alergicznych nie ma. Jedyne, co stwierdzono, to to, ze nie warto szczepić na grypę ludzi po 75. roku życia, bo nie działa na nich. Śledziłam ten temat w listopadzie, bo mieskzam w Czechach, gdzie największa ubezpieczalnia postanowiła za darmo zaszczepić na grypę wszystkich chętnych. W Czechach bardzo dużo ludzi umiera na powikłania pogrypowe (o wiele więcej niż w Polsce, mimo że mniejszy kraj).

          • ila pop

            Tu się nie zgodzę. Babcia męża ma 87 lat i odkąd się szczepi dużo mniej choruje. więc jednak działa

          • Ilcza

            O, to ciekawe, poczytam jeszcze na ten temat. :) Pozdrowienia dla Babci! :)

          • ila pop

            dopóki się nie szczepiła co chwilę zapalnie oskrzeli, płuc, przeziebienie, a teraz o wiele lepiej. w zeszłą zimę wcale nie chorowała

      • Joanna Andryszczyk

        nigdy przenigdy nie zaszczepię siebie ani dzieci od grypy mąz mial refundowane w pracy odmówił i słusznie

    • Kamila

      Jeśli chodzi o zapalenie płuc jest bardzo częstym skutkiem szczepień. Gdy moja znajoma zaszczepiła dwumiesięczne dziecko, tydzień później trafiło do szpitala z zapaleniem płuc. Dziecko nie było nawet na polu żeby mogło się zarazić. Co najgorsze szpital był pełen takich maluszków i wszystkie trafiły do szpitala z zapaleniem płuc .

      • A mogło być tak, że dziecko w momencie szczepienia miało jakąś infekcję? Bo u takich maluszków zapalenia oskrzeli i płuc często wychodzą dopiero na rtg.

  4. Sroka

    Mam tylko jedno pytanie „Okazało się, że u niektórych dzieci różne zaburzenia w rozwoju powstały na skutek szczepień.” kto wyciągnął takie wnioski ? Bo przypuszczam, że sami rodzicie szukający wyjaśnieni dlaczego to ich dziecko ma takie problemy?
    Kiedy straciłam pierwszą ciąże przeszukałam cały internet doszukując się przyczyn – wyjaśnienie lekarzy, że tak bywa nie satysfakcjonowało mnie wcale. Teorii było wiele od sera pleśniowego po za ciepły prysznic i ciemną salę kinową.

    Niestety wiele powikłań poszczepiennych to wina rodziców, którzy zapomnieli, że np. dziecko brało antybiotyki całkiem niedawno i lekarzy, którzy nie dość dokładnie przebadali dziecko i nie wyłapali, że jednak nie jest zdrowe.

    • Nie wiem niestety, kto wyciągnął takie wnioski. Przypuszczam, że w niektórych przypadkach byli to rodzice, tak jak piszesz, a w niektórych lekarze. Kiedy jednak dziecko do tej pory rozwijało się normalnie, a nagle po szczepieniu gołym okiem widać, że jego rozwój się cofa, są różne zaburzenia neurologiczne, to jednak wiązałabym to jednak ze sobą, oczywiście mając na uwadze badania, które przypuśćmy wykluczyły inne podłoże czegoś takiego.
      I jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że wpływ na powikłania ma postawa rodziców, którzy nie zgłosili niedawno przebytej lub trwającej choroby oraz postawa lekarzy, którzy pewne obawy rodziców lekceważą. No i niestety nie zawsze rozpoczynającą się lub trwającą infekcję można rozpoznać w czasie krótkiej wizyty lekarskiej przed szczepieniem.

      • Aleksandra

        Kwestia jest taka, że to są jedynie przypuszczenia. Gdyby którekolwiek z nich zostało udowodnione, zastanowiłabym się nad szczepieniem. Jednak uważam, że szczepionki zostały wymyślone po to, by przerwać epidemie groźnych chorób zakaźnych, na które umierały tysiące dzieci zanim zaczęto je szczepić… Dlatego ewentualne skutki uboczne jak dla mnie są mimo wszytsko mniej istotne, aniżlei zagrożenia wynikajace z bardzo często wystepujacych chorób wieku dziecięcego.

        • Ilcza

          Święte słowa. Media rozdmuchują każde indywidualne nieszczęście, bo tym się żywią. Często kosztem prawdy i obiektywizmu. Ale na szczepienia trzeba patrzeć globalnie. Wyjątki potwierdzają regułę.

        • Joanna Andryszczyk

          kasa moje drogie kasa tu chodzi o duża kasą i nie przeszkadza im że cierpią dzieci nie tylko szczepienia ale też i te wszystkie swiństwa w produktach dla dzieci albo jak można produkowac dla idzieci miseczki z plastiku BPA czyli Bisfenol A było o tym bardzo głośno a niektóre firmy bardzo znane nadal z takim produkują :(((

    • luk

      http://autyzmaszczepienia.files.wordpress.com/2013/04/dr_sienkiewicz__powiklania_neurologiczne_po_szczepieniach.pdf

      Powikłania neurologiczne po szczepieniach

      Neurologic adverse events following vaccination

      dr n. med. Dorota Sienkiewicz, dr hab. n. med.Wojciech Kułak

  5. Mama Ka

    eM przez pierwsze 2,5 roku życia mówił bardzo mało… Praktycznie pojedyncze słowa i to po swojemu. Dodam, że szczepiony był na wszystko to, co obowiązkowe.

    Teraz ma prawie 8 lat i gada jak najęty, a ja w dalszym ciągu jestem za szczepieniem dzieci.

    Inna sprawa, że „na żywo” nie miałam styczności z dzieckiem, które po szczepionce miałoby jakiekolwiek powikłania. W takiej sytuacji możliwe, że myślałabym inaczej…

    • Ja właśnie niestety miałam styczność i to pewnie w jakiś sposób utwierdziło mnie w słuszności podjętej decyzji. Na pewno jeszcze przez wiele lat będą trwały różne badania naukowców, będą pojawiać się nowe fakty i będą obalane różne mity. Być może za kilka lat, po kolejnych raportach, stanowiskach, które jednak zaprzeczą temu, co wiem dzisiaj, zmienię zdanie.

      • sarkastyczna matka

        To jest jak z Ferwexem. Wszyscy brali na przeziębienie a nagle go wycofali, bo podobno szkodliwy bardzo. Wyjdzie dopiero za jakiś czas co ma wyjść. Ja jednak ufam, że nie wyjdzie, bo szczepionki skojarzone w wielu krajach to już od lat standard i tam by szybciej wylazło w jakiś badaniach. A moim zdaniem wszystko wina lekarzy, bo mizernie dzieci badają, wywiadów konkretnych nie przeprowadzają i generalnie w większości mają olewczy stosunkek i stąd najczęściej powikłania. Odsyłam to tego co już pisałam w tym temacie: http://matkadenatka.blogspot.com/2013/12/matkowe-paranoje-i-strachy.html#more

  6. Ilcza

    Szanuję bardzo sposób, w jaki opisała Pani problem i swoje obawy. Pani argumenty są dość mocne, ale nie chciałabym, żeby Pani decyzję zaczęto wykorzystywać w niecnym celu, jakim jest dla mnie ideologiczne odrzucenie szczepień.

    Bo jestem przeciwnego zdania. Proszę się nie obrazić, ale myślę, że zrobiła Pani błąd, czytając akurat fora dla przeciwników szczepień. Nie obawiam się nazwać tych ludzi „nawiedzonymi”. Dlaczego? Bo uwierzyli komuś, kto trzy lata temu miał cofnięty tytuł doktora. Oszołomowi i kłamcy. Zacytuję za GW (uprzedzając – nie czytam tylko GW, od lat śledzę różne publikacje na ten temat) – „Autor całego zamieszania – dr Andrew Wakefield – już trzy lata temu
    został przez Brytyjską Komisję Medyczną wykreślony z rejestru lekarzy.
    Komisja uznała wtedy, że jego badania były nieetyczne, nieuczciwe i
    niegodne wykonywanej przez niego profesji, która przecież opiera się na
    społecznym zaufaniu. Wakefield oszukał ludzi, zmanipulował swoje
    doświadczenia. Ale wciąż nie brakuje osób, które w nie wierzą, i
    traktują go jak męczennika złożonego w ofierze na ołtarzu nauki”.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,15325899,Jak_ruchy_antyszczepionkowe_ozywily_dawne_choroby.html#ixzz2rLXPA2ZU

    Wywołał chory trend w społeczeństwach półkuli północnej. A każda teoria znajdzie zwolenników. Może jednak warto wierzyć lekarzom, naukowcom niż oszołomowi i jego zwolennikom? A kim są ci zwolennicy? Zwykle modne, aktywne matki, podążające za trendami. Ale to jednak to laicy (laiczki). Nie mają wiedzy medycznej, swoje fobie budują na utwierdzaniu się wzajemnie w przekonaniu o szkodliwości szczepień, złej woli lekarzy i chciwości koncernów. Nieszczęśliwe matki dzieci z autyzmem chciałyby znać winnego choroby ich dziecka, więc chętnie doszukują się go w szczepionkach i koncernach farmaceutycznych. To psychologia – łatwiej się znosi cierpienie, ból i poczucie niesprawiedliwości, jeśli się ma kogo obciążyć odpowiedzialnością. Prawda jest taka, że objawy autyzmu uwidoczniają się najczęściej mniej więcej w tym samym czasie, w którym odbywają się szczepienia szczepionką wieloskładnikową. Jest to zbieg okoliczności, wykorzystywany w walce poglądowej.

    I jeszcze jedno. Jest coś takiego jak odporność pokoleniowa, zbiorowiskowa. Osoby niezaszczepione mogą póki co spać spokojnie, bo korzystają z tego, że wszyscy wokół są zaszczepieni. Im więcej osób się nie zaszczepi, tym większe ryzyko uwidocznienia się ognisk chorobowych w społeczeństwie. Owszem, można wysnuć argument, że w takim razie niepotrzebnie wpadliśmy w szał szczepionkowy, bo pozbyliśmy się naturalnych przeciwciał i bez szczepionek będziemy słabi. Ale dlaczego pojawiły się szczepionki? Bo choroby, o których istnieniu zapomnieliśmy, zabijały miliony ludzi. Straszne choroby, gwałtowne, szalenie zaraźliwe. Może warto przypomnieć, na czym one polegają, żeby nieodpowiedzialni ludzie zrozumieli, jakiego potwora chcą obudzić? Pracowaliśmy dziesiątki lat nad szczepionkami na te choroby. To dorobek, postęp cywilizacyjny, geniusz ludzki. Szczerze? Wolę, żeby małe ciałka dzieci nie musiały walczyć z różyczką, świnką, odrą, ospą, krztuścem, polio. Wolę, żeby te ciałka nie musiały sprawdzać, czy sobie poradzą z chorobą, czy ich przeciwciała zadziałają. Wolę, żeby nie musiały gorączkować, drapać wysypki, cierpieć, leżeć w łóżkach. Wolę, żeby mogły się bawić, chodzić do szkoły. Bo te dzieciaczki stają się zakładnikami nie lekarzy i koncernów, ale własnych rodziców, którzy bawią się w eksperymentatorów.

    Nie mówię tego o Pani. Pani odpowiedzialnie waży za i przeciw a nie odrzuca szczepienia na całej linii, bo tak.

    Pozdrawiam ciepło.

    • Do wielu wypowiedzi na forach podchodziłam z dużym dystansem. Wiadomo, że wiele z nich jest wypowiadana pod wpływem innych, bo ktoś coś gdzieś usłyszał itd. Ale niektóre dały mi do myślenia i skłoniły do tego, żeby szukać dalszych informacji. Niestety sporo różnych opinii na temat szczepień jest w języku angielskim, który krótko mówiąc nie jest moją mocną stroną, a translator nie zawsze przetłumaczy to tak, jak powinien. Ale starałam się przeczytać o tym jak najwięcej. I bardzo dużo czasu na to poświęciłam. Naprawdę nie mam pewności, czy postąpiłam słusznie i nigdy tej pewności mieć nie będę. Jednak obserwując moje dziecko, mając za sobą przejścia, błędy lekarzy, stwierdziłam, że z tych ostatnich dawek, które nam zostały jednak zrezygnuję. Być może gdyby Maluch nie był wcześniej szczepiony też jeszcze inaczej bym do tego wszystkiego podchodziła. Dlatego absolutnie nie chcę nikogo do niczego namawiać, nakłaniać, doskonale rozumiem rodziców, którzy jednak szczepią swoje dzieci itd. Tylko swoim wpisem chciałam właśnie pokazać, jak trudny jest to temat, jak ciężko jest podjąć jakąś decyzję. Ile różnych, sprzecznych informacji jest dostępnych na ten temat. Na pewno warto o tym rozmawiać, docierać do różnych dokumentów, zarówno tych potwierdzających słuszność szczepień, jak i tych potwierdzających, że jednak ich skutki mogą być takie lub inne. Przed nami pewnie jeszcze lata badań na ten temat.

    • luk

      dr Andrew Wakefield nie jest oszustem, jest bohaterem, który zapłacił straszną cenę za zagrożenie interesom koncernu farmaceutycznego i zrobił to bo wysłuchał rodziców, których nie chciał słuchać żaden lekarz i przebadał ich dzieci. To nie jest jego ostatnie słowo. TUTAJ SAME FAKTY A NIE POMÓWIENIA http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/saga-wakefielda/

      http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/

      • Aleksandra

        Oj widzę, że ktoś tu mocno próbuje przekonać do swoich racji…

  7. sarkastyczna matka

    Decyzja o tym czy szczepić czy nie i czym bo tu również są wątpliwości, występuje w każdym domu, gdzie rodzice rzeczywiście interesują się zdrowiem własnych pociech a nie tylko skapliwie podążają za modnymi akurat na dany moment zaleceniami. I żadna z nas nie ma pewności czy postępuje właściwie, czy nie wybiera gorszego zła. Ja również interesowałam się tematem, ale znajomy, dobry pediatra, któremu ufam, podpowiedział „trzeba, ale im mniej tym lepiej, im nowsze, tym lepsze”. I tej radzie właśnie zaufałam. W związku z tym wybraliśmy Infanrix 5w 1 i nic poza tym. Żadnych rota, pneumo, megingo i tak dalej. A w kwestii autyzmu, miałam takie dziecko w swojej grupie i mama również podejrzewała szczepienia. Ja jednak ostatnio oglądałam dokument, w którym wyraźnie powiedziane było, że szczepionka tylko zbiega się najczęściej z ujawnieniem, lub ewentualnie, działając na układ nerwowy może przyspieszyć „wyjście” autyzmu. Odnośnie Twojego synka, radziłabym ewentualne wątpliwości związane z niemówieniem skonsultować z logopedą, lepiej spokojnie spać po nocach :)

    • Aleksandra

      Spotkałam się z teorią, że trauma jaką jest dla dziecka ukłucie moż epo prostu rozbudzić chorobę, która już się w nim rozwija…

      • sarkastyczna matka

        Być może. Teorii jest wiele na ten temat. A prawdy jeszcze nie znamy. Ale właśnie ja też tak słyszałam, że samo szczepienie, wcale nie jest bezpośrednią przyczyną autyzmu. A odnośnie ukłuć, dlatego właśnie postanowiłam wyłożyć te 120 zł i oszczędzić Małemu cierpienia i zamiast 3 zastrzyków dostawał jeden. I nie żałuję wcale, bo sama to lepiej zniosłam psychicznie :D

    • Teraz Maluch mówi już bardzo dużo, pełnymi zdaniami. Ostatnio nasza pediatra stwierdziła nawet, że mową dorównuje dużo starszym dzieciom, ale co się najadłam wcześniej strachu, to moje ;) Z logopedą się konsultowałam, bo mieliśmy z nim kontakt od samego początku, z uwagi na zaburzenia neurologiczne Malucha po porodzie.

      • sarkastyczna matka

        Ja jestem prawie logopedką, więc jak tylko będę mogła- chętnie pomogę :)

        • Ilcza

          To ja podpytam :) Czy jednak mam się martwić, jeśli 31-miesięczne dziewczę układa często słowa z tych samych sylab i ma wyjątkowo bogaty leksykon homonimiczny? Przykład: wszystkie wyrazy zakończone na -aka wymawia jako „aka” (krótkie słowo) albo „akaka” (długie słowo). Inne homonimy: aciacia, aciacio, ababab… Ilość wymawianych słów to ok. 200. Z góry dziękuję za odpowiedź.

      • Ilcza

        Mogę zapytać, ile ma dokładnie miesięcy? Bo moja córka ma 31 i mówi mało słów, w dodatku prymitywnych. Znaczy, gada ciągle jak najęta, ale powtarzając w kółko to samo. I nie jest to wina żadnych szczepień. Po prostu taka jej uroda. Kiedyś się nauczy. Jej brat był szczepiony na to samo, co ona, a nauczył się mówić szybko i wyraźnie :) :)

        • Na początku lutego będzie miał 29. Mówi naprawdę bardzo dużo, właściwie mówi wszystko, można z nim zupełnie normalnie rozmawiać. Oczywiście nie mówi zupełnie wyraźnie, są słowa, przy których nawet ja mam problem, żeby go zrozumieć ;) Ale składa pełne, długie zdania. U nas było tak, że długo nie mówił praktycznie nic i potem, w bardzo krótkim odstępie czasu z pojedynczych słów zaczął mówić zdaniami. Najpierw były to takie proste, z trzech wyrazów. A potem szybko to się rozwinęło. Teraz gada właściwie non stop, co chociaż czasem mnie denerwuje, to jednak ogromnie cieszy ;) Pamiętam, jakie było zdziwienie innych rodziców na placu zabaw, jak któregoś dnia przyszliśmy, a tu Maluch rozgadany. A wcześniej wiele razy nas zagadywali i pytali, dlaczego kompletnie nic nie mówi.

          • Ilcza

            I właśnie czekam, aż córa się też tak rozbuja :) Bo na razie to w stylu: Usiu, ababab, czyli: Tatusiu, chodź na plac zabaw :) oraz: Ici, aninik, czyli: Leci balonik :) Nie mam z tego powodu jakichś kompleksów. dzieci się rozwijają różnie. Córeczka potrafi powtórzyć prawie każdą sylabę, ale podczas prób złożenia ich w całość dochodzi do totalnego uproszczenia przekazu. Jakby aparat mowy nie był wystarczająco przygotowany.

  8. Klocek i Kredka

    Bolo – skrajny wcześniak – urodzony w Pradze [ 2 miejsce na świecie w opiece nad noworodkami…] Miał odroczone wszystkie szczepienia aż do 2 rż. Jak wróciliśmy do PL to prawie mnie zjedli polscy lekarze, że co to za fanaberie, że dziecko zdrowe, trzeba szczepić. W Pradze są opracowane szczegółowe systemy szczepień w zależności od dziecka [wcześniak, grupa ryzyka, powikłania przy porodzie – każde ma swoją tabelę konsultowaną ze sztabem specjalistów… a wszelkie dzieci z określonym min 2% ryzykiem powikłań na tle neurologicznym [tu starcza np opóźnione przewracanie się niemowlaka… czy późniejsze raczkowanie..] sa nieszczepione, dalej – zanim w końcu się je zaszczepi przechodzą całą masę badań w tym wszystkie IG żeby sprawdzić PRZED ‚gdzie’ odpornościowo stoi organizm i jakie ma szanse na zniesienie szczepionki, również każde dziecko do 2 rż jest konsultowane z neurologiem przed decyzja o szczepieniach, i dalej – nie szczepi się dzieci małych żywymi szczepionkami… Ja czekałam na ten 2 rż. Nadal mamy opóźnienia w szczepieniach a zgadzam się wyłącznie na te ‚krztuściowe’. I nie rozumiem dlaczego mając do dyspozycji taką masę diagnostyki, wiedzy, prewencji w PL szczepi się jak leci po 5 minutowym zerknięciu na dziecko przez pediatrę…

    Jeszcze dodam, że w Pradze w ogóle się nie szczepi gruźlicy ani żółtaczki. Po prostu te choroby ‚ich już nie dotyczą’ – i jakkolwiek to brzmi to potwierdza to nawet nasza pediatra tutaj… całość mocno skłania mnie ku niepokojowi i braku zaufania do polskiej opieki zdrowotnej, w jej niedbałości, i nieświatłości… i prawdopodobnie właśnie z tych powodów tak wielu rodziców szuka informacji i potwierdzeń na własną rękę, podejmuje decyzje na podstawie historii ‚innych’ i wiecznie się martwi, zastanawia czy postąpili dobrze – niezależnie od decyzji czy szczepić czy nie… nie powinno tak być.

    • Jestem sobie w stanie wyobrazić tę reakcję lekarzy…Szkoda, wielka szkoda, że u nas nie podchodzi się do tego właśnie w taki sposób. Takie szczegółowe badania na pewno pomogłyby rozwiać różne wątpliwości, które siedzą w głowach rodziców.

      • Aleksandra

        To na pewno powinno mieć miejsce w każdym kraju. U nas niestety odmawia się podstawowych badań, a co dopiero tak szczegółowych… Ja jednak wychodzę z założenia, że miałabym sobie mniej do zarzucenia, gdyby wystąpiły powikłania poszczepienne niż gdybym nie szczepiła i dziecko ciężko zachorowałoby np. po ospie. No trudno, taka jest polska rzeczywistość, że trzeba wybierać mniejsze zło… Smutne to, ale prawdziwe.

    • Mama's First

      Mamiczko, bardzo dziękuję za ten wpis! Klocek i Kredka – podzielam Twój brak zaufania do polskiej opieki zdrowotnej :(

  9. Gosia

    Słyszałam o teorii szczepionka jako powód autyzmu. Znam nawet jeden przypadek osobiście, gdzie rodzice nie są pewni, czy choroba dziecka nie pochodzi z tego źródła.
    Ja osobiście szczepiłam tylko obowiązkowe, Poza tym nic, ale trochę z odmiennych powodów.
    Uważam, że szczepienie nie jest nigdy neutralne dla organizmu. Rozważając prawdopodobieństwo wystąpienia choroby albo powikłań wychodziło mi zawsze na korzyść nie szczepienia.
    Żałuję tylko, że Juniora na ospę nie szczepiłam, gdybym wiedziała, że tak ospa osłabia to bym się pokusiła.

    • Co do szczepienia przeciw ospie sama mam wciąż poważne wątpliwości. Próbuję dotrzeć do różnych informacji na ten temat, do możliwych powikłań po tej szczepionce itd.

  10. Antoniana

    Ja NIE szczepię gdyż, ponieważ.. moja mała była szczepiona na pneumokoki i rotawirusy a jakieś dwa mies. przed roczkiem wylądowała mi w szpitalu właśnie z tego powodu… od tamtej pory nie szczepię na żadne NIEpotrzebne/NIEobowiązkowe rzeczy… nigdy nie wiadomo co będzie po takiej szczepionce. Amen

  11. Ruby Soho

    Osobiście jestem zwolenniczką szczepień, po prostu – bo dzieki szczepieniom udało się wyeliminować dużo naprawdę groźnych chorób. Powikłania po szczepieniach są i będą – niestety nie da się tego uniknąć. Z drugiej strony nie szczepiący rodzice nie ryzykują zbyt wiele bo większość społeczeństwa jednak szczepi, wiec ci nie szczepiący tak naprawdę korzystają z tego, co robi cała reszta.
    A szczepienia są ważne, np. prawdopodobieństwo złapania Heinego Medina na naszym kontynencie jest w tym momencie znikome – od 2001 roku dzięki szczepieniom Europa jest uznana za kontynent wolny od tej choroby. A jak było kilkadziesiąt lat temu? Zachorowań było naprawdę wiele!

    Z drugiej strony bardzo podoba mi się Twój wyważony i dobrze uargumentowany post na ten temat. Mam inne zdanie, ale rozumiem motywy i szanuję decyzję. Sama mam znajomych, których dziecko przed pierwszym szczepieniem miało objawy padaczkowe – dzięki Bogu matka to zauważyła, bo gdyby dziecko zaszczepili faktycznie jego rozwój mógłby być zahamowany – tak twierdzą lekarze. Dziecko nie jest zupełnie zdrowe neurologicznie, a w takich wypadkach szczepienia bywają bardzo groźne. Więc.. wiadomo – nic nie jest czarne ani białe – dużo tu odcieni szarości, nie lubię tylko fanatyków zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie, bo widzą wszystko czarno-biało właśnie. Pozdrawiam serdecznie

    • Całe szczęście, że mama dziecka to zauważyła. Padaczka to bardzo podstępna choroba. Moja koleżanka na to choruje i przez wiele lat o tym nie wiedziała, bo objawy, które miała nie były odpowiednio zdiagnozowane niestety.

      • Ruby Soho

        no właśnie, problem w tym, że naszej służbie zdrowia nie można ufać i ich diagnozy bywają mylne.. za często!

        • No, ja niestety mam sporo takich doświadczeń na własnej skórze i niestety na skórze Malucha również :/ Dlatego przy czymś poważniejszym nigdy nie pozostaję tylko przy diagnozie jednego lekarza, zawsze to konsultuje jeszcze z dwoma, czasem z większą ilością lekarzy. Po prostu się boję, bo zbyt wiele już w życiu przeszłam przez to, że lekarze nie rozpoznali właściwie lub w odpowiednim czasie różnych rzeczy.

  12. Kamila

    Ja również nie szczepię i wcale tego nie żałuję. Jak tylko myślę o zaszczepieniu swojego dziecka wydaje mi się, że byłaby to dla niej wyrządzenie wielkiej krzywdy. Opinie lekarza mojego dziecka na temat szczepień są oczywiście inne od moich a to dla tego że Pani doktor stwierdziła, że nasze poglądy będą zawsze inne przez to że ja patrze tylko na swoje dziecko a ona na ogół dzieci, bo zdaje sobie sprawę że powikłania się zdarzają ale jest to 1 procent. Tylko że nikt nie daje mi gwarancji tego ze w tym 1 procencie nie będzie moje dziecko. A dla mnie moje dziecko jest najważniejsze. I to dla mnie za duże ryzyko. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ulotkę szczepionki na odrę,świnkę różyczkę (oczywiście pokazana na moje życzenie bo rodzice nie zapoznają z treścią tej ulotki przed szczepieniem) utwierdziłam się w swoich poglądach, że nigdy nie zaszczepię swojego dziecka.

    • Problem polega na tym, że te statystki mogą nie być do końca prawdziwe, bo niestety wiele przypadków powikłań poszczepiennych nie jest zgłaszanych przez rodziców lub lekarze nie kwalifikują ich w ten sposób, co w znacznym stopniu może zaburzać wiarygodność tych raportów.

      • Aleksandra

        Jendocześnie wiele zaburzeń trudno jednoznacznie zakwalifikowac jako zaburzenia poszczepienne…

        • Problem w tym, że często lekarze w żaden sposób nie wiążą różnych zaburzeń ze szczepieniem, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, tzn. jeśli dziecko do tej pory rozwijało się prawidłowo, a nagle, w krótkim odstępie czasu po szczepieniu pojawiają się u niego zaburzenia neurologiczne, to moim zdaniem powinna być szukana ich przyczyna również pod takim kątem. Po to są wymieniane możliwe powikłania, żeby potem faktycznie je wychwycić. Przykład mojej znajomej pokazuje, jak w rzeczywistości lekarze do tego podchodzą. A czytając wypowiedzi różnych rodziców, takich przypadków jest dużo więcej. Nie twierdzę, że każde takie zaburzenie od razu trzeba uznać za takie powikłanie, bo na pewno nie zawsze tak jest, ale należy sprawdzić, czy takim powikłaniem nie jest, a nie od razu z góry twierdzić, że na pewno nie. Nie wiem, czy to wynika z braku wiedzy lekarzy, czy z lenistwa, czy z jeszcze innych powodów, o których nie wiemy.

  13. Irina

    Zastanawiam sie tylko dlaczego rodzice „proszczepieniowi” nie zaszepia sie sami wszystkimi szczepionkami, ktore pakuja w dzieci. Przeciez ich odszczepieniowa odpornosc dawno „przeterminowala sie”. Dlaczego odpowiedzialnosc za zdrowie calego spoleczenstwa spoczywa na barkach maluchow, ktorych system odpornosciowy jest jeszcze slabo rozwiniety? Moze zaszczepmy wszystkich doroslych,a dzieci wzmacniajmy poprzez prawidlowa diete, aktywnosc ruchowa i odpowiednie pory snu. Co wy na to ;)?

    • piotr

      Najpierw należy zaszczepić pro-szczepionkowców, którzy nawet nie wiedzą po co szczepią dzieci i na jakie choroby. Dodatkowo powtarzają te utarte bzdury: dziecko szczepione przechodzi łagodniej chorobę,skąd wiadomo jak by przechodziło chorobę jak by nie było szczepione. Kompletne bzdury wygłaszane przez „pseudo specjalistów” i powtarzane przez mało rozgarniętych rodziców.

  14. Agnieszka

    Witaj, moja corka przt tej dawce na ktorej zakonczylas szczepienia miala placz nieutulony i zaburzenia snu .Mam 5 łatkę która budzi się jak noworodek co 2-3 godziny i wyje jak zwierzę. Poza tym rozwija się jak najbardziej normalnie. Też przestałam szczepic i pewnie 2 dziecka też szczepic nie będę.

  15. piotr

    Nie szczepimy bo dziecko miało problemy z oddychaniem (bezdech), lekarze zamietli temat pod dywan mimo, że jest to jedno z powikłań wpisanych do ulotki szczepionki. Zaszczepiono podczas żółtaczki, która jak się okazało była przeciwwskazaniem do szczepienia. Do tego zaszczepili szczepionką, wycofaną z obiegu z uwagi na zanieczyszczenia. Jak ufać „pseudo specjalistom” lekarzom pediatrom jak odwalają takie numery.

  16. Ela

    Po pierwsze nikt nigdy nie udowodnil ze mmr nie powoduje autyzmu, cdc probowalo przy pomocy pewnego lekarza ale to on okazal sie oszustem a nie Dr Wackfield, ktory przez lata prowadzili badania razem z prof.Walker-Smith i kiedy opublikowali wyniki badan cdc zrobilo z nich oszustow, radze przeczytac ich prace na ten temat, jest rowniez dokument Vaxxed ktory promowal Deniro ale zostal zmuszony do zdjecia go ze swojego festiwalu. Dr Wackfield powiedzial iz nie zamierza odwolywac sie od wyroku poniewaz po odzyskaniu prawa do wykonywania zawodu musialby pisac prace naukowe pod dyktando cdc a tak jest wolnym naukowcem za to jego kolega I wspolautor pracy jak rowniez wspoloskarzony odwolal sie I zostal oczyszczony z zarzutow oraz odzyskal prawo wykonywania zawodu o czym media milcza. Radze poczytac i poogladac wiecej na ten temat byle nie tvn, mojej znajomej zdrowy energiczny 2 latek dwa dni po szczepieniu dostal porazenia mozgowego a syn kuzyna padaczki po skojazonej 5w1 ( mial roczek) moj syn mial rok, kiedy po szczepieniu powiekszyly mu sie wezly na szyi, karku i za uszami nie zniknely do dzisiaj, ja nie ryzykuje i nie szczepie juz dzieci, zbyt duzo wiem. Kolejny przyklad bezsensownosci szczepien to ospa na ktora zachorowaly wszystkie zaszczepione wczesniej dzieci w rodzinie. polecam Strone stop nop na fb, tam mamy opisuja powiklania swoich dzieci. Wielu lekarzy mowi o szkodliwosci szczepien ale szybko sa niszczeni I szkalowani

  17. doti

    Super, że jakiś obiektywny wpis wreszcie! Ja mam dwoje dzieci i przy pierwszym dziecku nie miałam żadnych wątpliwości, że szczepić trzeba. Wątpliwości się pojawiły, gdy zauważyłam, ze po każdym szczepieniu nasilają się alergie mojego Starszaka. A już o bezpośrednim związku tych dwóch rzeczy przekonało mnie stwierdzenie kuzyna, który powiedział o swojej córce „M. też miała alergię na mleko, potem jej przeszło. Teraz, jak ma 6 lat znów wróciło”. No a w 6 roku życia są przecież szczepienia przypominające! Wtedy zaczęłam czytać różne informacje i postanowiłam, że drugie dziecko zaszczepię, jak będzie miało co najmniej rok, że poproszę, aby maksymalnie rozdzielić szczepienia, no i będę obserwować. Miałam najpierw zamiar zaszczepić na wszystkie obowiązkowe szczepienia. Potem poczytałam o tych preparatach, o skutkach ubocznych, o chorobach, oszacowałam dla każdej indywidualnie ryzyko zachorowania… i zdecydowałam się z części zrezygnować, część odwlec o kilka lat. Dużo czytałam o składzie szczepionek i wybrałam te moim zdaniem najbezpieczniejsze, bez rtęci. Młodszy dostał 3 dawki DTPa (Tripacel). I przestał mówić. Zaczął chodzić na palcach (a pierwsze kroki stawiał normalnie!), zaczął uderzać głową o ściany, o podłogę… Stąd decyzja, że nie ryzykuję dalej. Nawet mogę sanepidowi kare zapłacic, a krzywdy zrobić nie dam. Poczytałam o oczyszczaniu organizmu, młodemu daję dużo witaminy c, czasem czystek do picia. Jest coraz lepiej. Ma ponad 4 lata, od roku jakoś mówi (ale nadal nie chce mówić przy obcych), coraz lepiej i więcej :)

  18. Aneta

    Moje po szczepionce 5w 1 mialo ponad 20 powaznych objawow m.in sinienie, paraliz 1 strony ciala, zanik mowy i wszystkich nabytych zdolnosci- skrotem sino biale warzywko+ sama jak durna zgodzilam sie na szczepionke dla siebie – efekt z energicznej silnej kobiety stalam sie flakiem – problemy z pamiecia, odczuwalne mniejsze czucie czesci ciala, jak kiedys moglam jesc wszystko tak po szczepionce praktycznie tylko ryz i woda / po wielu produktach bol brzucha wc itp/ czeste bole glowy , problem z energia itp- skrotem moja 80 letnia babcia wydawala sie bardziej zdrowa. Lekarze oczywiscie ignorancja calkowita – efekt lekarze to dla mnie dzis chodzaca smierc klamliwa jak zmija. Potrafia tylko niszczyc- mam nadzieje ze w kolejnym zyciu odplaci im sie karma za cale zlo i niszczenia zycia innych. Szczepionki niszcza tak zdrowie ze nie ma szans odbudowac ziemskimi metodami. Pozostaja modlitwy

  19. jad

    Ja tez nie szczepie swoich dzieci. Nie jest to pochopna decyzja, z każdym rokiem jestem do niej przekonana coraz bardziej.

  20. mich

    Nie mogą do niczego zmuszać. Wydam ostatnie pieniądze na prawników i specjalistów aby tylko nie szczepić swojego dziecka. Sanepid nie dostanie ode mnie ani złotówki wole wydać na prawników niż dać im. I tak nigdy sanepidowi nie przyznam racji.

Trackbacks/Pingbacks

  1. 286. Żyj swoim życiem, daj żyć innym po swojemu! | Czym zająć Malucha? - […] o których chcę się czasem wypowiedzieć (były już wpisy o tym, dlaczego nie szczepię Malucha KLIK, dlaczego nie pokazuję…
  2. 300. Ćwiczenia logopedyczne, czyli zabawy językowe dla dzieci, które możemy robić w domu. | Czym zająć Malucha? - […] mówił, w zasadzie wcale, o czym wspominałam Wam m.in. w tych wpisach ———> Nie szczepię. Dlaczego? i Ćwiczymy pamięć.…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.