347. Biedronka Eric Carle.

347. Biedronka Eric Carle.

Cze 25

Bardzo lubimy książki Erica Carle. Część z nich pokazywałam Wam już na blogu tu ——-> PAJĄCZEK, tu ——–> OD STÓP DO GŁÓW i tu ——–> BARDZO GŁODNA GĄSIENICA. Ta ostatnia bardzo długo była jedną z ulubionych książek Malucha. Zresztą do dzisiaj chętnie po nią sięga (po pozostałe tego autora również).

Biedronka” to kolejna książka Erica Carle, wydana przez Wydawnictwo Tatarak.

SAM_5305-001-biedronka carle

Tym razem poznajemy biedronkę, która nie jest zbyt przyjacielska. W każdym widzi obiekt do walki. Wydaje jej się, że jest wielka i szuka godnego siebie przeciwnika. Zakończenie jest zaskakujące ;) W czasie swojej podróży spotyka tutaj m.in. osę, chrząszcza, modliszkę, skunksa i nosorożca. Książka jest zatem świetną okazją do poznawania zwierząt lub utrwalania sobie wiedzy o nich.

Podobnie, jak w gąsienicy, mamy tu pocięte strony. Tym razem nie ma tu jednak dziurek, za to są małe zegary. Dla starszych dzieci może to być fajny sposób na naukę godzin i działania zegara. Malucha taka forma jeszcze nie interesuje (woli bawić się drewnianym zegarem, z ruchomymi wskazówkami).

Przy pierwszym czytaniu miałam trochę obaw co do tego, czy temat walki jest odpowiedni dla Malucha. Doszłam jednak do wniosku, że w świecie zwierząt takie rzeczy się zdarzają i warto, żeby o tym wiedział. Poza tym obecnie jest na podobnym etapie w kontaktach z rówieśnikami (walka na placu zabaw o zabawki i swój teren), więc książkę tę wykorzystałam od razu do rozmów na ten temat. Tu również znajdziemy wątek dzielenia się mszycami, zwrotów grzecznościowych i ogólnie współdziałania ze sobą.

Książka ma wszystkie strony twarde, z zaokrąglonymi rogami. Ilustracje typowe dla tego autora, mi bardzo odpowiadają. W podobny sposób (chodzi mi o technikę) bawimy się czasem z Maluchem w czasie zabaw plastycznych. Przeznaczona jest dla dzieci od 3 roku życia, ale moim zdaniem zainteresuje również młodsze dzieci. Tekstu nie ma tutaj zbyt wiele, a niektóre fragmenty się powtarzają, co akurat mojemu Maluchowi bardzo odpowiada, bo ułatwia mu zapamiętywanie.

Można ją kupić np. tu —->  KLIK.

SAM_-biedronka eric carle

SAM_5307-biedronka carle

SAM_5308

SAM_5309

SAM_5310

SAM_5311

SAM_5314

czym zająć dziecko

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama od września 2011 r. Wraz z Maluchem sprawdza i ocenia zabawki i książki dla dzieci. Uwielbia zakupy przez internet, gdzie wyszukuje całą masę ciekawych produktów.

24 komentarzy

  1. Emma

    Uwielbiam jego książeczki! Są genialne w swej prostocie :D

  2. Dokładnie tak jak napisała dorkota, książka z ponad 30 letnim opóźnieniem dotarła i do nas a szkoda. Moi zdaniem bardzo mądra lektura ale dla trochę starszego dziecka.

    • To zależy tak naprawdę od indywidualnego rozwoju dziecka. Na pewno jest to trudniejsza książka, niż gąsienica i pajączek. Mój Maluch ma teraz niecałe 3 lata i jest dla niego akurat. Ale znam dziewczynkę, która nie ma jeszcze 2 lat i też tę książkę uwielbia. Ciężko przewidzieć :)

      • Lina00

        Ja również przychylam się do opinii, iż wszystko zależy od indywidualnego rozwoju dziecka oraz zwyczajów rodziców. Córka ma 8 miesięcy i od dobrych 2 miesięcy jest pasjonatką swoich książeczek (wszystkiego co przypomina książkę :)). Nikt nie zbadał od kiedy rozpoczyna się u dzieci etap aktywnego słuchania. U nas zapewne jeszcze go nie ma, co nie zmienia fakty, że mała lubi nasz ton głosu w czasie czytania (Ptasie radio oraz Lokomotywa Tuwima nie ma sobie równych) oraz z zainteresowaniem ogląda książeczki – nie tylko obrazki. Jak widzi książkę piszczy z radości i wyciąga po nią rączki. Czytam jej praktycznie od urodzenia a ona teraz cieszy się na widok książek tak jak córka koleżanki na widok plastikowych grających zabawek – kwestia stylu życia i gustu rodziców. Posiadamy Gąsienicę i Pajączka, jednak z pewnością w naszej biblioteczce pojawią się kolejne pozycje tego autora. Polecam natomiast „Mmmmm” Świerżewskich oraz „Auto” Bajtlika. Są to również bardzo ładnie wydane, przyjemne dla dzieci publikacje. Przy czym pierwsza jest raczej opowiadanką – dlaczego, przekonajcie się sami :) Dla najmłodszych z ciekawego pomysłu (niestety mam zastrzeżenia do wykonania) jest seria dotykanek, gdzie dziecko może dotknąć, np. brzuszek puszystego misia lub chropowatych klocków. Dziękuję za opis Biedronki :)

  3. Świetny blog! Zostaję tu na dłużej :-)

  4. Mordoklejka Ewelina

    Uwielbiam jego książki. A tej Biedronki jeszcze nie widziałam.

    http://mordoklejka-i-rodzinka.blogspot.co.uk/

  5. też mamy, ale na razie wiedza mojego syna ogranicza się do pokazania biedronki na kilku pierwszych stronach, im mniejsza biedronka, tym trudniej mu ją znaleźć. w całości bardzo fajna książka :)

  6. Kiti

    A, to ta. Z tego, co przeglądałam to bardzo ładna i spodobała mi się.

  7. Paulina Kwiatkowska

    Wydaje mi się, że to ,,ucinanie” kartek to nowatorski pomysł. Z pewnością jest to jakiś element urozmaicenia.

  8. Ines

    Tematyka jeszcze nie dla nas (chodzi mi o coreczke, bo dla synka juz za prosta), ale takiej ksiązki jeszcze nie widziałam. Fajne ma te poucinane strony :P chociaz sama nie wiem, czy to tak fajnie czytac 2,5 latkowi takie slowa, walczysz, zmiataj…Jak Twoj Maluch na to reagowal? Nie uzywal potem takich slow?

    Moze ksiazka ładnie sie prezentuje, ale raczej jak wybieram ksiazki dla synka 5 latka, to staram sie omijac takie slownictwo, bo i tak przynosi rozne teksty z przedszkola….

    • Też się nad tym zastanawiałam. Ale doszłam do wniosku, że nie uchronię Malucha przed tym. Na placu zabaw takie określenia to normalka, codziennie są tam jakieś małe walki itd. Zresztą Maluch w domu też urządza sobie różne walki, np. jak jest rycerzem Mikem :) A co do słownictwa, to zna dużo gorsze zwroty niż zmiataj. Wystarczy, że raz usłyszy ;) Ta książka pomimo takiej tematyki nie jest brutalna i to mi się podoba. Bo można to pokazać na różne sposoby, niekoniecznie tak spokojnie, jak tu :) Bardziej jestem czujna na książki, w których ktoś jest nazywany np. głupkiem. Takie zwroty eliminuję w czasie czytania.

      • Ines

        Ja też jak czytam synkowi, to zmieniam niektóre słowa. Czasami sa takie fajne, pieknie ilustrowane ksiazki, a maja takie glupie teksty ze az sie zastanawiam czy to aby napewno mialo byc przeznaczone dla dziecka…Ale i tak staram sie kupowac ksiazki z „dobrym”slownictwem, tym bardziej ze moj synek zaczyna juz sam skladac litery, zafascynowal sie ostatnio literami i probuje czytac, takze nie chce zeby takie rzeczy widzial w ksiazkach.

        A tu mnie zaskoczylas ze Twoj Maluch zna duzo gorsze slownictwo, bo moj jakos nie zwraca na to uwagii, nawet jesli uslyszal doskonale wie ze nie ma szans by je uzywal,nie w domu, nie w przedszkolu, Panie sa na to wyczulone… :)

        • Jak słyszę coś, co niezbyt mi odpowiada, to mu mówię, że takie słowa/zwroty są nieładne i wolałabym, żeby tak nie mówił. Zwykle działa, ale nie zawsze. Na razie nie jest to jednak jeszcze problemem, którym bym się martwiła.

  9. Wiola

    Też ją mamy od niedawna. Jaśko jeszcze jej nie polubił. Tak samo nie byłam przekonana do tego motywu walki, ale może masz rację. Przyczepiłabym się jeszcze do tych zegarów – są strasznie małe.

    • To prawda są małe, ale one są właściwie przeznaczone dla starszych dzieci, a one to już sobie świetnie dadzą z nimi radę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.