526. Nie trzeba słów – piękna historia o rodzicielskiej miłości.

Pamiętacie wpis o nowościach wśród książek dla dzieci, które wpadły mi w oko? —> KLIK. Część z nich już kupiłam. Dzisiaj pokażę Wam tę, która najbardziej mi się spodobała.

Nie trzeba słów” to piękna historia o miłości Wydawnictwa Tako.

Nie trzeba słów

Lubię książki dla dzieci, które poruszają tematykę miłości rodziców do dzieci. A zwłaszcza takie, które przedstawiają ją w ciekawy sposób.

Wiele razy wspominałam Wam, że Wydawnictwo Tako jest moim ulubionym. Regularnie kupuję ich książki. To jednak nie są książki, które spodobają się każdemu. Niektóre z nich są specyficzne i np. tata Malucha ma mieszane uczucia odnośnie tego, czy nadają się dla małych dzieci. Nie zna się chłop ;)

Głównymi bohaterami tej książki są zwierzęta – rodzice i ich dzieci. I chociaż treści jest niewiele, to te proste zdania w połączeniu z pięknymi ilustracjami bardzo dobrze oddają jej sens.

Dzięki tej krótkiej historii można się przekonać, jak ważny w prawidłowym rozwoju emocjonalnego dziecka jest dotyk. To on pozwala nam okazać czułość, co często znaczy więcej niż słowa. Dzięki niemu możemy wzmacniać naszą więź z dzieckiem. Bo dotyk tak naprawdę jest potrzebny nie tylko dzieciom, ale również ich rodzicom. Chyba nie muszę tu nikogo przekonywać do tego, jak miłe jest przytulanie się ze swoim maluchem z samego rana lub tuż przed snem.

Początkowo podglądamy codziennie życie naszych bohaterów, gdzie obserwujemy jak komunikują się ze sobą każdego dnia (koty miauczą, ptaki śpiewają, psy szczekają).

A jakie odgłosy wydają żyrafy? No właśnie. Okazuje się, że żyrafy rozmawiają ze sobą bez słów, jedynie za pomocą dotyku. Mama żyrafa przytula małe żyrafiątko, a ono uczy swoich kolegów, jak to robić. Morał tej książki jest jasny – nie trzeba używać słów, żeby powiedzieć komuś, że się go kocha.

Ilustracje są tak ładne, że spokojnie pozwolą na samodzielne rozwinięcie tej krótkiej historii. To jedna z tych książek, gdzie samo jej przeglądanie sprawia Maluchowi przyjemność. Zresztą nie tylko jemu ;)

Z uwagi na tematykę, książka może się spodobać rodzicom, którzy preferują rodzicielstwo bliskości. Wiem, że wśród Was są takie mamy :) Ja też skłaniam się ku tej filozofii wychowania, jednak nie z każdym jej postulatem zgadzam się w 100%. Myślę, że zachowuję po prostu zdrowy rozsądek i nie trzymam się sztywno wszystkiego, co na ten temat przeczytam. A o tym, czy obrany przeze mnie model wychowawczy okazał się słuszny, dowiem się pewnie dopiero za kilkanaście lat, jak wejdziemy w trudny okres dojrzewania.

Książka ma twardą okładkę i jest kwadratowego formatu, tak jak pozostałe książki z serii OQO (inne pokazywałam Wam tu —> O żółwiu, tu —> O niedźwiedziu, tu —> Trzy świnki i tu —> Dynia). Tych książek mamy więcej, ale jeszcze nie miałam okazji Wam ich pokazać.

Myślę, że z uwagi na małą ilość tekstu, książka najlepiej sprawdzi się u dzieci od 2 roku życia. Mój Maluch ma niecałe 4 lata i też bardzo mu się podoba. Jednak przypuszczam, że starsze dzieci szybko mogą się tą książką znudzić. Do samego czytania może być mało ciekawa, ale za to może się sprawdzić jako wstęp do rozmów z dzieckiem o różnych emocjach, a zwłaszcza o tym, w jaki sposób można okazywać innym uczucia.

Można ją kupić np. tu —-> KLIK.

książka o rodzicielstwie bliskości

książka dla dzieci o przytulaniu

pięknie wydana książka dla dzieci

książka dla dzieci o miłości

książka dla dzieci o rodzicach i dzieciach

SAM_9271

SAM_9272

SAM_9273

SAM_9274

SAM_9275

SAM_9276

SAM_9277

mamiczka_logo

Mamiczka

O autorce: Mamiczka

Mama Malucha od września 2011 r. Z dużym poczuciem humoru, dystansem do siebie i odrobiną szaleństwa. Żona taty Malucha, swojego totalnego przeciwieństwa. Mieszkają z nami: chiński grzywacz, gekon lamparci i dwa myszoskoczki. Bądź z nami na bieżąco i zaglądaj na nasz Instagram.

9 komentarzy

  • Wiesz jak człowieka przekonać. ;) Poza tym widzę, że jest bardzo mało tekstu na stronie, chyba nawet moja Róża już to zakuma, czytamy już takie książki.
    A w ogóle TAKO to wydawnictwo z Torunia, niedawno dopiero zauważyłam. :)

  • Jaka piękna książka!
    To, że “nie trzeba używać słów, żeby powiedzieć komuś, że się go kocha” zobaczyłam dzisiaj rano na własne oczy. Mateusz podszedł do p.Asi z kwiatami aby podziękować za ten rok w przedszkolu i po prostu rzucił się jej w ramiona. A ona spojrzała najpierw na niego, potem na mnie i powiedziała “Tak, my się rozumiemy bez słów”. A ja wyszłam z gulą w gardle i mokrymi oczami.

    Książka będzie nasza ;)

  • na pewno zaraz zakupimy tę książkę, choć mój roczny Smyk jest na etapie próbowania organoleptycznie również książek. Te z cienkimi stronami chętnie by porwał i …zjadł :-) wszystkie próby czytania tak się kończą :-)
    świetne podejście do RB- ja mam takie samo, byłam na etapie skrajności , mimo, że się nie ze wszystkim zgadzałam próbowałam wprowadzić w życie bo to RB- i ani ja ani dzieć nie byliśmy szczęśliwi. Kochamy się, nie krzywdzimy, traktuję go jak pełnowartościowego członka rodziny, ale mamy też zasady :-)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>